W czterech szkołach podstawowych: w Żuradzie, Kosmolowie, na Pomorzanach oraz w Zawadzie dzieci będą się uczyć tylko w najmłodszych klasach. Uczniowie z klas IV –VI będą uczęszczać do SP 1, SP 5, SP w Gorenicach, Sienicznie lub Osieku. SP 10 planowano przenieść do Zespołu Szkolno – Przedszkolno – Integracyjnego nr 1, podobnie jak Gimnazjum nr 2. Takie rozwiązanie zaproponował radnym burmistrz Dariusz Rzepka. O wyborze placówek do reorganizacji decydowały względy ekonomiczne. Szybko spowodowało to protesty rodziców i nauczycieli.
Według wyliczeń przygotowanych przez Samorządowy Zespół Edukacji, miesięcznie gmina na jednego ucznia szkoły podstawowej wydała w ubiegłym roku 862 złote. Najwięcej kosztowali uczniowie SP w Żuradzie (1288 złotych, średnia liczba uczniów 49), SP 2 wraz z oddziałem „zerówki” (1286 złotych, średnio 342 uczniów), SP 10 (1028 złote, średnio 162 uczniów) i SP w Braciejówce (1067 złotych, średnio 62 uczniów). W przypadku gimnazjów największe wydatki na jednego ucznia gmina ponosi w Gimnazjum nr 1 (923 złote, średnio 356 uczniów) i w Gimnazjum nr 2 (735 złotych, średnio 242 uczniów). Tutaj miesięczny wydatek na jednego ucznia po zsumowaniu wszystkich szkół wynosi 708 złotych. Dla porównania miesięczny wydatek na ucznia w SP 3 to 649 złotych (średnio 311 uczniów), a w SP 4 - 691 złotych (średnio 244 uczniów). Ekonomia nieubłaganie wskazuje, że wydatki na oświatę rosną w szybkim tempie. Tymczasem subwencja oświatowa na jednego ucznia w skali miesiąca wynosi 504 złote. Jeszcze cztery lata temu miasto do każdego ucznia gimnazjum dopłacało 80 złotych, a obecnie już ponad 200 złotych. W przypadku szkół podstawowych w 2008 roku dopłata wynosiła 200 złotych, a teraz około 350 złotych.
Chociaż do tej pory nie pojawiła się żadna oficjalna informacja na temat reorganizacji, rodzice postanowili wziąć sprawy we własne ręce. Pierwsze spotkanie wraz z dyrekcją zorganizowali w Szkole Podstawowej nr 10, przy ul. Żeromskiego. – Nasza szkołą ma ogromny potencjał, chodzi do niej 173 uczniów, w tym sporo spoza naszego obwodu. Lokalizacja jest bardzo dobra i wiele przemawia za tym, by utrzymać placówkę – argumentował przewodniczący Rady Rodziców Mariusz Maślanka.
- W tym rejonie mieszka około 10 tys. ludzi. Nie wyobrażam sobie, by wszystkie dzieci i młodzież miały się uczyć w jednej szkole. W takiej sytuacji nauka musiałaby się odbywać na trzy zmiany. To jest zły pomysł, szkodliwy społecznie. Zarząd osiedla nie wyraża na to zgody – przekonywał Jan Durański, przewodniczący Zarządu osiedla Młodych.
Czterech zaproszonych na spotkanie radnych, jak jeden mąż, opowiedziało się za pozostawieniem placówki w takiej formie, w jakiej funkcjonuje obecnie. - Ta szkoła powinna istnieć. Dzieci chętnie tu przychodzą, jest wysoki poziom nauczania. Sam wnioskowałem do Zarządu osiedla o przekazanie środków na zakup ławek, wystąpiłem też do burmistrza o powiększenie parkingu w okolicach szkoły. Gdy dowiedziałem się o planach reorganizacji od razu podjąłem rozmowy z radnymi: Apolinarym Ćwięczkiem, Jarosławem Gałką, Małgorzatą Bień. Jednomyślnie stwierdziliśmy, że nie będziemy głosować za – mówił radny Roman Piaśnik (SLD). Podobnego zdania był jego klubowy kolega. – Kwestia reorganizacji szkół wymaga dłuższego czasu do namysłu. Nie zgadzamy się na likwidację placówek, swój obowiązek wobec was spełniliśmy. Przekażemy burmistrzowi wasze stanowisko, jesteśmy takiego sa
mego zdania. Wiemy, że budżet na tym ucierpi, ale nie można inaczej – uważał radny Andrzej Drapacz.
W tegorocznym budżecie gminy ponad 50 procent wydatków pochłonie oświata. Gdy dodać do tego zadłużenie gminy w wysokości 50 mln złotych, trudno optymistycznie patrzeć w kolejne lata. Czy zatem radni decydując się na pozostawienie zaplanowanych do reorganizacji szkół w obecnym kształcie stracili szansę na podreperowanie gminnych finansów? Okazało się, że mają inne propozycje na szukanie oszczędności. Jedno jest pewne - na takie zmiany w oświacie nie wyrazili zgody.
Ciekawostką jest fakt, że burmistrz, który startował pod szyldem Platformy Obywatelskiej, zaproponował reorganizację, a radni z tego klubu jednogłośnie opowiadają się przeciw. – Burmistrz Rzepka i wiceburmistrz Łysoń poprosili szefów czterech klubów zasiadających w Radzie Miejskiej o przedyskutowanie analizy wydatków oświatowych oraz danych demograficznych. Platforma w całości opowiedziała się przeciw. Nie ma co ukrywać, że jest to działanie na szkodę gminy. Doszliśmy do momentu, gdzie wydatki na oświatę przekroczyły barierę 50 procent. To niebezpieczne, bo może zostać zachwiany przyszłoroczny budżet. Budżet jest napięty, ale wskazywaliśmy inne rozwiązania, jak łączenie małych klas, tak, by było w nich po maksymalnie 30 uczniów. SP 10 powinna zostać, ale to nie znaczy, że z czasem nie trzeba będzie zreorganizować innych szkół. Mam na myśli placówkę w Żuradzie – z wyliczeń demograficznych wynika, że w 2018 roku będzie uczęszczać tam 67 uczniów, a obecnie jest ich 52. W SP 10 jest inaczej – obecnie mamy 172 uczniów, a za sześć lat lich liczba wzrośnie do 218 – mówił radny Józef Sarecki. Wtórował mu Janusz Dąbek (PiS). – Nawet po analizie materiałów od burmistrza nie widzimy możliwości likwidacji szkół. Radni klubu PiS od początku opowiadali się za pozostawieniem szkół. Likwidować można tylko w ostateczności. Oszczędności trzeba szukać w całej oświacie, nie tylko w pojedynczych placówkach – przedstawił zdanie radnych PiS Janusz Dąbek. 
W nieoficjalnych rozmowach niektórzy rajcy, przyznawali, że propozycja burmistrza ekonomicznie jest dobra, ale społecznie już nie. Ostatecznie, jak zapewniał Sarecki, żaden klub nie opowiedział się jednomyślnie za reorganizacją.
Zaniepokojeni rodzice pytali, czy ta decyzja jest ostateczna. Nie kryli też rozgoryczenia, że nikt ich oficjalnie nie poinformował o szkolnych planach.– Skoro burmistrz zlecił analizę kosztów, to znaczy, że proces likwidacji został rozpoczęty. Nic o nas bez nas. Gdyby nie plotki, to nic byśmy nie wiedzieli. Organizuje się konsultacje z radnymi, ale z nami się nie rozmawia. A przecież to my wybieraliśmy radnych – podnosili rodzice i nauczyciele. Zebrali też podpisy pod pismem do radnych, w którym wyliczyli argumenty przemawiające za pozostawieniem szkoły. I zapowiedzieli, że będą trzymać rękę na pulsie.
O komentarz na temat reorganizacji szkół poprosiliśmy burmistrza Dariusza Rzepkę. - Informacje, jakie w ogólnopolskich mediach pojawiają się na temat likwidacji prawie tysiąca placówek oświatowych w całej Polsce, mają swoje źródło z jednej strony w sytuacji finansowej samorządów, a z drugiej w demografii. Olkusz nie jest pod tym względem wyjątkiem. Narzucona samorządom restrykcyjna dyscyplina finansowa wymusza radykalne oszczędności w zakresie wydatków bieżących, a w naszym przypadku połowa tych wydatków to koszty oświatowe. Ponadto kilka lat temu rząd zagwarantował coroczne podwyżki płac pracownikom pedagogicznym, nie przekazując jednak na ten cel dodatkowych środków. W naszym przypadku podwyżki wprowadzone 1 września ubiegłego roku skutkują wzrostem kosztów w roku bieżącym o ok. 2,4 mln zł. Do tego dodać trzeba konsekwencje wzrostu o 2 proc. składki rentowej przypadającej na pracodawcę i już mamy kolejne 700 tys. zł. Z drugiej strony tylko na przestrzeni ostatnich pięciu lat ubyło nam ok. 600 uczniów w szkołach podstawowych i prawie drugie tyle w gimnazjach. Obecnie w szkołach podstawowych w Olkuszu zdarzają się klasy kilkunastoosobowe, a w szkołach w sołectwach często także kilkuosobowe. To zwyczajnie musi kosztować. Dlatego rzeczowa dyskusja na temat organizacji systemu oświaty w naszej gminie jest nieunikniona, podobnie jak to się dzieje w całej Polsce, bo problem się powiela, a dostępne rozwiązania zawsze są ograniczone i z reguły niepopularne. Ponieważ na pomoc państwa w tym zakresie nie możemy liczyć, musimy sami wybrać, jaki poziom usług oświatowych chcemy realizować i za jakie pieniądze. A także – ewentualnie – z czego możemy lub będziemy musieli zrezygnować - twierdzi Dariusz Rzepka.
Wiadomo, że temat likwidacji szkół zawsze spotka się z protestem rodziców i nauczycieli. Oświata kosztuje gminę coraz więcej. W świetle wypowiedzi radnych oraz analizy kosztów wydaje się, że temat został jedynie odsunięty w czasie. Pozostaje pytanie – dlaczego radni tej i poprzedniej kadencji nie szukali oszczędności wcześniej, stopniowo, co roku, tak, by nie trzeba było poważnie zastanawiać się nad zamykaniem szkół?
Zachęcamy naszych internatów do glosowania w sondzie na temat reorganizacji szkół na www.przeglad.olkuski.pl.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|











Komentarze
Obalić ten rząd w "pierony".Tak nie może być!Rząd uchwały i inne duperele podpisuje a my ludzie potem jeden na drugiego nadajemy jak tu na forum!Pomalutku wszyscy otwierają "oczęta".Ceny wiecznie w górę jak np. lekarstw,paliwa jakieś przekręty w rządzie a potem kaski brak więc kto dziurę załata?..No oczywiście,że my wszyscy zwyczajni,przec iętni ludzie...Bo płacić i tak za wszystko trzeba i tak,coraz więcej..coraz więcej.....coraz więcej...a potem zostajesz z niczym
Brawo Panie Durański i Maślanka!!!!
Na mnie możecie liczyć w miarę możliwości pomogę. Musimy trzymać się razem cały czas i wiem że rodzice łatwo nie oddadzą szkoły do likwidacji.
Chodzi o rynek? hahaha:) taaaaaaaaaak przeznaczmy wszystko na rynek:)!
I na koniec o ekonomii, bo nadal ona mi śmierdzi: czy wydatki na budynek szkoły w Żuradzie dzieli się na tych nieszczęsnych 50 uczniów, czy może ktoś domyślił się i dodał do nich przedszkolaków (ten sam prąd, gaz, woda, itd)? Bo z moich wyliczeń wychodzi zupełnie inna kwota.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.