Jak to robią sąsiedzi? Czyli jaki powinien być dobry gospodarz

Kiedy jesienią, bo tak się zazwyczaj składa, wyborcy idą do urn, nie tracą nadziei, że tym razem miasto zyska naprawdę dobrego gospodarza. Oczekiwania są duże, często tak duże, jak późniejsze rozczarowanie. I wtedy, jak u wielkich wieszczów, pojawia się nostalgia, za tym co by było gdyby… czyli jakie byłoby to nasze miasto, gdyby było naprawdę dobrze gospodarowane…

Jak to robią sąsiedzi? Czyli jak stworzyć naprawdę bezpieczne miasto

Czy możesz sobie wyobrazić takie miasto, w którym prawie nikt nie kradnie samochodów, nikt nie niszczy nowych przystanków, sprawca rozbojów i złodziej „wpadają” o wiele częściej niż w przeciętnej miejscowości, a mieszkańcy wzywają policję, gdy widzą, jak ktoś popełnia nawet drobne wykroczenie, bo wiedzą, że ta zareaguje od razu…? Wbrew pozorom wcale nie trzeba szukać daleko, by taki obrazek zobaczyć. Wystarczy zerknąć tuż za miedzę – do sąsiadującego z naszym powiatem Jaworzna. Ale by zyskać taką opinię i taką mentalność mieszkańców, miasto musiało włożyć sporo wysiłku. Nie szczędziło też grosza.

Jak to robią sąsiedzi? Czyli jak się zabrać za remonty dróg

Jaworzno. Zaledwie 30 km od Olkusza, a wydaje się, jakby był to inny świat. Szerokie równe drogi, wzdłuż których ciągną się ścieżki rowerowe. Tam, gdzie duży ruch przeszkadzałby mieszkańcom, jezdnię oddzielają od osiedli rzędy ekranów akustycznych. Kierowcy na swojej trasie nie mają ani jednego przejścia dla pieszych, więc bez obaw mogą jechać z prędkością 100 km na godzinę. W dodatku drogi nie rozpadają się po przejeździe pierwszego tira, gdyż ich konstrukcja jest dobrze przemyślana. Nawet krawężniki są granitowe, bo to materiał o wiele odporniejszy i nie kruszy się tak jak beton. I co najważniejsze, nie są to osiągnięcia ostatnich dziesięcioleci, ale zaledwie kilku lat. Wbrew pozorom miasto może unieść ciężar budowy dróg bardzo dobrej jakości, tylko musi wiedzieć, jak sięgać po środki zewnętrzne. Jaworzno dobrze wie, jak się to robi.

Jak to robią sąsiedzi? Czyli zorganizuj nam władzo komunikację!

Jeszcze kilka lat temu Jaworzno miało podobny problem z komunikacją miejską, jak obecnie ma Olkusz. Rozwalające się autobusy, wolna amerykanka na przystankach, rozkłady jazdy-widma (wszyscy wiedzą, że są, ale nikt ich nie widział), wojna między ,,busiarzami" a kierowcami autobusów i dobrotliwa władza, która do tego dziadostwa jeszcze dopłaca. Nasze pieniądze oczywiście. Ci, co już dawno się poddali i nie korzystają z komunikacji miejskiej, też odchorują przez nią swoje. Jadąc za miejskim busem 5 km na godzinę... W Jaworznie nie ma wojny między autobusami a busami. PKM zamiast tracić czas i energię na sprawy w sądach postanowiło zawalczyć o pasażerów inaczej – jakością, komfortem i ceną. Wygląda na to, że odnieśli sukces.

Jak to robią sąsiedzi? Czyli co można poprawić w powiecie olkuskim

Ostatnie lata sąsiednie miasta wykorzystywały na szukanie pieniędzy i wcielanie ambitnych planów w życie. Patrząc na to, jak zmieniło się choćby Jaworzno, jak wyglądają tamtejsze drogi, miejsca publiczne, komunikacja, urzędy czy zieleńce, trudno nie mieć wrażenia, że powiat olkuski ostatnią dekadę przespał. Obietnice przedwyborcze nigdy nie zostały spełnione nawet w najmniejszym procencie. Cieszymy się z każdej, nawet najdrobniejszej sumy z Unii, a Jaworzno dotychczas pozyskało 300 milionów złotych na projekty, które z industrialnego i nieatrakcyjnego miasta uczyniły miejsce, w którym ludzie chcą żyć. Skąd wiadomo, że chcą i czują się w nim dobrze? Od wielu lat tamtejszy Urząd Miejski zleca Pentorowi badanie opinii publicznej. Dzięki wynikom wie, co jeszcze trzeba udoskonalić i robi to. Postronny widz, który pojedzie do tego miasta po dłuższej przerwie, prawdopodobnie przeżyje szok. Oni już są w Europie pełną gębą, my niestety nie i nie będziemy, jeśli wreszcie nie powstanie spójna wizja na rozwój naszego powiatu, a odpowiedzialni za jego realizację nie wezmą się ostro do roboty.