Remont ulicy Głównej w Bolesławiu przedłużył się ponad miarę i nadal nie widać końca inwestycji, realizowanej przez powiat olkuski. Przez ostatnich dziesięć miesięcy Zarządowi Drogowemu w Olkuszu nie udało się wykonać oznakowania poziomego drogi. W samym centrum miejscowości nie ma nawet oznaczonych przejść dla pieszych. - Tak nie powinno być! – narzeka mieszkaniec Bolesławia, który poprosił nas o interwencję w tej sprawie. - Przecież to ścisłe centrum. Jeździ tu bardzo dużo samochodów i ruch pieszych też jest spory. Na tym odcinku, który wyremontowano, znajduje się większość sklepów i firm. Niedaleko ostrego zakrętu, przy wjeździe do centrum, znajduje się przedszkole i przychodnia zdrowia. Chodzą tędy rodzicie z małymi dziećmi, starsi, schorowani ludzie. Często byłem świadkiem, jak przebiegali przez jezdnię, bo żaden kierowca nie tylko się nie zatrzymał, ale nawet nie zwolnił. Tu konieczne jest wyznaczenie przejść dla pieszych – utrzymuje mieszkaniec ulicy Chmielnej.
Jak zapewnia szef Zarządu Drogowego, pasy dla pieszych zostaną wymalowane jeszcze w tym miesiącu. - Reszta oznakowania powstanie po przygotowaniu dokumentacji technicznej – informuje dyrektor Paweł Pacuń.
Skoro „zebry” można namalować „od ręki” dlaczego trwa to tak długo? Na to pytanie nie udało nam się uzyskać odpowiedzi. - Nad tym remontem od początku jakieś fatum wisi, przecież to się ciągnie od prawie dwóch lat – utyskują ludzie. - To był koszmar, tu się wcale nie dało jeździć – mówi Justyna Wieczorek. – Przez wiele miesięcy ludzie jeździli jednym pasem, przecież to niebezpieczne - dodaje.
Przypomnijmy, już w grudniu 2009 roku przy ulicy Głównej w Bolesławiu zakończył się remont liczącego pół kilometra odcinka kanalizacji deszczowej. Wykonawca robót ziemnych z tego etapu prac się wywiązał, ale zapomniał przywrócić do poprzedniego stanu nawierzchnię. Tym samym, przez wiele miesięcy, po jednej trzeciej części ruchliwej ulicy po prostu nie dało się jeździć. Mieszkańcy i kierowcy narzekali i twierdzili, że fatalny stan drogi to nie tylko groźba uszkodzenia samochodu, ale także poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi.
Władze powiatu przyznawały, że inwestycja przeciągnęła się ponad miarę, głównie ze względu na surową zimę. Dopiero w kwietniu, przez zmarzniętą ziemię, udało się wykonać badania zagęszczenia podkładu, niezbędne do wykonania nakładki asfaltowej. Przetarg na wykonanie tej inwestycji przeprowadzono w maju.
Zanim na drodze pojawił się asfalt, po protestach mieszkańców, Powiatowy Zarząd Dróg trochę poprawił stan nawierzchni. Nakładka asfaltowa była gotowa już we wrześniu minionego roku. Poziomego oznakowania wyremontowanej drogi nie ma do tej pory.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|












Komentarze
Czyli jak za starych czasów. Żeby stwierdzić jakość pieczywa, musi się zebrać egzekutywa.
Co do trwałości napraw to się nie wypowiem, bo jakie dziury mamy, każdy widzi, ale żeby chociaż ten żwir i w ogóle ulice były sprzątane systematycznie to ja to jeszcze zrozumiem. Tymczasem tych kamyków tyle zalega na poboczach, że "naprawiaczom" mogłoby się nawet opłacać zebranie ich do ponownego wykorzystania :)
Barbara Rzońca - gratuluję inicjatywy. Przynajmniej dzięki pionowemu oznakowaniu możecie legalnie przejść przez ulicę, choć to może mało pocieszające.
Pozdrawiam
m
http://www.wrotamalopolski.pl/root_BIP/BIP_w_Malopolsce/powiaty/root_olkuski/podmiotowe/Rada/Interpelacje/uzuInterpelacja+z+dnia+26-04-2011r_/default.htm
W odpowiedzi otrzymałam informację, że malowanie oznakowań będzie możliwe po opracowaniu dokumentacji, ogłoszeniu przetargu i wyłonieniu firmy, a ul. Głowna (w centrum Bolesławia) wykonana będzie w pierwszej kolejności. Po osobistej interwencji starosty, dyrektor Zarządu Dróg obiecał wykonać to niezwłocznie czyli... miesiąc temu.
Widziałem na Bolesławiu jak to kiedyś robili-po 2 godzinach wszystko rozjeździły samochody(oczyw iście kamyczki zostawały na oponach) i była taka sama dziura jak przed naprawą.
To już chyba taka nasza polska przypadłość :) Poza zapadniętymi studzienkami w ostatnich latach w modzie jest wiosenne rozsypywanie żwiru na "lepik asfaltowy". To, że później ten żwir tłucze szyby, obija lakier i stwarza niebezpieczeńst wo uślizgu motocykli nikogo nie interesuje. Bo przecież nikt za to nie odpowie finansowo poza właścicielami pojazdów.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.