Tenis stołowy w Olkuszu wraca na należne mu miejsce

0
6
tenis stolowy klos

Dobiega końca sezon ligowy 2018/2019 w tenisie stołowym. Od września ubiegłego roku w Olkuszu grupa zapaleńców robi wszystko, aby w możliwie jak najkrótszym czasie wrócić do sportowych tradycji w tej dyscyplinie. I trzeba przyznać, że ludzie związani ze stołową odmianą tenisa swoją pracę wykonują bez zarzutu, a wieść o nowej, prężnej sekcji LKS-u Kłos Olkusz niesie się coraz głośniej i dalej.

Działalność sekcji tenisa stołowego w Olkuszu była zawieszona od wielu lat. Z pomysłem odbudowy struktur jako pierwszy wystąpił Sławomir Tomsia, obecnie pełniący funkcję zawodnika Kłosa oraz trenera dzieci i młodzieży. To on prowadził pierwsze rozmowy z prezesem Kłosa Januszem Mentlewiczem. Od klubowego sternika dostał zielone światło do dalszego działania. Od momentu rozmowy i pierwszych deklaracji wydarzenia potoczyły się błyskawicznie.

– Decyzja o reprezentowaniu przez naszą grupę barw Kłosa była szybka i jednomyślna. Od razu podjęliśmy kroki w celu uzyskania licencji zawodniczych, klubowej oraz o zgłoszeniu drużyny do rozgrywek ligowych KOZTS – wspomina inicjator tenisowego projektu, Sławomir Tomsia.

Nie bez znaczenia przy załatwianiu wszelkich formalności była także przychylność dyrekcji Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Olkuszu. Dzięki aprobacie pomysłu i wsparciu zawodnicy Kłosa mają możliwość korzystania ze sprzętu i hali. 

Wszystko zaczęło się od dziewięciu osób. Robert Balik, Patryk Pałka, Marcin Gajewski, Tomasz Mudyna, Paweł Chochół, Michał Natkaniec, Sławomir Tomsia, Rafał Skotniczny i Jakub Łaskawiec – to nazwiska ludzi, którzy tenis stołowy mają w sercu. – Taką ekipą wzbogaconą o młodziutkiego Adrian Niewiarę przystąpiliśmy do rozgrywek ligowych. W trakcie sezonu nasza drużyna nieco się rozrosła, gdyż dołączyli do nas Jacek Trzeciak, Kamil Nowak i Bartłomiej Pacia – bardzo ważne ogniwa w walce o ligowe punkty przez większość sezonu – zaznacza S. Tomsia.

Założycielom sekcji pomogli też prywatni sponsorzy. Udzielili wsparcia finansowego oraz doposażyli graczy w profesjonalny sprzęt. – Podziękowania tutaj należą się firmom: Instalbud, ASB Niewiara, ZRB Paciej Sp. z o.o., Wirex, Metalbox oraz Panu Ryszarowi Niewiarze – dodaje S. Tomsia.

Od samego początku w treningach brała też udział niewielka grupka dzieci. Z czasem pojawiali się nowi młodzi ludzie chcący trenować tenis stołowy. Powstał więc kolejny pomysł – stworzenie szkółki dla dzieci. I z tym nie było większych problemów. Pod wodzą dwójki trenerów – Sławomira Tomsi oraz Jakuba Glanowskiego (zawodnika klubu I ligi CMC Viret Zawiercie), dzieci i młodzież odbywają treningi w olkuskiej hali przy ul. Wiejskiej 2-3 razy w tygodniu, stale podnosząc swoje umiejętności. Klubowe szeregi wzmocniła również część młodych graczy z ULKTS Jaroszowiec. Po wielu latach szkolenia i sukcesów, w grudniu ubiegłego roku klub prowadzony przez legendarne małżeństwo Barbarę i Henryka Swędziołów zakończył swoją działalność. Przejście do Kłosa było więc naturalnym posunięciem. Aktualnie, po dziewięciu miesiącach istnienia, klubowa sekcja tenisa stołowego liczy 55 członków, z czego 38 osób to dzieci i młodzież szkolna.

Wyzwaniem było nie tylko stworzenie od podstaw szkółki, ale także udział w rozgrywkach ligowych. – Nikt z nas nie wiedział jak wyglądają nasze umiejętności na tle innych zawodników z ligi. Pierwszy mecz z UKS Rokicie Szczytniki był bardzo nerwowy, ale zakończony nieznacznym zwycięstwem. W kolejnych meczach notowaliśmy same zwycięstwa, aż do zremisowanego spotkania z PKS Porta Kraków (jednego z faworytów rozgrywek) i pierwszej porażki z LKS Polonia Golden Oil Wilczkowice I. Od tego momentu każdy nasz mecz kończyliśmy jako niepokonani, aż do ostatniego meczu i ponownego starcia z Wilczkowicami, czyli zdecydowanie najmocniejszą drużyną w lidze. Porażka w ostatnim meczu sezonu przekreśliła nasze marzenia o awansie. W debiutanckim sezonie udało nam się jednak zdobyć tytuł wicemistrza V ligi, co wydaje się być sporym osiągnięciem. Bogatsi o doświadczenie w przyszłym roku na pewno znowu powalczymy o awans – przyznaje Sławomir Tomsia.

Do sukcesów dorosłych zawodników w drużynie doliczyć należy dobre występy w turniejach indywidualnych. Olkuscy gracze brali udział w Grand Prix Polski weteranów, Wojewódzkim Turnieju Klasyfikacyjnym oraz wielu imprezach w Małopolsce i na Śląsku, niejednokrotnie stając na podium.

– Zadowoleni możemy też być z postępów, jakie zrobiła nasza młodzież. Oprócz grającego od początku Adriana Niewiary, regularnie startującego w WTK żaków i GPP żaków, mamy bardzo liczną grupę bardzo zdolnych, młodych chłopców i dziewczynek, którzy dopiero zaczynają reprezentowanie naszego Klubu w zawodach i turniejach. Pomimo tak krótkiego okresu pracy pod okiem naszych trenerów zrobili oni niesamowite postępy. Sześcioro z nich uzyskało awans i prawo startu w Mistrzostwach Polski Krajowego Zrzeszenia Ludowych Zespołów Sportowych, które odbędą się w połowie czerwca w Brzegu Dolnym – informuje trener. 

Na pytanie co dalej, odpowiedź jest prosta. – Nasze zamierzenia się nie zmieniły. Nadal działalność sportowa sekcji tenisa stołowego LKS Kłos Olkusz Będzie opierać się na szkoleniu dzieci i młodzieży. Naszym głównym celem jest także uzyskanie awansu do IV ligi. Nowy sezon rozpoczniemy we wrześniu. Przewidujemy także starty dzieci i młodzieży w Wojewódzkich Turniejach Klasyfikacyjnych w różnych kategoriach wiekowych, a także osób dorosłych w WTK i GP Polski weteranów. Niebawem razem z naszą młodzieżą wybieramy się na Mistrzostwa Polski LZS, ja osobiście wystartuję w zbliżających się Mistrzostwach Polski Weteranów w Jastrzębiu Zdroju, a zwieńczeniem sezonu będzie start klubowej reprezentacji (Sławomir Tomsia, Robert Balik i Rafał Skotniczny) w Mistrzostwach Europy Weteranów, które odbędą się na początku lipca w węgierskim Budapeszcie. Cieszymy się, że jesteśmy coraz bardziej rozpoznawalni nie tylko w Małopolsce. Przez te kilka miesięcy udało nam się także wypracować pewne schematy organizacyjne i póki co wszystko funkcjonuje bardzo dobrze. Każdy dokładnie wie, za co jest odpowiedzialny i wie, co ma robić. Rozumiemy się bez słów. Na pewno będziemy pchać ten wózek dalej, a co z tego wyjdzie czas pokaże. Jedno jest pewne – tenis stołowy z Olkusza prędko nie zniknie. I tak już za długo go tutaj nie było – kończy Sławomir Tomsia.

Fot. LKS Kłos Olkusz sekcja tenisa stołowego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj