Zima dla kota zła...

koty

„Mieszkam w Wolbromiu na osiedlu XX-Lecia – to takie małe, przytulne osiedle, które lubią bezdomne koty... i tu pojawia się problem. Okazuje się, że, wg pań pracujących w Urzędzie Miasta i Gminy Wolbrom, w naszym mieście nie ma kotów bezdomnych, tylko wolno spacerujące…” – napisała do nas pani Jolanta, która poprosiła urzędników o pomoc w ratowaniu dzikich kotów przed zagrożeniami zimy.

Według informacji, jakie uzyskała pani Jola, do schroniska osoba prywatna bezpańskiego kota oddać bez opłaty nie może. Zgłoszenie odbioru takich zwierząt przez firmę, z którą zgodnie z przepisami podpisano umowę może zrobić gmina, ponosząca koszty usługi. Koszt wyłapania i umieszczenia jednego zwierzęcia – psa czy też kota w schronisku jest spory, bo wynosi 1400 zł. Mnożąc tę kwotę przez kolejne liczby może powstać spora suma… Gminy, których obowiązkiem ustawowym jest zapewnianie opieki bezdomnym zwierzętom oraz ich wyłapywanie, starają się ograniczyć te koszty w maksymalny sposób.

Według informacji z wolbromskiego urzędu, Gmina Wolbrom ma podpisaną umowę na odławianie i wywiezienie do schroniska bezdomnych zwierząt z firmą Juko, prowadzącą Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt „RAFIK” w Bolesławiu. Do schroniska częściej niż zdrowe dzikie koty, które w opinii urzędników dają sobie radę w swoim naturalnym środowisku, trafiają psy. Do schroniska wywożone są raczej koty chore, mające mniejsze szanse na samodzielność. Istnieje też możliwość ubiegania się przez mieszkańców o dofinansowanie z gminnego budżetu karmy dla dzikich kotów, gdyby ktoś chciał pomagać w ten sposób bezdomnym zwierzętom.

Zima i bezpańskie czy dzikie zwierzęta to problem skomplikowany i bez prostych rozwiązań. Z jednej strony fachowcy potwierdzają, że dzikie koty zazwyczaj potrafią o siebie zadbać. Są aktywnymi myśliwymi i gdy tylko mogą - szukają okazji do polowań. Jako mięsożercy, do prawidłowego funkcjonowania potrzebują białka pochodzenia zwierzęcego, polując na gryzonie i ptaki. Jednak niska temperatura, śnieg, mróz i wiatr, czyli trudniejszy dostęp do pożywienia lub wręcz jego brak – są dla kotów podwórkowych sporym zagrożeniem. Przede wszystkim dlatego, że zimą o niezależne od ludzi pożywienie jest zdecydowanie trudniej -  gryzonie przeczekują zimę w kryjówkach, więc trudno je wtedy upolować, a i ptaków jest mniej niż w cieplejszych okresach. Dlatego zimą „dachowce” szukają pożywienia bliżej ludzi – myszkują po śmietnikach, odgrzebują odpadki spod śniegu i chętnie korzystają z tego, co dostaną od osób wrażliwych na ich los.  

Z drugiej strony wiadomo, że koty to zwierzęta ciepłolubne. Dlatego te, wolno żyjące, aby przetrwać zimę, najczęściej tworzą stada, liczące od kilku do nawet kilkudziesięciu osobników. Kiedy jest zimno, kładą się blisko siebie i wzajemnie się ogrzewają. Gdy temperatura spada poniżej 10 stopni, zazwyczaj mocno zwijają się w kłębek i przykrywają nos ogonem, bo właśnie nos i górna warga są najbardziej wrażliwe na zmiany temperatury. Skwapliwie wykorzystują też zimowe słońce, wygrzewając się w jego promieniach. Zimą często można również spotkać koty przy samochodach, na których maski wskakują, gdy silnik jest jeszcze ciepły po podróży.

W okresie zimowym koty narażone są więc – oprócz głodu – nie tylko na przeziębienia, ale i na niebezpieczne wychłodzenie organizmu – już temperatura minus 5-10 stopni Celsjusza może stanowić zagrożenie dla słabszych osobników. W poszukiwaniu jedzenia oraz ciepłego, suchego schronienia przychodzą pod ludzkie siedziby, starając się dostać do piwnic czy garaży, gdzie często okazują się nieproszonymi gośćmi. Niektórzy  twierdzą, że kotów wolno żyjących, które nigdy nie miały właściciela i nie mieszkały w domu, nie należy łapać ani odwozić do schroniska, gdyż i tak w nim nie przeżyją.

Kot wolno żyjący jest zwierzęciem pożytecznym, gdyż jest naturalnym wrogiem gryzoni. Dlatego zachęcamy, aby w sytuacjach dużego zimna jednak pozwalać kotom chronić się w piwnicach, które – przy odrobinie dobrej woli - można przecież zabezpieczyć tak, aby zwierzęta nie robiły nadmiernych szkód. Można np. zamontować w okienkach specjalne budki, co pomoże zwierzętom schronić się w cieple, ale nie pozwoli im wejść dalej. Dzięki drzwiczkom otwieranym od środka piwnicy można je wygodnie sprzątać, a nawet wstawić do nich miski z pokarmem i wodą. Wystarczy trochę wysiłku i da się pomóc potrzebującym zwierzakom nawet we własnym zakresie.

Dokarmiając wolno żyjące koty, trzeba jednak pamiętać, że one szybko się do tego przyzwyczają i będą codziennie czekały na jedzenie. A zanim przyjdzie wiosna, warto pomyśleć o wysterylizowaniu tych zwierząt, by nie mnożyły się nadmiernie, a ich kolejne pokolenia nie umierały z głodu i zimna. W tym zadaniu powinny wspierać mieszkańców ponoszące wysokie koszty wyłapywania zwierząt gminy. Tym bardziej, że nawet najlepsze schronisko nie jest dla zwierzaków dobrym rozwiązaniem.  


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż nowe konto.