Na weekend z "Przeglądem" - kryształowym szlakiem

Kryształy jeszcze kilkanaście lat temu były koniecznym elementem zdobiącym meble w każdym domu. Szanująca się gospodyni miała w swojej kolekcji kryształowe kieliszki, szklanki, owocarki i karafki. Nie bez przyczyny te wytwory sztuki użytkowej stały się jednym z symboli PRL-u. Teraz przeżywają swój prawdziwy renesans. Co ciekawe, głównie poza granicami kraju. Na kolejną wyprawę „Weekendu z `Przeglądem’” zapraszamy was do Huty Szkła w Zawierciu, z której powędrowały w świat miliony kryształów. Teraz kryształowy szlak mogą przemierzać turyści i na własne oczy zobaczyć ciekawe industrialne przestrzenie i proces produkcyjny. Niektóre z budynków mają ponad sto lat i pamiętają początki huty, które sięgają 1884 roku, oraz były świadkami rewolucji przemysłowej.

Produkcja kryształów zaczyna się od przygotowania surowców. Stłuczka lub komponenty trafiają do pieca rozgrzanego do 1450 stopni. Gorącą masę szkła pracownicy wyciągają za pomocą specjalnych piszczeli. Ta tradycyjna metoda produkcji wyrobów szklanych polega na wdmuchiwaniu powietrza z płuc do piszczeli i odpowiednim formowaniu naczynia. I wcale nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Taki produkt trafia później do drewnianej formy. Wyroby gotowe, po selekcji i wyeliminowaniu tych z pęcherzykami powietrza, przechodzą na kolejny wydział, czyli na wydział zdobienia. Pracownice najpierw nanoszą siatkę cięć. Tak naznaczone produkty trafiają do zwinnych rąk prawie stu pracownic.  – Moja praca polega na zdobieniu, czyli wykonywaniu szlifów na szkle – tłumaczy Dorota Zagórska, pracownica Huty Szkła w Zawierciu. Jak mówi, na początku było to bardzo trudne zadanie, ale z czasem opanowała je do perfekcji.

Część produkcji jest już zmechanizowana. Głównie kieliszki i szklanki robią już specjalne maszyny. A i szlifowanie części zamówień jest już wykonywane przez automaty. Potem zostaje już tylko mycie, suszenie, polerowanie, pakowanie i można wysyłać zawierciańskie kryształy w świat. – Jeśli wyrób idzie na eksport, nalepiamy naszą naklejkę unijną z napisem „Zawiercie”, która nas reklamuje w świecie. Wykonujemy także zamówienia krajowe, ale bardzo rzadko. Głównie robimy na eksport: do Francji, USA, Kanady, Hiszpanii, Portugalii, Japonii, Czech czy Chile – wymienia Iwona Szymusik, pakowaczka z huty.


Ilość wzorów i kształtów jest w zasadzie niemożliwa do policzenia. Wariantów jest nieskończenie wiele i zależą one od polotu pań we wzorcowni oraz wymagań klienta. Zdarzają się też zamówienia nietuzinkowe. – Najbardziej modne i najbardziej rozchwytywane są kieliszki weselne z wygrawerowanymi imionami i datą ślubu – mówi Marcin Burdziński, grawer szkła.  – Najfajniejszą rzeczą, jaką robiłem, były talerze dla Jana Pawła II w trzech wersjach. Jeden talerz robiłem tydzień, bo to było bardzo pracochłonne. Przedstawiały Jasną Górę, portret papieża i Matkę Boską Częstochowską – dodaje. Spod jego szlifierki wychodzą całe kolekcje zestawów z motywami leśnymi, hellenistycznymi, portrety i wiele innych. – Nawet robiliśmy zamówienie na 50. rocznicę powstania Demokratycznej Republiki Konga. Pan z ambasady przyjechał i zamówił sobie wyroby kryształowe – opowiada Iwona Szymusik. Jak udało nam się dowiedzieć, to w tej Hucie zostaną zrobione puchary na Euro 2012 i trafią do rąk najlepszych piłkarzy starego kontynentu.

Część bogatego asortymentu z kilku dziesięcioleci można oglądać w specjalnych salach muzealnych. Z pewnością każdy z turystów rozpozna przynajmniej jeden eksponat, który jest identyczny jak ten, który ma w rodzinnym domu. Jeśli ktoś nie ma ani jednego kryształu w domu, może nadrobić zaległości w przyzakładowym sklepiku i w domowym zaciszu delektować się blaskiem i precyzyjnym wykonaniem kryształów.


Więcej informacji o wycieczkach po zabytkowej hucie na: www.krysztalowyszlak.pl

Na weekend z Na weekend z Na weekend z Na weekend z


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż nowe konto.