Okrągła rocznica

e mailTo była środa, 1 czerwca 1938 roku, godzina 8 minut 43. Na wschodnich krańcach Pustyni Błędowskiej uległ katastrofie samolot rozpoznawczo - bombowy PZL-23B „Karaś” 2.Pułku Lotniczego w Krakowie.

Oczywiście, gdy biegłem za ludźmi na miejsce katastrofy, do mojej świadomości docierało tylko jedno – na piachach spadł samolot i muszę go zobaczyć.
Od kilku lat 2.Pułk Lotniczy użytkował południową część pustyni jako poligon lotniczy. Tu samoloty tego pułku odbywały ćwiczenia w ramach tzw. „szkoły ognia”. Samoloty myśliwskie ostrzeliwały cele powietrzne i naziemne, a samoloty liniowe dodatkowo prowadziły bombardowania.
Latem 1938 roku do 2.Pułku Lotniczego został przeniesiony z Warszawy dywizjon „Karasi” i właśnie jeden z nich przyleciał tego pechowego dnia nad poligon. Jak mi mówił, nieżyjący już Janek Jurczyk, samolot miał problemy z silnikiem i szybko tracił prędkość i wysokość. Pilot jednak chciał, na siłę, dociągnąć na równiejszą, chechelską część pustyni, aby tam lądować awaryjnie. Niestety, samolot przy skręcie, poszedł ślizgiem na skrzydło i uderzył w ziemię. W katastrofie śmierć ponieśli:

pilot - kapral nadterminowy Suchodolski Tadeusz lat 24 z Sochocina pow. Płoński

obserwator - podporucznik Tobiasz Stanisław lat 27 z Wieliczki

strzelec – kapral nadterminowy Konkol Kazimierz lat 22 z Horyńgrodu (ob.Ukraina).

Różne okoliczności sprawiły, że śmierć tych lotników i miejsce katastrofy uległy zapomnieniu. Oni przecież intensywnie doskonalili swoje żołnierskie rzemiosło, aby w potrzebie stawać w obronie Ojczyzny. I tylko ślepy los uniemożliwił im spełnienie tego obowiązku. W osiemdziesiątą rocznicę ich śmierci przywróćmy o nich pamięć bo na to zasłużyli.

Andrzej Krawczyk

Korzystałem z książki A. Popiela „Pamięci poległych lotników 1933 – 1938”.

 


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż nowe konto.