Olkusz
Temat dzików regularnie wraca na nasze łamy i wszystko wskazuje na to, że szybko z nich nie zniknie. Już w kwietniu alarmowaliśmy o problemie na osiedlu Młodych w Olkuszu, gdzie mieszkańcy coraz częściej natykali się na całe watahy tych zwierząt. Wtedy pojawiały się obawy, że kwestia obecności dzików jest bagatelizowana, mimo że problem – jak przekonywali nasi czytelnicy – dawno przestał mieć charakter incydentalny. Dziś temat wraca on ze zdwojoną siłą, bo do naszej redakcji zgłosiła się mieszkanka osiedla, która twierdzi, że została zaatakowana przez jedno z tych zwierząt.
Przypomnijmy, że kilka tygodni temu publikowaliśmy sygnał od pana Mariusza, mieszkańca Osiedla Młodych, który nie pozostawiał złudzeń co do skali problemu. Jak pisał w wiadomości do redakcji, „cała rodzinka” dzików regularnie spacerowała po tzw. dolince, pojawiała się między blokami, a nawet na terenie Szkoły Podstawowej nr 10. Największe obawy dotyczyły bezpieczeństwa dzieci poruszających się codziennie drogą do i ze szkoły. W opinii mieszkańców nie chodzi już o pojedyncze wizyty zwierząt, lecz o stałą obecność, do której dziki najwyraźniej zdążyły się przyzwyczaić.
Teraz głos zabrała kolejna mieszkanka tego osiedla. Kobieta opowiedziała naszej redakcji o sytuacji, która – jak twierdzi – mogła skończyć się bardzo źle. Do zdarzenia doszło podczas niedzielnego spaceru z psem pomiędzy blokami, podczas którego niespodziewanie natknęła się na dzika. Z relacji kobiety wynika, że sytuacja szybko zrobiła się napięta. „Dzik sapnął, wyglądał bardzo agresywnie i po chwili zaczął biec w moją stronę. Byłam przerażona” – relacjonuje mieszkanka. Jak twierdzi, przed możliwym atakiem uchronił ją pies, który instynktownie zaczął szczekać na zwierzę i ruszył w jego kierunku. To miało spłoszyć dzika, który po chwili uciekł. „Gdyby nie mój pies, to zwierzę mogłoby mnie poturbować” – uważa kobieta.
Po całym zdarzeniu mieszkanka postanowiła szukać pomocy. Najpierw skontaktowała się ze strażą miejską. Jak twierdzi, rozmowa nie przyniosła żadnej konkluzji. Później zadzwoniła do Starostwa Powiatowego w Olkuszu. „Dyskusja była długa, ale niewiele z niej wynikło” – opowiada. Ostatecznie zwróciła się do Nadleśnictwa. Tam miała usłyszeć, że dziki bytujące pomiędzy blokami nie są w gestii leśników, ponieważ te „ich” znajdują się w lesie. „W emocjach zapytałam, czy skoro nikt nie chce się tym zająć, to czy następnym razem mogę takiego dzika zastrzelić. Usłyszałam, że absolutnie nie wolno. To dla mnie absurd” – mówi kobieta. „Dziki zadomowiły się między blokami na dobre i wygląda na to, że nigdzie się nie wybierają. Czy naprawdę musi dojść do tragedii, żeby ktoś w końcu potraktował ten problem poważnie?” – pyta nasza czytelniczka.
Problem dzików dotyka wielu miast w naszym kraju i skutkują coraz śmielszymi decyzjami. Dla przykładu: pod koniec marca Sejmik Województwa Małopolskiego przyjął uchwałę dotyczącą odstrzału redukcyjnego dzików w powiecie chrzanowskim, Krzeszowicach i Wieliczce. Decyzja była odpowiedzią na narastające problemy związane z obecnością zwierząt na terenach zabudowanych. W samym powiecie chrzanowskim zaplanowano możliwość redukcji populacji nawet o 350 osobników w ciągu trzech lat. Co istotne, nie chodzi o masowy odstrzał wszystkich pojawiających się zwierząt, lecz interwencje w miejscach, gdzie dziki zaczynają realnie zagrażać bezpieczeństwu mieszkańców, zwierząt domowych czy funkcjonowaniu infrastruktury. Takie stanowcze działania wciąż jednak stanowią bardziej wyjątek niż regułę.
Tymczasem mieszkańcy miast coraz częściej mówią o narastającej frustracji. W różnych częściach Polski zdarzały się przypadki, gdy ludzie – zniecierpliwieni brakiem skutecznych działań – próbowali na własną rękę eliminować problem dzikich zwierząt, między innymi poprzez podrzucanie zatrutego jedzenia. Takie działania są nie tylko nielegalne, ale też skrajnie niebezpieczne, bo zagrożenie mogą stanowić również dla innych zwierząt, a nawet ludzi. Pokazują jednak skalę społecznego napięcia, które może pojawić się tam, gdzie mieszkańcy przez dłuższy czas mają poczucie pozostawienia problemu bez rozwiązania.
Jedno wydaje się pewne – temat nie zniknie sam. Dlatego poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie Urząd Miasta i Gminy w Olkuszu, Starostwo Powiatowe w Olkuszu oraz Nadleśnictwo Olkusz. Gdy tylko otrzymamy odpowiedzi, wrócimy do sprawy w kolejnym artykule.















![Dni Wolbromia 2016 za nami [ZDJĘCIA] DSC05911 1](https://przeglad.olkuski.pl/wp-content/uploads/2016/09/ewa_barczyk_DSC05911_1-100x70.jpg)