Olkusz

Po naszym tekście o kłopotach z parkowaniem przy ul. Krasińskiego 8 w Olkuszu odezwała się kolejna mieszkanka osiedla Młodych. Jej zdaniem problem jest szerszy, a ona sama ma kilka pomysłów na jego rozwiązanie. Tylko kto miałby je zrealizować, skoro większość dotyczy cudzych terenów?

Mail trafił do naszej redakcji kilka dni po ukazaniu się artykułu „Parkingowe dylematy mieszkańców bloku przy ul. Krasińskiego 8”. Tym razem perspektywa jest odwrócona: poprzednio pisała do nas osoba, która chciałaby móc zostawiać auto na trawie, teraz głos zabiera ktoś, komu na trawie parkują inni.

„Niestety, z przykrością muszę dolać przysłowiowej oliwy do ognia i stwierdzić, że problem nie dotyczy tylko mieszkańców ul. Krasińskiego 8, ale również mieszkańców ul. Krasińskiego nr 3, którzy w bezczelny sposób zrobili sobie dzikie miejsca parkingowe na trawie, rosnącej na działce nr 5303, należącej do bloku Reja 8. Pragnę zauważyć, że ten kawałek trawnika owszem miał służyć jako chwilowy parking dla samochodów osób mieszkających w bloku Krasińskiego 3 i 1, ale tylko na czas remontu drogi prowadzącej do sklepu Stokrotka. Niestety, z miesiąca na miesiąc mieszkańcy bloku Krasińskiego 3, nie licząc się z innymi mieszkańcami, coraz bardziej powiększają powierzchnię dzikiego parkowania kosztem działki bloku Reja 8. Parkują tyłem, nie przejmując się, że komuś spaliny do mieszkania wlatują” – pisze nasza Czytelniczka.

Rozwiązania tymczasowe mają w Polsce zadziwiającą trwałość i osiedle Młodych najwyraźniej nie jest tu wyjątkiem. Autorka listu nie poprzestała jednak na opisie sytuacji. „Temat likwidacji dzikich miejsc parkingowych był telefonicznie zgłaszany do spółdzielni mieszkaniowej, niestety na chwilę obecną nie widać, aby zostały podjęte jakieś działania w tym temacie” – czytamy w mailu.

Najciekawszą częścią listu są jednak propozycje: „Chcąc rozwiązać problem, można byłoby zastanowić się nad likwidacją parkingu strzeżonego (zrobić ogólnodostępny), który nie jest w całości wykorzystywany, stworzyć nowe miejsca parkingowe wzdłuż drogi serwisowej (równoległa do obwodnicy) na szerokości ul. Krasińskiego 3, jak również zrobić miejsca parkingowe wewnątrz podwórza bloku Krasińskiego 3, na wzór czegoś takiego jak jest przy Krasińskiego 1 lub Reja 8” – stwierdza mieszkanka osiedla Młodych.

Pomysły może i ciekawe, ale rozporządzanie czyimś mieniem bez merytorycznej wiedzy to myślenie życzeniowe. Weźmy na przykład parking strzeżony: ktoś go prowadzi, ktoś jest właścicielem gruntu, a kierowcy płacą tam po to, by rano zastać auto w całości. Wolne stanowiska nie oznaczają, że parking jest niepotrzebny – oznaczają najwyżej, że są tam miejsca do wynajęcia. Otwarcie go dla wszystkich to w praktyce odebranie komuś działalności albo terenu. Kto miałby to zrobić i na jakiej podstawie?

Miejsca wzdłuż drogi serwisowej przy obwodnicy? Zanim pojawi się tam choćby jedna wymalowana koperta, trzeba ustalić, kto zarządza drogą, do kogo należy pas gruntu obok, czy jego szerokość w ogóle na to pozwala, czy nie biegną tam sieci techniczne i kto zapłaci za projekt, zmianę organizacji ruchu oraz budowę. Nasz poprzedni tekst pokazał zresztą, jak szybko pozornie „wolne” tereny w tej okolicy przestają być wolne: gminne działki wzdłuż ul. 29 Listopada mają już swoje przeznaczenie – pod ciąg pieszo-rowerowy od ronda na DW791 do ul. Baczyńskiego.

Wreszcie podwórze bloku Krasińskiego 3. Przy ósemce zieleniec okazał się współwłasnością właścicieli lokali z tego bloku, więc o jego losie nie decyduje ani gmina, ani sąsiad z naprzeciwka. Jeśli przy trójce sytuacja jest podobna, o zamianie trawy na asfalt powinni rozstrzygać jej mieszkańcy – a z listu nie wynika, by ktoś ich o zdanie pytał. Trudno też nie dostrzec pewnej ironii: lekarstwem na parkowanie na trawie ma być… wylanie asfaltu na trawę. Byle po drugiej stronie przysłowiowego płotu.

Na koniec zaś pojawia się propozycja dotycząca przemeblowania infrastruktury komunikacyjnej: „Jeżeli chodzi natomiast o pętlę autobusową przy ul. Krasińskiego, to na dzień dzisiejszy uważam, że stwarza zagrożenie dla pieszych i warto byłoby może pomyśleć o przeniesieniu jej np. na plac za blokiem przy ul. Kochanowskiego, a przed myjnią” – pisze nasza Czytelniczka.

Sygnał o bezpieczeństwie pieszych zasługuje na poważne potraktowanie i warto go przekazać tam, gdzie ktoś może coś z nim zrobić. Ale przeniesienie pętli to nie przestawienie ławki. To zmiana tras i rozkładów, nawierzchnia zdolna udźwignąć autobusy, miejsce do zawracania, uzgodnienia z organizatorem komunikacji – i znów grunt, który do kogoś należy. Gdy w poprzednim tekście pytaliśmy o teren w rejonie myjni, urząd wyjaśnił, że działki po obu jej stronach są prywatne, a gmina nie może samodzielnie zrealizować tam żadnej inwestycji. W pierwszym liście okolica myjni była idealnym miejscem na parking, w drugim – na pętlę. Właściciel gruntu pewnie czyta obie propozycje z dużym zainteresowaniem.

Nie znaczy to, że list naszej Czytelniczki niczego nie wnosi. Pokazuje, że brak miejsc postojowych to kłopot całego osiedla, a nie jednego bloku. Być może od tego warto zacząć – od wspólnego, pisemnego wniosku sąsiadów do spółdzielni i rozmowy, przy której usiądą wszyscy zainteresowani, także właściciele terenów, o których mowa.

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany