Klucze

Kiedy słońce schowało się za horyzontem, a Stadion w Kluczach spowił mrok, na starcie pojawili się oni – pełni energii, wyposażeni w czołówki i gotowi na wyzwanie, które przeniosło bieganie przełajowe na zupełnie nowy poziom. Niedzielny wieczór, 26 kwietnia 2026 roku, zapisał się jako jeden z najbardziej klimatycznych treningów w historii grupy.  

Uczestnicy mieli do wyboru dwie trasy, które pozwoliły sprawdzić formę przed nadchodzącym I JURA NIGHT DOG RUN. Choć tempo oscylowało w granicach 5:00 – 6:00 min/km, to nie cyfry na zegarkach były tego wieczoru najważniejsze. Grupa 10 km planowo wystartowała o godzinie 20:00. To był prawdziwy sprawdzian wytrzymałości – kilometry w ciemnościach Jury wymagają nie tylko kondycji, ale i pełnego zaufania do czworonożnego partnera; Dla wielu mógł to być „pierwszy raz” z czołówką na głowie, ale strach przed ciemnością szybko ustąpił miejsca czystej frajdzie z ruchu.

Widok kilku snopów światła przecinających leśną gęstwinę robił piorunujące wrażenie. Było to spowodowane przez obowiązkowe oświetlenie, które było wymogiem bezpieczeństwa. Dodatkowo, zgodnie z zasadą „bezpieczeństwo przede wszystkim”, psy dumnie maszerowały (i biegły!) w profesjonalnych szelkach.

„To nie był spacer, to był konkretny trening, ale bez zbędnej spiny. Najważniejsza była ekipa i ta niesamowita energia, którą daje wspólne bieganie z psami po zmroku.”

Spotkanie na Stadionie przy ulicy Rudnickiej miało na celu coś więcej niż tylko nabijanie kolejnych kilometrów w biegowym dzienniczku. Uczestnicy biegli dla budowania relacji, dla czystej radości z ruchu oraz dla swoich psów, które w nocnych warunkach czuły się jak w swoim żywiole. Niezależnie od przynależności klubowej, każdy obecny stał się częścią zgranej watahy, która udowodniła, że bieganie crossowe po zmroku to sport dla każdego, kto nie boi się wyzwań. Bezpłatny charakter treningu oraz otwartość prowadzących sprawiły, że nowicjusze mogli poczuć się pewnie i nauczyć się, jak bezpiecznie poruszać się w terenie po zachodzie słońca.

Wspólne pokonywanie jurajskich ścieżek w blasku czołówek udowodniło, że dla tej ekipy nie ma barier nie do przejścia, a ciemność jest jedynie tłem dla doskonałej zabawy. Gdy ostatni biegacze zameldowali się na mecie, zmęczenie szybko ustąpiło miejsca satysfakcji i ożywionym dyskusjom o trasie. Teraz, gdy nocne szlaki nie mają już przed uczestnikami tajemnic, pozostaje jedynie odliczać dni do oficjalnego startu zawodów.

fot. FB JURA CROSS DOG RUN team

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze