Dwie godziny trwała akcja ratownicza w bloku przy ulicy Leśnej w Jaroszowcu. Przez zabawę zapałkami 10-letniego chłopca i jego o dwa lata starszego kolegi spłonęła piwniczna suszarnia i trzeba było ewakuować 20 osób.
Pożar zauważyli sąsiedzi około 13.20. Ogień szybko się rozprzestrzeniał w podpalonym pomieszczeniu. Gryzący dym, unoszący się na klatce schodowej, spowodował, że swoje mieszkania musiało opuścić 20 osób. Jedna kobieta trafiła do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla.
Strażacy zapobiegli rozprzestrzenieniu się ognia na inne piwnice. Niestety, spłonęło całe pomieszczenie, w którym podłożono ogień, oraz składowane tam meble i susząca się odzież. Pożarnicy wstępnie oszacowali straty na 5 tys. złotych.
Policjanci szybko ustalili sprawców podpalenia. To dwaj chłopcy z Jaroszowca, którzy postanowili pobawić się zapałkami. Wkrótce staną przed sądem rodzinnym. – To wymiar sprawiedliwości zadecyduje o ich losie – podkreśla starszy aspirant Robert Stach z olkuskiej policji. – Sąd może na przykład orzec, by rodzice chłopców pokryli wyrządzone szkody.
Sędzia weźmie pod uwagę wagę winy obu chłopców i wszystkie okoliczności sprawy. Może grozić im upomnienie, nadzór kuratora, a nawet pobyt w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym. To najsurowszy środek karny, który olkuski sąd zastosował m.in. wobec nastolatka z Bukowna i jego kolegi. Tamci cłopcy zapisali się do młodzieżówki ochotniczej straży pożarnej, a potem ponad 20 razy wzniecali ogień w lasach, by obserwować akcje gaśnicze.
Przypadek chłopców z Jaroszowca nie jest wyjątkowy. W Olkuskiem zdarzały się przypadki zatrzymywania jeszcze młodszych dzieci, które dopuściły się czynów karalnych. Wystarczy przypomnieć włamanie do przedszkola na Osiedlu Młodych, którego sprawczyniami okazały się dwie dziewczynki w wieku 6. i 8. lat.
Alicja Renkiewicz

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o