Powiat
Namioty, generatory, polowa apteka i blisko pół setki pacjentów z dolegliwościami, jakie przynosi prawdziwy kataklizm. Od 23 do 25 października na terenie Nadleśnictwa Olkusz ćwiczył zespół natychmiastowego reagowania Polskiej Misji Medycznej. To lekarze, ratownicy, pielęgniarki i logistycy, którzy w ciągu doby mają być gotowi do wyjazdu tam, gdzie uderzyła katastrofa naturalna albo wybuchł kryzys humanitarny. Kto z nas przypuszczał, że w lasach pod Olkuszem przez cały weekend trwała akcja ratunkowa w państwie, którego nie ma na żadnej mapie?
„Przez kilkadziesiąt godzin zespół działał tak, jakby rzeczywiście znalazł się w kraju dotkniętym katastrofą” – informuje Jakub Belina-Brzozowski, koordynator komunikacji Polskiej Misji Medycznej. Nie było w tym przesady. Uczestnicy manewrów musieli sami zadbać o wszystko, bez czego nie da się funkcjonować w terenie: prąd i paliwo do generatorów, wodę, toalety, okablowanie, oświetlenie oraz racje żywnościowe, a noce spędzali w namiotach. W ciągu 48 godzin medycy zajęli się blisko pięćdziesięcioma pozorowanymi pacjentami. Weekendowa akcja była zwieńczeniem ponad czterech miesięcy przygotowań organizacyjnych i zarazem pierwszą symulacją PMM EMT na taką skalę, z tak szerokim udziałem podmiotów z zewnątrz.
Scenariusz przeniósł ratowników do Górskiej Republiki Ałdarii, fikcyjnego państwa, które nawiedziły ulewne deszcze, gwałtowne powodzie i osuwiska. Zniszczone drogi, skąpy transport, zerwane łańcuchy dostaw i przeciążona służba zdrowia sprawiały, że przy każdym poszkodowanym trzeba było ważyć nie tylko jego stan, ale też to, czy da się go bezpiecznie przewieźć i gdzie w ogóle czeka na niego bardziej specjalistyczna pomoc. Zespół pracował przy ograniczonych zasobach, niepełnych informacjach i zmieniającej się sytuacji w terenie, więc egzamin dotyczył w równym stopniu wiedzy klinicznej, co planowania, decyzji podejmowanych pod presją i współpracy z innymi. Medycy samodzielnie rozstawili obóz i uruchomili własną logistykę, aptekę, zaplecze sanitarne oraz stanowisko koordynacji. Całość zorganizowano według standardu Światowej Organizacji Zdrowia WHO EMT Type 1 Fixed, czyli modelu mobilnej placówki nastawionej głównie na pomoc ambulatoryjną, w której pacjenta można ustabilizować i przygotować do dalszego transportu. „Co szczególnie wymagające, pierwsze zdarzenie masowe nastąpiło jeszcze podczas rozwijania bazy, zanim osiągnięto pełną gotowość operacyjną” – informują przedstawiciele Polskiej Misji Medycznej. Stawianie namiotów i przyjmowanie pierwszych poszkodowanych musiało więc iść w parze.
Lista przypadków, z którymi mierzył się zespół, przypominała podręcznik medycyny ratunkowej: wstrząs kardiogenny, sepsa, zatrucia środkami fosforoorganicznymi, ostre zapalenie trzustki, ciężkie zakażenia, krwotok poporodowy, złamania, urazy wielonarządowe i nagłe zatrzymania krążenia. „Najmłodszy pozorant miał 14 miesięcy, a najdłuższa pojedyncza symulacja trwała 14 godzin” – informuje Jakub Belina-Brzozowski. Na początku i pod koniec ćwiczeń organizatorzy zafundowali uczestnikom zdarzenia masowe, w których trzeba było prowadzić segregację medyczną i decydować, kto otrzyma pomoc w pierwszej kolejności, gdy rąk i sprzętu nie wystarcza dla wszystkich. Ratownicy wydobywali też poszkodowanego z wraku samochodu w rejonie osuwiska, prowadzili ewakuacje i udzielali pomocy w warunkach zagrożenia. W jednym ze scenariuszy sami stali się celem napadu, w innym musieli zająć się ofiarą samosądu.
Manewry nie zamknęły się jednak w obrębie obozu. Zespół realizował też zadania wyjazdowe, m.in. związane z ewakuacją mieszkańców Domu Seniora „Leśna Polana”, organizacją punktów badań profilaktycznych dla lokalnej społeczności oraz pozyskiwaniem potrzebnych leków i zasobów. Scenariusz przewidywał nawet wizyty przedstawicieli lokalnych władz i dziennikarzy, bo w czasie prawdziwego kryzysu obieg informacji i kontakt z otoczeniem bywają równie ważne jak sama praca przy pacjencie. W przedsięwzięcie zaangażowało się ponad dwadzieścia organizacji, służb i firm, w tym podmioty z naszego powiatu: Nadleśnictwo Olkusz, Leśnictwo Bukowno, OSP Stare Bukowno oraz parafia pw. św. Andrzeja Boboli w Bukownie. Wsparcia udzielili także m.in. Grupa Ratownictwa PCK Kraków, Maltańska Służba Medyczna z Krzeszowic, Komenda Miejska PSP w Rybniku, Humanosh Emergency Medical Team i Fundacja MSAR Poland.
Choć Ałdaria jest wymyślona, stawka ćwiczeń jest jak najbardziej realna – także dla nas. Zespół ratunkowy Polskiej Misji Medycznej jest podmiotem ochrony ludności przy Wojewodzie Małopolskim, a weekendowe manewry były również przygotowaniem do samodzielnego działania na terytorium Polski, gdyby w kraju doszło do katastrofy lub innego kryzysu. Wielogodzinne symulacje posłużyły do sprawdzenia i dopracowania standardowych procedur operacyjnych, a najcenniejszą lekcją okazało się równoległe prowadzenie działań medycznych, logistycznych i koordynacyjnych bez wiedzy, ilu pacjentów i jakich zdarzeń należy się spodziewać. „Podczas katastrofy liczy się nie tylko wiedza medyczna. Równie ważne są sprawna organizacja, umiejętność podejmowania decyzji w warunkach niepewności i współpraca z innymi służbami. Takie ćwiczenia pozwalają nam sprawdzić te elementy w praktyce i lepiej przygotować się do niesienia pomocy tam, gdzie będzie ona najbardziej potrzebna” – podkreślają przedstawiciele Polskiej Misji Medycznej.















