środa 23.05
Olkusz Olkusz Olkusz Olkusz Olkusz
18 °C 21 °C 18 °C 17 °C 19 °C
  Środa     Czwartek     Piątek     Sobota     Niedziela  
Przegląd TV Forum Blogi Interwencje
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Przegląd Olkuski Artykuły wg kategorii Zdrowie Żyć nie umierać, czyli olkuska przypowieść o biznesie pogrzebowym

Żyć nie umierać, czyli olkuska przypowieść o biznesie pogrzebowym

Email Drukuj

Szpital chciał się pozbyć problemu, ale tak naprawdę problemy dopiero się zaczęły. Na olkuskim rynku usług pogrzebowych wrze. Od 1 lipca, czyli od kiedy prosektorium dzierżawione jest przez zakład pogrzebowy, rywalizacja przybrała na sile. Jak wiadomo, branża pogrzebowa wywołuje wiele emocji i wiąże się z dużymi pieniędzmi. Pogrążone w żałobie rodziny muszą zmagać się z dodatkowymi problemami, które najczęściej spowodowane są niezdrową rywalizacją między niektórymi zakładami pogrzebowymi i niejasnością polskiego prawa. Do prokuratury wpływają kolejne pisma i to właśnie prokuratorzy będą musieli ocenić, które z informacji są faktami, a które tylko pomówieniami.

Dyrekcja olkuskiego szpitala kilka miesięcy temu zdecydowała się wydzierżawić prosektorium. Do około 60 zakładów pogrzebowych zostały rozesłane zapytania ofertowe. Szybko jednak pojawiły się wątpliwości, czy takie rozwiązanie jest dobre. – Nie znamy się na prowadzeniu prosektorium. Jest to działalność dosyć specyficzna, a we wszystkich szpitalach naszej grupy dzierżawimy prosektoria zakładom pogrzebowym, bo wyszliśmy z założenia, że znają się na tym najlepiej. Poza tym w ten sposób oszczędzamy pieniądze – uważa dyrektor szpitala w Olkuszu, Michał Michalak. Do przetargu organizowanego przez olkuski szpital przystąpiło trzech oferentów: Zakłady Pogrzebowe „Gloria” z Sosnowca, Zakład Pogrzebowy Zbigniewa Kwinty z Olkusza i również olkuskie „Memento Mori”. To ostatnie wycofało się, bo jego właściciele uznali, że realizując zgodnie z prawem wszystkie warunki umowy, podmiot dzierżawiący nie jest w stanie wyjść na swoje. Jedynym kryterium wyboru była wysokość deklarowanego czynszu. Wybrano „Glorię”, jednak kwota, jaką zaoferował ten zakład, objęta jest tajemnicą handlową.

Marian Kostulski, właściciel najstarszego zakładu pogrzebowego w mieście, nie zdecydował się przystąpić do przetargu, bo jego warunki uznał za nieetyczne i niezgodne z prawem. Poinformował on krakowską Prokuraturę, że możliwości zlecania usług pogrzebowych dzierżawcy prosektorium przez rodziny zmarłych „zmonopolizują rynek pogrzebowy i tak już zmonopolizowany przez jedną z firm w tym mieście (...), wydzierżawiający stwarza możliwości dzierżawcy do swobodnego działania w zakresie usług pogrzebowych na terenie Nowego Szpitala w Olkuszu, ograniczając wolną konkurencję” - napisał Marian Kostulski.
Zbigniew Kwinta zapytany przez nas, co by zrobił, gdyby jednak to on wygrał przetarg, mówi teraz, że nie podpisałby umowy, bo jej warunki są niemożliwe do spełnienia. Chodzi tutaj o ogromny zakres usług, jakie dzierżawca musi wykonywać dla szpitala w związku ze zgonami, zobowiązaniem do przeprowadzenia gruntownego remontu w prosektorium i niemałym czynszem, jaki trzeba płacić co miesiąc.

Zgodnie z umową dzierżawca zobowiązany jest do odbioru i transportu zwłok i martwych płodów z oddziałów szpitalnych przez 24 godziny na dobę, przechowania zwłok  zmarłych osób i martwo urodzonych dzieci w NZOZ Nowy Szpital w Olkuszu nieodpłatnie przez okres do 48 godzin, umycia i ubrania zwłok. Dzierżawca nie może prowadzić na terenie szpitala, w tym w dzierżawionych przez niego pomieszczeniach, działalności polegającej na świadczeniu usług pogrzebowych. Za takie usługi uważa się wszystkie czynności poza myciem i ubieraniem zwłok.

I tu pojawia się problem. Jak udało nam się ustalić, w prosektorium są wykonywane odpłatnie usługi polegające choćby na zabezpieczeniu ciała przed wypływaniem wydzieliny pośmiertnej czy też zabiegi kosmetyczne, takie jak golenie. Dyrekcja szpitala była tym faktem zaskoczona, bo umowa zobowiązuje inaczej. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że niemożliwe jest wydanie ciała bez wykonania tych czynności. Wątpliwe też jest, czy szpital weźmie odpowiedzialność za to, że rodzina odbierze brudne, nieogolone ciało zmarłej osoby, gdy dzierżawca przestanie wykonywać ww. usługi. Dyrektor rozkłada ręce, a nikt nie ma pomysłu, jak zrobić, aby "wilk był syty i owca cała". Jeśli szpital zgodziłby się na wykonywanie przez dzierżawcę tych usług, złamałby prawo.

Między innymi z takich powodów ogólnopolskie Stowarzyszenie Funeralne od dawna sygnalizuje, że dzierżawienie prosektoriów zakładom pogrzebowym powinno być prawnie zakazane, bo takie sytuacje doprowadzają do zmonopolizowania rynku przez prowadzący je zakład, nagabywanie rodzin zmarłych na skorzystanie z jego usług oraz notoryczne łamanie zakazu o nieprowadzeniu usług pogrzebowych w prosektoriach szpitalnych. - Te kwestie nie są prawnie uregulowane, tak jak trzeba. Jest to problem ogólnopolski, a nie tylko olkuski – uważa Barbara Zawadzka ze Stowarzyszenia Funeralnego.

Umowa między szpitalem a nowym najemcą dopuszcza, że rodzina odbierająca zwłoki z prosektorium może zlecić dzierżawcy usługę pogrzebową wyłącznie na zasadzie dobrowolności. Dzierżawcy nie wolno prowadzić agitacji na terenie szpitala i namawiać rodzin do skorzystania z usług ich zakładu pogrzebowego.

Zawiadomienie do olkuskiej Prokuratury o nieprawidłowościach w prosektorium złożył Zbigniew Kwinta. Uważa on, że „z jednej strony wydzierżawiający zabrania świadczenia usług pogrzebowych na terenie szpitala, a z drugiej dopuszcza przyjmowanie zlecenia na organizację pogrzebu. (…) z oświadczeń ustnych rodzin dowiedziałem się, że dzierżawca w sposób nachalny wymusza na rodzinach skierowanych do prosektorium korzystanie z usług jego zakładu pogrzebowego. W pomieszczeniach prosektorium składowane są trumny, co stanowi też element usługi pogrzebowej” – pisze Kwinta. Jedna z rodzin złożyła również pisemną skargę do dyrekcji szpitala.

Zarzuty odpiera dzierżawca prosektorium. Twierdzi on, że rodziny są  jedynie informowane, o tym że dobrowolnie mogą wybrać Zakłady Pogrzebowe „Gloria”. Zdaniem Kwatery klient jest podejmowany z najwyższą kulturą i zakład nie pozwala sobie na nachalne namawianie na wybór ich usług.

Odkąd prosektorium dzierżawi prywatna firma, panują tam nowe zasady. Dzierżawcy mówią, że nie ma już odbierania ciał, jak kto chce. Zakłady umawiane są na odbiór co pół godziny, tak aby rodziny miały czas na pożegnanie się z najbliższymi. Od lipca nie są już tu przeprowadzane prokuratorskie sekcje zwłok, ponieważ dzierżawca nie jest podmiotem zobligowanym do udostępniania sali sekcyjnej oraz chłodni na cele sekcji zwłok prokuratorskich według ustaleń umowy dzierżawy.

Pełnomocnik Zakładów Pogrzebowych „Gloria” twierdzi, że jego firma miała dość ciągłej nagonki, bo wcześniej w szpitalnym prosektorium dochodziło do wielu nadużyć i przez wiele lat nikt z tym nic nie zrobił. Dlatego też powiadomił krakowską Prokuraturę Okręgową o możliwości popełnienia przestępstw. Kwatera powołuje się na dokumenty, które nieostrożnie pozostawili po sobie jego poprzednicy, jak i własne obserwacje. Zwrócił się do prokuratorów o zbadanie wieloletnich nieprawidłowości dotyczących funkcjonowania prosektorium przy szpitalu w Olkuszu oraz wykonywanych w tym miejscu sekcji zwłok zlecanych przez prokuraturę oraz rzekomych nieprawidłowości finansowych, jakich mieli się dopuścić pracownicy prosektorium oraz jednego z zakładów pogrzebowych. Zarzuty są bardzo mocne i z całą pewnością potrzeba będzie wiele czasu, żeby to wszystko wyjaśnić. Pewne kroki zostały już podjęte przez aktualną dyrekcję szpitala, ale wątpliwe jest, że sama poradzi sobie z takim rozgardiaszem, i potrzeba tutaj pomocy prokuratury. Jak udało nam się dowiedzieć, krakowska Prokuratura Okręgowa skierowała już wniosek do Prokuratury Apelacyjnej, aby ta wyznaczyła odpowiednią jednostkę do poprowadzenia tej sprawy. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie to Prokuratura olkuska. Ta zajęła się wstępnie wnioskiem Zbigniewa Kwinty i podjęła wstępne działania. Informacjami krążącymi wokół prosektorium zainteresowała się policja i władze powiatowe, które domagają się natychmiastowej kontroli. Czy uda się rozwiązać wszystkie prawne i etyczne zawiłości w tej sprawie, okaże się pewnie niebawem.

We wszystkich zakładach pogrzebowych w Olkuszu zapytaliśmy, czy jest jakakolwiek szansa na uzdrowienie sytuacji na rynku. - Normalna konkurencja. Ludzie powinni być świadomi, że przed wyborem zakładu pogrzebowego warto odwiedzić kilka z nich, porównać ceny, zakres usług, bo w końcu wydają na to własne pieniądze. To nie oznacza, że są skąpi, ale pieniądze z zasiłku pogrzebowego powinny wystarczyć nie tylko na sam pogrzeb – mówi Anna Sośnierz z „Memento Mori”. - Nie widzę możliwości uzdrowienia obecnej sytuacji, z uwagi na pewne zaszłości. Jestem otwarty i mam szczere chęci, ale też nie do końca mam zaufanie, że można normalnie konkurować w tej branży na naszym rynku – uważa Marian Kostulski. - Jest możliwość uzdrowienia sytuacji, ale niech prosektorium wróci pod zarząd szpitala. Rodziny nie mogą być manipulowane przez dzierżawcę szpitala – sądzi Zbigniew Kwinta. Z kolei Marcin Kwatera uważa, że na Śląsku jest normalnie. Owszem, jest konkurencja, ale i współpraca. Takie problemy mają tylko w Olkuszu.

Dyskusja wokół branży pogrzebowej nie cichnie i nie zapowiada się, żeby w tej sferze w Olkuszu zapanował względny spokój. Dobrze byłoby, aby w rywalizację o pieniądze z zasiłku pogrzebowego, które od stycznia zmaleją o jedną trzecią, nie były wciągane pogrążone w żałobie rodziny.

Dyskusja pod tym artykułem sięgnęła tak niskiego poziomu, że w trosce o higienę umysłu naszych internautów, zdecydowaliśmy się ją w całości usunąć. Obraźliwe i szkalujące komentarze nie służą nikomu, a wywołują niepotrzebne spekulacje. O postępach w prowadzonym śledztwie będziemy informować naszych Czytelników na bieżąco.

 
olkusz
Nadchodzące wydarzenia:

Ostatnio na forum

Zobacz więcej »