Powiat

Udokumentowane początki zorganizowanego pielgrzymowania na Jasną Górę przypadają na XVII wiek, kiedy to pątnicy wyruszyli m.in. z Gliwic (1626 r.) czy Kalisza (1637). Długim stażem mogą pochwalić się również jaworzniccy pątnicy, którzy w tym roku wyjdą na szlak po raz 230. Ta forma religijności była nieobca naszym przodkom także w okresie międzywojennym. Choć po II wojnie światowej pielgrzymowanie nie cieszyło się przychylnością władz, Polacy coraz częściej, szczególnie od połowy lat 70. udawali się do Czarnej Madonny, w zorganizowanych grupach i co ważne – pieszo. W sierpniu tego roku po raz 35. wystartuje dwuczęściowa (olkuska i zagłębiowska) Sosnowiecka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Tradycje pątnicze na terenie naszej diecezji sięgają dawniejszych czasów niż początek lat 90. i utworzenia diecezji sosnowieckiej.

W okresie II Rzeczypospolitej pielgrzymowanie było czymś naturalnym dla mieszkańców Zagłębia, chodzących na przykład na odpusty do sąsiednich parafii. Nasi przodkowie podróżowali także do miejsc położonych zdecydowanie dalej, odwiedzając Kalwarię Zebrzydowską, a po przyłączeniu Śląska do Polski również sanktuarium w Piekarach Śląskich. Szczególną czcią otaczano jednak Matkę Bożą w jej jasnogórskim obliczu. Należy pamiętać, że zasadnicza część Zagłębia znalazła się w 1925 roku w diecezji częstochowskiej.  Do Częstochowy docierano na różne sposoby. Dużym zainteresowaniem cieszyła się kolej, jednak nie brakowało też zwolenników pieszych wędrówek. „Kurier Zachodni” w 1927 roku notował: „Godny jest podkreślenia fakt, że parafjanie grodzieccy po tylu latach zaniechania pielgrzymek pieszych do Częstochowy, przy przywróceniu tego zwyczaju przez liczny swój udział dali dowody wyrozumienia dla prastarej tradycji, jakoteż, że od wiary przodków naszych nigdy nie odstąpią”. Na podstawie ówczesnej prasy można dokonać pewnej charakterystyki tego zjawiska.

Do ważniejszych ośrodków, z których wyruszali pielgrzymi należały w tym czasie: Czeladź (par. pw. św. Stanisława BM), Sosnowiec (par. pw. Niepokalanego Poczęcia NMP i Wniebowzięcia NMP), Grodziec (par. pw. św. Katarzyny), Olkusz (par. pw. św. Andrzeja Apostoła), Będzin (par. pw. Świętej Trójcy) oraz Ogrodzieniec (par. pw. Przemienia Pańskiego). Co ciekawe, organizatorami wypraw były też organizacje społeczne – Akcja Katolicka, Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej czy Związek Harcerstwa Polskiego. Podobnie jak współcześnie wybierano sierpniowe i wrześniowe daty, co wiąże się (i wiązało) ze świętami Maryjnymi (np. 26 sierpnia – Matki Bożej Częstochowskiej, 8 września – Narodzenia NMP). Wcześniej zapewne częściowo na przeszkodzie stawały żniwa. W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów terminy nie były tak sztywne. Czeladzianie tradycyjnie wyruszali 5 września, choć zdarzały się kilkudniowe przesunięcia. W 1932 roku opóźniono wyjście ze względu na prymicje ks. Mariana Majcherczyka (1907–1947), który jako neoprezbiter udał się następnie na pielgrzymkę. Niestety nie zachowały się dokładne informacje o trasach, choć wydaje się, że szlak z centrum Zagłębia (m.in. Będzin, Czeladź, Sosnowiec) wiódł przez Siewierz, Koziegłowy i Poczesną do Częstochowy (w sumie ok. 60 km). Grupy nazywane „kompanjami” były liczne, zazwyczaj liczące kilkaset osób. Przykładowo w 1927 roku z Grodźca wyszło 300 pątników, rok później z Czeladzi – 550, a w 1936 roku z Ogrodzieńca wymaszerowało 400 osób. Ówczesne drogi nie były tak uczęszczane przez samochody jak dziś, niemniej zdarzały się niebezpieczne sytuacje. W 1928 roku na trasie z Siewierza do Częstochowy auto śmiertelnie potrąciło uczestnika pielgrzymki z Grodźca. Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia. Nieodzowną częścią takiej wyprawy była muzyka, dlatego też zabierano… całe orkiestry m.in. straży ogniowych, stowarzyszeń czy kopalni. Jak donosiła prasa, w Częstochowie wyróżniała się orkiestra górnicza Towarzystwa „Saturn”. Za pielgrzymami podążało zaplecze transportowe w postaci furmanek. Jednego roku grupie z Czeladzi towarzyszyło ich ok. 20.

Na pątniczy szlak wyruszano zazwyczaj po porannej Mszy świętej. Każdej grupie asystował kapłan, choć nie zawsze był jej przewodnikiem. Duchową opiekę sprawowali wikariusze m.in. z Czeladzi ks. Ludwik Dudek, ks. Franciszek Szuba (1896–1975) czy wspomniany ks. Marian Majcherczyk, z Grodźca ks. Włodzimierz Rosso, z Olkusza ks. Marcin Dubiel (1900–1986) i ks. Wincenty Soczawa (1906–1950), z Ogrodzieńca ks. Jan Podkopał (1896–1971), a z Sosnowca ks. Wiktor Zabiegło (1907–1949). Cała pielgrzymka trwała na ogół kilka dni np. Czeladzianie wracali po sześciu dniach, Olkuszanie siedmiu, a Ogrodzieńczanie czterech. Ze względu na wspomnianą już niewielką odległość, sama droga nie zajmowała pielgrzymom wiele czasu (ok. 2–3 dni). Po uroczystym wejściu na jasnogórski szczyt, pozostałe dni spędzali zwiedzając, uczestnicząc w Mszach świętych i innych nabożeństwach. Pątnicy z danej grupy często dokonywali zakupów na rzecz swojej parafii, np. kościół w Grodźcu wzbogacił się o sztandar, a mieszkańcy Czeladzi podarowali parafii „nowy piękny baldachim”. Powroty z wypraw odbywały się zazwyczaj koleją, rzadziej piechotą. Tradycyjnie po pielgrzymów na dworzec wyruszała procesja parafian z miejscowym proboszczem na czele. Niekiedy powitania miały spektakularny charakter. Tak opisywał powrót pątników do Grodźca „Kurier Zachodni” w 1927 roku: „na spotkanie […] wyruszyły […] tysiączne tłumy parafian z miejscowym proboszczem ks. [Witalisem] Grzelińskim, orkiestrą, strażakami na czele, witając powracających fajerwerkami, przy ogniach pochodni strażackich oraz przy dźwiękach orkiestry”. Dwa lata później czeladzką „pielgrzymkę wprowadzono do kościoła z obrazami i chorągwiami”.

Jak można zauważyć na powyższych przykładach, ówczesne pielgrzymowanie różniło się od dzisiejszego, choć sens pozostawał taki sam – rekolekcje w drodze, wysiłek jako modlitwa ofiarowana w konkretnych intencjach, oddanie czci Najświętszej Maryi Pannie w jej jasnogórskim wizerunku, czy po prostu podtrzymanie tradycji. Trud tej szczególnej wędrówki przedstawił w formie wiersza Stanisław Kazimierz Stanek na łamach „Kuriera Zachodniego”: „[…] I idą krokiem powolnym jako wieczności kroki. Po dniu wędrówki mozolnym, gdy ziemię otulą mroki – w opłotkach wiejskich przystaną, by na noc schronić głowy – i równo z jutrznią różaną, starcy,, mężczyźni, kobiety, znów idą w pielgrzymkę ofiarną – i pieśnią radosną, gwarną, nieuczonemi słowy modlą się, modlą się Marji […]”. Pogłębiając kwerendę można odnaleźć wcześniejsze przykłady tego rodzaju religijnej aktywności. W 1907 roku „Głos Ludu” relacjonował przybycie na Jasną Górę pątników z Dąbrowy Górniczej (1200 osób), Siemoni (600 osób) i Sosnowca (1000 osób), w towarzystwie orkiestr i w strojach ludowych. Okazją było święto Wniebowzięcia NMP. Pokazuje to, że tradycja pieszych pielgrzymek z Zagłębia sięga dalej niż do okresu międzywojennego. Jest to jednak temat na osobny artykuł.

Mateusz Radomski

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany