Jeżówka

Minął ponad miesiąc od wydarzeń, które postawiły na nogi mieszkańców Jeżówki i okolicznych sołectw. Choć emocje wokół planowanej przez PKP PLK likwidacji niestrzeżonego przejazdu zdążyły już nieco opaść, z perspektywy czasu jeszcze wyraźniej widać, jak istotna batalia rozegrała się na przełomie czerwca i lipca.

To miał być kolejny rutynowy wpis w urzędowych rejestrach. Tymczasem zwykły, niestrzeżony przejazd kolejowy w Jeżówce – stanowiący kluczowy łącznik wioski z Podlesicami II – stał się areną gorącego sporu o codzienną wygodę i możliwość dojazdu do pól. Choć w planach spółki PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. widniała jasna data zamknięcia torowiska dla ruchu kołowego z końcem czerwca, zdeterminowana postawa rolników i mieszkańców skutecznie wyhamowała te pokusy.

Z perspektywy centrali PKP PLK sprawa wyglądała na prostą. Oficjalne pismo sygnowane przez dyrektora Andrzeja Lipskiego jednoznacznie wskazywało, że dalsze utrzymywanie przejazdu jest pozbawione uzasadnienia ekonomicznego oraz technicznego. Wyliczenia kolei wykazały znikome natężenie ruchu. Dla spółki oznaczało to niepotrzebne koszty konserwacji, przeglądów oraz perspektywę drogowego wymogu wymiany urządzeń samoczynnej sygnalizacji.

Kolejowi analitycy zwracali również uwagę na kwestie bezpieczeństwa wynikające z trudnego terenu. Tuż za przejazdem droga gwałtownie skręca pod kątem niemal 90 stopni, prowadzi po stromym odcinku między nasypami i skarpami, a następnie krzyżuje się z kolejną linią kolejową nr 65 (LHS). W ocenie kolei taki układ wymusza skomplikowane manewry i ogranicza widoczność. Jako alternatywę urzędnicy wskazywali m.in. oddalony o około 1 kilometr tunel pod torami w Podlesicach bądź przejazd znajdujący się w Gajówce.

Z taką narracją kategorycznie nie zgodzili się mieszkańcy oraz lokalni działacze. Gorąca dyskusja podczas zebrania zorganizowanego 26 czerwca 2026 roku w remizie OSP w Jeżówce stała się doskonałą okazją do wyartykułowania stanowczego sprzeciwu. Wzięli w nim udział m.in. burmistrz miasta i gminy Wolbrom Radosław Kuś, były poseł i minister Jacek Soska, sołtys Jeżówki Robert Stojek oraz przedstawiciel spółek nadzorujących infrastrukturę kolejową Maciej Wąwoźny.

My się nie damy zastraszyć i nie damy zlikwidować przejazdu! – deklarowali wprost mieszkańcy, broniąc jedynej dogodnej drogi do swoich gruntów rolnych.

Sołtys Jeżówki Robert Stojek, były poseł i minister Jacek Soska oraz przedstawiciel Referatu ds. Drogowych z Urzędu Miasta i Gminy Michał Brzeziński skutecznie punktowali kolejne argumenty kolei. Przypomnieli m.in., że od kilkudziesięciu lat nie doszło w tym miejscu do żadnego wypadku. Co więcej, wskazywana przez PKP alternatywa w postaci tunelu w Podlesicach jest w rzeczywistości zbyt niska, by pomieścić nowoczesny, gabarytowy sprzęt rolniczy.

Zdecydowane poparcie dla mieszkańców wyraziła Gmina Wolbrom jako właściciel drogi. W oficjalnym piśmie skierowanym do PKP PLK władze gminy kategorycznie zażądały wycofania się z pomysłu zamknięcia torowiska. Zauważono, że likwidacja przejazdu przekreśliłaby wieloletnie starania samorządu oraz unieważniła poczynione nakłady na planowanie przestrzenne i modernizację układu drogowego.

Presja społeczna i spójna argumentacja lokalnych władz przyniosły oczekiwany rezultat. Widmo szybkiej likwidacji przejazdu zostało na razie oddalone.

Sprawa, która w zamierzeniach kolejowego giganta miała być jedynie cichą, urzędniczą procedurą, stała się sprawdzianem determinacji i jedności dla okolicznej społeczności. Mieszkańcy wygrali pierwszą batalie. Pytanie tylko, czy kolej bezpowrotnie porzuciła swoje zamiary, czy też spór powróci przy okazji kolejnych cięć budżetowych?

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany