Powiat

W Olkuszu remont DK94 trwa w najlepsze i trudno znaleźć kierowcę, który nie miałby na ten temat własnej, zwykle dość dosadnej opinii. Zwężenia, objazdy, stanie w korkach o świcie i powrót do domu w żółwim tempie – to dziś codzienność wielu mieszkańców. Tymczasem na horyzoncie pojawia się kolejny etap prac, tym razem między Zedermanem a Jerzmanowicami. Skoro już teraz bywa ciężko, to co będzie, gdy ruszy następny odcinek?

DK94 to dla Olkusza coś więcej niż zwykła trasa przelotowa. Tędy jedzie się do pracy, odwozi dzieci do szkoły, załatwia sprawy w Krakowie i wraca wieczorem do domu. Każdego ranka ciągnie nią strumień samochodów z powiatu olkuskiego w stronę stolicy Małopolski. Już dziś przejazd do węzła Modlnica w godzinach szczytu potrafi zająć 50–60 minut, głównie przez korki tworzące się od Czajowic w kierunku Wielkiej Wsi i Modlnicy. Wystarczy drobne zwężenie albo kolizja i ruch praktycznie zamiera. Nic więc dziwnego, że zapowiedź kolejnej dużej inwestycji budzi wśród kierowców realne obawy o komunikacyjny zator.

W grudniu informowaliśmy, że wydana została decyzja pozwalająca na realizację inwestycji na odcinku Zederman–Jerzmanowice. Chodzi o około 8 kilometrów drogi. Plan obejmuje m.in. przebudowę skrzyżowań, budowę dwóch rond, nowych chodników i zatok autobusowych, montaż ekranów akustycznych oraz uporządkowanie odwodnienia. Inwestycja ma zakończyć się w trzecim kwartale 2027 roku. Teraz te zapowiedzi przestają być teorią. W lutym rozpoczęła się wycinka drzew i krzewów w pasie drogowym. To pierwszy widoczny sygnał, że przygotowania do zasadniczych prac ruszyły.

Sprawą zainteresował się poseł Łukasz Kmita, który skierował do ministra infrastruktury interpelację w sprawie przebudowy DK94 oraz sposobu organizacji prac. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że to trasa o bardzo dużym natężeniu ruchu i że kluczowe będzie takie zorganizowanie robót, aby ograniczyć utrudnienia do minimum. Wprost wskazał, że jeśli pojawią się długotrwałe zwężenia czy ruch wahadłowy, kierowcy zaczną uciekać w drogi lokalne. A te nie są przygotowane na przyjęcie takiego ruchu.

W odpowiedzi ministerstwo potwierdziło zakres inwestycji. Odcinek zostanie przebudowany, powstaną nowe ronda, chodniki i zatoki autobusowe, a także elementy poprawiające bezpieczeństwo. Podkreślono, że pierwsze utrudnienia są związane z pracami przygotowawczymi, takimi jak wycinka zieleni, i mają mieć niewielki wpływ na ruch.

Jeśli chodzi o organizację ruchu w czasie budowy, zatwierdzono już projekt dotyczący budowy rond w Gotkowicach i Jerzmanowicach, który zakłada osiem etapów realizacji. Ruch wahadłowy ma być wprowadzany tylko tam, gdzie nie będzie możliwości utrzymania przejazdu w obu kierunkach. Wykonawca bierze pod uwagę prowadzenie prac w godzinach od 6:00 do 22:00. Nie ma jednak gwarancji, że roboty będą prowadzone siedem dni w tygodniu, bo – jak wskazano – zależy to od warunków pogodowych i charakteru poszczególnych prac.

Wielu kierowców liczyło, że przy okazji przebudowy pojawią się dodatkowe pasy do wyprzedzania, które mogłyby zwiększyć przepustowość trasy. Tymczasem dokumentacja nie przewiduje wprowadzenia takiego rozwiązania. Co więcej, pas do wyprzedzania pomiędzy Przeginią a Gotkowicami zostanie nieznacznie skrócony ze względów bezpieczeństwa. Nie planuje się również podniesienia dopuszczalnej prędkości w terenie zabudowanym ani wprowadzania nowych ograniczeń.

Z dwóch planowanych rond jedno będzie turbinowe, drugie klasyczne. Ekrany akustyczne mają być nieprzezroczyste. W ramach inwestycji planowana jest także rozbiórka pięciu budynków, w tym dwóch mieszkalnych. Resort poinformował również, że nie przygotowano symulacji czasu przejazdu po zakończeniu inwestycji. Podkreślono natomiast, że głównym celem rozbudowy jest poprawa bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu.

Zmiany w stosunku do wcześniejszych planów obejmują rezygnację z jednego z wlotów projektowanego ronda w Gotkowicach oraz budowę dodatkowych dojazdów do zbiorników retencyjnych. GDDKiA zapewnia, że nie przewiduje znacznych utrudnień w ruchu w czasie realizacji robót. Mieszkańcy podchodzą jednak do tych deklaracji z dystansem. DK94 to dziś dla wielu jedyna realna droga do Krakowa. Gdy trwa remont w Olkuszu, a za chwilę na dobre ruszą prace między Zedermanem a Jerzmanowicami, obawy o komunikacyjny zator nie są przesadą, lecz naturalną reakcją. Modernizacja jest potrzebna i ma poprawić bezpieczeństwo, ale dla tysięcy kierowców kluczowe będzie jedno: czy w czasie budowy da się w ogóle sprawnie dojechać do pracy.

fot. GDDKiA

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze