Wolbrom

Miał być komunikacyjny przełom i ulga dla miasta, a była połamana kostka brukowa i nerwy. Inwestycja, na którą mieszkańcy czekali latami, zaczęła rozsypywać się na ich oczach.

Wszystko zaczęło się od zgłoszenia zbulwersowanego czytelnika, który zwrócił uwagę na fatalny stan nawierzchni na Rondzie Władysława Wołkowskiego. Obiekt ten jest zlokalizowany w ciągu drogi wojewódzkiej nr 783 (skrzyżowanie z ulicą Brzozowską) i położonemu w obrębie miasta Wolbrom oraz sołectwa Brzozówka. Dalsze pytania skierowane do mieszkańców Wolbromia tylko potwierdziły obawy o jej powszechnym sprzeciwie. Infrastruktura, która pochłonęła miliony i miała być komunikacyjną ulgą, w oczach kierowców błyskawicznie stała się źródłem kolejnych problemów. Dziś warto zadać sobie pytanie: jak to możliwe, że infrastruktura, która miała przynieść ulgę, tak szybko staje się źródłem kolejnych problemów?

A przecież oczekiwania były ogromne. Mieszkańcy Wolbromia na upragnioną obwodnicę czekali przez długie lata. Warto przypomnieć, że w ramach pierwszego i drugiego etapu tej potężnej inwestycji powstał odcinek łączący ul. Miechowską (DW 783) z ul. Brzozowską oraz odcinek łączący ul. Skalską z ul. Brzozowską. Powstała, prawie czterokilometrowa trasa, została oddana do użytku już w 2019 roku.

Wspomniane rondo jest jednym z czterech obiektów tego typu powstałych w ramach tamtego projektu. Co ciekawe, całość zadania 2. wyceniona została na ponad 16,9 mln zł. Miliony wydane z publicznych pieniędzy miały raz na zawsze odmienić układ komunikacyjny miasta.

Tymczasem rzeczywistość weryfikuje te zamierzenia. W 2015 roku Generalny Pomiar Ruchu wykazał, że przez Wolbrom drogą wojewódzką nr 783 przejeżdżało średnio ponad 10 tysięcy pojazdów na dobę. Z aktualnych obserwacji mieszkańców wynika, ze wśród nich ogromną część stanowią ciężkie tiry, które nie tylko przyczyniają się do dewastacji lokalnych dróg, ale także niszczą pękającą nawierzchnię ronda. Uciążliwe korki, hałas i spaliny to wciąż codzienność mieszkańców, a zniszczona nawierzchnia tylko pogarsza sprawę.

Trzeba jednak stanąć w obronie kierowców pojazdów ciężarowych i przyjrzeć się sprawie z perspektywy szoferki. Manewrowanie tak ogromnym i ciężkim pojazdem na ciasnym rondzie to prawdziwa sztuka walki z prawami fizyki. Osi naczepy nie da się „zagiąć w pół”, przez co najeżdżanie na krawężniki i pierścienie ronda bywa po prostu nieuniknione. Wielotonowy nacisk kół w połączeniu z ciasnym promieniem skrętu działa na nawierzchnię jak potężny frez.

Co istotne, cel obwodnicy (w tym wspominanego ronda) był jasno zdefiniowany od początku – w charakterystyce przedsięwzięcia pod nazwą „Obwodnica Wolbromia – od ul. Miechowskiej do ul. Skalskiej” zapisano wprost, że powstaje ona przede wszystkim z powodu nadmiernego natężenia ruchu ciężkiego i tranzytowego w centrum miejscowości.

Szybka interwencja drogowców i łatanie nawierzchni to bez wątpienia dobry krok, który poprawi komfort jazdy na już. Problem niszczejącej kostki stawia jednak pytania do projektantów i zarządców drogi: czy doraźne naprawy wystarczą na długo, czy też rondo będzie wymagało gruntownej przebudowy, by sprostać realiom ciężkiego ruchu tranzytowego?

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany