Od feralnej nocy, podczas której trąba powietrzna spustoszyła gminy: Klucze i Wolbrom, minął już miesiąc, a w samorządowych kuluarach pozostał pewien niesmak. Przewodniczący Rady Gminy, Józef Kaczmarczyk, ma pretensje do wójta Kazimierza Ściążko, o fragment wypowiedzi, jakiej udzielił dziennikarce Gazety Wyborczej, opisującej zdarzenia w Kluczach.

 „Jako gmina dysponujemy środkami na wydatki ogólne i celowe. Żeby je przesunąć, musimy mieć zgodę rady gminy. Tyle, że jest okres urlopowy i nie sposób zebrać kworum. A tu liczy się każdy dzień” powiedział w wywiadzie Kazimierz Ściążko, co oburzyło przewodniczącego. Pretensje z prośbą o wyjaśnienie wójta, Józef Kaczmarczyk zgłosił na piśmie do naszej redakcji. – Z wypowiedzi wynika, że opóźnienie w wypłacie środków finansowych poszkodowanym leży po stronie Rady Gminy – pisze Kaczmarczyk. – Taka wypowiedź przedstawiła w złym świetle Radę Gminy, a ponadto wójt nie poczynił żadnych kroków w celu zwołania rady, gdyż twierdził, że nie ma takiej potrzeby. Zawarte stwierdzenia są o tyle nieprawdziwe, gdyż to tylko wójt jednoosobowo decyduje o uruchomieniu środków finansowych z rezerwy ogólnej, której kwota wynosiła 270 tys. zł, między innymi na takie nieprzewidziane wydatki, bez potrzeby zgody Rady Gminy. Wypowiedź wójta gminy Klucze była więc w tej części nieprawdziwa i nieodpowiedzialna – kwituje Józef Kaczmarczyk.

Swojego zaskoczenia pretensjami przewodniczącego nie ukrywa wójt Klucz. – Wydawało mi się, że ta sprawa jest już wyjaśniona i nie ma potrzeby wracania do niej. Rzeczywiście, popełniłem błąd w wypowiedzi i sam się zresztą zorientowałem, że była ona niefortunna. Z tego co mi wiadomo, radni nie mają do mnie o to żalu, bo ich osobiście przeprosiłem na pierwszym spotkaniu, wyjaśniając, czemu tak się stało – odpowiada Kazimierz Ściążko. Wójt tłumaczy, że mógł udzielać pomocy poszkodowanym w oparciu o ustawę o pomocy społecznej, bo ona reguluje postępowanie w takich sytuacjach. Wójt zwrócił się więc do OPS-u z prośbą o informację, czy dysponuje odpowiednimi środkami. Okazało się, że nie i konieczne będzie przesunięcie środków w budżecie. Prawo mówi, że w takich sytuacjach wójt może zrobić to jednoosobowo z pieniędzy rezerwowych w budżecie gminy, bez konieczności uzyskania zgody rady. Skąd więc zamieszanie? – Rozmowa z dziennikarką odbyła się późnym wieczorem. Nie ukrywam, że byłem bardzo zmęczony, bo od momentu kataklizmu byłem cały czas w terenie. Rzeczywiście powiedziałem w wywiadzie telefonicznym, że trzeba będzie zwołać radę, ale miałem na myśli zwołanie jej w celach informacyjnych, żeby mieć pełny komfort działania w sytuacji kryzysowej, a nie po to, żeby przesunąć środki – tłumaczy wójt. Deklaruje, że zorientował się, iż wyraził się źle i w każdym kolejnym wywiadzie udzielanym mediom, swojego błędu nie powielił. – Nie chciałem nikogo urazić, czy też wprowadzić w błąd. I mam nadzieję, że mimo pretensji przewodniczącego, tak się nie stało – podsumowuje wójt Ściążko.

Całość artykułu, na który powołuje się Józef Kaczmarczyk, dostępna na:

http://krakow.gazeta.pl/krakow/2029020,44425,12331590.html

5
Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
5 Wątków
0 Odpowiedzi
0 Subskrybentów
 
Najbardziej aktywny
Najczęściej komentowany
0 Autorzy komentarzy
OgarniętyStróżnikJaśka:oops:Młody Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Młody
Młody

Dajta wójta, a h..ta

:oops:
:oops:

Nie ważne co gadają, ważne żeby gadali. Lans medialny musi być ! A o kasie to zapomnijcie.

Jaśka
Jaśka

Oj wielu żałuje decyzji jaką podjęli wybierając wójta S. Sama biję się w pierś. Nie sądzę, że uda mu się pozostać drugą kadencję, ja mu już tej szansy nie dam….

Stróżnik
Stróżnik

Nic nowego, nic dziwnego. Kasa, przypominam, nie rośnie na drzewach, ani nie leży na ulicy, a szkodliwe huragany występują u nas rzadko – trudno przewidzieć taki wydatek, jeszcze trudniej zamrozić go w budżecie. I nie ma co się dziwić, że popełnia się błędy, zamierzone lub nie. Kasa jest wspólna, nieważne czy idzie na huragan, powódź czy dożynki, urzędnicy MUSZĄ kasę zorganizować, a potem z niej się skrupulatnie rozliczyć. A u nas jak zwykle biadolenie, marudzenie, ten powiedział to, tamten sr(mod)amto. Ludzie opamiętajcie się.

Ogarnięty
Ogarnięty

Ściążko wydaje nasze pieniądze jak mu się podoba. Poczytajcie sobie o przekręcie przy remoncie świetlicy w Ryczówku. Włos się na głowie jeży gdy się czyta jak można tak nieodpowiedzialnie wydawać publiczne pieniądze. Płacenie za wykonaną robotę z góry! To się w głowie nie mieści. Komuś musiało bardzo zależeć, żeby te pieniądze szybko opuściły konto gminy Klucze. Być może nawet zatoczyły krąg. Jeśli wiecie co mam na myśli.