Powiat
Wątpliwa sława szpitala w Olkuszu od dawna nie kończy się na granicach powiatu. Opinie o placówce krążą po regionie, żyją własnym życiem w rozmowach mieszkańców sąsiednich gmin i – jak się właśnie okazało – potrafią stać się impulsem do decyzji, które odbijają się echem w całym kraju. Przekonali się o tym mieszkańcy niedalekiej gminy Jerzmanowice-Przeginia, których lokalny problem nagle stał się ogólnopolskim tematem do żartów.
Wszystko zaczęło się od uchwały podjętej podczas sesji Rady Gminy Jerzmanowice-Przeginia 29 grudnia 2025 roku. Dokument, skierowany do Wojewody Małopolski, dotyczył postulatu zagwarantowania mieszkańcom prawa wyboru szpitala docelowego podczas transportu przez zespoły ratownictwa medycznego. Jak przekonują autorzy uchwały, miała ona być wyrazem „wsłuchiwania się w głos mieszkańców”, którzy – jego zdaniem – od dawna sygnalizują niezadowolenie z kierowania pacjentów do szpitala w Olkuszu, wskazując na problemy z diagnostyką, jakością usług i możliwościami leczenia.
Obowiązujące procedury ratownicze zakładają transport pacjentów do najbliższego szpitala, którym w tym przypadku jest placówka w Olkuszu. Inicjatorzy apelu do Wojewody argumentowali jednak, że do najbliższego szpitala w Krakowie dzieli ich niewiele większa odległość, poziom dostępnej tam opieki medycznej – w ich ocenie – jest zdecydowanie wyższy. Dokument, który w założeniu miał być głosem sprzeciwu wobec kierowania chorych do olkuskiej lecznicy, w praktyce wywołał jednak lawinę kpin i komentarzy w mediach. Kluczowe hasło, że „karetka to nie taksówka”, błyskawicznie zaczęło funkcjonować jako internetowy mem, a sama uchwała stała się symbolem samorządowej nadgorliwości oderwanej od realiów systemu ochrony zdrowia.
Z perspektywy mieszkańców Przegini intencje były – przynajmniej w ich przekonaniu – zrozumiałe. Obawy przed leczeniem w Olkuszu, podsycane negatywnymi opiniami i historiami krążącymi w regionie, sprawiły, że część lokalnej społeczności zaczęła domagać się realnego wpływu na to, dokąd trafia pacjent w stanie zagrożenia zdrowia. Problem polega na tym, że system ratownictwa medycznego nie działa według logiki życzeń i preferencji, lecz według ściśle określonych procedur, których samorząd gminny po prostu nie ma prawa zmieniać.
Ten rozdźwięk pomiędzy emocjami mieszkańców a kompetencjami rady gminy szybko wykorzystali komentatorzy. Rezolucja została przedstawiona jako przykład niezrozumienia podstaw funkcjonowania ratownictwa medycznego, a cała gmina – niesprawiedliwie, ale skutecznie – znalazła się w roli bohatera ogólnopolskiego żartu. Z lokalnej debaty zrobił się medialny spektakl, w którym sensowna rozmowa o jakości opieki zdrowotnej została całkowicie przykryta ironią i drwiną.
Co istotne, od samej inicjatywy radnych wyraźnie odciął się wójt gminy Tomasz Gwizdała. W opublikowanym w mediach społecznościowych komentarzu podkreślił, że był przeciwny wprowadzaniu rezolucji do porządku obrad – nie dlatego, że problem jest błahy, lecz dlatego, że rada gminy nie posiada narzędzi prawnych do regulowania takich kwestii. Jak zaznaczył, proponował rozpoczęcie rozmów z dyrekcją Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego, a nie sięganie po uchwały, które z góry skazane są na krytykę. Wójt nie ukrywał również rozczarowania faktem, że działania wąskiej grupy radnych doprowadziły do sytuacji, w której cała gmina stała się obiektem ogólnopolskich kpin, zamiast poważnej dyskusji o ochronie zdrowia.
Sprawa ta pokazuje, jak cienka bywa granica między społecznym niepokojem a politycznym populizmem. Z jednej strony mamy realny problem zaufania do służby zdrowia i frustrację mieszkańców regionu, z drugiej zaś decyzje podejmowane bez refleksji nad konsekwencjami prawnymi i wizerunkowymi. Efekt? Zamiast debaty o tym, jak poprawić funkcjonowanie systemu i odbudować zaufanie pacjentów, cała Polska śmieje się z rezolucji, która miała „coś zmienić”.
A szpital w Olkuszu, niezależnie od tego, na ile krytyczne opinie są uzasadnione, znów znalazł się w centrum uwagi – tym razem nie za sprawą zmian czy inwestycji, lecz jako punkt odniesienia dla problemu, który dawno wyszedł poza lokalne ramy.















