Bolesław
Choć kalendarz wciąż pokazuje środek zimy, w Bolesławiu temperatura debaty publicznej rośnie z tygodnia na tydzień. W ostatnich dniach gminę odwiedzili członkowie międzyresortowego zespołu powołanego do spraw zapadlisk i podtopień. Dzień później, podczas zebrania wiejskiego, mieszkańcy wprost mówili o strachu, bezsilności i rosnącym poziomie wód gruntowych, który coraz wyraźniej wpływa na ich codzienne życie.
Wyjazdowe posiedzenie międzyresortowego zespołu miało miejsce 16 lutego b.r. i rozpoczęło się w Trzebini, gdzie problem zapadlisk stał się głośny już kilka lat temu. Następnie delegacja przyjechała do Bolesławia, aby na miejscu zapoznać się z sytuacją związaną z podtopieniami oraz skutkami wyłączenia pomp odwadniających po likwidacji kopalni. Przedstawiciele ministerstw i instytucji odpowiedzialnych za środowisko, gospodarkę wodną, budownictwo i nadzór górniczy oglądali miejsca uznawane dziś za newralgiczne.
Wśród nich znalazł się rejon wyłączonej z użytkowania obwodnicy, przy której powstało rozległe zalewisko. Omawiano miejsce planowanego wpięcia instalacji służącej grawitacyjnemu odprowadzaniu wody, analizowano przepusty, kanały oraz obszary wymagające dodatkowych zabezpieczeń. Dyskusja dotyczyła zarówno wykonanych już prac, jak i kolejnych działań, które mają doprowadzić do stabilizacji poziomu wody i ograniczenia ryzyka dalszych podtopień.
Równolegle narasta społeczny niepokój. Następnego dnia w trakcie zebrania mieszkańców Bolesławia wybrzmiały obawy dotyczące zalewanych piwnic oraz infrastruktury publicznej. Jedna z mieszkanek relacjonowała, że w ciągu miesiąca poziom wody w prywatnie zamontowanym piezometrze podniósł się o około 30 centymetrów. Woda pojawia się w kolejnych budynkach, a część mieszkańców zmuszona jest do stałego jej odpompowywania na własny koszt. Pytania kierowane do władz dotyczyły przede wszystkim odpowiedzialności oraz realnych terminów działań, które mogłyby zahamować problem.
Wójt gminy poinformował o wprowadzeniu stanu pogotowia przeciwpowodziowego oraz o wystąpieniach do przedsiębiorcy górniczego i instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną o podjęcie pilnych prac prewencyjnych. Podkreślano, że budowane urządzenia upustowe mają ustabilizować poziom wody na rzędnych uzgodnionych z naukowcami i projektantami, tak aby zabezpieczyć zarówno zbiorniki, jak i zabudowane części gminy. Przedstawiciele spółki górniczej wskazywali zaś, że w przypadku szkód będących bezpośrednią konsekwencją ruchu zakładu odpowiedzialność wynika z obowiązujących przepisów. W trakcie spotkania zwracano uwagę na złożony charakter zjawiska oraz na fakt, że proces wypełniania leja depresji przebiega inaczej, niż pierwotnie prognozowano.
Warto dodać, że kilka dni wcześniej, Zakłady Górniczo-Hutnicze „Bolesław” S.A., opublikowały na swojej stronie internetowej obszerne stanowisko dotyczące działań kryzysowych w gminie. Spółka wskazuje na historyczne uwarunkowania hydrogeologiczne, podkreślając, że znaczna część terenów Bolesławia była w przeszłości obszarami podmokłymi, a intensywne odwodnienie prowadzone przez kopalnię przez kilkadziesiąt lat doprowadziło do ich osuszenia. W ocenie zarządu obecny wzrost poziomu wód jest powrotem do naturalnych warunków sprzed rozpoczęcia eksploatacji rud cynku i ołowiu.
W opublikowanym stanowisku spółka w pełni popiera koncepcję grawitacyjnego odprowadzenia wód z zalewiska przy wyłączonej obwodnicy do Kanału Dąbrówka. ZGH argumentuje, że rozwiązanie to jest technicznie możliwe i ma uzasadnienie historyczne, wskazując na dawne kierunki odpływu wód w tym rejonie. Jednocześnie podkreśla, że proces przygotowania i realizacji takiej inwestycji może potrwać ponad dwa lata.
Dlatego, zdaniem spółki, zasadne jest rozważenie rozwiązania tymczasowego w postaci mechanicznego pompowania wody z zalewiska, z wykorzystaniem istniejącej infrastruktury po kopalni Olkusz–Pomorzany. Takie działanie miałoby na celu czasowe wstrzymanie dalszego wzrostu poziomu wody, a nawet jego niewielkie obniżenie do momentu wdrożenia rozwiązania docelowego. W stanowisku wskazano również na potrzebę wykonania dodatkowych piezometrów w rejonie ulic Laskowskiej, Chmielnej i Browarnej, aby precyzyjnie monitorować sytuację i dobrać optymalne parametry przyszłego systemu.
Spółka zaznacza przy tym, że ani pompowanie tymczasowe, ani nawet docelowy spływ grawitacyjny nie rozwiążą problemu w pełni bez odbudowy i rozbudowy systemów melioracyjnych. W podsumowaniu podkreślono konieczność skoordynowanych działań wszystkich stron, ponieważ przez ponad sześć dekad obszar funkcjonował w warunkach sztucznego odwodnienia, a jego obecna sytuacja jest konsekwencją zakończenia działalności wydobywczej.
fot. MUW w Krakowie















