Powiat
Budowa kolejowej łącznicy w Jaworznie, która ma skrócić przejazd pociągiem z Olkusza do Krakowa, wciąż znajduje się na etapie przygotowań i – jak wynika z odpowiedzi z najnowszych wyjaśnień Ministerstwa Infrastruktury – na rozpoczęcie fizycznych prac trzeba będzie jeszcze poczekać co najmniej kilkanaście miesięcy. Tymczasem mieszkańcy regionu coraz głośniej mówią o tym, że kolej przegrywa dziś z busami zarówno czasem przejazdu, jak i ceną.
Temat budowy łącznicy kolejowej w Jaworznie wraca jak bumerang – i to nie bez powodu. To inwestycja, która dla mieszkańców powiatu olkuskiego ma kluczowe znaczenie, bo ma skrócić przejazd pociągiem do Krakowa i wyeliminować konieczność „zawracania” przez Jaworzno Szczakową. O jej pilną realizację apelowali już we wrześniu ubiegłego roku radni Sejmiku Województwa Małopolskiego, wskazując ją jako jeden z najważniejszych projektów kolejowych w regionie.
Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy i – jak pokazuje najnowsza odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury na interpelację poselską Łukasza Kmity – inwestycja ta nadal znajduje się na etapie przygotowawczym. Resort informuje, że wykonano już podstawowe opracowania projektowe i badania, jednak konieczne okazało się przeprowadzenie pełnej procedury środowiskowej. „Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Katowicach nałożył na PKP PLK S.A. obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla przedmiotowego przedsięwzięcia” – czytamy w piśmie. To oznacza kolejne analizy i przesunięcie w czasie momentu rozpoczęcia robót.
Konkretne daty również studzą nastroje: „Ogłoszenie przetargu na realizację robót budowlanych planowane jest w II kwartale 2027 r.” – informuje ministerstwo. Z kolei zakończenie inwestycji i oddanie łącznicy do użytku przewidziano na 2029 rok. Na dziś zabezpieczono na ten cel 217 mln zł, choć ostateczna wartość będzie znana dopiero po rozstrzygnięciu przetargu. Warto również mieć na uwadze, że zakres prac obejmuje wyłącznie budowę samej łącznicy. Ewentualny przystanek „Jaworzno Sosina”, o który dopytywali także samorządowcy i mieszkańcy, nie jest częścią podstawowego zakresu inwestycji. „Budowa przedmiotowego przystanku zostanie ujęta w ramach prawa opcji” – zaznacza resort, co w praktyce oznacza, że jego realizacja pozostaje niepewna.
Co istotne, nawet po zakończeniu inwestycji trudno będzie mówić o przełomie pod względem parametrów technicznych. „Maksymalna prędkość eksploatacyjna dla pociągów osobowych będzie wynosiła 80 km/h” – wskazuje ministerstwo. To rodzi pytania o skalę realnego skrócenia czasu przejazdu, który już dziś jest jednym z głównych problemów tej relacji. Z deklaracji przekazanych przez Urząd Marszałkowski wynika natomiast, że po wybudowaniu łącznicy planowane jest uruchomienie dziewięciu par pociągów dziennie na trasie Olkusz – Kraków, w takcie dwugodzinnym. Ostateczny kształt oferty przewozowej, w tym liczba połączeń i ceny biletów, pozostaje jednak w gestii samorządu województwa.
I właśnie tu pojawia się największy rozdźwięk między planami a codziennym doświadczeniem pasażerów. Mieszkańcy powiatu olkuskiego od dawna podkreślają, że choć kolej stała się realną alternatywą dla transportu drogowego, to dziś ta rywalizacja jest wyraźnie nierówna. Pociągi są wolne, często zatrzymują się na długich postojach, a do tego obsługiwane są przez wysłużony tabor, który nie zachęca do podróży. Nie bez znaczenia jest też cena. Przejazd pociągiem kosztuje około 16,5 zł, czyli więcej niż podróż busem, który poza godzinami szczytu jedzie szybciej i bez konieczności nadkładania drogi. Dziś za przejazd busem do Krakowa zapłacimy około 13 zł, co dla wielu osób jest argumentem rozstrzygającym.
W efekcie kolej wciąż buduje swoją pozycję na tej trasie i dopiero próbuje przekonać mieszkańców do regularnych dojazdów pociągiem. To proces, który z natury wymaga czasu, zwłaszcza że połączenie kojowe pomiędzy powiatem olkuskim i stolicą województwa funkcjonuje zaledwie kilka lat. Problem w tym, że obecne realia – długi czas przejazdu, wyższe ceny i standard taboru – zamiast pomagać, raczej tę zmianę nawyków spowalniają. Mieszkańcy jasno mówią, że sama budowa łącznicy nie wystarczy i oczekują także poprawy jakości usług: nowoczesnych pociągów, krótszych przejazdów i bardziej konkurencyjnych cen. Na razie jednak wiele wskazuje na to, że na takie zmiany trzeba będzie poczekać jeszcze kilka lat.















