Powiat

Na naszych łamach wielokrotnie opisywaliśmy problemy związane z dostępem do publicznej ochrony zdrowia – trudności z dodzwonieniem się do przychodni, ograniczone godziny rejestracji czy wielomiesięczne kolejki do specjalistów. Historie naszych czytelników pokazują, że system często bywa niewydolny i zwyczajnie niedostosowany do realiów życia pacjentów. Jest jednak także druga strona medalu, o której mówi się zdecydowanie rzadziej – pacjenci, którzy nie przychodzą na umówione wizyty i nie odwołują ich wcześniej.

Z danych przekazanych przez Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ wynika, że skala tego zjawiska jest ogromna i – co szczególnie niepokojące – rośnie. W 2025 roku w samej Małopolsce przepadło aż 227,5 tysiąca wizyt i badań, na które pacjenci byli wcześniej zapisani, ale ostatecznie się nie pojawili i nie poinformowali o rezygnacji. To o 87 tysięcy więcej niż rok wcześniej. W praktyce oznacza to setki tysięcy pustych terminów, które mogły zostać wykorzystane przez innych chorych czekających w kolejkach.

Najbardziej dotknięte tym problemem pozostają poradnie specjalistyczne, gdzie dostęp do lekarza i tak jest ograniczony. Najwięcej nieodwołanych wizyt odnotowano w ortopedii – aż 55 tysięcy przypadków. Dalej są kardiolodzy, neurolodzy i okuliści. W kontekście licznych skarg pacjentów na wielomiesięczne oczekiwanie na konsultacje te liczby pokazują wyraźny dysonans: z jednej strony brakuje terminów, z drugiej – ogromna ich część zwyczajnie się marnuje.

„Miliony wysłanych wiadomości SMS z przypomnieniem o zaplanowanej wizycie, kampanie informacyjne, bezpośrednie rozmowy z pacjentami, rozwój centralnej e-rejestracji. Narodowy Fundusz Zdrowia nie ustaje w wysiłkach, by ograniczyć skalę konsultacji, na których umówiony pacjent się nie pojawia. Niestety, nasza analiza pokazuje, że problem ciągle jest bardzo poważny” – mówi Elżbieta Fryźlewicz-Chrapisińska, dyrektor Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w Krakowie. „W 2025 r. w Małopolsce przepadło aż 227,5 tys. nieodwołanych wcześniej wizyt i badań. Pusty gabinet, w którym medyk czeka na chorego, to realne obciążenie dla systemu ochrony zdrowia. Pamiętajmy, że w tym przypadku nasza decyzja może mieć bezpośredni wpływ na zdrowie innej osoby. Kogoś, kto dzięki nam, dostanie szansę, by szybciej skonsultować niepokojące objawy czy wykonać badanie. Bądźmy solidarni” – apeluje dyrektorka NFZ.

Instytucja ta od lat próbuje ograniczać to zjawisko. Jednym z podstawowych narzędzi są przypomnienia SMS wysyłane do pacjentów przed wizytą. Tylko w ubiegłym roku w całej Polsce wysłano ich około 25 milionów. System obejmuje pierwszorazowe wizyty w wielu zakresach – od kardiologii i ortopedii po badania diagnostyczne, takie jak rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa. Mimo to problem nie znika, a wręcz się pogłębia.

Warto przy tym podkreślić, że obowiązek odwołania wizyty nie jest wyłącznie kwestią dobrej woli, ale wynika wprost z przepisów. Pacjent, który wie, że nie pojawi się na konsultacji, powinien uprzedzić o tym placówkę. W praktyce jednak wielu tego nie robi, często tłumacząc się trudnościami w dodzwonieniu się do przychodni. Ten argument pojawia się regularnie także w korespondencji kierowanej do naszej redakcji i – co istotne – dostrzega go również sam Fundusz. Rozwiązaniem ma być bowiem rozwój centralnej e-rejestracji, która pozwala nie tylko zapisać się na wizytę, ale także ją szybko odwołać bez konieczności kontaktu telefonicznego. System jest wdrażany etapami i docelowo ma objąć wszystkie konsultacje specjalistyczne.

„Z informacji przekazywanych przez pacjentów wynika, że w skutecznym odwołaniu wizyty często przeszkodą jest utrudniony kontakt telefoniczny z przychodnią. Odpowiedzią na ten problem jest rozwój centralnej e-rejestracji, która umożliwia łatwe zapisywanie się i odwoływanie wizyt online – bez konieczności dzwonienia czy osobistej wizyty w poradni. To rozwiązanie wygodne i dostępne praktycznie dla każdego” – podkreśla dyrektor małopolskiego NFZ.

Pierwsze dane pokazują, że kierunek zmian może być właściwy. W Małopolsce za pośrednictwem e-rejestracji umówiono już 243 tysiące wizyt. Spośród nich ponad 32 tysiące zostało wcześniej skutecznie odwołanych przez pacjentów, a liczba wizyt „porzuconych” bez informacji była relatywnie niewielka.

Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu sytuacji. Z jednej strony pacjenci słusznie wskazują na bariery systemowe, które utrudniają dostęp do leczenia. Z drugiej – skala nieodwołanych wizyt pokazuje, że część problemu leży również po stronie samych chorych. W realiach, w których kolejki do specjalistów liczone są w miesiącach, a czasem w latach, każda zmarnowana wizyta to nie tylko statystyka, ale konkretna osoba, która mogła w tym czasie otrzymać pomoc.

fot. pixabay.com

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze