aaa spr radosc

SPR Olkusz – KPR Jelenia Góra 29:26 (12:11)

Wytrwałość i cierpliwość popłacają, bo tylko tak w ciężkich chwilach można wyjść na prostą. Choć zadanie to niełatwe i wymagające niemałej krzepy, to jednak radość z wyczekiwanego od dawna sukcesu rekompensuje wszystkie wcześniejsze niedociągnięcia. W weekend szczypiornistki olkuskiego Stowarzyszenia Piłki Ręcznej zapisały w klubowej księdze nowy rozdział. Wszystko przez premierowe w tym sezonie zwycięstwo na parkietach żeńskiej PGNiG Superligi.

Choć „Srebrne Lwice” posmakowały już wygranej w Ekstraklasie, to jednak jeszcze nigdy tak do końca nie zaspokoiły swojego sportowego apetytu. Punkty zdobywane w Chełmku nie mają bowiem takiego znaczenia, jak triumf przed olkuską, zawsze żywo reagującą publicznością. Bo w Olkuszu od dawna handball cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a mecze w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji za każdym razem ogląda niemal komplet widzów. Do soboty ci sami kibice nie mieli sposobności radować się ze zwycięstwa swoich ulubienic na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju. Wszystko zmieniło się po końcowej syrenie meczu przeciwko KPR Jelenia Góra. Zespół Marka Płatka i Mariana Gawędy pokazał, jak powinno mazać się plamy powstałe na klubowym wizerunku powstałe przez sromotną porażkę z faworytem ligi. Tydzień po katastrofie w Szczecinie, olkuszanki pokazały klasę pewnie pokonując rywala z Dolnego Śląska.

Jeszcze przed spotkaniem na trybunach ciężko było spotkać osoby przekonane, że to właśnie ten dzień i ten wieczór są najlepszym momentem na odbicie się od dna tabeli. W pamięci fanów SPR-u znajdowały się same porażki i ta ostatnia, niechlubna – bo ocierająca się o małą kompromitację. Te same trybuny szybko jednak zmieniły nastawienie, gdy okazało się, że miejscowe od pierwszych minut zaczęły kontrolować wydarzenia na boisku, prowadząc nieprzerwanie od 2. minuty. Jak zwykle swoje „pięć groszy” do widowiska dołożył fan club „Srebrnych Lwic”, który już po raz kolejny sprawił, że sobotni wieczór miał jeszcze więcej kolorów. Z racji tego, że był to wieczór niezwykły, to i relacja ze spotkania przyjmie tym razem nieco inny charakter.

Wzbogacił się ten, kto najpierw odwiedził zakłady bukmacherskie, a później pojawił się przy Wiejskiej. Urósł nie tylko portfel, ale także urosło sportowe ego olkuskiego kibica, który na co dzień może się emocjonować jedynie amatorskimi rozgrywkami piłkarskimi, siatkówką na poziomie zmagań akademickich oraz imprezami różnej maści, w której ilość uczestników zmusza do myślenia, czy przypadkiem w moim mieście nie mieszka 300, a nie jak podają statystyki 30 000 osób. Przy okazji trzeba wiedzieć, że jeszcze nigdy w kilkuwiekowej historii Olkusza, sportowa część tego miasta nie miała okazji poznać smaku zwycięstwa w jego najlepszym wydaniu i podaniu zarazem. W końcu PGNiG Superliga, to najbardziej wykwintna pozycja w menu, którego posiadaczem jest Polski Związek Piłki Ręcznej. Obecność w elicie zobowiązuje, a udział w niej zmusza niejako do zaznaczenia swojej obecności. Teraz właściwie każdy z mieszkańców ma możliwość znalezienia się na salonach, w blasku fleszy, mikrofonów i kamer. Wystarczy poczuć w sobie kibica, lokalnego patrioty i przyjść wspierać swoich reprezentantów.

Pewnie od razu pojawią się głosy, że co to za reprezentacja, w której brakuje miejsca dla wychowanków. Niestety takimi prawami rządzi się sport na najwyższym poziomie. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty, tutaj grają najlepsi, a że Olkusz dysponuje ,,ograniczonym materiałem ludzkim”, to musi się posiłkować zawodniczkami z zewnątrz, choć nie szuka ich zbyt daleko. Zgoda, w kadrze kilkunastu zawodniczek, na palcach jednej ręki dałoby się policzyć mieszkanki naszego miasta, jednak gdyby nie ludzie zarządzający klubem, jego założyciele i najwierniejsi kibice zarazem (stanowiący właściwie wyłącznie miejscowe postacie), to śmiem twierdzić, że twór o nazwie SPR Olkusz, jeśliby w ogóle funkcjonował, to w ogonach małopolskich rozgrywek. Pasja, zacięcie i cierpliwość w działaniu – to recepta na ogólnokrajowy sukces. Trudno jest już zliczyć dokładne kwoty, jakie na rozwój piłki ręcznej włożyło w klub Przedsiębiorstwo „Arkop” i wszyscy inni przyjaciele szczypiorniaka. Ile było już bóli głów, trudnych decyzji i sytuacji, w których trzeba się prosić właściwie o wszystko?! Z pewnością niewspółmiernie dużo do dobra, jakie niesie ze sobą marka o nazwie SPR Olkusz. To tutaj lekcje dyscypliny, ale i również lekcje wychowania pobierają dziewczynki i nastolatki z całej okolicy. To tutaj odbywa się szkoła życia – ze zwycięstwami, ale i bolesnymi porażkami kształtującymi młode charaktery. To wreszcie tutaj cieszy się lub płacze cały sportowy Olkusz, bo to właśnie w tym mieście pisze się całkiem nowa historia. Historia radosna, taka, jakiej mieszkającym tutaj ludziom brakuje najbardziej. Niech ta chwila trwa jak najdłużej…

SPR Olkusz – KPR Jelenia Góra 29:26 (12:11)

Mecz w minutach:
10 min – 6:4
20 min – 9:6
30 min – 12:11
40 min – 21:13
50 min – 24:20
60 min – 29:26

SPR Olkusz: Hoffman, Staś – Marszałek (7), Sikorska (5), Fierka (3), Tarnowska (2), Pastwa (2), Przytuła (2), Wicik (2), Rzeszutek (2), Wcześniak (2), Basiak (2), Cwalina.

KPR Jelenia Góra: Kozłowska, Demiańczuk – Wiertelak (6), Winiarska (6), Żakowska (5), Buklarewicz (5), Wesołowska (2), Skalska (1), Michalak (1), Tomczyk, Uzar, Damaziak, Oreszczuk.

Sędziowali: Igor Dębski i Artur Rodacki (Kielce)
Widzów: 500.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o