Radny Jan Orkisz, kontra koalicja rządząca w Radzie Powiatu – ten podział bardzo wyraźnie widoczny jest od początku sporu o to, jaki kształt powinien mieć szpital w związku z planowaną jego reorganizacją. Radny wieloktornie występował publicznie, przedstawiając i popierając stanowisko związków zawodowych, które nie zgadzały się z planami Zarządu Powiatu. Niestety, w walce o dobro pacjenta zagubił się gdzieś… sam pacjent. Spór zaczął się sprowadzać do prywatnych „wycieczek”… W publicznych wypowiedziach, zarówno na łamach prasy, jak i w wystąpieniach choćby na sesjach Rady Powiatu, coraz częściej zaczynają padać konkretne nazwiska. Plany przekształcenia szpitala porównywane są… z tym co stało się wiele lat temu z Olkuską Fabryką Naczyń Emaliowanych. Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu nie wytrzymali już nie tylko radni. Swoje oświadczenie złożyła m.in. sekretarz Ewa Klich.

O co chodzi w tej wojnie? – pytają nasi czytelnicy. Odkąd bowiem zakończył się strajk olkuskich lekarzy, dyskusja nad dalszym kształtem ZOZ-u nie ustała, ale przypomina ona coraz bardziej prywatne rozgrywki. W dyskusjach i publicznych wypowiedziach coraz częściej padają konkretne nazwiska osób, które są obwiniane za obecną sytuację. Budzi to tym większe emocje, że temat sporu zaczyna się gdzieś rozpływać. W miejsce ZOZ-u, pojawia się nagle… Olkuska Fabryka Naczyń Emaliowanych i jej dalsze losy. To w tym zakładzie pracowali obecny starosta Leszek Konarski i sekretarz Powiatu Ewa Klich. W wypowiedziach radnego Jana Orkisza pojawiły się słowa, które mogły sugerować, iż osoby te miały wpływ na nieudane przekształcenie zakładu. Z kolei Janowi Orkiszowi starosta Leszek Konarski zarzucił, że niewiele uczynił on sam w tej sprawie, kiedy był posłem na Sejm. Podczas ostatniej sesji Rady Powiatu dyskusja nad tematem szpitala przerodziła się w końcu w ostrą wymianę zdań na temat tego, kto za co odpowiadał, jaki miał wpływ na przekształcenia OFNE – a ostatecznie, jaki związek ma sytuacja fabryki z obecną sytuacją szpitala.
– Moja działalność w OFNE zakończyła się w 1990 roku i na nic co działo się później nie miałem wpływu – podkreślił starosta Leszek Konarski. Najbardziej wzburzona zarzutami była jednak sekretarz Ewa Klich. Jak podkreśliła, do tej pory nie zabierała głosu w tej sprawie jednak nie może milczeć, kiedy personalnie stawia jej się tego typu zarzuty. – Do czasu kiedy pełniłam funkcję wiceprezesa ds. marketingu i rozwoju, żadne działania prywatyzacyjne w OFNE nie były prowadzone. Zostałam zawieszona w pełnieniu tej funkcji na wniosek prezesa Glogazy, ponieważ stwierdził on, że stanowię wręcz przeszkodę do dalszych przekształceń, które miały prowadzić do sprzedaży przedsiębiorstwa. Za mojej kadencji żaden z pracowników nie odszedł na zasiłek dla bezrobotnych. Byłam przeciwna tym przekształceniom, ponieważ od lokalnego kapitału żądano za 20 mln. zł, a sprzedano fabrykę za 2,5 mln. zł – mówiła w swoim oświadczeniu sekretarz.
Również Jan Orkisz wyjaśniał, co w czasie swoje poselskiej kadencji robił, by zapobiec rozgrabieniu majątku OFNE. Twierdził jednak, że mimo jego starań, interwencje jakie podejmował i napisane przez niego pisma nie przyniosły rezultatu.
Całej dyskusji z niesmakiem przyglądali się pozostali radni. – Niewiele jest osób na tej sali, których jeszcze pan nie znieważył – powiedział do Jana Orkisza radny Józef Stach. – Z pana ust padały dziś takie stwierdzenia: władza powiatowa lekceważy pracowników ZOZ, władza powiatowa manipuluje opinią publiczną, zarząd powiatu proceduje ustawy niezgodne z konstytucją. To co pan wyprawia, zaczyna być żenująco smutne. Ja po katolicku panu wybaczam, ale mam nadzieję, że wyborcy tego panu nie wybaczą – skwitował.
– Mówi pan o związkach pracowników, ale my jako radni reprezentujemy przede wszystkim pacjentów – zwróciła uwagę radna Barbara Rzońca. – Słuchamy o relacjach między zarządem, dyrekcją a związkami zawodowymi ZOZ. Tymczasem są to wewnętrzne sprawy zakładu. Mówimy o decyzjach, które nas nie dotyczą.
Przewodnicząca Rady Lidia Gądek, na co dzień lekarka również wyglosiła swoje oświadczenie w tej sprawie. – W imieniu pracowników wszystkich zakładów opieki zdrowotnej proszę aby w ferworze walki nie zapominano o dobru pacjenta i pracy personelu medycznego – stwierdziła. – To naprawdę ciężka praca. A to co się dzieje, działa po pierwsze – na szkodę pacjentów, a przysięgaliśmy, że nie będziemy ich krzywdzić, po drugie – na szkodę wszystkich pracowników ochrony zdrowia, a po trzecie – na szkodę powiatu, bo dezintegruje to opinię publiczną.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o