Olkusz

Olkusz od lat próbuje funkcjonować w cieniu Krakowa. Wielu mieszkańców naszej gminy codziennie dojeżdża do pracy, szkół i uczelni w stolicy Małopolski, licząc na to, że komunikacja publiczna — nawet jeśli daleka od ideału — pozwoli im normalnie wrócić do domu. Problem w tym, że coraz częściej ta nadzieja kończy się wraz z zapadnięciem zmroku.

O ile w ciągu z Olkusza dnia da się dostać do Krakowa i z powrotem, o tyle wieczorem sytuacja zaczyna wyglądać coraz gorzej, gdyż takich połączeń jest jak na lekarstwo. Dla osób pracujących w systemie zmianowym oznacza to jedno: komunikacja publiczna przestaje istnieć. I właśnie w tej sprawie – po raz kolejny – odezwali się do nas mieszkańcy. Niedawno do naszej redakcji trafiła wiadomość SMS, która w gruncie rzeczy nie różni się wiele od dziesiątek podobnych sygnałów, jakie otrzymywaliśmy w ostatnich latach. Wyraźnie słychać w nim zmęczenie sytuacją, która mimo upływu czasu wciąż pozostaje nierozwiązana.

„Zwracamy się z prośbą o ponowną interwencję oraz przedstawienie informacji, jakie działania zostały podjęte przez Miasto Olkusz w sprawie funkcjonowania transportu publicznego na trasie DK94 Olkusz–Kraków oraz Kraków–Olkusz. Aktualna organizacja komunikacji publicznej nie zapewnia możliwości dojazdu do pracy ani powrotu z pracy w godzinach wieczornych. Po godzinie 21.00 brak jest jakichkolwiek połączeń umożliwiających powrót z Krakowa, a po godzinie 20.00 brak realnej możliwości dojazdu do pracy. Stan ten narusza podstawowe potrzeby mieszkańców i utrudnia codzienne funkcjonowanie osób pracujących w systemie zmianowym”. – czytamy w wiadomości. Jej autorzy nie pytają o komfort, wygodę czy częstotliwość kursów. Pytają o rzeczy absolutnie podstawowe: jak wrócić do domu i jak dojechać do pracy.

Temat bardzo szybko przeniósł się również do internetu. Na jednej z lokalnych grup facebookowych pojawił się wpis, który wywołał lawinę komentarzy. Dyskusja – jak zwykle – była burzliwa i pełna sprzecznych opinii. Część mieszkańców wprost wskazywała, że busy kursujące na trasie Olkusz–Kraków to prywatne firmy, których nikt nie zmusi do utrzymywania połączeń przynoszących straty. Padały argumenty o nieopłacalnych kursach, braku chętnych pasażerów i problemach kadrowych. Inni zwracali uwagę na realia pracy kierowców. W komentarzach pojawiały się relacje o długich godzinach pracy, niskich zarobkach i rezygnacjach z zatrudnienia. Według części mieszkańców problem nie leży więc w braku chęci przewoźników, lecz w tym, że po prostu nie ma komu jeździć.

Były też głosy przypominające czasy, gdy połączenia realizował PKS, a busy prywatne kursowały nawet co kilkanaście minut. Likwidacja państwowego przewoźnika i oddanie całego rynku w ręce prywatnych firm – zdaniem wielu – dziś zbiera swoje konsekwencje. Nie zabrakło również emocji, wzajemnych pretensji i politycznych wycieczek. Jedni obwiniali władze lokalne, inni województwo, jeszcze inni samych mieszkańców. W tle tej internetowej awantury wyłaniał się jednak jeden wspólny wniosek: problem istnieje i dotyka coraz większej grupy osób.

W całej tej dyskusji warto zwrócić uwagę jeszcze na jedną, często pomijaną kwestię. Zadaniem gminy jest bowiem organizowanie transportu publicznego przede wszystkim na własnym terenie. Miasto i Gmina Olkusz realizuje to zadanie we współpracy z Kluczami, Bukownem i Bolesławiem, tworząc związek komunalny obsługujący połączenia pomiędzy tymi samorządami. Problem pojawia się w momencie, gdy mowa o komunikacji z Krakowem. Owszem, stolica Małopolski od grudnia 2023 roku współpracuje w tym zakresie z gminą Jerzmanowice-Przeginia, jednak analogicznej współpracy z Olkuszem nie planuje. W praktyce oznacza to, że apele mieszkańców Srebrnego Miasta trafiają w próżnię – rozbijają się o mur kompetencji oraz zwyczajny brak zainteresowania ze strony znacznie większego partnera, jakim jest krakowski magistrat.

Z pomocą mógłby przyjść samorząd województwa małopolskiego, który na początku 2024 roku informował nawet o pozyskaniu blisko 22 milionów złotych z Funduszu Autobusowego i zapowiadał uruchomienie nowych połączeń w ramach Małopolskich Linii Dowozowych. Na liście planowanych tras znalazły się m.in. linie Olkusz–Kraków oraz Olkusz–Przeginia–Kraków. Szybko okazało się jednak, że zapowiedzi te pozostaną jedynie na papierze. Urząd Marszałkowski wycofał bowiem się z uruchomienia obu linii, tłumacząc decyzję faktem, że kilka miesięcy wcześniej z Krakowa do Przegini zaczęły kursować autobusy krakowskiego MPK. Trudno nie odnieść więc wrażenia, że linia Przeginia–Kraków stała się w tej sytuacji wygodnym pretekstem do porzucenia wcześniejszych deklaracji.

Dzisiejsze sygnały od mieszkańców pokazują, że mimo upływu lat zasadniczy problem pozostaje nierozwiązany. Wieczorne kursy busów znikają, realnej alternatywy brak, a odpowiedzialność konsekwentnie rozmywa się pomiędzy prywatnych przewoźników, samorządy i administrację wojewódzką. I choć temat regularnie powraca na naszych łamach, wciąż brakuje systemowego rozwiązania, które zapewniłoby stabilny, przewidywalny i rzeczywiście dostępny transport publiczny pomiędzy Olkuszem a stolicą Małopolski. Rozwijające się połączenia kolejowe są co prawda krokiem w dobrą stronę, jednak liczba kursów pozostaje ograniczona, rozkłady dalekie od ideału, a kolej – z oczywistych względów – nie dociera do wielu mniejszych miejscowości regionu. W tej sytuacji sprawnie zorganizowany transport autobusowy powinien stanowić naturalne uzupełnienie kolei, a nie jej konkurencję, bo bez tego cały system komunikacyjny pozostaje niepełny, a mieszkańcy, zwłaszcza ci pracujący w godzinach wieczornych, nadal skazani są na własny samochód.

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze