Powiat

Na mapie ziemi olkuskiej w ostatnich latach zachodzą zmiany, które jeszcze niedawno wydawały się odległą perspektywą. Wraz z zakończeniem wielowiekowego wydobycia rud cynku i ołowiu oraz wyłączeniem pomp odwadniających kopalnie, wody podziemne zaczęły wracać w sposób gwałtowny i trudny do przewidzenia. Efektem są rozległe zalewiska i nowe zbiorniki wodne, powstające na terenach gmin Bukowno, Bolesław, Olkusz i Klucze. Dla jednych to zapowiedź nowego krajobrazu i potencjalna szansa rozwojowa, dla innych – źródło niepokoju o bezpieczeństwo, stabilność gruntu i jakość wody.

Skala zjawiska oraz tempo zmian sprawiły, że temat szybko przestał być jedynie przedmiotem lokalnych obserwacji czy analiz naukowców. Coraz wyraźniej pojawia się pytanie o rolę państwa i jego instytucji w reagowaniu na procesy, które – choć naturalne – niosą bardzo konkretne konsekwencje dla mieszkańców regionu. To właśnie w tym kontekście pojawiła się interwencja na szczeblu parlamentarnym.

Niedawno poseł Łukasz Kmita złożył interpelację skierowaną do Ministerstwa Energii, w której zwrócił uwagę na brak stałego monitoringu jakości wody w nowo powstających zbiornikach oraz na niejasność działań podejmowanych przez państwo w związku z narastającym problemem zapadlisk i podtopień. W dalszej części wystąpienia parlamentarzysta szeroko opisał sytuację rejonu olkuskiego, wskazując zarówno na potencjalne możliwości rozwojowe, jak i na realne zagrożenia wynikające z szybkiego odtwarzania się poziomu wód.

„Powstające zalewiska, przeradzające się następnie w duże zbiorniki wodne, mogą być w przyszłości szansą na turystyczny rozwój obszaru ziemi olkuskiej, tym bardziej że w tym rejonie nastąpił koniec historycznego i wielowiekowego wydobycia rud cynku i ołowiu, a wcześniej srebra. Jednym słowem – nastąpił kres górnictwa. Aby te tereny stały się atrakcyjne, musi zostać spełniony warunek: te obszary muszą być stosownie przygotowane, zabezpieczone i uznane za bezpieczne, aby mogły być wykorzystywane w rozwoju turystyki wodnej.” – wskazuje poseł Kmita.

Międzyresortowy zespół i pierwsze deklaracje

Jeszcze kilka lat temu prognozy mówiły o 30-50 latach potrzebnych do wypełnienia tzw. leja depresji. Tymczasem woda wróciła w ciągu zaledwie trzech lat. Tak gwałtowne tempo – choć w innych częściach kraju woda dramatycznie ubywa – w tym przypadku rodzi nowe problemy: konieczność przebudowy infrastruktury, ryzyko podtopień budynków, powstawanie deformacji nieciągłych gruntu oraz pytania o bezpieczeństwo chemiczne wód na terenach wieloletniej eksploatacji górniczej.

W odpowiedzi na narastające zagrożenia Prezes Rady Ministrów powołał w sierpniu 2025 roku Międzyresortowy Zespół ds. usuwania skutków i przeciwdziałania zagrożeniom związanym z zapadliskami i podtopieniami, obejmujący swoim zakresem m.in. Trzebinię i rejon olkuski. Jak wynika z odpowiedzi na interpelację, zespół odbył dotąd cztery posiedzenia w Warszawie, podczas których zapoznano się z charakterem zagrożeń i zidentyfikowano pierwsze bariery prawne.

Powołano również grupę roboczą ds. legislacji, której zadaniem ma być przygotowanie zmian w obowiązujących przepisach, tak aby umożliwić skuteczniejsze działania prewencyjne i naprawcze. Zapowiedziano też rozpoczęcie prac nad pozyskaniem źródeł finansowania przyszłych działań. Na razie jednak są to przede wszystkim rekomendacje i analizy, a nie konkretne decyzje inwestycyjne czy systemowe rozwiązania dla gmin dotkniętych problemem.

Monitoring, którego formalnie nie ma

Najbardziej newralgicznym wątkiem pozostaje kwestia jakości wody w nowo powstających zbiornikach. Z odpowiedzi administracji rządowej wynika wprost, że akweny te nie są objęte Państwowym Monitoringiem Środowiska. Powód jest formalny: nie zostały one zakwalifikowane jako jednolite części wód powierzchniowych, a tylko takie jednostki podlegają systematycznym badaniom.

Co więcej, obowiązujące przepisy nie przewidują ciągłego monitoringu jakości wód. Badania prowadzone są głównie na potrzeby planowania gospodarowania wodami i oceny długoterminowych trendów środowiskowych, a nie bieżącej kontroli zagrożeń dla zdrowia ludzi. W praktyce oznacza to, że państwo nie prowadzi regularnych analiz, które pozwalałyby odpowiedzieć na proste, ale kluczowe pytanie mieszkańców: czy woda w tych zbiornikach jest dziś bezpieczna. Również Państwowa Inspekcja Sanitarna wkracza dopiero wtedy, gdy dany akwen uzyska status kąpieliska lub miejsca okazjonalnie wykorzystywanego do kąpieli. Dopóki zbiorniki pozostają poza tym formalnym porządkiem, badania jakości wody nie są prowadzone w sposób systematyczny.

Parlamentarzysta zwrócił uwagę także na ryzyko zanieczyszczenia wód metalami ciężkimi, co w regionie o tak długiej historii wydobycia rud cynku i ołowiu wydaje się szczególnie istotne. W odpowiedzi nie przedstawiono jednak wyników badań ani jednoznacznych ocen w tym zakresie.

Szansa czy narastający problem?

Nowe jeziora i zalewiska mogą w przyszłości stać się elementem nowej tożsamości ziemi olkuskiej – impulsem dla turystyki i rekreacji w regionie, który zamyka górniczy rozdział swojej historii. Warunkiem jest jednak bezpieczeństwo: stabilny grunt, jasne reguły odpowiedzialności oraz wiarygodny monitoring jakości wody.

Na razie z odpowiedzi na interpelację wyłania się obraz administracji, która dopiero próbuje nadążyć za rzeczywistością. Woda wróciła szybciej, niż powstały przepisy i procedury. A mieszkańcy, obserwując rosnące zbiorniki i kolejne zapadliska, coraz częściej zadają pytanie, czy państwo zdąży z reakcją, zanim potencjalna szansa rozwojowa stanie się trwałym problemem.

fot. Gmina Bolesław

 

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze