22. olkuskich radnych miejskich jednogłośnie przyjęło rezolucję w sprawie przekazywania z budżetu państwa niewystarczającej subwencji oświatowej. Interpelację w tej kwestii złożył również poseł Jacek Osuch. Nasi politycy wzięli przykład z rodziców, których dzieci uczą się w szkołach zaplanowanych do reorganizacji i postanowili powalczyć o rozwiązanie narastającego problemu z wydatkami na szkoły podstawowe i gimnazja.
W tym roku subwencja oświatowa wynosi miesięcznie 504,17 zł na ucznia. Gmina do każdego ucznia szkoły podstawowej dopłaca 358 złotych, a do ucznia gimnazjum 204 złote. - Rada Miejska w Olkuszu wyraża swoje zaniepokojenie wobec rosnących dysproporcji pomiędzy kwotą subwencji przekazywanej z budżetu państwa, a rzeczywistymi kosztami utrzymania uczniów w szkołach podstawowych i gimnazjach na terenie naszej gminy. Taka sytuacja powoduje, że z budżetu Miasta i Gminy Olkusz ponad połowa wydatków przeznaczonych jest na edukację i oświatę. W chwili obecnej środki przekazywane z budżetu państwa w ramach subwencji nie wystarczają nawet na pokrycie pensji nauczycieli, nie wspominając o modernizacji i doposażeniu placówek oraz zajęciach dodatkowych. Wobec stale pogarszającej się sytuacji finansowej polskich samorządów zwracamy się o zaprzestanie oszczędzania na polskich uczniach podejmujących edukację w szkołach publicznych prowadzonych przez samorządy. Brak działań zmierzających do zwiększenia subwencji oświatowej, bądź przejęcia finansowania wynagrodzeń nauczycieli z budżetu państwa, będzie skutkował dalszą zapaścią finansową samorządów albo niekorzystnym zjawiskiem masowej likwidacji placówek szkolnych – apelują radni.
Adresatami rezolucji są premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Ewa Kopacz, minister finansów Jacek Rostowski oraz minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas.
Swoje zdanie na ten temat wyraził też poseł Jacek Osuch w interpelacji do premiera. - Kryzys coraz głośniej puka do budżetów samorządowych. Włodarze gmin i powiatów w całej Polsce szukają więc oszczędności w wydatkach. Wielu z nich decyduje się na likwidację lub ograniczenie działalności prowadzonych szkół. Tracą na tym uczniowie i nauczyciele, a także społeczność lokalna, gdyż placówki oświatowe w sołectwach pełnią także funkcję lokalnych centrów kultury. Okazuje się, że środki przekazywane z budżetu państwa nie wystarczają nawet na pokrycie pensji nauczycieli. Wiele samorządów wobec niedoszacowanej subwencji podejmuje dramatyczne kroki zmierzające do likwidacji placówek oświatowych lub znacznego ograniczenia ich funkcjonowania. W efekcie zwiększa się liczba uczniów w klasach, spada standard nauczania, samorządowcy rezygnują z zajęć dodatkowych (m.in. klas profilowanych i sportowych). Likwidacja szkoły ma także inny wymiar. To problem organizacji i bezpiecznego dowozu dzieci do innej placówki oświatowej, bardzo bolesnej redukcji zatrudnienia nauczycieli oraz pracowników obsługi i administracji, a także koncepcji zagospodarowania budynku po zlikwidowanej placówce. Wobec tej dramatycznej sytuacji apeluję, aby zaprzestał Pan oszczędzania na polskich dzieciach i młodzieży szkolnej podejmującej edukację w szkołach publicznych prowadzonych przez polskie samorządy. Brak działań Pańskiego Rządu zmierzających do zwiększenia subwencji oświatowej będzie powodował albo zapaść finansową polskich samorządów albo masową likwidacje placówek szkolnych – pisze Osuch. Poseł pyta premiera, czy subwencja oświatowa zostanie zwiększona oraz ile placówek szkolnych zostało zlikwidowanych lub przekształconych w ciągu ostatnich pięciu lat.
Czy pisma polityków, złożone dopiero po upublicznieniu szkolnych reorganizacyjnych planów i szybkiej rezygnacji z nich, okażą się tak skuteczne, jak działania rodziców?
| < Poprzednia | Następna > |
|---|











Komentarze
Tak naprawdę nie zależy Ci na dzieciach innych niż własne!!! To bardzo egoistyczne podejście. Bo niektórzy może muszą na wsi pozostać byście miastowi mieli co jeść.
ach czyli obchodzą cię tylko dzieci z miasta a to ciekawe???!!!! a może własny tyłeczek?????
Jak bym chciałam mieszkac na wsi nie narzekała bym, że dziecko ma daleko do szkoły. Miałam wybór dom czy mieszkanie w bloku - wygrał blok bo dla dzieci lepiej. Więc każdy ma wybór.
Wgląd w stawki wynagrodzeń nauczycieli jest ogólnodostępny. Kalkulatory obliczające netto tych wynagrodzeń –po odliczeniu składek ZUS i podatku, również. Nauczyciel pracujący poniżej trzech lat, mający dyplom ukończenia studiów II stopnia czyli mgr przed nazwiskiem, stażysta, dostaje netto 1586,39. Pod warunkiem oczywiście, że ma kupę szczęścia i pełny etat w jednej szkole. Jeśli musi go „łatać”, to 1/3 tego wynagrodzenia przeznacza na benzynę albo bilety, aby w ciągu jednego dnia dotrzeć do dwóch, trzech szkół. Jeśli ktoś jest n-lem dyplomowanym, długi staż pracy, etat itd. dostaje netto 2152,79. Na płace nauczycieli samorządy otrzymują subwencję z budżetu państwa. Tak w praktyce wygląda średnia 5 000, którą jakoby zarabia najbardziej znienawidzona grupa zawodowa.
tylko co zresztą obywateli? Oni najlepiej żeby zaciskali pasa, pracowali od rana do wieczora za minimalną stawkę
musi starczyć dla nauczycieli na podwyżki!!!!!
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.