Spółka Enion robi wszystko co w jej mocy, żeby nie wypłacać odszkodowań i bonifikat osobom, które były pozbawione prądu w styczniu. Niektórzy mieszkańcy powiatu olkuskiego już dostali pisma odmowne. Enion zrzuca całą winę na klęskę żywiołową i wygląda na to, że na pieniądze nie ma co liczyć.
– Złożyłem wniosek o odszkodowanie. Przez dwa tygodnie nie było prądu i całkowicie stanęła produkcja w naszym zakładzie. Enion odpisał, że to nie ich wina i odmawiają wypłaty odszkodowania. Wniosku o bonifikatę również nie przyjęli – denerwuje się mieszkaniec jednej z podwolbromskich wsi, właściciel małego zakładu produkcyjnego. Pozostali wnioskujący o odszkodowanie prawdopodobnie też nie dostaną rekompensaty.
– Enion idzie w zaparte, że to wina klęski żywiołowej, a to zwalnia ich od odpowiedzialności. Powołują się na opinię popartą badaniami specjalistów, które zresztą przeprowadzili we własnym zakresie – mówi Jolanta Banyś, powiatowa rzeczniczka praw konsumentów. – Jedyne, co pozostaje w takiej sytuacji, to wejście na drogę sądową – dodaje.

Jednak taka decyzja jest dosyć ryzykowna, bo w razie przegranej pozywający musi sam zapłacić koszty procesowe. Na dodatek przed sądem musi udowodnić winę. A to też nie jest proste.
Spółka nie ułatwia swoim klientom sprawy. Wielokrotnie zdarzało się, że pisma były odsyłane pod pretekstem formalnym. Albo dokumentacja była niekompletna, albo zaadresowana nie do tej jednostki, co trzeba.
– Wysłałam wniosek do Enion Energii, a okazuje się, że powinnam do Enion S.A. Zamiast przesłać do komórki, która się tym zajmuje, to oni odesłali to do mnie, żebym zrobiła to samodzielnie. Dodatkowo napisali mi, że nie podałam ich rzekomej winy – mówi kobieta, która nie miała prądu przez prawie miesiąc i chciała bonifikaty z tego tytułu.
Enion, zgodnie z przewidywaniami specjalistów, nie jest skory do wypłaty odszkodowań poszkodowanym. Rzeczniczka spółki Enion SA, Ewa Groń, podtrzymuje początkowe stanowisko i twierdzi, że do awarii doszło wskutek klęski żywiołowej i nie ma w tym żadnej winy Enionu.

Takim stanowiskiem firmy zbulwersowany jest też poseł Jacek Osuch, który skierował interwencję w tej sprawie do Urzędu Regulacji Energetyki i Ministerstwa Gospodarki. – Taka decyzja spółki dostarczającej energię do odbiorców jest dla mnie niezrozumiała. Setki osób z naszego terenu musiało kupić agregaty prądotwórcze, benzynę, aby minimalizować skutki strat powstałych w wyniku kilkunastodniowych przerw w dostawach prądu. W moim biurze w sprawie braku wypłaty odszkodowań interweniowało już kilkanaście osób. Osoby prywatne i przedsiębiorcy szacowali straty od tysiąca do kilkunastu tysięcy  złotych – komentuje poseł Jacek Osuch.
Nie zanosi się na to, żeby walka z Enionem zakończyła się sukcesem odbiorców. Mieszkańcy, którzy otrzymali decyzję odmowną, składają broń. – Nie mam czasu ani pieniędzy na chodzenie po sądach. Mam tylko nadzieję, że jakaś instytucja zajmie się sprawą odgórnie. Wtedy się zastanowię, czy ponownie pisać wniosek – zapowiada poszkodowany przedsiębiorca.
Na złożenie wniosku o odszkodowanie odbiorcy mają trzy lata od momentu wystąpienia szkody.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o