O Kolbarku słów kilka

1Niewiele wiadomości o Kolbarku znajdziemy w wydawanych ostatnimi czasy przewodnikach po Jurze, czy na stronach internetowych o naszym regionie. Wszyscy, jak mantrę, powtarzają wieść, że w miejscowości tej już w XIV wieku działała karczma, co ma być – obok Chechła – najstarszą informacją o tego typu przybytku na Ziemi Olkuskiej. A przecież Kolbark (pierwotnie Słów, Slow, Złow) powstał już w latach 50-tych XIV w. i ma ciekawą historię. Samo słowo Kolbark (także: Colbark, Kolbarg, Kolberg, Kolberk) ma pochodzenie niemieckie, co może sugerować, że nadali mu je właśnie niemieccy koloniści. W lokalnej tradycji funkcjonuje również oryginalna hipoteza - aczkolwiek nie mająca nic wspólnego z prawdą historyczną - wywodząca, tak nazwę, jak i powstanie samej wsi, z czasami szwedzkiego potopu, czyli połową XVII w., kiedy to owi skandynawscy najeźdźcy mieli obozować między Bydlinem, a Rabsztynem (wspomina o tym Antoni Wiatrowski w wydanym w 1938 r. „Ilustrowanym przewodniku po Ziemi Olkuskiej”).
Pierwotna nazwa wsi – Złow – wg niektórych językoznawców ma pochodzić od nazwy osobowej ... „zły”. Zastanawiający źródłosłów.

Przez tę osadę wiódł ważny średniowieczny trakt z Krakowa na Śląsk i Wielkopolskę (przez Zielonki, Skałę, komorę celną w Wielmoży, Jangrot, Zarzecze, właśnie Kolbark, Bydlin Ryczów, Ogrodzieniec, Częstochowę i dalej). Średniowieczny Slow był włością klasztoru zwierzynieckiego (Kraków), o której Jan Długosz w „Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis” (1470-80) pisał, że wraz z sołectwem w Wołowicach, dostała się Norbertankom od konwentu tynieckiego, w zamian za wieś Liszki z przypisańcami. Dokument lokacyjny Krakowa, z 1356 r., wyklucza jednakże taką możliwość w przypadku Kolbarku (zamiana dotyczyła samych Wołowic).

Lokacja tej wsi w 1356 r. opierała się na prawie średzkim. Tej lokacji na zlecenie Stanisława prepozyta, Ludmiły przeoryszy, Agaty podprzeorysza wraz z konwentem Norbertanek z klasztoru Norbertanek w Zwierzyńcu, dokonał Wojciech z Morawicy, zwany Colusko (Koluszko). W zamian otrzymał 3 łany wolne wraz z młynem i sadzawką nad rzeką Koprzywnicą oraz karczmę. Klasztor zarezerwował dla siebie 2 łany. W granicach dziedziny sołtys mógł wymierzyć tyle łanów, ile zdołał, z których co piąty miał należeć do niego. Kmiecie mieli corocznie uprawiać na rzecz klasztoru 2 stajania (1 staja ok. 134 m długości) roli, jedno dla zbóż ozimych, drugie dla jarych. Ponadto sołtys mógł zakładać barcie w lesie przynależnym do wsi i sadzawki poniżej młyna, z których połowa korzyści przysługiwała klasztorowi. Przysługiwał mu także co trzeci denar z opłat sądowych, a opłatami z kar dzielił się po połowie z prepozytem. Sołtys pobierał przez pierwszych 10 lat całość, a później 1/3 opłat z racji składania przysiąg w jego sądzie, a 2/3 opłat przysługiwało klasztorowi. W czasie corocznych trzech głównych posiedzeń sądu prepozytowi lub jego przedstawicielowi sołtys zapewniał jeden, a kmiecie dwa posiłki. Kmiecie płacili po 1 wiardunku czynszu (około 49 groszy - odpowiadał 1/4 grzywny).

Szlachcic Wojciech Koluszko z Morawicy był sołtysem w Kolbarku do 1372 r. Potem, przed 1385 sołtysował tu również szlachetnie urodzony Mirosław Rybka, który zmarł w 1391. Następnym był Krzesław z Wywły herbu Odrowąż, podsędek krakowski. To za jego sołtysowania, w 1385 r., po raz pierwszy pojawia się nazwa Kolbark; wtedy to prepozyt zwierzyniecki Stogniew zatwierdził na prośbę sołtysa Krzesława przywilej lokacyjny tej wsi. Krzesław kupił sołectwo za 160 grzywien groszy praskich od Mirosława zwanego Rybką.
W 1388 r. występują Wawrzyniec, Gnat i Wojciech kmiecie z Colbarku. Na dyplomie z 1401 r. podawane są obie nazwy wsi, później spotyka się w źródłach już tylko Kolbark.

2

Spór o sołectwo. W latach 1392-1401 sołtyską była Jachna Rybczyna, wdowa po sołtysie Mirosławie Rybce. Prawie cały ten czas (1392-99) procesowała się ona z Iwanem synem zmarłego Krzesława z Wywły, jako zachodźcą Heleny wdowy po Krzesławie zw. Happa. W 1392 r. wyznaczono termin sprawy „na pierwsze roki po wyprawie wojennej”. W 1393 r. Iwan z Wywły powierzył prowadzenie procesu z Jachną z Krakowa Andrzejowi z Rębieszyc, Borkowi z Trzcieńca i Michałowi prolocutori suo (jego pomocnikowi). Wdowa Jachna naganiła (postawiła zarzuty, poddała pod wątpliwość) prawdziwość dokumentów pana Sędziwoja (z Szubina, starosty krakowskiego w latach 1377-89) przedstawionych przez Iwana z Wywły. W 1394 r., z powodu nie stawienia się Iwana, Jachna pozyskała sporne sołectwo, gdyż Iwan nie zeznał, że jest zajęty w służbie króla lub królowej. Nie zrobił tego też prowadzący jego sprawę Andrzej z Rębieszyc. Wyrokiem sądu ławniczego Jachna pozyskała sołectwo w Kolbarku z powodu nieobecności tegoż Andrzeja jako prokuratora Iwana z Wywły, gdyż Andrzej nie stawił się dla złożenia przysięgi. To nie był koniec sprawy. Podstoli królewski Pietrasz (ze Szczekocin) i Andrzej z Rębieszyc ręczyli za Hankę i Jana, dzieci zmarłego Krzesława, podsędka krakowskiego i za ich pełnomocnika Wierzchosława z Siedlisk, w sprawie odrzuconego przez nich wyroku na korzyść Jachny wdowy po Rybce i odwołali się do króla, zobowiązując się do zapłacenia kar na rzecz wójta i ławników sądu wyższego prawa niemieckiego, jeśli król utrzyma wyrok tego sądu, jeśli zaś go odrzuci, wówczas nie musieliby nic płacić. W 1397 r. na Jachnę nałożono karę za złorzeczenie. Dwa lata później, w 1399 r., sąd ziemski utrzymał Iwana z Wywły w posiadaniu sołectwa w Kolbarku, przekazując sprawę z Jachną Rybczyną do rozsadzenia przez wojewodę krakowskiego Spytka z Melsztyna. Jachna swym prokuratorem w sprawie z Iwanem z Wywły ustanowiła Adama z Barwałdu. W 1401 r. Stogniew, prepozyt, klasztor zwierzyniecki i sąd wyższy prawa niemieckiego tegoż klasztoru poświadczyli, że sławetna pani Jachna wdowa po Mirosławie Rybce sprzedała za 100 grzywien miastu Krakowowi swoje sołectwo we wsi klasztornej zwierzynieckiej Slow alias Kolbark z siedliskiem, domem, ogrodami, 2 zagrodami zagrodników, 3 łanami wolnymi, młynem, karczmą, 2 sadzawkami, barciami, rolami zwanymi Przymiarki (dziś Domiarki)i z dochodami sołtysimi czyli trzecim denarem z kar sądowych oraz z dokumentami dotyczącymi tegoż sołectwa, powierzają przeprowadzenie transakcji Jaszkowi zwanemu Gostur z Bibic. W 1401 r. Jachna udowadniała przysięgą swą niewinność w sporze z Jaszkiem, sołtysem w Kluczach, o dług żydowski. Z kolei Szczepan, sołtys z Gołczowic, nie stawił się przed królem w sprawie odesłanej z sądu wyższego prawa niemieckiego przeciwko tejże Jachnie o sprzedaż sołectwa w Kolbarku i o 24 grzywny. (zapisane) na dziedzinie pod Racławicami. Jednak ówże sołtys Szczepan procesował się ze swoją szwagierką (był bratem męża Jachny) o dziedzictwo w Kolbarku. Jachna w sprawie przeciwko Szczepanowi została uniewinniona od oskarżenia podsędka krakowskiego Dofoka. (Na podstawie „Najstarszej księgi sądu najwyższego prawa niemieckiego w zamku krakowskim”, wyd. A. Kłodziński, Kraków 1936 oraz „Starodawne Prawa Polskiego Pomniki (wypisy) z ksiąg dawnych sądowych ziemskich i grodzkich ziemi krakowskiej”, wyd. A. Z. Helcel, Kraków 1870).
Z roku 1421 mamy informację o sprawie pomiędzy klasztorem zwierzynieckim, a krakowskimi rajcami. Wymienieni arbitrzy w sporze postanowili, że rajcy powinni zwrócić klasztorowi dokumenty dotyczące sołectw we wsiach Braciejówka Kolbark koło Wolbromia; prepozyt zwierzyniecki Stogniew potwierdził odebranie rzeczonej dokumentacji.

W 1529 dziesięcina snopowa z Kolbarku wartości 4 grzywien należała się plebanowi w Gołaczowach.
Jan Skrzypski, sołtys miejscowy, w towarzystwie stryja szlachcica Jakuba Brzuchańskiego ustąpił w 1545 r. na rzecz szlachcica Stanisława Dembińskiego, z całego sprzedanego mu sołectwa z 2 łanów w Kolbarku, po swoim zmarłym ojcu, Macieju Skrzypskim, i wydał mu przywilej sołtysi.
Wieś pozostała w dobrach klasztoru zwierzynieckiego – w kluczu Braciejówka – do końca czasów staropolskich. Podobnie było z podległością pod parafię w Gołaczewach.

W 1789 r. było tu 29 domów (w tym karczma) i 143 mieszkańców (69 mężczyzn i 74 kobiety). Już dwa lata później, choć liczba domów nie wzrosła, znacząco podniosła się liczba mieszkańców, 195 (95 mężczyzn i 100 kobiet).
W XIX w. Kolbark należał do gminy Jangrot w powiecie olkuskim, wieś wciąż należała do okręgu parafialnego w Gołaczewach. W 1827 r. liczył Kolbark 33 dymy i 224 mieszkańców. W II poł. XIX w. działał tu młyn wodny własność W. Tarnówki. W protokole organizacji gmin z 1859 r., w którym podane zostały wielkość i zaludnienie wsi okręgu olkuskiego w powiecie olkuskim, Kolbark – należący do gminy Braciejówka – wciąż liczył 33 domy, ale mieszkańców było już 271.
Za sprawa mieszkańców wsi Franciszka Kocjana, Antoniego Pałki i Antoniego Kamionki, w drugiej połowie XIX i w pocz. XX w. przy wszystkich drogach wyjazdowych z Kolbarku powstały kapliczki.

3

Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. zginęło dwóch mieszkańców Kolbarku: Franciszek Kamionka i Jan Mól.
18 sierpnia 1944 r. partyzanci z oddziału Hardego uderzyli na Niemców budujących umocnienia w rejonie Kolbarku i Zarzecza. W akcji brało udział 76 partyzantów. Z zasadzki zaatakowali oni niczego niespodziewających się Niemców, którzy przeczesali przed pracą pobliski lasek, ale nie wpadli na pomysł, że wróg może być skryty w niskich krzakach na otwartym terenie. Opis akcji ze wspomnień Gerarda Woźnicy „Hardego”:
„Po chwili niemiecki okrzyk: ‘Achtung! Banditen!’ i strzały ppor. ‘Trzepaka’ oraz jego grupy rozpoczęły akcję. Serie z broni automatycznej skierowały się w krzaki. Kpr. ‘Zawzięty’ (Franciszek Sosnowski - dop.). raz po raz posyłał z obsługiwanego erkaemu celne i siejące popłoch wśród Niemców serie. Grad pocisków przecinał powietrze we wszystkich kierunkach. Spędzona do pracy miejscowa ludność oraz znajdujący się bliżej krzaków hitlerowcy przypadli do ziemi i dna okopów. Rozszalałe i pozostawione bez opieki konie pędziły po polu, rozwlekając porozbijane części wozów. /.../ Mimo zaciekłej obrony hitlerowców - odległość dzieląca nas od kozłów z bronią zmniejszała się z każdą minutą. Padli pierwsi zabici i ranni Niemcy” - wspominał Gerard Woźnica. Potem Niemcy wspomagani przez odsiecz wyparli partyzantów, którym z trudem udało się wycofać z krzyżowego ognia. Tego dnia poległ rotm. „Zawieja” Wacław Zdyb, obserwator z ramienia Śląskiego Okręgu AK. Dwóch innych partyzantów było rannych. Zdobyto 35 karabinów, 2 pistolety, 3 tys. sztuk amunicji i wiele drobnego sprzętu wojskowego. Straty Niemieckie miały wynieść od 2 do 5 ludzi.”

Podczas okupacji Niemcy zastrzelili dwóch mieszkańców Kolbarku: Jana Gamrata i Ludwika Kamionkę. Na robotach przymusowych w Niemczech zginęli: Stanisław Grzanka, Stanisław Mędrek i Stefan Roch. W słynnej bitwie pod Monte Cassino miało polec dwóch żołnierzy rodem z Kolbarku, mieszkańców Bydlina: Franciszek Barczyk (Cmentarz Monte Cassino, położenie grobu: 8-D-4. Inskrypcja. †. Strz. Barczyk Franciszek. 13 baon strz. ur. 12-3-1909 /w Kolbarku – dop./ pow. Olkusz, woj. kieleckie. † 12-5-1944) i Roman Barczyk, ale brak imienia i nazwiska tego drugiego na liście poległych w tej bitwie i pochowanych na tym cmentarzu.

Na stronie http://kolbark.info.pl/ciekawostki/ znajdujemy zdjęcia drewnianego domu przy ul. Źródlanej nr 54, który jest – jak czytamy: „godny opisu ze względu na jego historię oraz historię osób w nim mieszkających. W tym domu przez długie lata prowadzony był wiejski sklep z wejściem od ulicy (wówczas wąskiej kamienistej drogi) po schodkach (…) Tu wychował się, poległy w obronie Niepodległości pod Monte Cassino, pan Franciszek Barczyk, bohater Kolbarku, syn dobrego sklepikarza, który często na „krechę” lub zeszyt wydawał produkty spożywcze z dobrego serca potrzebującym ludziom, bez pieniędzy, których wówczas prawie wszystkim brakowało.”
W latach 70. w czynie społecznym mieszkańcy wsi zbudowali w Kolbarku wodociąg.
Podczas wielkiej powodzi w lipcu 1997 r. woda zalała wiele tutejszych domostw.

W Kolbarku jest remiza Ochotniczej Straży Pożarnej. 22 maja 2010 r. poświęcono figurę św. Floriana, dzieło Janusza Adamskiego, którą ustawiono na cokole przed remizą przy ul. Źródlanej. W sierpniu 2016 r. w tejże remizie …wybuchł pożar. Akurat w budynku odbywało się spotkanie Stowarzyszenia na rzecz zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego. Okazało się, że pożar wybuchł w kotłowni, gdzie zapalił się wózek inwalidzki na akumulator. We wrześniu tego samego roku w Kolbarku odbyły się gminne dożynki.
Wieś ma też drużynę piłkarską; „LZS „Błyskawica” bierze udział w rozgrywkach B klasy. Od 1962 r. działa tu Koło Gospodyń Wiejskich „Źródełko”. We wsi jest też Środowiskowy Dom Samopomocy dla osób upośledzonych.
Kolbark, dziś wieś w gminie Klucze, podlega parafii p.w. Stanisława Biskupa Męczennika w Cieślinie.

4

Zabytki i ciekawe miejsca. Ponoć kapliczka domkowa pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, znajdująca się w tej wsi, przy skrzyżowani ulic Świętokrzyskiej z ulicą Stawową, w 1991 r. obchodziła 200. rocznicę istnienia (tak przynajmniej podaje J. Liszka w pracy „Kapliczki i krzyże przydrożne”). Kapliczka ta pierwotnie była mniejsza, ale w 1983 roku została gruntownie przebudowana. Ponoć kiedyś były w niej stare obrazy, ale teraz w jej wnętrzu wisi tylko jeden; namalowany w 1967 roku przez ks. Marcina Dubiela obraz przedstawiający patronkę kapliczki. Drugą – pod względem czasu powstania – kapliczką w Kolbarku, jest kapliczka domkowa pw. św. Jana Kantego przy ul Źródlanej. Jej gruntowny remont przeprowadzili w latach 1983 – 84 Kazimierz Olesiak, Tadeusz Dominiak i Marek Bromblik; ten ostatni odnowił ołtarzyk i zrobił posadzkę. W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 2000 roku nieznany sprawca skradł z kapliczki znajdującą się tam od niepamiętnych czasów figurę jej patrona: św. Jana Kantego. Społeczność Kolbarku ufundowała nową figurę świętego. Kolejne ciekawe kapliczki znajdują się na krańcach wsi, na wzniesieniach, przy dawnej dworskiej drodze w kierunku Chrząstowic i przy drodze w stronę Zarzecza. Przy drodze do Chrząstowic stał kiedyś drewniany krzyż, który w latach 60-tych został zastąpiony murowaną kapliczką słupową wysoka na ok. 3,5 metra, poświęconą Matce Boskiej. Napis na licu głosi: „Majda Antoni – Kolbark – Parafia Cieślin”. Przy kapliczce rosną posadzone podczas jej budowy klony. Ponoć podczas wojny umawiali się w tym miejscu partyzanci. Taka sama kapliczka stoi przy drodze do Zarzecza.

Przy ul. Źródlanej są jeszcze dwie kapliczki z lat 60-tych XX wieku, zbudowane również przez Antoniego Majdę. Przy ul. Źródlanej jest też kapliczka z lat 80-tych zeszłego stulecia, a w innych częściach wsi kilka współczesnych przydrożnych metalowych krucyfiksów, z reguły posadowionych w miejscach, gdzie wcześniej stały stare drewniane krzyże.
Dwa kilometry na południowy zachód od wsi, nad Białą Przemszą, jest przysiółek – Kolbark Młyny, na który składa się kilka domów, stara drewniana stodoła młyńska (młyn wodny rozebrano wiele lat temu), koło młyńskie, jazz i stawy rybne. W tej okolicy wciąż rośnie wiele starych drzew.

Legendy
Most
„Dawnymi czasy posiadłości między Rabsztynem a Kolbarkiem (wsią) oddzielała mała rzeczka, na której został zbudowany most. Most ten zbudowany z drzewa nie odznaczał się od wielu innych mostów niczem prócz tego, że na nim ciągle straszyło. Według legendy jedna z pracownic utopiła swe dziecko, które od tego czasu płakało i śmiało się głosem tak przeraźliwym, że przerażał się nawet najodważniejszy przechodzień. Niektórzy twierdzą, że je widzieli i nie wiedząc, że to duch chcieli je ratować, dziecko jednak z okropnym śmiechem skakało do wody i znikało. Pewnej nocy odważny ksiądz przyszedł na most i w chwili gdy dziecko zaczęło płakać wymówił następujące słowa:
‘Jakżeś jest pan niech ci będzie Jan
gdy panna, niech ci będzie Anna’
Ksiądz ochrzcił dziecko, które już więcej nie ukazywało się i nie straszyło”.
Taką legendę słyszała od swej matki Wiktoria Kamionka z Kolbarku. Spisano w latach 60. (Przedruk za „Olkuskie”, Biblioteka Tradycji Literackich nr 12, Kraków 1997).

Starucha.
Dużo młodsza jest legenda związana ze starym, drewnianym domem, który jeszcze niecałe dwadzieścia lat temu stał pod lasem w tej wsi. Ponoć zamieszkiwała go ongiś młoda, piękna czarnowłosa dziewczyna z macochą. Ojciec dziewczyny zginął śmiercią drwala, przywalony przez drzewo. W dziewczynie zakochał się młody chłopak ze wsi, który też chciał być drwalem. Macocha, nie mogą ścierpieć miłości dwojga młodych ludzi postanowiła ich zabić. Uczyniła to, gdy mieli schadzkę, zgodnie z kanonicznymi zasadami wszystkich legend, było to podczas pełni księżyca. Uśpionych wywarem z ziół młodych powiązała powrozami i utopiła w rzece. Po wsi rozległ się demoniczny głos staruszki. O dramatycznym losie kochanków maja przypominać pohukiwania sów. Zresztą domu miał pilnować stary puchacz. Chata choć była opustoszała, dziwnym trafem spłonęła w sierpniu 1998 roku. Ktoś podobno widział tam wcześniej jakiegoś włóczęgę…

Fot. 1. Widok na Kolbark. Fot 2-3. Ponoć ponad 200-letnia kapliczka pw. Matki Boskiej Częstochowskiej. Zdjęcia autor. Fot.4. Grób Franciszka Barczyka z Kolbarku na cmentarzu pod Monte Cassino, źr. Internet.


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż nowe konto.