Stanisław Piechowicz
Kandydat na burmistrza czy burmistrz to nie tylko twarz na zdjęciu, ale człowiek ze wszystkimi jego zaletami, wadami, uczuciami i słabościami. Jeśli chodzi o moją osobę, na co dzień pracuję w spółce INFOGIS, budującej w Olkuszu mieszkania na sprzedaż. Wolny czas to dom, rodzina, kino, czasem teatr. Ogromną satysfakcję sprawia mi kontakt z przyrodą, dlatego też od wiosny aż do później jesieni staram się jak najwięcej czasu spędzać na łonie natury, lubię wędkowanie. Złowione ryby raczej wypuszczam, a jadam te kupione w sklepach. Lubię pływać, w okresie jesienno-zimowym i wiosennym chodzimy z żoną na kryty basen w Wolbromiu, a w sezonie letnim na basen w Olkuszu, ze względu na filtrowaną i uzdatnianą wodę. Lubię też jeździć na nartach, dlatego jeśli mam okazję, korzystam z uroków tego sportu.

Interesują mnie również podróże, wyjazdy do ciekawych miejsc, gdzie można łączyć wypoczynek ze zwiedzaniem. W rodzinie natomiast cieszy mnie to, że obydwie córki (różnica wiekowa między nimi wynosi 20 lat), które są mężatkami, zyskały pewną życiową niezależność, chociażby ze względu na wykonywany zawód, jedna  stomatolog-chirurg, druga po studiach prawniczych. Ja dziękuję Opatrzności za zdrowie, wygląd i energię, którą mnie na co dzień obdarza mimo lat. W stosunku do ludzi jestem otwarty, bezinteresowny i ufny, chociaż nie zawsze dobrze na tym wychodzę. To chyba dlatego, że wygodniej jest nie pamiętać tego, co inni czasem robią dla nas bezinteresownie. Prościej jest opowiadać historie zmyślone i nieprawdziwe. Moja niezależność przysporzyła mi więcej wrogów niż przyjaciół. Powstałe plotki na mój temat, z okresu pełnienia funkcji zastępcy burmistrza, w całej rozciągłości są zmyślone. Potwierdzeniem tego było między innymi umorzenie sprawy dwóch donosów do prokuratora, złożonych na mnie przez osobę, z którą w latach 2002-2006 pracowałem, a nawet dzieliłem wspólny sekretariat. Wyolbrzymiana przez „życzliwych” majętność mojej rodziny to jedynie wynik uczciwej i ciężkiej pracy pokoleniowej, jak również pracy całej mojej rodziny.

Na koniec chciałbym podziękować wszystkim tym osobom, które pomogły mi w budowaniu list wyborczych KWW Samorząd 2007-2013, a przede wszystkim osobom, które na tych listach chciały się znaleźć. Dziękuję również Redakcji Przeglądu Olkuskiego za ten maraton pytań, dzięki którym mogłem Czytelnikom przybliżyć mój pogląd na wiele spraw bliskich nie tylko mnie olkuszaninowi, ale przede wszystkim mieszkańcom Gminy i Olkusza. Dzień 21 listopada 2010 roku będzie ważnym dniem w końcówce mojej działalności wyborczej, ale czy będzie dniem zakończenia, czy kontynuacji samorządowej działalności, to zależy już tylko od Państwa głosów.
Dziękuję za uwagę.


Paweł Piasny

Szanowni Państwo!

W dzisiejszym wydaniu Przeglądu Olkuskiego na trzeciej stronie prezentuję swoją osobę. Byłoby niestosownym korzystać z uprzejmości redakcji i powielać taki sam tekst w tym miejscu. Uważam także, że byłoby to nieuczciwe względem moich konkurentów.

Zapraszam do zapoznania się ze mną na stronie trzeciej.

Z poważaniem
Paweł Piasny


Czesław Żak

To jedno z najbardziej kłopotliwych pytań, gdyż najtrudniej mówić o sobie. Całe życie byłem i jestem osobą stosunkowo mocno zapracowaną, więc czasu wolnego zawsze miałem mało. Poza etatem często pracowałem dodatkowo, jako nauczyciel, właściciel zakładu zryczałtowanego, prowadząc działalność gospodarczą czy też (jak obecnie) w firmie syna.

W latach 90. doszła do tego budowa własnego domu, który, poza nielicznymi robotami, zbudowałem fizycznie sam z żoną i z pomocą najbliższej rodziny. Nadal jest coś do dokończenia czy też uatrakcyjnienia działki /ostatnio wybudowałem altanę i specjalny domek do zabawy dla moich wnuczek/. Dużo czasu wymagają też inne prace na działce, co dodatkowo daje dużo satysfakcji. Jeśli do tego dodamy pracę w Polskiej Izbie Gospodarczej TBS oraz działalność społeczno-polityczną, to tego „po godzinach” nie ma za wiele.

Gdy znajdę trochę wolnego czasu, to wykorzystuję go zapewne tak, jak wielu innych ludzi: internet, telewizja, a w niej aktualności i polityka, ewentualnie jakiś film, głównie sensacyjny oraz transmisje sportowe, gdyż cały czas pozostaję kibicem tej dziedziny życia. Interesują mnie przede wszystkim dyscypliny, które w sposób wymierny wyłaniają zwycięzcę. Głównie jest to piłka nożna i siatkowa, lekkoatletyka oraz narciarstwo biegowe, skoki i biathlon zimą. Czasem ćwiczę umysł, rozwiązując ulubione Jolki /najlepiej pół żartem/, szarady, rebusy, kalambury, homonimy, sudoku itp. lub grając w scrabble. Pasjonuje mnie gra w brydża /ze względu na brak „czwórki” często kończy się to na 3-5-8 / oraz w szachy. Niedzielne popołudnia to częste spotkania z najbliższą i nieco dalszą rodziną. Od pewnego czasu dużą część wolnego czasu poświęcam wraz z żoną ukochanym wnuczkom: Hani /6 lat/ i Ali /2 latka/. W moim wypadku to m.in. wspólna jazda na rowerze, a częściej spacery w okolicach Olewina.
Jeśli mam nieco więcej czasu, wykorzystuję go na bardziej aktywny wypoczynek, uprawiając turystykę. Często wraz z rodziną zwiedzamy piękne zakątki, głównie południowej Polski. Łączymy to z wycieczkami w góry, a każde przejście nowym szlakiem sprawia mi wiele przyjemności.

Bardzo lubię jeździć na nartach. Robię to od bardzo dawna, kiedyś jeździłem ze swoimi małymi dziećmi i żoną, a w tej chwili już z wnuczką. Szczególnie lubię trasy Zakopanego, Szczyrku, Wisły, Bukowiny, Wierchomli oraz Pilska. Pobyty w górach łączymy czasem z obecnością na basenach /również termalnych/, choć pływanie nie jest moją najmocniejszą stroną. Słucham muzyki, głównie popu, ale także poważnej; często uczestniczę w Festiwalu Kiepurowskim w Krynicy. Można by zapewne wymienić jeszcze wiele innych rzeczy, bo zainteresowania moje są szerokie, ale często brakuje na nie czasu. Uważam jednak, że życie nie polega tylko na pracy, bowiem musi być w nim miejsce na odpowiedni wypoczynek.

Czesław Żak
Kandydat na Burmistrza MiG Olkusz


Jacek Osuch
Opisywać swoją osobę jest chyba najtrudniej. Od urodzenia jestem mieszkańcem Olkusza. Chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 4 i 5 (na ul. Nullo i ul. Cegielnianej), potem do Technikum Mechanicznego na ul. Górniczą. Następnie kontynuowałem naukę na Politechnice Śląskiej i AGH w Krakowie.  To właśnie w  Olkuszu poznałem swoją żonę – Małgorzatę, wtedy uczennicę I Liceum. Zauroczenie moją żoną, które zaczęło się 32 lata temu, trwa do dzisiaj. Obecnie żona pracuje w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 1 w Olkuszu jako nauczyciel nauczania zintegrowanego. Mamy dwie kochające córki – Katarzynę i Magdalenę, a także wnuka – 2-letniego Wojtka. Córka Kasia jest lekarzem, pracuje w Szpitalu w Chrzanowie, Magda uczęszcza do Gimnazjum nr 3 w Olkuszu. Zięć jest także lekarzem i pracuje na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach.

Wcześniej byłem radnym Rady Miejskiej, a obecnie jestem posłem na Sejm RP ziemi olkuskiej. Co robię po godzinach? Zawsze starałem się poświęcać dużo czasu mojej rodzinie. Latem często można mnie spotkać w Olkuszu na korcie, gdzie gram z moją córką w tenisa. Czasem wybieramy się także do Ojcowa i Pieskowej Skały, żeby pojeździć na rolkach. Gdy mam trochę czasu, staram się z rodziną „wyskoczyć” na basen. Zimą lubię pojeździć na nartach w niedalekim Smoleniu i Cisowej. Moją życiową pasją była i jest piłka ręczna. Przygoda z tym sportem rozpoczęła się już w szkole podstawowej. Później grałem w olkuskim zespole przez ponad 5 lat, a następnie kontynuowałem grę w AZS-ie. Dziś dużą przyjemność sprawia mi kibicowanie naszym zawodniczkom SPR-u, które występują w I lidze. Chętnie odwiedzam także stadion na Czarnej Górze i oglądam mecze piłkarzy. Gdy miałem trochę więcej czasu wspólnie – rodzinnie – jeździliśmy na rowerach od Olkusza poprzez Rabsztyn, Podlesie, Pazurek.
Lubię także gotować, a moją specjalnością jest bigos i gołąbki. Na takie świąteczne posiłki zazwyczaj przyjeżdża do nas cała rodzina. Podczas Wigilii w moim domu gromadzi się zawsze około 30 osób.

Zawsze zależało mi na rodzinie, na naszym mieście, gminie, i na regionie. Chciałbym, żeby Olkusz mógł się rozwijać, dawać szanse ludziom młodym. Dlatego zdecydowałem się kandydować na urząd Burmistrza Miasta i Gminy.  Tylko spójna polityka samorządowa będzie gwarantowała rozwój. Postawmy na swoją przyszłość! Idźmy na wybory!

Pozdrawiam
Jacek Osuch


Dariusz Rzepka

„Po godzinach” staram się przede wszystkim być dobrym mężem i ojcem. W domu zawsze jest sporo do zrobienia, jak choćby bieżące porządki czy sobotnie zakupy (wtedy spotykam wielu znajomych podobnie jak ja paradujących po sklepie z kartką zamówień od żony). Mieszkamy razem z rodzicami Ani we wspólnym domu. Taki dom, nie bardzo już nowy, wymaga także wiele zachodu. Jak dotąd wszystkie malowania, tapety, panele mogę zapisać na swoim koncie. Także płytki ceramiczne w miejscach mniej reprezentacyjnych; kiedyś się tego nauczyłem i jakoś zostało. Lubię też pokręcić się w ogródku, choć coraz częściej z takich zajęć, jak koszenie trawy czy przycinanie drzewek i krzewów, wyręczają mnie synowie.

Chociaż z racji wielu obowiązków wynikających z charakteru pracy, także tych sobotnio-niedzielnych, czasu wolnego nie ma zbyt wiele, spędzam go najczęściej z najbliższymi. Bardzo cieszę się, że Radek, już prawie osiemnastolatek i o trzy lata młodszy Dominik ciągle jeszcze chcą spędzać z nami wakacyjne urlopy. To bezcenny czas dla rodziny, niezależnie od tego, gdzie i w jakich warunkach wypada. Mamy wtedy rzeczywiście dużo czasu dla siebie, podobnie zresztą jak podczas corocznych pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Zresztą już od dziesięciu lat wszystkie wakacyjne plany uzależniamy od terminu sierpniowej pielgrzymki. Spotkaliśmy w ciągu tych lat wspólnego wędrowania wielu niezwykłych ludzi, którzy stali się naszymi przyjaciółmi.

Staramy się z Anią prowadzić otwarty dom, co nota bene jest przede wszystkim Jej zasługą, dlatego w miarę często przyjmujemy gości i równie chętnie składamy rewizyty. Nie chodzi oczywiście o wystawne przyjęcia, ale o luźne spotkania z rodziną lub przyjaciółmi. Ponieważ moi synowie uważają, że jestem jeszcze raczej młody(?), dlatego regularnie mnie gnębią, wymagając a to wspólnych wycieczek rowerowych, a to wypadu na basen, a w najgorszym razie gry w „nogę” czy „siatkę”. Ostatniego lata popularny był u nas badminton. Prawdę mówiąc, jeszcze sobie jakoś radzę, ale czasem wolę wybrać się z Anią na grzyby (bardzo to lubimy) albo po prostu na dłuższy spacer, zwykle z Fredem, naszym spanielem.

A kiedy już w domu powoli zapada cisza, nie ma niczego lepszego niż dobra książka. A może po prostu książka, bo ostatnio trudno mi się skupić na lekturze bardzo poważnej. Dlatego o ile nie zasypiam na kanapie przed internetem lub telewizorem, co niestety zdarza się coraz częściej, zawsze biorę sobie jakąś lekturę „do poduszki”. Obecnie jest to autobiograficzny wywiad-rzeka  z prof. Leszkiem Kołakowskim. Lubię też pozycje „lżejsze”, jak np. książki Ludluma, Grishama czy Coelho. Wszystkim, którzy jeszcze nie czytali, polecam też „Cień wiatru” Zafona.

Jeszcze parę słów o muzyce. Kiedy byłem bardzo młody, nagrywałem na magnetofonie kasetowym nocne audycje Piotra Kaczkowskiego. Na tej muzyce się wychowałem i cieszę się, że moi synowie, a zwłaszcza Radek, doceniają to, co nagrali kiedyś Pink Floyd, Led Zeppelin, Stonsi czy Marillion albo Deep Purple. Razem z „Wolną Grupą Bukowina” brzdąkałem na gitarze i śpiewałem o bukowym domu i wiośnie na Ponidziu, a ze „Starym Dobrym Małżeństwem” o wędrownym grajku. Dzisiaj chętnie słucham rytmów południowych, lubię proste piosenki Cesari Evory, często wracam do filmu „Buena Vista Social Club” albo „Misji” z muzyką Morricone. A z naszych wykonawców nadal na pierwszym miejscu stawiam „Myslovitz”, choć bardzo lubię także klimaty muzyczne „Piwnicy pod Baranami”, Turnaua i Preisnera. No i coraz chętniej sięgam do muzyki klasycznej.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
6 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Piotrek Nogieć
Piotrek Nogieć
12 lat temu

.
W ostatnim Przeglądzie Olkuskim znalazlem rodzynka:

„Mlodzieży Przyszlość – starszym szacunek” …
T jak: troska o czlowieka, bo on jest najważniejszy!

Jak ktoś tak NIEKOMPETENTNY, tak NIEODPOWIEDZIALNY i tak NIEŻYCZLIWY może publicznie glosić takie slowa?
Zapewniam, warto NIE UFAĆ.

Piotrek Nogieć
Piotrek Nogieć
12 lat temu

🙂

Czak Noris
Czak Noris
12 lat temu

Wielu wyrazów nie wymawiam … chociaż czasem bardzo mnie korci..

Piotrek Nogieć
Piotrek Nogieć
12 lat temu

[quote name=”Czak Noris „]Kandydat Piechowicz chyba do Pudelka chcial napisać..[/quote]

Czak, Ty też nie wymawiasz „eu”?

Czak Noris
Czak Noris
12 lat temu

Kandydat Piechowicz chyba do Pudelka chcial napisać..

Piotrek Nogieć
Piotrek Nogieć
12 lat temu

No dobra, termin ważności wpisu minąl. Kto chcial przeczytal, kto chcial zrozumial.