Krzywopłoty

W listopadzie 2025 r. przypadła setna rocznica powstania Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie – powszechnie znanego symbolu upamiętnienia żołnierzy poległych za Ojczyznę na przestrzeni wieków, obowiązkowego punktu wielu wycieczek do stolicy oraz miejsca, gdzie całą dobę trwa warta honorowa żołnierzy Wojska Polskiego. Na filarach Grobu są wymienione najważniejsze pola polskich bitew na przestrzeni ponad tysiąca lat istnienia państwa. Wśród bitwy pod Grunwaldem, obrony Jasnej Góry czy Westerplatte jest jedna miejscowość z powiatu olkuskiego – Krzywopłoty.

Latem 1914 r. rozpętała się I wojna światowa. Dotychczasowi zaborcy Polski stanęli do walki przeciw sobie – po jednej stronie frontu carska Rosja, po drugiej: Niemcy i Austro-Węgry. Sytuacja ta była dla Polaków szansą na odzyskanie niepodległości. Przed wielką wojną największą autonomią Polacy cieszyli się w zaborze austriackim. Powstały tam organizacje paramilitarne, m.in. Związek Strzelecki i Polskie Drużyny Strzeleckie. W sierpniu 1914 r. organizacje te zmobilizował Józef Piłsudski. Strzelcy i drużyniacy wkroczyli do zaboru rosyjskiego, aby wywołać tam powstanie. Plan ten nie powiódł się, jednak z coraz liczniejszych ochotniczych pododdziałów rozwinęły się Legiony Polskie.

Legiony u boku wojsk austro-węgierskich walczyły na kielecczyźnie i pod Dęblinem. W październiku 1914 r. carska ofensywa odrzuciła legionistów. Rozpoczął się odwrót, a Rosjanie zaczęli zbliżać się do Krakowa. Tak oddziały legionowe trafiły na ziemię olkuską.

Pod Krzywopłotami Legiony wchodziły w skład ugrupowania austro-węgierskiej 46. Dywizji Piechoty Obrony Krajowej, tj. Landwehry. Landwerzyści ramię w ramię z legionistami zajęli pozycje na zachód od Wolbromia. Wielu żołnierzy 46. Dywizji Landwehry było Polakami. W skład dywizji wchodziły bowiem pułki m.in. z Krakowa, Nowego Sącza i Cieszyna. W ciągu całej Wielkiej Wojny przez Legiony przewinęło się do 40 tys. Polaków. Dla porównania: w szeregach armii zaborczych służyło około 3 miliony Polaków, tj. 75 razy więcej.

Większość sił legionowych, 9 listopada, razem z brygadierem Józefem Piłsudskim odmaszerowała do Krakowa. Pod Bydlinem, Załężem i Krzywopłotami pozostały dwa bataliony piechoty (IV i VI), bateria artylerii i kompania saperów, uzupełnione tuż przed bitwą przez grupę kilkuset ochotników zwerbowanych w okolicach Łodzi, Częstochowy i Zagłębia Dąbrowskiego. Łącznie było to ponad 1,5 tys. żołnierzy.

„Jestem mieszkańcem wsi Załęże od urodzenia, tj. 2 listopada 1899 r. – zanotował dla potomnych Stanisław Szot – Z początkiem listopada 1914 r. wielkie masy wojska austriackiego, w tym Legionów polskich, zatrzymały się pod Krzywopłotami, Załężem i Bydlinem w odwrocie ze wschodu. Na północ od Załęża zajęli pozycje Austriacy, Czesi i Węgrzy. Wzgórze św. Krzyża i lasek Zawadka oraz Załęże zajęli Legioniści. W Załężu gotowali strawę dla żołnierzy, którą zanoszono do oddziałów na pozycje. Ja również nosiłem tam posiłki dla żołnierzy, niewiele ode mnie starszych (…). Legioniści z udziałem mieszkańców wsi razem z żołnierzami budowali okopy. Wiedzieliśmy już, że tutaj odbędzie się bitwa”.

Z kolei legionista Wacław Sieroszewski zapamiętał:

„Aby utrudnić nieprzyjacielowi skryte podejście wyrównaliśmy przy pomocy saperów austriackich teren przed naszymi pozycjami leżący, oraz pościnaliśmy drzewa. I gdyby nie deszcz jesienny, to czas spędzony na pozycjach, w porównaniu z trudami przebytymi podczas odwrotu spod Dęblina, odpoczynkiem nazwać by można było.”

Legionowych piechurów i saperów wspierała nieliczna artyleria. To dzięki tym armatom Piłsudski został mianowany brygadierem. Ten tytuł w armii austro-węgierskiej należał się pułkownikom, którym podlegała piechota wsparta artylerią. A jaka to była artyleria? Były to przestarzałe konstrukcje sprzed niemal czterdziestu lat, z roku 1875. Strzelały na czarny proch, używany jeszcze w średniowieczu. Przestarzałe karabiny legionistów nazywały się Werndlami, toteż legioniści ochrzcili armaty Werndlami na kółkach. Ogólnie znana była piosenka „O armacie”.

Jak ciele uwiązana starym powrozem

Skacze jak opętana z tyłu za wozem

Cóż to za kawał grata?

To jest nasza armata!

Armaty miały potężny odrzut, a po każdym wystrzale stanowisko ogniowe otaczała ogromna chmura dymu. Miały donośność od 2400 m do 3500 m, co w połączeniu z brakiem przyrządów celowniczych do ognia pośredniego, wymuszało strzelanie wyłącznie ogniem na wprost, z odkrytych stanowisk ogniowych. Ciekawostką jest, że każda bateria była zaopatrzona w ładunki wybuchowe przeznaczone do rozsadzania luf w wypadku konieczności porzucenia armat.

Jeden z legionistów wspominał:

„Żołnierz legionowy od dawna marzył o artylerii, której wsparcie w boju nauczył się cenić. Jednak widok małych armatek górskich dawnego typu, do tego strzelających przestarzałym prochem dymnym, nie odpowiadał marzeniom. Piechota więc mocno przygadywała artylerzystom, tym bardziej, że ci jeszcze nie wąchali prochu. W duszy jednak piechurzy cieszyli się, że przybył im nowy rodzaj broni.”

Początek listopada upłynął na fortyfikowaniu linii obronnej i ćwiczeniach, w tym na Pustyni Błędowskiej. Wkrótce nawiązano kontakt z carską ofensywą. 16 listopada artyleria nieprzyjaciela rozpoczęła ostrzał.

Stanisław Szot zapamiętał: „wszyscy byliśmy w dekunkach. Grały karabiny maszynowe i armaty. Słychać było świst przelatujących pocisków i szrapneli. Rozszalało się piekło. (…) Austriacy podpalali domy, żeby mieć lepsze pole ostrzału i widoku. (…) Rosjanie również palili”.

„W chwili, kiedy wyjrzałem z rowu, zaryła się kula przede mną, grudki ziemi obsypały mi twarz. Obtarłem pospiesznie twarz i z powrotem ukryłem się w rowie; Pierwszy ogień szczęśliwie przetrwaliśmy…” – zapisał legionista Franciszek Ziółkowski

IV batalion utrzymywał pozycje w okopach na wzgórzu Świętego Krzyża. W tym czasie – 17 i 18 listopada – VI batalion na lewym skrzydle ruszał do natarcia na Załęże. Atak miał zatrzymać carską ofensywę i wyprzeć Rosjan z zajmowanych pozycji.

Stanisław Szot zapamiętał: „Słyszeliśmy obok krzyki, nawoływanie, jęki atakujących legionistów. Jęki rannych były przerażające: ratujcie, dobijcie… Sąsiednia zagroda płonęła”.

„Mieliśmy podziurawione kulami czapki, płaszcze, łopatki, ja miałem przestrzeloną sztylpę na prawej nodze oraz płaszcz i mundur. Rozgorączkowani, zziajani, oblepieni błotem, ogłuszeni hukiem pękających pocisków przemy naprzód, od drzewa do drzewa, od jednego płotu do drugiego; co chwila ktoś zostaje — to zabity lub ranny. (…) pomagałem w przenoszeniu ppor. Medyńskiego, kiedy dawał jeszcze znaki życia. Ranny był w pierś, dał kartkę Bagniewskiemu aby wysłał ją do narzeczonej. Kartkę pisał w rowie na skraju lasku przed atakiem.” – zapamiętał kpr. Franciszek Sokół.

W krytycznych chwilach skuteczne wsparcie piechurom daje niedoceniana dotąd artyleria.

Późniejszy generał Piskor opisywał: „Kpt. Brzoza ryzykuje całą swą artylerię. Wyjeżdża na otwartą pozycję i kieruje gwałtowny ogień na lasek domaniewicki. Ryknęły nasze śmieszne armatki wywołując zdumienie u Moskali. Zionęły raz, drugi i dziesiąty ogniem z otwartych pozycji. Ręcznie rzucone rwać się poczęły granaty, tuż nad okopami moskiewskimi, tłumiąc siłą swego ognia ich piechotę. A baterie jakby zachęcone odniesionym triumfem jęły pracować ze zdwojoną siłą. Ciskały się kurczowo, dymiły, huczały małe Brzozy armatki. Poczerniali od dymu artylerzyści niosąc ulgę cofającej się piechocie i umożliwiając jej zebranie rannych.”

Natarcie VI batalionu dociera do Załęża, gdzie legioniści usiłują się okopać i prowadzić ogień w kierunku lasu domaniewickiego. Wspiera ich IV batalion z okopów na wzgórzu zamkowym. Jednak pozbawione wsparcia ze skrzydeł ataki legionistów nie przyniosły sukcesu. Zginął m.in. porucznik Stanisław Paderewski, przyrodni brat Ignacego Paderewskiego – światowej sławy pianisty i przyszłego premiera niepodległej Polski. Legioniści utrzymują się w Załężu kilka godzin, jednak grozi im otoczenie. Ostatecznie wycofują się na pozycje wyjściowe. Bój kosztował życie około 50 legionistów, zaś rannych zostało ich ponad 100. Straty były znaczne – co 10 żołnierz legionowy zginął, był ranny lub dostał się do niewoli. W kompaniach strzeleckich, które nacierały na Załęże, straty wynosiły nawet 60 % stanu wyjściowego. Na cmentarzu w Bydlinie – oprócz legionistów – leży ponad dwustu żołnierzy armii austro-węgierskiej. Jednak front carski nie posunął się już więcej naprzód.

Wieczorem na polu bitwy migotały latarki sanitariuszy, którzy podchodzili aż pod pozycje rosyjskie w poszukiwaniu rannych. Obok martwego por. Paderewskiego jeden z legionistów dawał słabe oznaki życia. Sanitariusze zgarnęli go na płaszcz i zanieśli na wóz sanitarny. Ranny obudził się dopiero na stole operacyjnym w Pradze. To legionista Stanisław Bytnar, ojciec słynnego z „Kamieni na szaniec” żołnierza AK Jana Bytnara „Rudego”.

19 listopada do natarcia ruszyły jednostki austro-węgierskie, które zmusiły Rosjan do wycofania się z lasu domaniewickiego. Sukcesy na innych odcinkach zatrzymały ofensywę carską i odrzuciły Rosjan od Krakowa.

Z perspektywy ówczesnego całego frontu wschodniego, czy nawet walk jedynie na odcinku na północ od Krakowa, udział legionistów w starciu pod Krzywopłotami miał znaczenie symboliczne. Dwa legionowe bataliony niknęły w statystyce wielu dywizji armii cesarsko-królewskiej. Pod Krzywopłotami Legioniści wykrwawili się w nieudanych natarciach, a ostateczne przełamanie pozycji carskich było dziełem jednostek austro-węgierskich, a nie legionowych. Jednak to starcie zostało przez piłsudczyków doskonale wykorzystany propagandowo. Jeszcze trwała wielka wojna, gdy nad zbiorową mogiłą legionistów w Bydlinie postawiono pomnik. Było to uroczyste odsłonięcie w 2. rocznicę bitwy w 1916 r., z tłumem ludzi, dekoracjami, długim szeregiem ułanów za pomnikiem, z udziałem samego Józefa Piłsudskiego. Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym bitwa pod Krzywopłotami została wyróżniona na Grobie Nieznanego Żołnierza. W 1938 r. powstała w Bydlinie szkoła im. Piłsudskiego, był pomysł na mauzoleum bitwy. Krzywopłoty zatem ugruntowały się w polskiej świadomości jako „legionowe Termopile”, jako nośnik idei walki o niepodległość.

 

Konrad Kulig

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze