Na naszych oczach Olkusz stał się miastem aptek, banków i sklepów z odzieżą. Kiedyś handlowy krajobraz miasta był znacznie ciekawszy. Sklepy, stragany, piekarnie, cukiernie i zakłady usługowe tworzyły interesującą mozaikę, która dzisiaj jest już częścią naszej historii. Częścią niezwykle barwną i interesującą, dlatego kolejny cykl poświęcamy właśnie sklepom, których już nie ma. W pamięci mieszkańców ciągle są nazwiska właścicieli, urokliwych z dzisiejszej perspektywy, sklepików. Nie ma zbyt wielu źródeł historycznych dotyczących tej tematyki, dlatego liczymy na Waszą pomoc w uzupełnieniu wiedzy.

Szwarc, mydło i powidło – okres międzywojenny

W 20-leciu międzywojennym Olkusz był miastem usługowo-handlowym, w którym można było zaspokoić wszystkie potrzeby konsumenckie. Jak wynika z książki adresowej z 1929 roku, w Olkuszu były w tamtym okresie 52 sklepy spożywcze, 10 piekarni, 6 restauracji i 23 sklepy z mięsem. Do tego doliczyć należy kilkadziesiąt punktów usługowych – fryzjerów, fotografów, krawców, bankierów i innych. Biorąc pod uwagę, że handel skumulowany był w Rynku, na ulicach: Augustiańskiej, Krakowskiej, Żuradzkiej, 3 Maja (dzisiaj Króla Kazimierza Wielkiego), Sławkowskiej i Górniczej, można wyobrazić sobie, jak duże było zagęszczenie sklepów, w których kupowali mieszkańcy z całej okolicy Olkusza. Należy pamiętać, że właścicielami znacznej części sklepów i zakładów, o ile nie większości, były rodziny żydowskie. U Getlera można było kupić galanterię, u Zilberszaca naczynia kuchenne, mąkę i cukier u Goldfelda. Grossmann i Frajlich naprawiali zegarki, Szpigielman zaopatrywał olkuszan w węgiel, a włosy strzygł fryzjer Lipman.

W pamięci najstarszych olkuszan są też na pewno polskie sklepy. Księgarnię prowadziła Julia Żelazowska i pan Zakrzewski, leki można było kupić w składzie aptecznym Okrajnich lub Wojdackiego. Świeże pieczywo w piekarni Imiołka, a galanterię u Rosiaka lub Ścibora. Odwiedzić sklep Świątkowskiego na ulicy Krakowskiej, to tak, jakby w jednym miejscu poczuć zapach całego świata. „Pięknie poukładane na półkach zagraniczne likiery, herbata indyjska, holenderskie kakao w blaszanych puszkach z wymalowaną zakonnicą, szklane słoiki z cukierkami – palce lizać!” – można przeczytać w „Służbowej podróży Tomasza” autorstwa Piotra Nogiecia. Laski wanilii, chałwa orzechowa, migdały, portugalskie sardynki i wyroby Wedla kusiły swoim zapachem przechodniów.

Wokół rynku

Na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmieniały się realia ekonomiczne i zmieniały się też sklepy wokół rynku. Niektóre z nich funkcjonowały przez dziesiątki lat i nic dziwnego, że mieszkańcy pamiętają je tak dobrze. Do takich sklepów należy perfumeria pani Okrajniowej na wschodniej ścianie rynku. – Za ladą, zamiast regałów sklepowych, od podłogi po sufit stały ciemne jak z hebanu szafy z szufladami. Na każdej z nich była owalna, emaliowana tabliczka z tajemniczym napisem. Na ciemnej ladzie stała piękna złocista waga apteczna, a obok niej słoje z napisami: róża, jaśmin, bez i konwalia. Z tych słoi maleńką naleweczką do buteleczek przyniesionych przez klientów sprzedawca nalewał perfumy przez cieniutki lejek. Zapach tego sklepu czuję do dzisiaj – wspomina Irena Włodarczyk. W sklepie „u Miarki” sprzedawano dosłownie wszystko – gwoździe, farby, naftę, mydło i inne niezwykłe towary. Buty kupowało się między innymi „u Bata”, a „u Chwasta” słodycze. U pani Rabendowej na Żuradzkiej można było kupić pyszne pieczywo.

– Na środku rynku, obok wieży ciśnień, przez długie lata stała budka pani Thalowej. To tu przybiegaliśmy, aby wypić najwspanialszą gazowaną różową sodówkę z butelki szklanej zamykanej na gumkę lub kupić niezwykłego smaku landryny i żelatynowe białe myszy. Były także waflowe muszelki i misie wypełnione słodką pianą – wspomina Irena Włodarczyk w „Miasto moje”. Pod kasztanami stał wózek z lodami pani Trzcionkowskiej.

Wtorki i piątki, odkąd pamięć olkuszan sięga, zawsze były dniami targowymi. Najwięcej stoisk znajdowało się na płycie rynku. Handlującymi byli głównie mieszkańcy okolicznych wsi, u których można było kupić świeże mięso, warzywa, owoce i inne płody rolnicze. – Gdakanie i pianie domowego ptactwa mieszało się z odgłosami ostrzonych noży i jazgotem przekupek. Cały ten tumult starał się przekrzyczeć swoim głosem handlarz cudownych specyfików na odciski i mole, wołając „Do mnie, ludzie, do mnie!”- wspomina Irena Włodarczyk. Pamięta dobrze stragany pań Głąbowej, Mączkowej, Kochowej, Lipowej i Kowalskiej oraz pana Piechowicza. Młodsze pokolenia pamięta „ruski targ”, gdzie również można było kupić dosłownie wszystko.

Zupełnie inne wspomnienia przywołuje PRL, w którym nabywanie towarów bardziej przypominało polowanie. – Co by o tym fakcie nie mówić, wprowadzenie na początku lat 80-tych kartek na większość towarów uporządkowało i poprawiło zaopatrzenie sklepów. Zapanowano nad spekulacją i powszechną sprzedażą „spod lady”, każdy bez problemu mógł kupić to, co miał na kartkach. Ilości, chociaż skromne, przeważnie zaspokajały potrzeby. Właściwie z dnia na dzień, zaraz po wprowadzeniu bonów żywnościowych, można było kupić wszystko, co system socjalistyczny oferował. Były kartki między innym na różne rodzaje mięs, wędliny, masło, cukier, słodycze, także papierosy. Puste, a właściwie wypełnione dosłownie tylko octem i kompotami owocowymi półki, powoli zaczęły przypominać prawdziwe sklepy. Z czasem ilość towarów przybywała, kolejki malały, nastawała normalność, aż do chwili całkowitego zniesienia kartek – wspomina Piotr Nogieć. Powolna zmiana systemu gospodarczo-politycznego ze sterowanego centralnie na wolnorynkowy doprowadził do całkowitego uwolnienia handlu, a otwarcie granic spowodowało, że polskie sklepy coraz bardziej zaczęły przypominać te zachodnie, było wszystko, i w miarę rozsądnych cenach. Zmieniał się wygląd sklepów których przybywało. Konkurencja sprawiła, że klient rzeczywiście stał się panem…

W okolicy rynku w latach 80-tych były też mleczarnie, bary mleczne i sklepy PSS. Powiew zachodu dochodził z Pewexu i Baltony, gdzie można było kupić towary luksusowe. Do tego okresu, czyli końcówki lat 80-tych sięga moja pamięć. Szczególnie zapamiętałam codzienne spacery po mleko do mleczarni przy ulicy Sławkowskiej. Do sznurkowej siatki mama wkładała kilka szklanych butelek z mlekiem, śmietanę i kefir. W pamięci mam też Skarbek i Baltonę na Słowikach, a dokładniej żółte piłeczki do tenisa, lalki Barbie i inne zabawki, które były wtedy obiektem marzeń każdego dziecka. Na Krakowskiej był też wielki warzywniak, z którego wnętrza najlepiej pamiętam duże pojemniki z nasionami – słonecznika, dyni, maku i orzechy.

Wokół dworca

Swoistym centrum handlowym stała się w Olkuszu okolica dworców PKP i PKS. Dominowały oczywiście sklepy spożywcze. – „Jedynką” nazywano sklep ogólnospożywczy w kamienicy Guzików. Wtedy cukier kosztował 2,50 zł za 1 kg, a pół kostki masła 8 zł. Dosyć dobra była liściasta herbata „Madras” pakowana w pergaminowe torebki. Mleko kupowało się z dużej bańki do małej na litry, bądź w dużych butelkach litrowych zamykanych kapslem z cienkiej różnokolorowej folii aluminiowej. Czekolada była towarem drogim i luksusowym w cenie 19 lub 25 zł za tabliczkę.  W „Jedynce” kupowało się też kolorowe draże orzechowe w paczuszkach – popularne kamyczki, bywał od czasu do czasu bardzo dobry blok kakaowy lub chałwa – wspomina Piotr Nogieć. – W tym samym ciągu domów mieścił się sklep rybny w którym sprzedawała pani Piątkowa, a obok od początku lat 70-tych masarnia oferująca na co dzień kiepską kiełbasę zwyczajną po 33 zł, parówki, rzadziej kiełbasę szynkową po 60 zł za kilogram i kiełbasę kminkową. W sprzedaży były też „jałowe” kurczaki, nędzna wołowina i czasami schab po około 66zł, a za tłustą szynką, dostarczaną do sklepów tylko przed świętami, trzeba było odstać w długich kolejkach – dodaje.

Po przeciwnej stronie ulicy, w nieistniejącej kamienicy Cuglewskich, był bardzo dobrze zaopatrzony sklep monopolowy oraz dwa zakłady, fryzjerski pana Mieczysława Dziury, i szewski pana Bienia. W kamienicy Nogieciów był sklep PSS Społem sprzedający do roku 1972 własne pieczywo z dużej piekarni mieszczącej się w podwórzu. W tej samej kamienicy przez ponad dwadzieścia lat Bronisława Maliszewska obcinała paniom włosy. Dwa duże kioski spożywcze mieściły się na rogu przy zjeździe z ulicy 1 Maja oraz za blokami przy ulicy Nowej. – Te kioski również były dosyć dobrze zaopatrzone, z tym, że jako dzieci kupowaliśmy w nich przede wszystkim napoje i słodycze, czyli oranżadę lub smaczniejszą „mandarynkę”. Kupowaliśmy także jedyne w swoim niepowtarzalnym smaku lizaki miśki lub kogutki oraz lizaki mleczne lub kakaowe. Dużą popularnością cieszyły się oranżadki w proszku, które wyjadało się z torebeczki palcem – opowiada Piotr Nogieć. W okolicach stacji były dwa kioski Ruchu z  „Gazetą Krakowską”, „Trybuną Robotniczą”, „Wieściami”, „Przekrojem”, „Przyjaciółką”, „Młodym Technikiem” i innymi. W sprzedaży były również papierosy – „Damskie”, „Płaskie”, „Giewonty”, „Klubowe”, „Mentolowe”, „Zefiry” „Sporty” i luksusowe „Carmeny”. Przy stacji był też pawilon rolniczo-metalowo-motoryzacyjny „Rolnik”.

Zachęcamy Was do podzielenia się własnymi wspomnieniami dotyczącymi kupowania w minionym stuleciu!

W tekście wykorzystano fragmenty:

1. Nogieć P., Stacja, EAS, Kraków 2011.

2. Włodarczyk I., Miasto moje, Olkusz 2005.

3. Lisowski F., Jak się kiedyś żyło nad Babą, „Przegląd Olkuski”, http://przeglad.olkuski.pl/index.php/kultura/wszystkie-kultura/historia-i-tradycja-regionu/6507-jak-si-kiedy-yo-nad-bab [Pobrano: 8.07.2013].

 


 

Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku.  Fot. Jan Nosowicz. Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep odzieżowy dla młodzieży Sklep odzieżowy dla młodzieży „Zbyszko i Jagienka” – narożna kamienica przy ulicy Floriańskiej (Waryńskiego) lata 70-te. Fot. Andrzej Stankiewicz.

Wnętrze sklepu warzywnego, lokalizacja nieustalona, lata  60-te. Fot. Jan Nosowicz. Wnętrze sklepu warzywnego, lokalizacja nieustalona, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz.

Wnętrze sklepu warzywnego, lokalizacja nieustalona, lata  60-te. Fot. Jan Nosowicz. Wnętrze sklepu warzywnego, lokalizacja nieustalona, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz.

Nieustalony sklep warzywny, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz. Nieustalony sklep warzywny, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz.

Nieustalony sklep warzywny, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz. Nieustalony sklep warzywny, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz.

Skup lub sprzedaż ogórków kiszonych, sklep warzywny. Fot.  Jan Nosowicz. Skup lub sprzedaż ogórków kiszonych, sklep warzywny. Fot. Jan Nosowicz.

Kolejka po chleb na ulicy Krakowskiej, koniec lat 70-tych. Fot.  Andrzej Stankiewicz. Kolejka po chleb na ulicy Krakowskiej, koniec lat 70-tych. Fot. Andrzej Stankiewicz.

Ta sama kolejka sfotografowana od drugiej strony, samochód  dostawczy Star, koniec lat 70-tych. Fot. Andrzej Stankieiwcz. Ta sama kolejka sfotografowana od drugiej strony, samochód dostawczy Star, koniec lat 70-tych. Fot. Andrzej Stankieiwcz.

Sklep Zbyszko i Jagienka w latach 70-tych. Fot. Andrzej  Stankiewicz. Sklep Zbyszko i Jagienka w latach 70-tych. Fot. Andrzej Stankiewicz.

Pierzeja północna olkuskiego rynku, okres międzywojenny. Fot.  ze zbiorów Piotra Nogiecia. Pierzeja północna olkuskiego rynku, okres międzywojenny. Fot. ze zbiorów Piotra Nogiecia.

Sklep i karczma żydowska w Batorówce, okres  międzywojenny. Fot. Ze zbiorów Adama Kulaka. Sklep i karczma żydowska w Batorówce, okres międzywojenny. Fot. Ze zbiorów Adama Kulaka.

Pochód 1-majowy, za drzewami widoczne witryny ważnego sklepu, PEWEX, połowa lat 70-tych. Ze zbioru Adama Kulaka. Pochód 1-majowy, za drzewami widoczne witryny ważnego sklepu, PEWEX, połowa lat 70-tych. Ze zbioru Adama Kulaka.

Księgarnia w pierzei południowej, Bar Mleczny, w sąsiedztwie  był sklep sportowy, połowa lat 60-tych. Fot. Jan Nosowicz. Księgarnia w pierzei południowej, Bar Mleczny, w sąsiedztwie był sklep sportowy, połowa lat 60-tych. Fot. Jan Nosowicz.

Żydzi przed zakładem fotograficznym w północnej pierzei (późniejszy zakład Dębcowej). Na wprost widoczny napis na szyldziku Owocarnia. Fot. ze zbiorów Piotra Nogiecia. Żydzi przed zakładem fotograficznym w północnej pierzei (późniejszy zakład Dębcowej). Na wprost widoczny napis na szyldziku „Owocarnia”. Fot. ze zbiorów Piotra Nogiecia.

Dom Towarowy Skarbek, koniec lat 70-tych. Na pierwszym planie parking przed OPB (Olkuskie Przedsiębiorstwo Budowlane). Fot. Jan Nosowicz. Dom Towarowy Skarbek, koniec lat 70-tych. Na pierwszym planie parking przed OPB (Olkuskie Przedsiębiorstwo Budowlane). Fot. Jan Nosowicz.

Drogeria przy ulicy Krakowskiej Drogeria przy ulicy Krakowskiej „Upominek”, koniec lat 70-tych. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz. Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz. Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz. Sklep warzywny pod kasztanami w południowej pierzei rynku. Fot. Jan Nosowicz.

 Kwiaciarnia w bloku przy ulicy T. Kościuszki, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz. Kwiaciarnia w bloku przy ulicy T. Kościuszki, lata 60-te. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep firmowy OFNE, Lata 80-te. Fot. Jan Nosowicz. Sklep firmowy OFNE na osiedlu Słowiki, lata 80-te. Fot. Jan Nosowicz.

Kwiaciarnia w bloku przy ulicy T. Kościuszki, lata 80-te. Fot. Jan Nosowicz. Kwiaciarnia w bloku przy ulicy T. Kościuszki, lata 80-te. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep Baltona na osiedlu Słowiki, stoisko z artykułami luksusowymi, koniec lat 80-tych. Fot. Jan Nosowicz. Sklep Baltona na osiedlu Słowiki, stoisko z artykułami luksusowymi, koniec lat 80-tych. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep spożywczy w Olkuszu. Prawdopodobnie Baltona na osiedlu Słowiki. Zdjęcie z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Fot. Jan Nosowicz. Sklep spożywczy w Olkuszu. Prawdopodobnie Baltona na osiedlu Słowiki. Zdjęcie z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Fot. Jan Nosowicz.

Sklep Delikatesy w PSS przy 1 Maja, druga połowa lat 80-tych. Fot. Jan Nosowicz.

 

Sklep Delikatesy w PSS przy 1 Maja. Fot. Jan Nosowicz. Sklep Delikatesy w PSS przy 1 Maja. Fot. Jan Nosowicz.

Kontrola sklepu PSS, lata 60-te. Z lewej Władysław Maliszewski, z prawej pan Kaszuba. Fotograf nieznany. Zdjęcie ze zbiorów Ryszarda Maliszewskiego. Kontrola sklepu PSS, lata 60-te. Z lewej Władysław Maliszewski, z prawej pan Kaszuba. Fotograf nieznany. Zdjęcie ze zbiorów Ryszarda Maliszewskiego.

Więcej zdjęć z cyklu
staryolkuszbaner

111
Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
111 Wątków
0 Odpowiedzi
0 Subskrybentów
 
Najbardziej aktywny
Najczęściej komentowany
3 Autorzy komentarzy
PIOTR NOGIEĆenigma1952emilia Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aga
Aga

Dlaczego nie ma zdjęć supersamu, największego sklepu samoobsługowego z tamtych czasów?
😕

emilia
emilia

Niestety zdjęcia Supersamu w naszych zbiorach nie mamy. Może któryś Czytelnik dysponuje taką fotografią i się z nami podzieli?

pamiętający PRL
pamiętający PRL

[quote name=”Aga”]Dlaczego nie ma zdjęć supersamu, największego sklepu samoobsługowego z tamtych czasów?
:-?[/quote]
O ile jest mi wiadomo S-Sam powstał już za nowych czasów, na pewno po roku 1980 więc już po bezdyskusyjnej kompromitacji socjalizmu. Bardzo trudno byłoby zapełnić NAWET TYLKO „octem i kompotem owocowym” wszystkie regały S-Samu. 😆

Jacek Placek
Jacek Placek

Sklep firmowy Emalii to zdjęcie z Osiedla Słowiki, bynajmniej nie lata 70, a raczej 80 XX wieku

foto-reporter
foto-reporter

[quote name=”Jacek Placek”]Sklep firmowy Emalii to zdjęcie z Osiedla Słowiki, bynajmniej nie lata 70, a raczej 80 XX wieku[/quote]
Może tak być, przecież zdjęcia nie zawsze są opisane, z tego co widzę Przegląd Olkuski zachęca do sprostowań i dyskusji, bieżąca korekta pewnie też jest możliwa 😉

Przemek
Przemek

Fryzura a`la „Dynasta” pani sprzedawczyni ze zdjęcia 3 od dołu sugerowałaby lata 80-te ale przeczą temu półki wypchane snikresami i merci. Bystre oko dojrzy też jakąś wygoloną głowę, prawdopodobnie sklepowego detektywa czającego się miedzy półkami. Hmmm… Takie eleganckie uniformy sprzedawców to mogłaby być Baltona na Słowikach czyli początek lat 90-tych.

zadowolony
zadowolony

[quote name=”Aga”]Dlaczego nie ma zdjęć supersamu, największego sklepu samoobsługowego z tamtych czasów?
:-?[/quote]
Dawnych zdjęć Olkusza nie wykopuje się na kartoflisku. Ktoś musi zdjęcie zrobić, zachować, a potem ktoś musi jeszcze sięgnąć do własnych albumów aby to zdjęcie pokazać innym. Jeszcze niedawno nie było zdjęć wieży ciśnień, rynku, kina „Emalia”, ulicy 3 Maja, licznych sklepów, a teraz już są. Od biadolenia zdjęć nie przybędzie, ci którzy mogą mają wreszcie szansę pochwalić się swoimi zbiorami, a wtedy zadowolony będzie jeszcze bardziej zadowolony :D.

emilia
emilia

[quote name=”foto-reporter”][quote name=”Jacek Placek”]Sklep firmowy Emalii to zdjęcie z Osiedla Słowiki, bynajmniej nie lata 70, a raczej 80 XX wieku[/quote]
Może tak być, przecież zdjęcia nie zawsze są opisane, z tego co widzę Przegląd Olkuski zachęca do sprostowań i dyskusji, bieżąca korekta pewnie też jest możliwa ;-)[/quote]

Nie każde zdjęcie w archiwum ma stosowny opis, dlatego uzupełnianie wspólnymi siłami jest chyba najlepszym pomysłem. Bez skrępowania można pisać swoje uwagi w komentarzach dotyczące miejsc, dat, ludzi i wydarzeń, a ja je przeniosę do zdjęć.

figa
figa

kwiaciarnia z lat 60-tych? z plastikową doniczką w tle ?

Przemek
Przemek

Fotografia czwarta od dołu na również przedstawia Baltonę. Proszę porównać stroje na tej stronie http://www.pastsilesia.com/2012/10/luksusowe-zakupy-olkusz-baltona.html

emilia
emilia

[quote name=”Przemek”]Fotografia czwarta od dołu na również przedstawia Baltonę. Proszę porównać stroje na tej stronie http://www.pastsilesia.com/2012/10/luksusowe-zakupy-olkusz-baltona.html%5B/quote%5D

Na pewno tak! Uzupełniłam opis z Baltoną. Co do kwiaciarni, zdjęcie jest z lat 80-tych 🙂

oczekujacy
oczekujacy

fajne, następny cykl to pewnie ROLNICTWO Olkusza.A jest sie czym pochwalic chociażby „owcą olkuską” a może i jaka wspólczesna rasy kóz ?

Stary
Stary

Bardzo fajny artykuł, choć ze zrozumiałych względów w opisach niektórych zdjęć pojawiają się błędy dotyczące datowania ich wykonania polegające na tym że zdjęcia z początku lat 90 są opisane jako koniec 80-tych, a z lat 80 jako koniec lat 70- tych, ale to już drobiazg. Pan Piotrek trochę przesadza z tym uporządkowaniem handlu poprzez system kartkowy. O ile za Bieruta i Gomułki ludzie mieli niewielkie potrzeby i w mieście oprócz sklepów zaopatrywali się na targowiskach ( ludzie na wsi byli żywnościowo samowystarczalni, o tyle za Gierka w wyniku migracji ludnościowej sytuacja się radykalnie zmieniła.Pierwszy pięć lat Gierka, było okresem w… Czytaj więcej »

Bartek89
Bartek89

Olkusz był ładniejszy w kiedyś niż dziś. Teraz nic ciekawego, tylko same tandetne, niewartościowe, styropianowe elewacje w kolorach mających nic wspólnego ze Srebrnym Grodem.

Stary
Stary

Dochodziło do handu wymiennego, bo ludzie nie pijący, czy nie palący zamieniali wódkę i papierosy na kartki na buty, albo mięso. nawet kiedy były kartki na mięso i tak to bardziej nadające się do spożycia kupowało się spod lady. Żeby kupić telewizor, lodówkę, sprzęt audio trzeba było znać kogoś w WSS albo w sklepie, kto wiedział kiedy będzie dostawa. Komitety kolejkowe były codziennością do końca lat 80-tych. Na święta zwykły pracownik ( nie górnik) mógł kupić zaledwie 40 dkg. Kartki były dosłownie na wszystko. Co zadziwiające w okolicach Olkusza i w samym mieście nie było ugorów a w każdym gospodarstwie… Czytaj więcej »

Stary
Stary

Nie potrzeba już tyle ludzi aby coś wyhodować czy wyprodukować. Ale czy to tylko wynik tego, że z kilograma mięsa można zrobić 1,5 kg szynki i jeszcze pół kg kiełbasy, a chleb po jednym dniu nie nadaje się do spożycia? Struktura cen też była inna. Jeśli kogoś nie było stać na mięso, to mógł kupić ser, ryby ( halibut był bardzo tani). Dziś wszystko co można zjeść jest tak samo drogie, nawet zielenina, za to odtwarzacze DVD są tanie, ale czy można je zjeść? Wszystko się zmienia. jedni miło wspominają dawne czasy bo byli młodzi inni psioczą na nie bo… Czytaj więcej »

Stary
Stary

te 40 dkg to o szynkę chodzi dla ścisłości.

Stary
Stary

Warto jeszcze wspomnieć o składnicy harcerskiej, zwanej popularnie „Harcerzem” z ulicy 1 Maja. Można tam było kupić modele samochodowe, mapy, modele kolejowe i lotnicze, finki harcerskie oraz inne akcesoria harcerskie. Sklep papierniczy z nieodłącznym panem Zielińskim rok rocznie odwiedzany przez dziatwę szkolną przed zakończeniem wakacji w celu zaopatrzenia się w zeszyty, ołówki, piórniki, linijki itd. Budka pani Thalowej została przeniesiona z rynku na ulicę Kościuszki i jako pierwsza w Olkuszu oferowała gumy do żucia Donald z historyjkami, którymi wymieniały się dzieci. Można też wspomnieć warsztat i sklep z czapkami na ulicy Żuradzkiej. Perfumeria pani Okrajniowej była wcześniej apteką stąd te… Czytaj więcej »

enigma1952
enigma1952

A kto pamięta te dwa sympatyczne sklepy na Skwerze u Pani Jochymkowej i Sułkowej lub mięsny u Mędrka przy ulicy Skłodowskiej? Wszystkie te sklepy miały swoisty, niepowtarzalny klimat. Dzisiaj są zimne i obce a na pólkach towar „Made In China”.

cha
cha

A ktoś pamięta, że na skwerku był kiedyś basen? Dokładnie to chyba był jakiś przeciwpożarowy, ale traktowany chyba jak kąpielowy 🙂 Gdzieś zdjęcie widziałem.

Przemek
Przemek

[quote name=”Stary”]Warto jeszcze wspomnieć o składnicy harcerskiej, zwanej popularnie „Harcerzem” z ulicy 1 Maja. Można tam było kupić modele samochodowe, mapy, modele kolejowe i lotnicze, finki harcerskie oraz inne akcesoria harcerskie….[/quote]
„Harcerza” pamiętam bardzo dobrze ze względu na wspomniane kolejki H0, finki, żołnierzyki i modele do sklejania. Do kultowych sklepów z lat 80-90 dodałbym jescze muzyczny Roxy w rynku.

Stary
Stary

U Pani Sułkowej można było spokojnie pogadać, kupić Sporty, a nawet wypić piwo zagryzając 15 dkg kiełbasy zwyczajnej. A u Pani Jochymkowej kupić twarogu wyjętego z wielkiej lodówki. U Pana mędrka kupowało się ozorki, wątroby wołowe i wieprzowe, móżdżek, płucka, nogi na galaretę. Można też było pogadać z ludźmi z Czarnej Góry. Należy też wspomnieć o jatkach mięsnych na obecnym Pasażu Warszawskim, gdzie wisiały całe połcie świń i można było kupić cielęcinę. Oczywiście w dobrych czasach.

Stary
Stary

[quote name=”cha”]A ktoś pamięta, że na skwerku był kiedyś basen? Dokładnie to chyba był jakiś przeciwpożarowy, ale traktowany chyba jak kąpielowy 🙂 Gdzieś zdjęcie widziałem.[/quote]
W czasie wojny, którejś nocy do tego basenu wpadł niemiecki wartownik, bo nie wiedział że tam jest ten zbiornik ( chyba pierwsza warta w tym rejonie) . Podobno wrzeszczał niemiłosiernie.

Stary
Stary

W basenie tym kąpała się w lecie młodzież olkuska. często chłopcy z okolic ulicy Pstrowskiego, Bieruta ( tak się wtedy nazywały te ulice) przynosili napompowane dętki od traktorów i samochodów i uczyli pływać dziewczyny. Był też basen na OFNE z podgrzewana wodą, ale tam chodziła już „większa elita” były tam nawet brodziki. Na Witeradówce też robiono tamę i też można się było popluskać w wodzie. Nikomu się jeszcze nie śniło o Osiedlu Młodych.

Stary
Stary

Lata 80-te to także tzw. butiki. Mieściły się głownie na ul. Krakowskiej, Kościuszki i 1 Maja. Można tam było kupić dżinsy sprowadzane z Turcji albo szyte ze zdobytego jeansu przez rodzimych wytwórców. Były to tzw podróbki. Kto zna takie marki jak Montany, Wildcaty, Super Perrysy, które chyba z oryginałami nie wiele miały wspólnego. Kobiety i dziewczyny tez wolały korzystać z tych butików bardziej niż z tego co proponowały sklepy państwowe. W niektórych była nawet „biżuteria” a w erze zegarków elektronicznych można było w niektórych kupić takie „cuda”.

cha
cha

A skąd w ogóle wzięła się nazwa ‚Czarna Góra’, ktoś wie?

Stary
Stary

[quote name=”cha”]A skąd w ogóle wzięła się nazwa ‚Czarna Góra’, ktoś wie?[/quote]Tego to nie wiem niestety. Wiem, że dawniej część ziem na czarnej Górze to były tzw. dobra poaugustiańskie, wykupione później przez kilka rodzin: Mroczkowscy, Kasprzykowie, Bejgerowie lub Bejgrowie, Łydkowie, i chyba Machniccy. Później w tych rodzinach rodziły się dzieci , one z kolei żeniły się, dochodziło do podziałów majątków i chyba rodziny zamieszkujące niektóre całe ulice Czarnej Góry są przez to ze sobą w jakiś sposób spokrewnione. Prawdopodobnie był tam folwark augustiański. Na jednej ze starych map lub sztychów tamta okolica jest nazywana Montenegro. ( Czarna Góra). Już przed… Czytaj więcej »

enigma1952
enigma1952

Część pierwsza

U pani Thalowej zielony kiosk to była „Słodka Dziurka”. Z rynku przeniosła się na róg ulicy Krakowskiej i Kościuszki. Była u niej prawdziwa oranżada od Pana Czarneckiego z Czarnej Góry robiona z wody naszej Witeradówki i od Pana Filo z prawdziwej Pakuski robiona z wody ze źródła Góry Orzechówki. Jedna i druga była rewelacyjna w smaku i co najważniejsze bez konserwantów, czyli smaczna i zdrowa. Dzisiejsze płyny z USA (Coca Cola itd..) do pięt im nie dorastają. Obważanek od Pani Rabendowej z ulicy Żuradzkiej był smaczniejszy niż te dzisiejwsze słynne z Krakowa.

Stary
Stary

[quote name=”Hugo Knote”]Część pierwsza U pani Thalowej zielony kiosk to była „Słodka Dziurka”. Z rynku przeniosła się na róg ulicy Krakowskiej i Kościuszki. Była u niej prawdziwa oranżada od Pana Czarneckiego z Czarnej Góry robiona z wody naszej Witeradówki i od Pana Filo z prawdziwej Pakuski robiona z wody ze źródła Góry Orzechówki. Jedna i druga była rewelacyjna w smaku i co najważniejsze bez konserwantów, czyli smaczna i zdrowa. Dzisiejsze płyny z USA (Coca Cola itd..) do pięt im nie dorastają. Obważanek od Pani Rabendowej z ulicy Żuradzkiej był smaczniejszy niż te dzisiejwsze słynne z Krakowa.[/quote] Przestań, bo mnie za… Czytaj więcej »

enigma1952
enigma1952

Część druga Zawsze, gdy szedłem na religię do aalki katechetycznej dostawałem od mamy dwa złote na jednego obważanka. Tego smaku nie do się zapomnieć. Natomiast słonecznik od Pani Mączkowej z targowiska był extra, lecz tańszy i również dobry był w sklepie nasiennym przy rogu ulicy Górniczej z Mickiewicza. Pierwszy sklep sportowy oraz z sortami harcerskimi był w rynku w okolicy dawnego baru mlecznego. Potem powstał „harcerz” przy ulicy 1-go Maja na wysokości zakładu fryzjerskiego. Dzisiejsze „żarcie” to pięknie opakowane i wyglądający „szrot” i trociny. Łza kręci się w oku. Były sklepy i sklepiki oraz pracy pod dostatkiem tylko szkoda, że… Czytaj więcej »

Stary
Stary

Fakt słonecznik od mączkowej był najlepszy, ale przygarbiona Kowalska i potężny Piechowicz też mieli dobry. Mówiło się wtedy: „proszę słoneczniku na 2 złote” , to było 5 dkg w zawiniętej w rulonik stronie z gazety, a jak poprosiłeś za 4 złote to już dostawałeś 10 dkg w papierowej torebce. W sportowym można było dostać lichy sprzęt wędkarski.. Nie jeden dzieciak kupił tam swoje pierwsze narty Regle, albo wielki spławik ze styropianu i szedł na łąki za E-22 łowić karasie albo traszki.

cha
cha

[quote name=”Stary”][quote name=”cha”]A skąd w ogóle wzięła się nazwa ‚Czarna Góra’, ktoś wie?[/quote]
Tego to nie wiem niestety. Wiem, że dawniej część ziem na czarnej Górze to były tzw. dobra poaugustiańskie, wykupione później przez kilka rodzin: Mroczkowscy, Kasprzykowie, Bejgerowie lub Bejgrowie, Łydkowie, i chyba Machniccy. Później w tych rodzinach rodziły się dzieci , one z kolei żeniły się, dochodziło do podziałów majątków i chyba rodziny zamieszkujące niektóre całe ulice Czarnej Góry są przez to ze sobą w jakiś sposób spokrewnione. P.[/quote]

Chyba chodzi o Bigajów nie Bejgrów.?

Stary
Stary

Jakoś nikt nie pisze gdzie kupował swój pierwszy aparat fotograficzny marki Druh, albo Ami. Sklep gdzie sprzedawał Pan Konopnicki na ulicy Marchlewskiego ( ob. sławkowska) . Oooo. Nie każdy mógł tam kupić kliszę albo papier fotograficzny. Trzeba było wiedzieć jaka czułość, czy matowy czy błyszczący, a jak się nie wiedziało to można było nic nie dostać, albo trzeba było przyjść z rodzicami. Nie jeden traktował Pana Konopnickiego przez to jako gbura.

Stary
Stary

[quote name=”cha”][quote name=”Stary”][quote name=”cha”]A skąd w ogóle wzięła się nazwa ‚Czarna Góra’, ktoś wie?[/quote]Tego to nie wiem niestety. Wiem, że dawniej część ziem na czarnej Górze to były tzw. dobra poaugustiańskie, wykupione później przez kilka rodzin: Mroczkowscy, Kasprzykowie, Bejgerowie lub Bejgrowie, Łydkowie, i chyba Machniccy. Później w tych rodzinach rodziły się dzieci , one z kolei żeniły się, dochodziło do podziałów majątków i chyba rodziny zamieszkujące niektóre całe ulice Czarnej Góry są przez to ze sobą w jakiś sposób spokrewnione. P.[/quote] Chyba chodzi o Bigajów nie Bejgrów.?[/quote]raczej Bejgrów, bo mówiło się bejgrowszczyzna, kasprzykowizna, ale o ile wiem to Bigaje tez… Czytaj więcej »

enigma1952
enigma1952

Lodami w Olkuszu „kręciły” trzy rodziny: Goc, Trzcionkowscy i Tomsia. Moim skromnym zdaniem u Pani Trzcionkowskiej, która sprzedawała z wózka stojącego w okolicy „knajpy pod kasztanem” były najlepsze. Inna sprawa, że i obsługa była bardzo miła. Natomiast u Tomsi obsługa była gburowata mało sympatyczna, dlatego nie zostawiłem tam złamanego grosza. Pragnę jednak nadmienić, iż w podwórku na zapleczu klubu „Gwarek” była mleczarnia gdzie między innymi trudniono się wyrobem pysznych lodów. Z tego to właśnie źródła lody były bezkonkurencyjne.

Stary
Stary

U Pani Tomsiowej były najlepsze w Olkuszu lody karmelowe a i śmietankowe też były ok. Przynoszono je w nierdzewnym wiadrze. Natomiast najlepsze ciastka: sokoły, ptysie i napoleonki były w cukierni Pana Imiołka, która mieściła się w kamienicy pana Zdzisława Czerwińskiego w rynku. Ciastka te można było popić wodą sodową wytwarzaną metodą Schwabbsa, w specjalnym kociołku z kranikiem, do którego wsypywało się chyba kwas węglowy, a nie nasycaną z butli CO2. Niezapomniany smak. Lody można też było można czasem kupić w cukierni na Krakowskiej, koło sklepu Pana Rosiaka. ( dziś już nikt nie pamięta, że taka tam była), a wspaniałe torty… Czytaj więcej »

enigma1952
enigma1952

Myślę, że warto wspomnieć jeszcze o Olkuskim żurku, którym to zajadałem się w dzieciństwie i w młodzieńczych latach a tak mi go teraz brakuje na obczyźnie. Co do Pana Konopnickiego to szczera prawda, lecz mimo wszystko był jednak gburowaty. On jego małżonka oraz Pan Bazan trzymali ten biznes w swoich rękach.

Stary
Stary

Totolotka też głównie wysyłało się u Pana Rosiaka, a potem w budce na początku ulicy Żuradzkiej. Warto wspomnieć, że satyryk Kabaretu Elita Jerzy Skoczylas był spokrewniony z panem Rosiakiem.

cha
cha

Ciekawy chomik http:// chomikuj.pl/colombo2000
Można znaleźć przewodnik i dzieje, szkoda że drugiego tomu tez nie ma.

enigma1952
enigma1952

[quote name=”Stary”]Totolotka też głównie wysyłało się u Pana Rosiaka, a potem w budce na początku ulicy Żuradzkiej. Warto wspomnieć, że satyryk Kabaretu Elita Jerzy Skoczylas był spokrewniony z panem Rosiakiem.[/quote]

Można było kupić błonę filmową i wywołać również filmy amatorskie. Jurek Skoczylas mieszka od lat we Wrocławiu po ukończeniu tutejszej politechniki i obecnie jest radnym tego miasta. Totolotka można było wysłać również u Stachurskich.

PIOTR NOGIEĆ
PIOTR NOGIEĆ

Świetne wspomnienia, wszystkie czyta się z wielką przyjemnością. Odpowiadając „staremu” chciałem tylko zaznaczyć, że moja ocena wprowadzenia kartek żywnościowych jest subiektywna i oparta wyłącznie na własnym doświadczeniu i obserwacji. Inaczej wprowadzenie bonów towarowych ocenia ktoś, kto w czasach ekonomicznego krachu i upadku socjalizmu miał ograniczony dostęp do podstawowych artykułów żywnościowych, a inaczej ten, który należąc do jednej z grup niesprawiedliwie uprzywilejowanych, lub do grupy, pisząc delikatnie, radzących sobie w życiu często na granicy przyzwoitości lub tę granicę przekraczając, miał szeroki dostęp nie tylko do towarów podstawowych.Kartki nie były rozwiązaniem doskonałym, ale oceniając dzisiaj, jedynym właściwym dla opanowania chaosu ekonomicznego i… Czytaj więcej »

Stary
Stary

Panie Piotrku. Do tego okresu mam podobny stosunek do Pańskiego i też nie należałem do grup uprzywilejowanych, ale uważam, że okres lat 1980-89 za szczególnie kiepski w odniesieniu do zaopatrzenia mimo systemu kartkowego, a do zaopatrzenia w mięso w szczególności. Mimo, że były kartki to za tym „szczególnym dobrem” i tak trzeba było stać w kolejkach, a jak chciało się dostać coś lepszego to trzeba było stać od 4 rano, a jeśli do tego nie miało się kogoś znajomego na wsi to już kompletna klapa. Jak się miało znajomego to można było kupić pół świniaka i włożyć go do zamrażarki… Czytaj więcej »

Stary Młody
Stary Młody

[quote name=”Stary”]Panie Piotrku. Do tego okresu mam podobny stosunek do Pańskiego i też nie należałem do grup uprzywilejowanych, ale uważam, że okres lat 1980-89 za szczególnie kiepski w odniesieniu do zaopatrzenia mimo systemu kartkowego, a do zaopatrzenia w mięso w szczególności. Mimo, że były kartki to za tym „szczególnym dobrem” i tak trzeba było stać w kolejkach…[/quote]Tutaj raczej chodzi o to, że kartki wydawane przez upadający rząd PRL-u musiały mieć pokrycie. Kolejki przed sklepami nadal były, ale z czasem malały. Każdy w końcu mógł kupić przynajmniej to co miał na kartkach. Nieuczciwy handel spod lady ukrócono prawie do zera ponieważ… Czytaj więcej »

nn
nn

nazwa Czarna Góra to góra porosnieta lasem sosnowym który od str rynku wygladal na czarna plamę.Były tam domy wczasowe (bodaj Krzyzowskich, Orzechowskich) do których zjeżdżali ludzie z Sosnowca na „mahoniowe powietrze”.

Jacek C.
Jacek C.

Budka Thalowej byla faktycznie wsrod dzieciakow nr.1 oranzada ptysie(mniam) i inne slodkosci. A od czasu do czasu na lody do kawiarni gorniczej to bylo wydazenie.! Pamietam Fryzjera na rogu Rynku przy ul.Slawkowskiej , mial dla dzieciakow krzeslo,-konika a strzygl rowno przy skorze..haha.

enigma1952
enigma1952

[quote name=”Jacek C.”]Budka Thalowej byla faktycznie wsrod dzieciakow nr.1 oranzada ptysie(mniam) i inne slodkosci. A od czasu do czasu na lody do kawiarni gorniczej to bylo wydazenie.! Pamietam Fryzjera na rogu Rynku przy ul.Slawkowskiej , mial dla dzieciakow krzeslo,-konika a strzygl rowno przy skorze..haha.[/quote]
To wszystko prawda, lecz bardziej „drastyczny” fryzjer to był Pan Warat z ulicy 1-go Maja róg Kościuszki. Natomiast moim ulubionym fryzjerem przez wiele lat był Pan Mieciu Dziura. Pierwotnie strzygł przy ulicy 1-go Maja niedaleko dworca PKP i PKS. Później przeniósł się na ulicę Kościuszki w pobliżu ulicy Górniczej.

Stary Młody
Stary Młody

.
Ooo, przybyła nowa fotografia, sklep PSS Społem z lat 60-tych!!! Dzięki 🙂

emilia
emilia

My dziękujemy właścicielowi zdjęcia za aktywność i przyłączenie się do projektu. Nowe trzy fotografie dołożyliśmy też do odcinka o parku miejskim. To najstarsze zdjęcia z tego miejsca, jakie mamy, więc są tym bardziej cenne 🙂

cha
cha

[quote name=”nn”]nazwa Czarna Góra to góra porosnieta lasem sosnowym który od str rynku wygladal na czarna plamę.Były tam domy wczasowe (bodaj Krzyzowskich, Orzechowskich) do których zjeżdżali ludzie z Sosnowca na „mahoniowe powietrze”.[/quote]

A o jakich latach mowa? Bo lasu sosnowego na Czarnej Górze to od wieków nie ma.

PIOTR NOGIEĆ
PIOTR NOGIEĆ

SKLEP FOTOGRAFICZNYPrawdą jest co napisano, że sprzedawca w tym sklepie był człowiekiem niemiłym, co było o tyle istotne, że często robili tam zakupy młodzi fotoamatorzy, oczekujący raczej porady a nie opryskliwych uwag. Dzisiaj, w czasach konkurencji, taki sklep nie miałby racji bytu. Od roku 1972 bywałem w tym sklepie regularnie. Nie był dobrze zaopatrzony, przynajmniej nie dla przeciętnego fotoamatora z ulicy, ale raczej bez trudu można było kupić podstawowe materiały takie jak filmy Fotopan F – 18 DIN w zielonym opakowaniu, Fotopan S – 21 DIN w żółtym, czasami bardzo dobre filmy ORWO 15 lub 22 DIN, wywoływacze i utrwalacze… Czytaj więcej »