aaa spr piotrcovia

SPR Olkusz – Olimpia/Beskid Nowy Sącz 28:27 (11:14)

Handballowe derby Małopolski dla SPR-u Olkusz! Podopieczne Anny Niewiadomskiej sprostały ogromnej presji i po niesamowitej końcówce wydarły bezcenne zwycięstwo Olimpii/Beskid Nowy Sącz. Bezcenne dlatego, że ewentualna porażka oznaczałaby rychły spadek do kobiecej I ligi. Srebrne Lwice pokonując góralki przedłużyły swoje nadzieje na uratowanie Superligi i do fazy play-out przystąpią solidnie zmotywowane.

Na takie chwile radości sympatycy olkuskiego szczypiorniaka czekali od 4 października ubiegłego roku, kiedy to przy Wiejskiej poległa ekipa z Piotrkowa Trybunalskiego. Od tego czasu SPR nie rozpieszczał swoich fanów, notując pokaźną serię niepowodzeń. Teraz zarówno zawodniczki jak i kibice powinni zapomnieć o ciężkiej zimie i z optymizmem patrzeć w przyszłość. Co prawda Lwice do fazy play-out przystąpią z najgorszym bilansem, jednak jak pokazało ostatnie starcie z Olimpią, akurat z rywalami tego pokroju olkuszanki potrafią grać jak równy z równym. Obok zespołu z Nowego Sącza, przeciwnikami SPR-u w walce o utrzymanie w Superlidze będą ekipy Samboru Tczew i Piotrcovii. Pierwsze spotkanie, jakże istotne w kwestii szybkiego opuszczenia dna tabeli już za niespełna dwa tygodnie, 28 marca o godz. 17:00. W hali MOSiR-u pojawi się… Olimpia/Beskid Nowy Sącz.

Wracając do sobotniego meczu, jego pierwsze minuty były wyrównane. Przez premierowy kwadrans wynik niemal bez przerwy oscylował w granicach remisu, a na każdy zryw jednej ze stron, druga odpowiadała błyskawicznie. Na plus dla gospodyń należy zapisać postawę w defensywie, w szczególności w zatrzymaniu najskuteczniejszej piłkarki PGNiG Superligi – Katariny Dubajovej, która tym razem nie mogła zaprezentować pełni swoich możliwości.

3:3, 6:6, 11:11 – to tylko potwierdzenie wyrównanego boju, jaki w weekend prowadziły oba zespoły. Dopiero w ostatnim fragmencie pierwszej części spotkania przyjezdne wypracowały sobie trzybramkową zaliczkę. Ta akurat sytuacja z całym szacunkiem dla nowosądeczanek, wynikała bardziej z niemocy Lwic, a nie jakiejś wybitnej gry góralek. Przez ostatnie 10 minut miejscowe nie potrafiły umieścić piłki w bramce, pudłując i popełniając sporo prostych błędów. Efekt? Do przerwy 11:14.

Po zmianie stron kibicom przypomniał się początek meczu, kiedy grano bramka za bramkę. W 38. min gospodynie mocno zbliżyły się do rywalek – po golach Agaty Wcześniak i Katarzyny Sadowskiej SPR przegrywał już tylko 17:18. Wydawało się, że olkuszanki pójdą za ciosem i już wkrótce dogonią Olimpię/Beskid. Wtedy doszło jednak do nagłego zwrotu akcji. To przyjezdne miały lepszy okres, rzuciły cztery kolejne bramki, a ich przewaga wzrosła do pięciu trafień. Byli tacy, którzy przy wyniku 17:22 nie wróżyli już niczego dobrego Lwicom. Pomysł na szaloną końcówkę miała za to trenerka Anna Niewiadomska. W trudnym dla swojej drużyny momencie poprosiła o czas, zmieniła ustawienie zespołu w obronie i z wiarą poklepała swoje zawodniczki po plecach, wierząc w sprawiedliwość losu. Bo przecież w poprzedniej rundzie w Nowym Sączu, olkuszanki zwycięstwo straciły w ostatnich sekundach. Teraz miało być na odwrót.

I rzeczywiście tak było! Lwice na parkiet wróciły odmienione, a nowa taktyka w defensywie (indywidualne krycie Dubajovej przez Natalię Wicik i przesunięcie na skrzydło Agaty Wcześniak w celu zatrzymania Joanny Gadziny), szybko zaczęła przynosić wymierne korzyści. W 48. min z prowadzenia góralek nic już nie zostało. Po golu Wicik to miejscowe prowadziły 23:22. Z rzutu karnego celnie przymierzyła Dubajova, więc obowiązywał remis po 23.

Ostatnie dziesięć minut wybornie zaczęły miejscowe. Gole Pauliny Marszałek, Agaty Wcześniak i najlepszej na boisku w tym dniu w ataku Pauli Przytuły, zapewniły SPR-owi prowadzenie 26:23. Koniec emocji? Nic z tego. Dwa razy z rzędu trafiła Dorota Basta i strata Olimpii/Beskid do gospodyń zmalała do ledwie jednej bramki. W końcowych akcjach górę nad umiejętnościami wzięła atmosfera meczu. Więcej niż płynnych i przemyślanych akcji, było niewymuszonych strat. Na całe szczęście bramki Marszałek i Sadowskiej zapewniły Lwicom jedną bramkę przewagi, której ani Dubajova, ani Masna nie potrafiły już zniwelować.

Razem z końcową syreną w obozie SPR-u wybuchła prawdziwa euforia. W końcu przecież udało się przerwać pasmo porażek i to w momencie, będącym ostatnim gwizdkiem do zbierania punktów niezbędnych do uniknięcia degradacji. Teraz przed sztabem i drużyną SPR-u niecałe dwa tygodnie na regenerację sił i zbudowanie formy przed walką o być albo nie być w ekstraklasie – fazą play-out.

SPR Olkusz – Olimpia/Beskid Nowy Sącz 28:27 (11:14)

SPR: Hoffman, Knapik, Wąż – Przytuła (8), Marszałek (6), Wicik (5), Sadowska (3), Wcześniak (3), Basiak (2), Nowak (1), Fierka.

Olimpia/Beskid: Sach, Szczurek – Dubajova (7), Gadzina (6), Basta (6), Masna (6), Rączka (2), Figiel, Szczecina.

 

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o