SPR Olkusz – Olimpia Nowy Sącz 22:23 (10:13)

Nic się nie stało, dziewczyny nic się nie stało! – takimi okrzykami po końcowej syrenie najwierniejsi kibice SPR-u motywowali swoje zawodniczki, które w sobotę w starciu przeciwko Olimpii Nowy Sącz zagrały po prostu słabo. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że dla „Lwic” było to najsłabsze spotkanie w całym sezonie, a już na pewno najsłabsze we własnej hali. – Większość rzeczy nie wyglądała w naszej grze, tak jak powinna. Zgoda, mamy problemy z kontuzjami, ale to wcale nie usprawiedliwia całej masy niewykorzystanych sytuacji sam na sam z bramkarką przyjezdnych. Dziewczyny zrobiły z niej mistrzynię świata. Popełniliśmy wiele błędów, które doprowadziły do niepotrzebnych strat. Nie chcę obwiniać sędziów, którzy podjęli wiele dziwnych decyzji. Po prostu nie czuli gry – komentował zaraz po ostatnim gwizdku trener olkuszanek, Krzysztof Adamuszek.

Początek jednak wcale nie wskazywał na smutne zakończenie. Wynik meczu dopiero w 5. minucie otworzyła Paulina Leszczyńska i do stanu 4:4 obowiązywała zasada bramka za bramkę. W 13. min. „Lwice” odskoczyły na trzy trafienia (7:4) i co bardziej odważni widzowie uznali, że olkuszanki nie oddadzą prowadzenia już do samego końca. Przed upływem 20. min fani musieli zweryfikować swoje poglądy, bo i dziewczyny z Nowego Sącza ciągle walczące o Ekstraklasę nie zamierzały wracać do domów z niczym. Na parkiecie nie do zatrzymania była Joanna Gadzina, która raz po raz nękała obronę „Lwic”. To właśnie ona trafiła na 8:9 i był to punkt zwrotny meczu, bowiem już do ostatnich sekund podopieczne trenera Adamuszka musiały gonić wynik. Przed przerwą filigranowa Gadzina dorzuciła jeszcze dwie bramki, więc do szatni Olimpia schodziła z przewagą trzech trafień. (10:13).

Druga odsłona zapowiadała się fascynująco, bo przecież olkuszanki nie zwykły przegrywać na własnym terenie. Początek taki sam jak otwarcie meczu, a więc z bramką Leszczyńskiej. Chwilę później odpowiedziała Moskal, ale i miejscowe nie pozostały dłużne. Ignatova i ponownie Leszczyńska zniwelowały straty do dwóch „oczek” (12:14). Niestety kolejne minuty przyniosły przestój. Cudów w bramce nowosądzeczanek dokonywała Zahorjanowa, a Gadzina ciągle z dużą łatwością dorzucała kolejne bramki. 42. min – 12:17, 50. min – 15:20. Rachunek był prosty. Zaliczka pięciu bramek zapewniała Olimpii spokojną końcówkę, tym bardziej, że w 53. min czerwoną kartkę w konsekwencji trzech kar czasowych zobaczyła Twarowska. Mimo problemów w poczynaniach SPR-u coś drgnęło, tylko szkoda, że dopiero wtedy, bo i czasu na odrobienie strat pozostało niewiele. Trafienia numer 16 i 17 dla olkuskiego zespołu były autorstwa aktywnej Ignatovej, a kolejne dwie bramki dorzuciła Przytuła. Na nieszczęście „Lwic”, Krzymińską dwukrotnie pokonała Płachta, więc na niespełna 120 sekund przed końcową syreną na tablicy widniał wynik 19:22. Najwięcej emocji w tym przeciętnym pod względem sportowym spotkaniu przyniosły ostanie chwile, gdy najpierw Ignatova, a później Leszczyńska zniwelowały straty do jednej bramki (21:22)! Olimpia wznowiła grę od środka miejscowe zawodniczki nie upilnowały Moskal, więc ta trafiła na 21:23 i tym samym zapewniła swoim koleżankom bezcenne zwycięstwo. Nic nie zmieniła już bramka Tarnowskiej, która padła w ostatniej akcji meczu. Spowodowała tylko tyle, że i niedosyt był większy, bo porażka różnicą jednej bramki boli najbardziej. – Trudno pozbierać myśli, bo uczulałem dziewczyny, aby wróciły do swojej gry. Niestety ostatnio pojawia się samozadowolenie, to nie jest dobre, bo moje podopieczne muszą wiedzieć, że przy średnich umiejętnościach w każdym spotkaniu muszą dawać z siebie nie 100 a nawet 200%. Tylko w taki sposób będziemy w stanie walczyć z najlepszymi. Z Olimpią tylko Dorota Krzymińska miała momentami dobre wstawki. Jak się okazało, to nie wystarczyło, mimo że gdyby dziewczyny grały przez cały mecz tak jak w ostatnich 15 minutach, to z parkietu zeszłyby pewnie z kompletem punktów – ocenił opiekun SPR-u, Krzysztof Adamuszek. – Nie uważam się za bohatera. Co prawda rzuciłam dziewięć bramek, ale wygrywa cały zespół. Swoje braki fizyczne nadrabiam szybkością i stąd ta niezła skuteczność. Odniosłyśmy bezcenne zwycięstwo. Jarosław przegrał, więc otwiera się przed nami szansa na walkę o Ekstraklasę – podsumowała swój prywatny i drużynowy występ najlepsza w tym meczu i zarazem najskuteczniejsza piłkarka w całej I Lidzie Kobiet, Joanna Gadzina.

Pojedynek z Olimpią był ostatnim w zasadniczej fazie rozgrywek. Olkuszanki do play-offów przystąpią z drugiego miejsca, a ich pierwszym przeciwnikiem będzie drużyna… Olimpii Nowy Sącz. Walka o Eksraklasę rozpocznie się już w najbliższy weekend. Mecz w Nowym Sączu w sobotę o godzinie 16:00, więc i szansa na rewanż jest błyskawiczna.

SPR Olkusz – Olimpia Nowy Sącz 22:23 (10:13)

SPR Olkusz: Baryłka, Krzymińska – Giera, Tarnowska (1), Twarowska (3), Jędrusik (1), Przytuła (4), Ignatova (4), Leszczyńska (6), Legutek, Strzałko, Karwacka (1), Wcześniak, Pietrzak (2).

Trener: Krzysztof Adamuszek. Kary: 10 minut.

Olimpia: Burnagiel, Zahorjanowa – Płachta (4), Konieczkowicz (3), Leśniak (2), Gadzina (9), Skorut, Moskal (2), Rączka, Fecko, Sroka, Kantor (2), Bugajska (1).

Trener: Lucyna Zygmunt. Kary: 16 minut.

Sędziowali: Tomasz Kondziela (Opole) i Marcin Pytlik (Siemianowice)

Widzów: 450.

Zobacz naszą fotogalerię:

{joomplu:16130}{joomplu:16156}{joomplu:16125}{joomplu:16126}

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o