Dział wystawienniczy MDK zaskoczył nas czwartkową – 4.08 br.- wystawą w Centrum Kultury. Patryk Tylec przedstawił, jak to nazwał – „Propolise” – projekt świata, nad którym pracował aż lat 12, pt. „Mieszkańcy moich miast. Malarstwo olejne, kraina fantazji”.

Kim jest Patryk Tylec? W salonach wystawowych i profesjonalistów, i nieprofesjonalnych twórców, w Olkuszu nikt o nim nawet nie słyszał.

– Skończyłem olkuską Szkołę Budowlaną 4 lata temu. Pracuję jako robotnik budowlany do godziny 18, a potem zasiadam do malowania. Czasem maluję całymi nocami, czasem przez miesiące nie namaluję nic. Nikt mnie nie uczył tej sztuki. To wszystko moje pomysły.

Cóż więc widzimy? Bajkowy świat wyobraźni Patryka Tylca. Na podłodze rozpostarte olbrzymie nibymapy. Na jednej dopatrujemy się zarysu Europy, widzianego jakby z kosmosu. Są i nazwy, ale to nazwy fikcyjne, które powstały w wyobraźni malarza – prymitywisty.

– Brakowało mi pomysłu, to korzystałem z nazw geograficznych.

Na ścianach – cóż my tu widzimy? Ponad 20 dużych, fantastycznych obrazów olejnych (ich koszt musiał być niemały!), czasem bardziej kolorowych rysunków. Tu statek pruje fale. Co tam statek! Korab pełen dziwnych postaci, a z odmętów wyłaniają się jakieś okropne stwory.

– To świat po wojnie atomowej – tłumaczy malarz. – A tu moja była dziewczyna na wielokołowym rydwanie – istna ruda czarownica, jakieś gady, stwory, fantastyczne okropieństwa, okropne szkarady, jak – zachowując stosowne proporcje – na piekielnych obrazach starych mistrzów. Jakieś dziwne ludziki o posturze Pinokia.

– Zawsze lubiłem bajki – powiada pan Patryk.

Wszystko to jest jak we śnie, fantastyczne, kolorowe, wykonane z dużą swobodą i nakładem sił. Można stać i patrzeć, czasem  z powagą, czasem z uśmiechem, czasem ze zdziwieniem, bowiem obrazy mają bogatą fabułę. Z żalem powiedzmy, że nie jest to sztuka w definicyjnym pojęciu, ale można się cieszyć, że żyje i tworzy w Chechle swój fantastyczny świat prawdziwy malarz – prymitywista. Zachęcamy do dalszej twórczości.

Następnego dnia w Galerii BWA pokazał swoje prace zawodowy, doświadczony artysta z Zamościa, Winicjusz Borowski. Malarz ten, lat 56, ukończył studia w Instytucie Wychowania Artystycznego w Lublinie w roku 1979. Zdaniem Dyrektora tut. BWA, to najwybitniejszy malarz Ściany Wschodniej. Istotnie, jeśli przejrzymy miejsca jego wystaw indywidualnych – w większości odbywały się one w Zamościu, Zwierzyńcu, Tomaszowie Lubelskim, Kielcach i Busku Zdroju, ale także w galeriach Warszawy, Suwałk i Krakowa. Artysta związany jest z Biurem Wystaw Artystycznych w Zamościu. Wystawa dzisiejsza nosi nazwę: „Obrazki eko-Logiczne.”

– Skąd taka nazwa – pytamy?
– To, co robi artysta – wszystko jest i musi być logiczne. A „eko” to taki żart słowny. Dzisiaj wszystko jest „eko”. Od początku swej twórczości maluję cyklami tematycznymi, łączę nawet malarstwo z poezją. Przedostatni cykl miał nazwę „Bramy nadziei”. A ten, który tu prezentuję, to moje ostanie dzieło: 6 dużych panoramicznych i 5 mniejszych obrazów „eko”, bo ich motywem i inspiracją jest las. Obrazy malowane są farbą akrylową na tekturze. Pokazują wielkie, abstrakcyjne przestrzenie leśne w różnej kolorystyce, co jest ich najważniejszym walorem. Podświetlone słońcem, zielone, płonące światłem, zanurzone w cieniu, czy w ciemnościach nocnych. Oczywiście, to nie jest malarstwo stricte realistyczne. To las, jako synteza drzew. Sympatyczne, pełne rozmachu malarstwo, choć dosyć jednotematyczne. – Jestem człowiekiem starej daty – mówi Artysta. Albo się moja sztuka broni, albo nie.

Czy ta sztuka się broni – ocenić muszą goście Galerii. W dzisiejszej wystawie, jako goście, zaleźli się uczestnicy VII Pleneru Malarskiego „Olkusz-Srebrne Miasto”.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
kecaj
kecaj
11 lat temu

Mi bardziej podobają się prace tego „amatora”