Kolejny ,,Wieczór z historią” w sali kominkowej PTTK dla miłośników przeszłości kraju i Olkusza zapowiadał się atrakcyjnie. I tak w istocie było…

Pierwszy wykład wygłosił mgr Cezary Brożek. Dotyczył on akcji „Burza,” czyli Powstania Warszawskiego w roku 1944. Wydawałoby się, że temat znany i opisany po wielekroć. A jednak zapoznaliśmy się z nowymi interpretacjami, pokazującymi błędy natury militarnej, prywatne ambicje, fatalne koncepcje Rządu Londyńskiego i krajowego dowództwa AK, które w efekcie doprowadziły do powstania, określanego największą tragedią narodową XX wieku. W szczególnie niekorzystnym świetle Prelegent przedstawił generała Leopolda Okulickiego, ostatniego Komendanta AK i Komendanta NIE, którego wygórowane ambicje i przeciętne uzdolnienia dowódcze – zdaniem wykładowcy – doprowadziły do bezprzykładnej klęski. Zdaniem prelegenta to on, nie licząc się z realiami, wydał rozkaz rozpoczęcia powstania. Mówca także krytycznie odniósł się do sposobu przeprowadzenia przez grupę uderzeniową  batalionu „Parasol” AK zamachu na Koppego w Krakowie, w dniu 11 czerwca 1944 roku. Dezynwoltura, brak dyscypliny, nieznajomość terenu doprowadziły do niepotrzebnej, wymuszonej walki z oddziałem niemieckim w Trzyciążu, w wyniku czego poległo i zostało zamordowanych 5 młodych ludzi, a 4 zostało rannych.

Dla olkuszan milsze sercu były wywody mgr. Krzysztofa Goca. Pokazał on, z niezwykłą, jak to u niego wnikliwością rolę Olkusza i jego mieszkańców po pierwszej wojnie  światowej. Tezą wyjściową było stwierdzenie: Olkusz leżał na obrzeżach kraju. Od zawsze przez nasze miasto przmieszczali się ludzie różnych nacji, wyznań i profesji. Tworzyła się tu swoista społeczność, na którą reszta kraju patrzyła z podejrzanym niedowierzaniem. W Olkuszu w okresie międzywojennym istniały 3 gimnazja, które przyciągały młodzież z okolicy, podczas gdy np. Sosnowiec nie miał wtedy ani jednego. Jednak Powiat Olkuski swoją aktywnością mieszkańców wpisywał się w polską rację stanu, cechował się wysokim poczuciem patriotyzmu. Mówiono: „Powiat Olkuski jest więcej, niż patriotyczny”. Jednak to, co się tu działo, zawsze zależało od Warszawy, było odbiciem stołecznych decyzji. W stronę Stolicy przez dziesięciolecia podążała liczna olkuska migracja. Trudno nawet policzyć, jak liczna. Przypomnijmy choć pobieżnie nazwiska. Po pierwszej wojnie światowej posłami do Sejmu byli: wielki społecznik, działacz ludowy z Sułoszowej Józef Ostachowski, wybrany w roku 1919, wicemarszałek Sejmu, ostatni właściciel dworu w  Krzykawie, adwokat z Sosnowca, senator, wicemarszałek Senatu Antoni Bogucki, Jan Drozd Gierymski legionista, nauczyciel  gimnazjów w Olkuszu, Wolbromiu i Piotrkowie, Jan Stańczyk, który po wojnie był nawet prezesem ZUS i wiele pomógł olkuskim kombatantom. Nie wymieniamy tu nazwisk innych posłów, którzy z przyczyn  politycznych („przywiezieni w teczce”) byli wybierani z Powiatu Olkuskiego.

Ministrem i przyjacielem Piłsudskiego był założyciel olkuskiego Gimnazjum, wielki społecznik Antoni Minkiewicz. Olkuskimi przedsiębiorcami byli ludzie z zagranicy: Moesowie, Westen, Mauwe, Hryniewiczowie – można powiedzieć – budowniczowie krajowego i olkuskiego przemysłu.

Olkuszanie mieli wielką predylekcję do wojskowości. Przypomnijmy kilka znaczących nazwisk: generał Stefan Buchowiecki, generał Franciszek Edward Pfeifer, współzałożyciel ZHP w Krakowie i działacz Związku Harcerstwa Polskiego, współpracujący z olkuskim harcerzami, organizator obozów Przysposobienia Wojskowego Kobiet, oficer Komendy Głównej AK, jeden z dowódców powstania warszawskiego. Jego towarzyszami broni w Batalionie Harcerskim (1918-19) byli  m. in. Innocenty i Walerian Liburowie; legionista, pułkownik Kazimierz Pluta Czachowski, który zdał eksternistycznie maturę w olkuskim gimnazjum, żołnierscy bracia Waligórscy, człowiek wojennej konspiracji, Dowódca Zgrupowania a  później oficer LWP, komendant szkoły wojskowej w Elblągu, generał Marian Konrad Krajewski z Krążka.

W okresie zbliżającej się wojny, w szkoleniach wywiadowczych i dywersyjnych w Lublińcu uczestniczyli żołnierze, wychowankowie olkuskiego Liceum, później żołnierze konspiracji. O aktywności, o ich patriotyzmie wojennym w czasie II wojny światowej także możemy powiedzieć wiele dobrego. Olkuscy patrioci wyjechali z miasta i trudno dziś powiedzieć, ilu się wyróżniło. Temat czeka na dalszą kwerendę. Uwagę prelegenta skupiła postać

Antoniego Kocjana (1902-1944), wybitnego inżyniera, lotnika i sportowca. Prelegent nie identyfikuje się z opowieściami, że Kocjan, nasz olkuski rodak, wygrał wojnę. To mit stworzony przez olkuskie lobby powstałe w stolicy po II wojnie światowej. Jak twierdzi, nazywanie Kocjana inżynierem jest określeniem na wyrost, bo przed wojną nie uzyskał dyplomu inżynierskiego na Politechnice Warszawskiej. „Kocjan nie znał się na technice silników lotniczych i radionaprowadzaniu rakiet, jego prawdziwą pasją były szybowce”. Ale niewątpliwie był wybitnym uczestnikiem walki, konspiratorem, znakomicie wykorzystującym swoją wiedzę i talent dla wojennej techniki. Zginął rozstrzelany na Pawiaku. Przyciągnął wielu, w tym i olkuszan, do lotnictwa. Ciekawą i nie do końca wyjaśnioną postacią był Konrad Makusz, postać jakby z powieści Sienkiewicza, współczesny Kmicic, o którym pisze się i dobrze i bardzo źle.

Na zakończenie swojej prelekcji Krzysztof Goc zaskoczył nas wielce kontrowersyjnym, bo nieudowodnionym przypuszczeniem, że zamach na Hitlera i zamach na Koppego, o którym wspomnieliśmy wcześniej, mają wielce prawdopodobne związki…

Prośba o sprostowanie treści recenzji

W związku z zamieszczoną przez Pana na stronie internetowej www.przeglad.olkuski.pl (Przegląd Olkuski Live) recenzją ze spotkania historycznego przeprowadzonego w Olkuszu w siedzibie tamtejszego PTTK dnia 22 marca 2012 r., w szczególności mając na uwadze liczne nieścisłości, jakie pojawiły się w w.w recenzji odnośnie mojego wykładu zatytułowanego Operacja „Burza” Armii Krajowej w świetle najnowszych ustaleń historyków, w tym dbając o wiarygodność mojej osoby jako historyka oraz Pański warsztat pracy dziennikarskiej, uprzejmie wskazuję, co następuje:

W omawianej recenzji stwierdził Pan, iż mój wykład dotyczył akcji „Burza”, czyli Powstania Warszawskiego w roku 1944 r. Otóż utożsamianie akcji „Burza” z Powstaniem Warszawskim jest bardzo poważnym błędem. Akcja „Burza” nie była bowiem Powstaniem Warszawskim, a przedsięwzięciem polityczno-militarnym podjętym przez legalne władze RP w związku z wkroczeniem Sowietów na ziemie II RP. Powstanie Warszawskie było „jedynie” częścią „Burzy”, która przebiegała m. in.  w okręgach AK wołyńskim, wileńskim, lwowskim, lubelskim czy rzeszowskim.  Z żadnej z moich wypowiedzi użytych na spotkaniu historycznym dnia 22 marca 2012 r. nie wynikało, iżbym utożsamiał operację „Burza” z Powstaniem Warszawskim, co – jak wyżej stwierdziłem – byłoby kategorycznym błędem wskazującym na zupełną nieznajomość podstawowych faktów i pojęć historycznych. Po drugie, w trakcie mojego wykładu jedynie w niewielkiej części poruszyłem problem wybuchu Powstania Warszawskiego, skupiając się w głównej mierze na ewolucji koncepcji „Burzy” w okresie od jesieni 1943 r. do jesieni 1944 r.

Nadto w opublikowanym tekście opisał Pan W szczególnie niekorzystnym świetle Prelegent przedstawił generała Leopolda Okulickiego, ostatniego komendanta AK i komendanta NIE, którego wygórowane ambicje i przeciętne uzdolnienia dowódcze – zdaniem wykładowcy – doprowadziły do bezprzykładnej klęski. Zdaniem prelegenta to on, nie licząc się z realiami, wydał rozkaz rozpoczęcia powstania.

Szanowny Panie,
O płk/gen. Leopoldzie Okulickim ps. „Niedźwiadek” mówiłem w kontekście jego wpływu na zmiany w realizacji operacji „Burza”, a nie roli w podjęciu decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego. Pominąwszy to, przecież nie Okulicki – co oczywiste – wydał rozkaz o wybuchu Powstania Warszawskiego, lecz komendant główny Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski ps. „Bór”. Kwestia ta nie podlega dyskusji i należy do podstawowego ABC wiedzy historycznej. Inną sprawą jest faktyczny wpływ wielu osób na to, aby gen. Komorowski taki rozkaz wydał – ale o szczegółach podjętych w tym zakresie przez Okulickiego działań nie wspominałem, odsyłając jedynie do kilku publikacji.

Wreszcie w końcowych zdaniach akapitu dotyczącego mojego odczytu stwierdził Pan Mówca także krytycznie odniósł się do sposobu przeprowadzenia przez grupę uderzeniową batalionu „Parasol” AK zamachu na Koppego w Krakowie w dniu 11 czerwca 1944 roku. Dezynwoltura, brak dyscypliny, nieznajomość terenu doprowadziły do niepotrzebnej, wymuszonej walki z oddziałem niemieckim w Trzyciążu, w wyniku czego poległo i zostało zamordowanych 5 młodych ludzi, a 4 zostało rannych.

Również i w cytowanym fragmencie uchybił Pan zasadzie rzetelności dziennikarskiej i wierności podstawowemu kanonowi wiedzy historycznej. Przypisując tego rodzaju wypowiedzi mojej osobie przedstawił mnie Pan w wybitnie niekorzystnym świetle jako uprawiającego profesję historyka. Zatem, po pierwsze – nie odnosiłem się krytycznie do przeprowadzenia przez grupę żołnierzy z batalionu „Parasol” samej akcji likwidacyjnej w Krakowie wyższego dowódcy SS i policji w Generalnej Guberni Wilhelma Koppego. Na temat samej akcji powiedziałem tylko tyle, iż się odbyła i zakończyła niepowodzeniem. Po drugie – akcja miała miejsce 11 lipca 1944 r., a nie – jak podał Pan w recenzji – 11 czerwca 1944 r. Po trzecie, do potyczki żołnierzy „Parasola” z oddziałem niemieckim Mot-Zug 63 doszło podczas odwrotu warszawskich AK-owców z Krakowa w miejscowości Udórz niedaleko Żarnowca, a nie – jak Pan napisał – w miejscowości Trzyciąż. Po czwarte, podczas potyczki zostały ranne 3 osoby, a nie – jak Pan stwierdził – 4 osoby. I wreszcie, oddział AK krypt. „Parasol” należał do najlepiej wyszkolonych oddziałów Polskiego Państwa Podziemnego i miał na swoim koncie wiele chlubnych i bohaterskich akcji.  Pisanie  – jak w omawianej recenzji – o tym oddziale jako niezdyscyplinowanym i dotkniętym dezynwolturą jest niezgodne z faktami historycznymi oraz uwłacza jego żyjącym, zmarłym i poległym członkom. Natomiast czymś zupełnie innym jest możliwość nieprzestrzegania przez żołnierzy zasad konspiracji i nieprzewidywalność wypadków wojennych. Mówiąc o zbyt długim pobycie członków warszawskiego oddziału we dworze w Udorzu wskazałem na kilka możliwych – koniecznych lub zbędnych – przyczyn takiego zachowania. W tym rzeczą do dzisiaj nie rozstrzygniętą pozostaje problem odpowiedzialności za to, że doszło do tragicznej w skutkach potyczki z Niemcami, na którą przecież nie zareagowali – co istotne – żołnierze miejscowych placówek AK i LSB mający ubezpieczać odwrót bojowców z „Parasola”.

W związku z powyższym – stosownie do zaprezentowanych uwag – uprzejmie proszę o sprostowanie Pana recenzji ze spotkania historycznego w PTTK w Olkuszu przeprowadzonego dnia 22 marca 2012 r. oraz o opublikowanie niniejszego listu  w odpowiedniej zakładce na stronie internetowej www.przeglad.olkuski.pl (Przegląd Olkuski Live).

                                Z wyrazami szacunku Cezary Brożek

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
angelika
angelika
10 lat temu

Co to za sprostowanie???

annnan
annnan
10 lat temu

dziękuję za kolejną lekcję historii