Jak co roku, wraz z Olkuskim Festiwalem Muzyki Organowej, Galeria OK.NO pokazała  3 października br. w Centrum Kultury prace swoich artystów: Anny Kajdy, Stanisława Wywioła, Adama Sowuli, Malwiny Kocot (fotografia), Jacka Majcherkiewicza, Mariusza Połecia, Zofii Wywioł i Sylwii Izdebskiej. Prace są „nowe”, z roku 2010, jeszcze pachną farbą, możemy zatem zobaczyć, w którą stronę idą nasi artyści. I tak: Anna Kajda przedstawia wnętrza świątyń i kapliczki w ciężkiej, surowej, poważnej tonacji czerwieni i czerni. To malarstwo o wyraźnym duchu sakralnym. Mariusz Połeć prezentuje abstrakcyjne, fotograficzne kolaże, Zofia Wywioł – dwa sympatyczne, pogodne obrazy: małej skrzypaczki z uśmiechniętą, realistyczną, współczesną muzą oraz portret dwu pań w dawnym stylu. Jacek Majcherkiewicz – drogę krzyżową artysty oraz jedyny na tej wystawie obraz z motywem Olkusza.

Tradycyjne w treści fotogramy Adama Sowuli wspominają minione lato i zapowiadają zbliżającą się zimę, a Malwina Kocot fascynuje skomplikowanymi mechanizmami. Anna Płachecka prezentuje niezbyt czytelne motywy symboliczne. Z całym szacunkiem dla olkuskich mistrzów pędzla trzeba stwierdzić, że poziom wystawy jest nierówny. Trzeba jednak iść koniecznie do Centrum Kultury ze względu na trzy znakomite obrazy Stanisława Wywioła, przedstawiające romańskie tympanony Katedry Notre Dame. Wycinające się z pustki, z przestrzeni różnokolorowej, z powietrza, w trzech różnych tonacjach kolorystycznych, są pełne rozmachu i precyzji wykonania. To jednak nie martwe fotografie, lecz znakomite dzieła sztuki malarskiej. Tympanony były w sztuce romańskiej i gotyckiej sumą wiedzy i filozofii ówczesnego człowieka. Stanisław Wywioł, dzięki swojej sztuce, tę wiedzę pokazał znakomicie.
„Za ścianą” w Galerii Sztuki Współczesnej BWA widzimy sztukę absolutnie odmienną. To wystawa Marka Wawry, urodzonego w roku 1953 artysty z Kielc. Jak pisze w swej pracy magisterskiej Rafał Łagoski: „Marek Wawro nie ukończył studiów plastycznych (ani żadnej szkoły plastycznej, jest więc artystą samorodnym – FL) ale przez ciężką pracę, długą drogą doskonalenia własnego talentu, pasji wewnętrznej, potrzeby tworzenia i wypowiadania się przez sztukę – stał się znanym malarzem, grafikiem, rysownikiem i twórcą eksperymentującym z innymi środkami wyrazu…” Swoje dzieła wystawia na licznych wystawach (w ciągu 30 lat aktywności miał ich ponad 30), głównie w środowisku kieleckim, ale również w innych miastach w kraju i ekspozycjach zagranicznych. Na wstępie oglądamy film z dziesiątkami różnych ujęć przechodzących przez ekran i przez głowę artysty: pamięć, rodzina, historia, ojciec, matka, dom, wiara, Bóg, ubóstwo, słowa, gesty, akcje, mieć, być itd. To swoisty przewodnik po świecie artysty, udokumentowany prezentowanymi obrazami, wśród których centralne miejsce zajmuje autoportret Wawry. Autor, jak twierdzi, stosuje tu technikę Environment 2010, czyli jak pisze encyklopedia: „sztucznie tworzone sytuacje przestrzenne przeznaczone dla osób pasywnie w niej uczestniczących”. Jest to zatem abstrakcyjny, rozbity czarno-biały świat pojęć i rozsypanych słów. I to wszystko tworzy świat przedstawiony artysty. „Interior”- wnętrze. To słowo powtarza się wielokrotnie, podobnie jak słowo szum. Na obrazach mamy nie tylko warstwę plastyczną, ale i słowa polsko-angielskie, jakby komentarze do tego, co widzimy, np. podpisy: detail, wall, pamięć, home, przejście (od bieli do czerni), interior Cube, horyzonty, kręgi, koła i półkola, it’s my room.
Nie jest to wystawa i sztuka łatwa, piękna w potocznym zrozumieniu (kolorystycznie dominują kolory ciemne), dopiero zsumowanie wszystkich rozsypanych drobiazgów, owych „puzzli”, daje nam pojęcie o artyście i jego świecie przeżyć wewnętrznych.
Warto równocześnie odwiedzić obie wystawy (do 18 października) i skonfrontować ze sobą to, co zobaczymy. Na marginesie: gdybyśmy chcieli posłużyć się katalogiem wystawy, to spotkamy tam między innymi takie zdania: „Wawro ma nieskończony potencjał kreatywności  w różnych przestrzeniach, a ostatnio w swej powadze staje się coraz bardziej eschatyczna, zawieszona pomiędzy rejonami pragnień a sferą podziemia człowieczej ciemności. Przepełnia ją powaga przesłań i czujnego zachowania się twórcy wobec tego, co przynosi dzień dzisiejszy i niedookreślone jutro”. Taki nieznośny, pseudouczony i pseudofilozoficzny bełkot spotkamy niemal w każdym katalogu!

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o