Olkusz

W dniu 30 kwietnie 2021 r. Srebrne Lwice wygrały po raz dwunasty w tym sezonie! Podopieczne Kamila Zawady w stolicy Małopolski nie miały łatwo, ale ostatecznie w drugiej połowie potwierdziły na parkiecie swoją dominację i zgarnęły trzy punkty kosztem coraz lepiej radzących sobie w I-ligowym towarzystwie „Pasiaczek”. Najskuteczniejszą zawodniczką spotkania została Paula Masiuda. Kapitan olkuskiego zespołu przez godzinę rzuciła 13 bramek, mocno przybliżając się do tytułu „Królowej Strzelczyń” za zapleczu PGNiG Superligi.

KRAKOWIANKI ŻĄDNE REWANŻU

Szczypiornistki SPR-u już przed tygodniem zagwarantowały sobie 2. miejsce w tabeli, więc do spotkania w stolicy Małopolski podeszły na większym luzie i ze sporymi roszadami w składzie. Trener Zawada tak jak zapowiedział, tak zrobił – wystawił do gry dwie różne szóstki, w których znalazły się też młodsze zawodniczki, grające do tej pory mniej od swoich starszych koleżanek. Krakowianki zwietrzyły więc szansę na udany rewanż za ubiegłoroczną porażkę w Olkuszu, kiedy to „Pasiaczki” przegrały różnicą aż 18 goli. W listopadzie drużyna Krzysztofa Kutrzeby przy Wiejskiej wypadła blado, teraz miało być zupełnie inaczej i rzeczywiście było. Gospodynie piątkowego starcia na przestrzeni kilku miesięcy dojrzały, co potwierdzają wyniki z drugiej części sezonu. Progres sportowy krakowianki potwierdziły na boisko także w starciu z Lwicami.

SKUTECZNE OTWARCIE GOSPODYŃ

„Pasiaczki” od pierwszych akcji potwierdzały ogromną chęć sprawienia niespodzianki. Po 6 minutach prowadziły 5:1, a szczególnie mocno we znaki olkuszankom dała się Patrycja Jałowicka – była zawodniczka SPR-u, która zdobyła cztery z pięciu trafień dla swojego zespołu. Przyjezdne potrzebowały chwili aby opanować emocje i nawiązać do świetnie zmotywowanych krakowianek, którym na początku wychodziło niemal wszystko. Bezcenne w takich momentach doświadczenie Pauli Masiudy po raz kolejny w tej kampanii zapewniło olkuszankom względny spokój. Bramki kapitan przy wsparciu skrzydłowych – Pauliny Łuczyk i Julii Mrozowskiej, w 10. minucie pozwoliły doprowadzić do remisu 6:6. Miejscowe wcale jednak nie zamierzały pasować. Ponownie śmiało ruszyły do przodu, a za sprawą Justyny Staroń, Laury Świątek i Katarzyny Kamusińskiej odzyskały czterobramkowe prowadzenie (10:6 po premierowym kwadransie).

BRAMKOWA SZARPANINA

Nie minęła 20. minuta, a Srebrne Lwice ponownie zniwelowały dystans do rywalek. Trafiały: Masiuda z akcji, Sołościuk ze skrzydła i znowu Masiuda, ale tym razem z rzutu karnego. Ze stanu 10:9, wkrótce zrobiło się 13:9. Zasługa to głównie skutecznej w tym fragmencie Justyny Staroń. Lwice również miały swoje okazje, ale w pierwszej połowie sporo było po ich stronie niedociągnięć, co sprawiło, że „Pasiaczki” w 27. minucie po golu Pauliny Klimowicz miały już pięć trafień w zapasie (17:12). Końcówka już dla faworyzowanych gości. Masiuda dwukrotnie celnie przymierzyła z linii siódmego metra po faulach na jej szarżujących koleżankach, a wynik do przerwy na 17:15 ustaliła Sołościuk. Ostatnim punktem pierwszej odsłony była doskonała interwencja Dagmary Knapik, a właściwie trzy doskonałe obrony bramkarki SPR-u w jednej akcji. Murowany kandydat do parady sezonu.

GÓRĄ DOŚWIADCZENIE

Zmiana stron stała się początkiem zmiany boiskowych wydarzeń. Co prawda pierwsze chwile po wznowieniu dawały nadzieje krakowiankom na utarcie nosa wiceliderkom tabeli, ale im dłużej trwała druga połowa, tym bardziej zaznaczała się przewaga olkuskich piłkarek. Sygnał do ataku dała niezastąpiona Masiuda, a za swoją kapitan równym krokiem poszły aktywne skrzydłowe – Łuczyk z Mrozowską. Dzięki trafieniom z bocznych sektorów boiska w 41. minucie Lwice objęły pierwsze w tym meczu prowadzenie (21:20). Niby późno mając na względzie poprzednie bezpośrednie pojedynki, ale najważniejsze w tym wszystkim było to, że raz zdobytą przewagę podopieczne trenera Zawady potrafiły utrzymać do samego końca. Na parkiecie trwała zażarta walka o każdą piłkę. W końcu potyczki na linii Olkusz – Kraków śmiało można nazwać derbami, a jak wiadomo, w spotkaniach sąsiadów zza miedzy często iskrzy. Sędziowie nie szczędzili wykluczeń, a nawet czerwonych kartek. W 45. min trzecią dwuminutową karę otrzymała Wiktoria Sioła, więc obrotowa Srebrnych Lwic obejrzała czerwoną kartkę. Niedługo potem siły na placu gry się wyrównały, bo za atak na twarz Magdaleny Barczyk czerwony kartonik otrzymała również Patrycja Jałowicka. Obie ekipy straciły w ostatniej fazie pojedynku ważne dla siebie ogniwa, więc trenerzy zostali zmuszeni do szukania naprędce nowych rozwiązań. Wydaje się, że lepszy sposób na przeciwnika znalazł Kamil Zawada. Szkoleniowiec olkuskiego zespołu postawił na Kingę Kasprowicz, a ta zdobyła jedną z ważniejszych bramek tego spotkania. Zanim jednak tegoroczna maturzystka trafiła ze środka, do meczowego protokołu po stronie Lwic wpisały się Anna Andrzejczyk, Paulina Łuczyk i po czterykroć Paula Masiuda, która swoim występem jak nikt inny zasłużyła na miano absolutnego MVP spotkania. Drugą bohaterką piątkowego starcia przy alei Marszałka Focha należy okrzyknąć Aleksandrę Nowicką. 22-letnia bramkarka SPR-u w przerwie zmieniła Dagmarę Knapik, a swój pobyt na parkiecie zaznaczyła kilkoma błyskotliwymi interwencjami. Ola zatrzymywała „Pasiaczki” przy ich próbach rzutów właściwie z każdej pozycji. Zwieńczeniem świetnej postawy Nowickiej był obroniony rzut karny wykonywany przez Katarzynę Kamusińską. Ta sytuacja ostatecznie przesądziła o dwunastej w sezonie wygranej Srebrnych Lwic, które w najbliższą sobotę 8 maja meczem w Chrzanowie z SPR-em Gliwice zakończą tegoroczną rywalizację o punkty na zapleczu żeńskiej elity.

KRÓLOWA JEST TYLKO JEDNA

Mimo, że do zakończenia sezonu zasadniczego 2020/2021 pozostała jeszcze ostatnia 18. kolejka, to jednak trudno zakładać, aby Paula Masiuda straciła prowadzenie w klasyfikacji najlepszych strzelczyń I Ligi Kobiet gr. B. W piątkowy wieczór kapitan Srebrnych Lwic do swojego prywatnego konta dołożyła 13 kolejnych trafień, co sprawia, że obecnie ma już 122 bramki pod swoim nazwiskiem. To o 21 goli więcej od drugiej w tym samym zestawieniu Sandry Matusik z Żor. Tylko jakiś wybitny występ zawodniczki MTS-u i zarazem totalna niemoc rozgrywającej SPR-u mogłyby zmienić kolejność na szczycie indywidualnej klasyfikacji.

I LIGA KOBIET gr. B – 17. Kolejka

KS Cracovia 1906 – SPR Olkusz 29:31 (17:15)

Cracovia: Stępnik, Wójcik-Zgud, Szwonka – Jałowicka (6), Staroń (5), Dzidek (5), Kamusińska (4), Świątek (4), Stachowicz (2), Reichel (1), Klimowicz (1), Podzielinska (1), Wajda, Wojas, Chrześcijańska, Kawa.

SPR: Knapik, Nowicka – Masiuda (13), Łuczyk (6), Mrozowska (4), Sołościuk (4), Radlak (1), Andrzejczyk (1), K. Kasprowicz (1), A. Kasprowicz (1), Barczyk, Sioła, Pietruszka, Zub.

Sędziowali: Andrzej Kierczak i Tomasz Wrona

SPR Olkusz (PK)

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o