– Tereny leśne to nie wysypisko! Szkoda, że okoliczna hołota nie potrafi tego zrozumieć – z takim, dość emocjonalnym stwierdzeniem, zwrócił się niedawno do naszej redakcji jeden z mieszkańców Olkusza. Jego irytację wywołały śmieci, których pełno jest w okolicznych lasach. Nadleśnictwo zapewnia, że robi co może, aby usuwać nieczystości z podległych sobie terenów. Dopóki jednak społeczeństwo nie nauczy się sprzątać samo po sobie, będzie to iście syzyfowa praca.

Statystyki prowadzone przez Lasy Państwowe są alarmujące. W polskich lasach co roku lądują tony odpadów. Tylko w ciągu jednego roku wywieziono z nich około 108 tys. m3 śmieci, z czego ponad 80% stanowiły odpady użytkowe, począwszy od opakowań, a skończywszy na urządzeniach AGD i meblach czy częściach samochodowych.  

– Wśród 430 naszych nadleśnictw w Polsce praktycznie nie ma żadnego, w którym nie występowałby problem śmieci. Co roku usuwamy z lasów odpady, które wypełniłyby ponad tysiąc wagonów kolejowych, wydając na to 20 milionów złotych – wyliczał niedawno w mediach Andrzej Konieczny, dyrektor generalny Lasów Państwowych. Niestety, podobnie jest i w naszej okolicy.

Kto robi „syf” w lesie?

„Brudasów” zaśmiecających tereny leśne podzielić możemy na dwie kategorie. Pierwsza z nich to osoby, które wybrały się tam na spacer lub ognisko i „zapomniały” po sobie posprzątać.  Efektem ich beztroski są porozrzucane między drzewami: puszki, butelki, papierki czy opakowania po chipsach. Drugą grupę stanowią osoby gromadzące na swoich posesjach odpady po to, aby później zostawić je w krzakach lub przy drodze.

Zdaniem interweniującego w naszej redakcji Czytelnika, nie jest to kwestia pazerności i chęci zaoszczędzenia, lecz ewidentnie złej woli. – Zupełnie tego nie rozumiem. Do gminy i tak trzeba odprowadzić opłatę za śmieci wyprodukowane przez każdego zamieszkałego na danej posesji mieszkańca. Większe gabaryty można zaś zostawić w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów. Przyjmą je za darmo. Gdzie tu więc sens i logika? – słyszymy w trakcie telefonicznej rozmowy.

Jak wygląda kwestia sprzątania?

Postanowiliśmy zapytać w olkuskim nadleśnictwie, jak wygląda kwestia sprzątania lasów w naszej okolicy. Z udzielonej odwiedzi wynika, że śmieci pozostawiane przez ludzi w lasach zbierane są na bieżąco przez pracowników zakładów usług leśnych na podstawie wystawianego co miesiąc przez leśniczego zlecenia. Zebrane do zielonych, opatrzonych logotypem Lasów Państwowych worków, pozostawiane są w miejscach zbiórki odpadów. Stamtąd odbierane są przez Zakład Gospodarki Komunalnej „Bolesław” na podstawie umowy podpisanej z nadleśnictwem.

Zebrane w punktach zbiórki odpady ZGK odbiera zwykle w ostatnim tygodniu miesiąca. Umowa z tą firmą do tej pory była podpisywana na okres od marca do listopada. Miesiące zimowe, ze względu na  mniejszy ruch turystyczny, mniejsze ilości śmieci oraz zaleganie pokrywy śnieżnej były pomijane. Jak przyznają przedstawiciele nadleśnictwa, rozwiązanie to wymaga jednak weryfikacji.

O jakich ilościach mówimy? – W 2019 r. nadleśnictwo Olkusz wydało na usunięcie śmieci kwotę niespełna 60 tys. zł. Za pieniądze te wywieziono 415 m3 odpadów, zgromadzonych w 3461 workach.  W 2020 r., na koniec czerwca, kwota za uprzątnięcie i wywóz 130 m3 śmieci (1086 worków) wyniosła ponad 25 tys. zł – wyliczają przedstawiciele nadleśnictwa.

Specjalne kosze dla spacerowiczów

Aby ułatwić życie osobom spacerującym po lesie, między drzewami zaczęły pojawiać się drewniane kosze na śmieci. Ich usadowienie wzdłuż uczęszczanej, a jednocześnie  mocno zaśmiecanej trasy przy rzece „Witeradówce” jest efektem wspólnej inicjatywy Nadleśnictwa Olkusz, Gminy Olkusz i straży miejskiej.

– Ze względu na bardzo dużą penetrację tego terenu przez mieszkańców okolicznych osiedli i narastający problem zaśmiecania, nadleśnictwo posadowiło już jedenaście koszy, a planuje postawić kolejne pięć. Uchwyty wraz z workami stoją dopiero miesiąc i częstotliwość ich opróżniania będzie dostosowana do potrzeb określonych na podstawie poczynionych obserwacji. Działania podjęto wspólnie z gminą i  strażą miejską, gdyż zależy nam na utrzymaniu porządku na terenach leśnych wokół osiedli – tłumaczy Marcin Polak, nadleśniczy Nadleśnictwa Olkusz.

Bałaganiarzu, licz się z odpowiedzialnością!

Śmieci w lesie to nie tylko kwestie estetyki, ale także zagrożenie dla żyjących tam zwierząt, dla których mogą one stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo. Odpadki wywiezione przez ludzi są źródłem metali ciężkich, które powodują skażenie gleby, wód podziemnych i powierzchniowych. Ponadto rozkładające się śmieci przyczyniają się do powstawania pożarów, ponieważ podczas rozkładu wytwarzają się gazy, prowadzące do samozapłonu.

Warto pamiętać, że za wywiezienie śmieci do lasu można dostać mandat do 500 zł. Kary za podrzucanie odpadów mogą być nakładane zarówno na mieszkańców, jak i na firmy. W roku 2019 r. w naszej okolicy odnotowano pięć zgłoszeń dotyczących takich praktyk. W trzech przypadkach ustalono dane winowajców, którzy musieli zapłacić kary i po sobie posprzątać. Przeciwko jednemu z nich skierowano sprawę do sądu. W tym roku wpłynęło już sześć podobnych zgłoszeń.

Resort środowiska pracuje obecnie nad podniesieniem grzywny za śmiecenie w lasach z obecnych 500 zł do 5 tysięcy zł. Dodatkowo sąd będzie mógł nałożyć karę sprzątania lasu. Oprócz naprawienia wyrządzonej szkody, sędziowie będą mogli orzec dodatkową karę w postaci prac społecznych polegających na sprzątaniu obszarów leśnych przez określony czas, np. przez miesiąc.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o