Poezja to ciężki kawałek chleba. Są poeci, którzy piszą „ot tak”, a są i tacy, dla których „pisanie jest męką”. Czym jest poezja dla Łukasza Jarosza, skąd czerpie natchnienie? Na te i wiele innych pytań udzielił odpowiedzi nasz rodzimy poeta, podczas spotkania w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Olkuszu, w miniony czwartek.

Łukasz Jarosz, poeta, wokalista, perkusista i tekściarz zespołu Lesers Bend, został nagrodzony za swój debiutancki tomik „Soma” prestiżową I nagrodą w Konkursie Młodych Twórców im. Witolda Gombrowicza, Fundacji Kultury (2007) oraz Nagrodą Złoty Środek Poezji (2008). Ponadto Pan Łukasz jest szanowanym nauczycielem jednej z olkuskich podstawówek, gdzie już od najmłodszych lat próbuje w swoich wychowankach zaszczepić miłość do poezji. Fan Wojaczka, Bursy i Miłosza jest autorem sześciu niezwykłych tomików wierszy, z których ostatni, „Pełna krew” (maj 2012) został wydany w znanym i cenionym wydawnictwie Znak.

 

Jaka jest więc poezja Jarosza? Niestety, niełatwa w odbiorze, jednak im bardziej zaczniemy „wczytywać się” w utwory poety, tym więcej odnajdziemy punktów wspólnych, co pozwoli nam odkryć ich głęboko ukryte piękno. „Dobra poezja” ma wszak to do siebie, że nie jest przeznaczona dla wszystkich, co nie przekreśla oczywiście faktu, iż delektować się nią nie mogą i początkujący czytelnicy. Wiersze Łukasza Jarosza z tomu na tom ewoluują. Każdy zbiór to osobna historia, która zawiera pewien „wycinek” z życia poety, pewne lata. Począwszy od tomiku „Soma”, przez „Biały tydzień”, aż po „Pełną krew” można zauważyć, że autor coraz częściej odchodzi od poezji osobistej, intymnej, ku „szerszej” wypowiedzi, dając dojść do głosu innym. Omija tematy polityczne, nie komentuje spraw publicznych, gdyż jak sam twierdzi, nie tylko go to nie interesuje, ale także nie ma to najmniejszego sensu. „Pisać jest coraz trudniej” – twierdzi poeta, dlatego prawie każdy wiersz jest, można by rzec, sumą niezliczonych operacji dokonywanych na nim samym. Autor stara się nie powtarzać, chce omijać wątki, które już gdzieś kiedyś wybrzmiały, chce by jego poezja ciągle się zmieniała, „po prostu żyła” – jak to świetnie podsumował sam Łukasz Jarosz.

Spotkanie z poetą było niezwykle ciekawym i inspirującym doświadczeniem. Autor zdecydowanie obala mit zamkniętego w sobie artysty, nie mającego do powiedzenia nic poza komentowaniem swojej twórczości. Godzina spędzona w towarzystwie poety, który okraszał swoje „opowieści” anegdotami, minęła bardzo szybko, przede wszystkim dlatego, że Łukasz Jarosz jest szalenie pozytywną postacią. Nie dziwią mnie więc słowa poety, który twierdzi, że „ma szczęście do ludzi”, bo jak tu nie mieć szczęścia, będąc tak otwartym człowiekiem.

Zainteresowanych szeroką działalnością kulturalną Jarosza odsyłam na jego osobistą stronę internetową http://lukaszjarosz.com/ ,gdzie nie tylko można posłuchać muzyki, do której poeta pisze teksty, ale także zaznajomić się bez wychodzenia z domu z jego twórczością poetycką. Warto dodać, że fanów i miłośników Łukasza Jarosza czeka już niedługo niespodzianka, a co nią będzie? „Nowy projekt”, choć sam poeta nie przepada za tym sformułowaniem, z pewnością zaskoczy wszystkich, o czym już niebawem się przekonamy.

 

3
Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
3 Wątków
0 Odpowiedzi
0 Subskrybentów
 
Najbardziej aktywny
Najczęściej komentowany
0 Autorzy komentarzy
kolega ze studiowogrdawni koledzy Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kolega ze studiow
kolega ze studiow

oraz pan Łukasz studiował i ukonczyl polonistyke na US. NIezapomniane studia w pubie dziupla. bylismy mlodzi i spragnieni.

ogr
ogr

dobry tytuł! nie zaglądam do działu kultura, a tu tytuł mnie zaciekawił .

dawni koledzy
dawni koledzy

Pan Łukasz Jarosz wychował się w leśniczówce w Olewinie i uczęśzczał do Szkoły Podstawowej w Sienicznie – jesteśmy dumni z Łukasza.