Ulica Spółdzielcza

Ulewne deszcze i napływająca zewsząd woda spowodowały, że ulica Spółdzielcza zamieniła się w wielki staw. Zresztą, nie pierwszy raz. I nie można tego tłumaczyć anomaliami pogodowymi, jak niektórzy zwykli to robić. Nawet przy zwykłym deszczu przejechanie tą drogą samochodem, o przejściu pieszo nie mówiąc, niejednego doprowadziły do szewskiej pasji. Pikanterii tej sprawie dodaje fakt, że dosłownie kilkadziesiąt metrów od tego miejsca znajduje się siedziba Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Jak się okazuje, wina leży jednak po stronie administratora drogi, czyli gminy.

Właściciele pobliskich zakładów i firm nie mają już siły na przekonywanie władz, że zrobienie porządku z odpływami w tym miejscu jest konieczne. – To trwa już od kilku lat. Przy większym deszczu auta nie mogą przejechać. Niejeden w tej wodzie ugrzązł. Klienci się denerwują, my się denerwujemy, ale nasze prośby o szybką interwencję są bezskuteczne – oburza się jeden z przedsiębiorców z ulicy Spółdzielczej. – To jest niemożliwe, żeby przy zjeździe z drogi krajowej wjeżdżać prosto do stawu – zauważa. Na dodatek woda podmywa pobocze i niszczy asfalt, drążąc w nim dziury.

– Na tym odcinku nie ma w chwili obecnej kanalizacji deszczowej. Siedem lat temu została wykonana kanalizacja deszczowa na ulicy Głowackiego i ulicy Spółdzielczej, która nie posiada odpływu do miejskiej kanalizacji deszczowej. Kolektor deszczowy jest zakończony po północnej stronie drogi krajowej nr 94, naprzeciwko stacji Statoil. Brakujący odcinek wynosi około 280 metrów – tłumaczy naczelnik Wydziału drogowego olkuskiego magistratu, Artur Kocjan. Zauważa on, że problem polega przede wszystkim na odwodnieniu północno-zachodniej części miasta, a konkretnie chodzi o ulice: Głowackiego, Spółdzielczą oraz część ulicy Kluczewskiej, jak również przyległą część ulicy Długiej. Zbiera się tam woda spływająca z Góry Pomorskiej i często wybijają źródła. 

Jak się okazuje, gmina Olkusz posiada projekt techniczny wykonania tego odcinka kanalizacji. Mało tego, miał on być zrealizowany w 2008 roku, ale brakło pieniędzy, a konkretnie około 1 miliona 300 tysięcy złotych. Dlatego musimy zadowolić się rozwiązaniem doraźnym, polegającym na zdejmowaniu pokryw od studzienek i kierowaniu wody do kanalizacji sanitarnej, co po poniedziałkowej ulewie zrobili pracownicy PWiK.  – Dopóki nie zostanie połączona kanalizacja w ulicy Głowackiego i Spółdzielczej z kolektorem, problem wód deszczowych na tym odcinku zawsze będzie występował. Doraźnym rozwiązaniem jest zrzut tej ilości wód na skrzyżowaniu ulicy Kluczewskiej i Spółdzielczej do kanalizacji sanitarnej, każdorazowo za zgodą PWiK w Olkuszu – dodaje Kocjan.

Takie rozwiązanie nikogo nie zadowala. Plany powstania deszczówki w tym rejonie są od kilku lat. –  Każdorazowo decyzja o realizacji podejmowana jest przez burmistrza oraz przez radę gminy, która zatwierdza projekt budżetu wraz z zadaniami do realizacji na bieżący rok. W chwili obecnej takie zadanie inwestycyjne nie jest ujęte w budżecie, być może w przyszłym roku – mówi naczelnik wydziału drogowego.

Radni tłumaczą się, jak zawsze, tym, że pilnych inwestycji jest w mieście więcej, a przy kryzysowym budżecie trudno wybrać tę najważniejszą. Tłumaczenie o tyle bezsensowne, że w tym przypadku zaniedbania mogą się skończyć zniszczeniami, których usunięcie będzie kosztowało miasto o wiele więcej niż sama inwestycja. – W tym roku i poprzednim zostało przeprowadzonych wiele inwestycji, na które część pieniędzy pozyskaliśmy z Unii, ale część musieliśmy przecież dołożyć z własnych środków – dodaje Jarosław Medyński, rzecznik prasowy UMiG w Olkuszu. Ten ostatni argument być może jest przekonywujący. Tyle tylko, że problem na Spółdzielczej nie pojawił się z dnia na dzień, o czym najlepiej świadczy fakt ujęcia go w planach siedem lat temu.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o