Maciej Zembaty

Wszyscy ci, których paskudna pogoda nie zraziła do tego, żeby wyjść z domu i przyjść do Centrum Kultury na koncert Macieja Zembatego, na pewno tego nie żałują. Artysta, znany w czasach komuny z niegrzecznych piosenek, jest najlepszym tłumaczem i wykonawcą piosenek Leonarda Cohena w języku polskim. Chociaż sam Cohen twierdzi, że najlepszym w ogóle. Olkuska publiczność mogła posłuchać tych interpretacji podczas koncertu „In my secret … live”. Ale nie była to pierwsza wizyta artysty w Olkuszu. Są tacy, którzy pamiętają jego koncert sprzed ponad dwudziestu laty. A wiedzieć trzeba, że Zembaty był jednym z tych artystów, którego utwory rozpowszechniane były również poza oficjalnym obiegiem. Tłumaczenie Cohenowskiej piosenki „The partisan” stało się hymnem przywódców Solidarności internowanych w okresie stanu wojennego.

Szczęśliwe zrządzenie losu sprawiło, że akurat w niedzielę artysta obchodził swoje sześćdziesiąte szóste urodziny, o czym olkuscy fani nie zapomnieli. – Mnóstwo ludzi i to „Sto lat”… Jestem wzruszony. Dziękuję bardzo – nie ukrywał wzruszenia Maciej Zembaty. Dobry humor i trafne uwagi nie opuszczały go nawet na chwilę. Znany z ciętej riposty satyryk opowiadał również anegdoty związane z samym Cohenem.

Maciej Zembaty

Wydaje się, że życie i twórczość Kanadyjczyka nie mają zbyt wielu tajemnic przed Zembatym. – Przetłumaczyłem prawie wszystko, jeśli chodzi o pieśni i ballady, dużą część wierszy, jedną powieść. To jest ogromna robota. Jedna z moich ważniejszych. A może i najważniejsza. Diabli wiedzą – kwituje. Właśnie z tych powodów Maciej Zembaty jest teraz przede wszystkim kojarzony z twórczością Cohena, a nie własną, która przecież do marnych nie należy. Jemu samemu wcale to nie przeszkadza. – Nie jest to złe skojarzenie – zapewnia. Leonard Cohen ma na świecie setki naśladowców. Jednak to Zembatemu udało się przetłumaczyć i nagrać najwięcej jego piosenek w języku obcym. 

Po latEla Dębskaach przyznaje, że chętnie wróciłby do niektórych tłumaczeń, żeby je jeszcze dopracować. Wydaje mu się, że dopiero dzisiaj bardziej je rozumie. – Zawsze była między nami ta dziesięcioletnia różnica wieku i to jest sporo. Musi minąć wiele, wiele lat, żeby ta różnica się zmniejszyła. Wydaje mi się, że dzisiaj rozumiem go na pewno lepiej niż wtedy, kiedy zaczynałem go tłumaczyć w 76. roku. Wtedy to była raczej intuicja, a teraz niektóre rzeczy już wiem na jego temat i jest mi łatwiej w związku z tym – komentuje Maciej Zembaty. Ważną dla niego sprawą jest także kontakt osobisty z Cohenem. Zawsze może zapytać, kiedy czegoś nie jest pewien. – To bardzo fajny i skromny facet. I mądry, i wrażliwy – mówi Zembaty o swoim mistrzu. Sympatia wydaje się być wzajemna. Kiedy Leonard Cohen dostał kilka lat temu Fryderyka za najlepiej sprzedającą się płytę zagraniczną, w wywiadzie telewizyjnym sporo miejsca poświęcił swojemu polskiemu przyjacielowi. Cohenowi podoba się Cohen Zembatego.

Olkuska publiczność też nie pozostała obojętna na jego twórczość. Maciej Zembaty w towarzystwie Eli Dębskiej, Sebastiana Wojkowskiego i Tadeusza Klimonty zagrali między innymi takie utwory, jak: „Zuzanna”, „Słynny niebieski prochowiec”,  „Zielony ogarek” i wreszcie „W moim sekretnym życiu” oraz kultowe „Alleluja”. Dębska, aktorka i piosenkarka, oczarowała głosem, wykonując piosenkę „Maleńka, nie można się żegnać w ten sposób”.

Organizatorem koncertu był Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu. Patronat medialny objął „Przegląd Olkuski”.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o