aaa spr superliga

EKS Start Elbląg – SPR Olkusz 32:19 (17:12)

Ligowa rzeczywistość bywa brutalna. Tydzień po premierowym zwycięstwie na parkietach kobiecej PGNiG Superligi z Jelenią Górą, piłkarki ręczne Stowarzyszenia Piłki Ręcznej Olkusz wróciły z niczym z dalekiego Elbląga. Bardziej wtajemniczeni w rozgrywki kibice przewidywali taki scenariusz, a to dlatego, że tamtejszy Start jest solidną ekipą, która przed własną publicznością wygrywa właściwie zawsze. „Srebrne Lwice” choć walczyły, to jednak przegrały wysoko, różnicą 13 bramek.

 

Zespół Marka Płatka i Mariana Gawędy prowadził w niedzielę tylko raz, na samym początku, kiedy to wynik spotkania otworzyła Paulina Marszałek. Następne minuty były już popisem skuteczności miejscowych zawodniczek, które systematycznie powiększały przewagę. Z 0:1 szybko zrobiło się 5:1, a później 8:4 i 13:8. Olkuszanki, mimo chęci i wielu prób, nie potrafiły złamać dobrze zorganizowanej ekipy gospodyń. W szeregach Startu brylowała głównie Joanna Waga, trafiając zarówno po kombinacyjnych akcjach, jak i z rzutów karnych. Podobnych atutów brakowało po stronie przyjezdnych, a sama Marszałek nie była w stanie odwrócić losów pojedynku. Zupełnie inną kwestią tego meczu była jego organizacja. Hala w Elblągu to prawdziwy kolos, który może pomieścić blisko trzy tysiące ludzi. Trudno było się spodziewać, że potyczka Startu z niewielkim przecież SPR-em przyciągnie na trybuny komplet widzów. I choć siedziska wypełniły się raptem w 1/3, to i tak atmosfera była niezapomniana. Fani Startu mieli co świętować, bowiem ich zespół pewny zwycięstwa był już właściwie do przerwy, kiedy to prowadził różnicą pięciu trafień.

Oczywiście sport był już świadkiem wielu nagłych zwrotów akcji i nieprzewidzianych sytuacji. Jednak nie tym razem… Drugie 30 minut śmiało można określić mianem formalności. Gospodynie umiejętnie pilnowały wyniku, dając przy tym popis siły swojego ataku. Dość napisać, że po zmianie stron zespół Antoniego Pareckiego rzucił dwa razy więcej bramek aniżeli olkuskie „Lwice”. I kto wie, czy właśnie nie różnica klasy dzieliła obie drużyny. Wątpliwości nie było, bo i Start zagrał na poziomie, do którego naszemu zespołowi ciężko było dorównać. Odwołując się do słów trenera Marka Płatka wypowiedzianych przed tygodniem, po wygranej nad Jelenią Górą: porażki i zwycięstwa jeszcze przyjdą. Pierwsza z nich przyszła bardzo szybko, teraz trzeba więc mocno ściskać kciuki za kolejne tygodnie, aby ta najbliższa przymusowa pauza mobilizująco podziałała na dziewczyny. A walczyć jest o co, bo najbliższymi rywalami SPR-u będą Olimpia Beskid Nowy Sącz oraz Ruch Chorzów, czyli drużyny w „zasięgu” olkuskich Lwic.

EKS Start Elbląg – SPR Olkusz 32:19 (17:12)

Mecz w minutach:
10 min – 6:3
20 min – 12:7
30 min – 17:12
40 min – 21:14
50 min – 24:17
60 min – 32:19

Start: Sielicka, Kędzierska – Waga (9), Koniuszaniec (5), Grzyb (4), Aleksandrowicz (3), Karwecka (3), Wolska (2), Jędrzejczyk (2), Klonowska (1), Jałoszewska (1), Zoria (1), Cekała (1), Janaczek (1), Sądej.

SPR Olkusz: Hoffman, Staś, Knapik – Marszałek (5), Wicik (3), Pastwa (2), Fierka (2), Przytuła (2), Tarnowska (1), Rzeszutek (1), Cwalina (1), Wcześniak (1), Basiak (1), Sikorska.

Sędziowali: Grzegorz Młyński (Zwoleń) i Bartłomiej Skwarek (Warszawa)
Widzów: 1000.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o