spr sambor2016

SPR Olkusz – MTS Kwidzyn 45:26 (25:11)
Jeżeli ktoś z fanów Srebrnych Lwic liczył na przedświąteczne emocje, to srogo się zawiódł. Biorąc jednak pod uwagę wynik końcowy, jak również samą postawę zawodniczek SPR-u podczas spotkania z MTS-em Kwidzyn, takie zawody można przeżywać zawsze.

Zespół Marcina Księżyka był w tym meczu faworytem, jednak raczej mało kto zakładał, że kwidzynianki będą w Olkuszu tak bezradne. A były, może i przez spotkanie, które rozegrały dzień wcześniej w Żorach. Tam ekipa z Pomorza sięgnęła po bardzo ważne dla siebie dwa punkty, ale zwycięstwo to okupiła sporym zmęczeniem, które było widoczne przy Wiejskiej.

Dla niektórych kibiców dziwne rozwiązanie działaczy z Kwidzyna – granie ligowych meczów dzień po dniu, można łatwo wytłumaczyć. Wszystko przez koszty związane z podróżą do Olkusza z drugiego końca Polski. Dwudniowy pobyt na południu pozwolił MTS-owi nieco zaoszczędzić pieniędzy. Nie oszczędził natomiast sportowego wizerunku klubu.

Lwice pobiły tegoroczny rekord, który… same ustanowiły w Warszawie. Nikt bowiem do tej pory w obecnym sezonie nie zdobył przez godzinę 45 bramek i można zaryzykować tezę, że nikt tego nie zrobi do samego końca, bowiem takie strzeleckie fajerwerki w piłce ręcznej, to na tym poziomie rzadkość.

Pierwsze dziesięć minut nie zapowiadało pogromu. Co prawda miejscowe kontrolowały przebieg gry, jednak ich prowadzenie było niewielkie (8:6). Od tego momentu olkuszanki bramki zaczęły zdobywać seriami (8:1 przez kolejne siedem minut). Przy wysokim prowadzeniu o czas dla swojej drużyny poprosił trener Księżyk. Chwila przerwy wcale nie wybiła Lwic z rytmu. Pięć kolejnych trafień Alicji Zacharskiej oraz dobra gra całej ekipy sprawiły, że do przerwy wynik brzmiał 25:11. Tak wysoko po pierwszych dwóch kwadransach SPR jeszcze nie prowadził.

Po zmianie stron na boisku systematycznie zaczynały meldować się wszystkie zawodniczki, jakie w Wielki Czwartek miał do dyspozycji olkuski sztab szkoleniowy. Budująca była postawa głównie wychowanek: Klaudii Wójcickiej, Pauliny Leńczuk, Klaudii Zub i Agaty Latały, które już nie pierwszy raz udowodniły, że przyszłość może należeć do nich. O drugiej połowie warto jedynie napisać, że się odbyła. Nie ma sensu rozpisywać się o pojedynku, który swoim przebiegiem przypominał raczej trening, aniżeli walkę o ligowe punkty. To rzeczywiście było jedynie lekkie przetarcie przed arcyważnym dla Lwic spotkaniem z Koroną Handball Kielce, które zaplanowano na 6 kwietnia. Gospodarzem będą kielczanki, a stawką meczu pozycja lidera I ligi.

SPR Olkusz – MTS Kwidzyn 45:26 (25:11)

SPR: Knapik, Staś, Petlic – Wójcicka (7), Przytuła (6), Zacharska (6), Wcześniak (6), Basiak (5), Leńczuk (4), Latała (4), Nowak (3), Frączek (2), Zub (2).

MTS: Kłos, Bielak, Wiśniewska – Świerczek (11), Gędłek (4), Szynkaruk (3), Pękala (3), Orlich (2), Pożoga (1), Zagórska (1), Zawalich (1), Hartman, Kowalska, Chmara, Siuda.

Sędziowie: Poloczek, Solecki
Widzów: 300.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o