SPR Olkusz – SMS ZPRP Gliwice 24:27 (12:13)

Kiedyś musiał nadejść ten moment. SPR Olkusz przez pierwszą część sezonu przeszedł bez porażki i do drugiej również przystępował w roli faworyta. Niestety, już premierowa potyczka z SMS Gliwice pokazała, że nikt na kolana przed „Lwicami” nie padnie i nie odda punktów bez walki. I choć olkuszanki zaczęły zgodnie z przedmeczowym scenariuszem, to jednak z każdą kolejną minutą ich przewaga topniała. Już do przerwy akademiczki objęły jednobramkowe prowadzenie.

Początek wyborny. Trafienia Leszczyńskiej oraz Pastwy już w pierwszych sekundach dały gospodyniom pewne prowadzenie. W 12. min wydawało się, że wzorem poprzednich spotkań w hali MOSiR-u dojdzie do deklasacji, bowiem na tablicy widniał wynik 8:2. Po dwa celne rzuty w tym okresie gry zaliczyły Przytuła i Basiak. Gliwiczanki „przy życiu” utrzymywała właściwie tylko Kozimur, która na trzynaście bramek akademiczek w pierwszej połowie, zdobyła aż siedem! W 17. min na listę strzelczyń po raz kolejny wpisała się Przytuła i było 11:6. Ale od tego momentu SPR jakby się zaciął. Miejscowe popełniały proste błędy, a gdy już dochodziły do pozycji rzutowych, nie miały pomysłu na pokonanie dobrze broniącej Natalii Świtaj. Na 12:8 trafiła jeszcze Przytuła, ale sześć ostatnich minut to już absolutna dominacja przyjezdnych i pięć kolejnych bramek, które pozwoliły im na przerwę zejść z minimalną przewagą (12:13).

Drugą część meczu celnym rzutem rozpoczęła Leszczyńska, więc gra znowu zaczęła się niejako od początku. Odpowiedziały Grobelska z Ważną i tak kolejne prowadzenie objęły podopieczne trenera Michała Pastuszko. Z czasem na parkiecie zapanował chaos. Mnożyły się niewymuszone straty oraz przestrzelone rzuty. Złościli się szkoleniowcy, widownia także stawała się coraz bardziej zniecierpliwiona. W 41. min po karnym egzekwowanym przez Szarą, gliwiczanki odskoczyły na trzy bramki (15:18). Ale, że to w piłce ręcznej właściwie żadna przewaga, po chwili obowiązywał już remis po 18. Podobała się w szczególności Przytuła. Po końcowej syrenie okazało się, że „Przytulanka” z dziewięcioma trafieniami została najskuteczniejszą  zawodniczką meczu. Szkoda tylko, że nie znalazło to przełożenia na zespołowy sukces. Choć jeszcze w 54. min „Lwice” potrafiły nawet wyjść na prowadzenie. Drużynę i kibiców uradowała Leszczyńska, lecz kilkanaście sekund później przeżyła osobisty dramat. Za faul taktyczny obejrzała czerwoną kartkę i przedwcześnie musiała zejść z boiska. Gliwiczanki wykorzystały swoją szansę bezbłędnie. Do stanu 25:25 doprowadziła Szarawaga, a później jej koleżanki dołożyły jeszcze trzy trafienia i tym sposobem wyjechały z Olkusza z kompletem punktów. – 22 minuty to zbyt mało, aby wygrać mecz ze zdeterminowanym rywalem. Niestety od tego momentu stanęliśmy i trzeba sobie powiedzieć, że dzisiaj wygrał zespół po prostu lepszy. SMS ukarał moje zawodniczki, a sobie sprawił bardzo miły mikołajkowy prezent – przyznał opiekun „Lwic” Dariusz Olszewski.

Szansa na powetowanie poniesionych strat już w sobotę. SPR pojedzie do Warszawy na spotkanie z tamtejszym AZS-em.

SPR Olkusz – SMS ZPRP Gliwice 24:27 (12:13)

SPR Olkusz: Baryłka, Wawrzynkowska, Knapik – Giera (1), Tarnowska (1), Pastwa (3), Przytuła (9/1), Kompała (2), Leszczyńska (5/1), Fierka, Karwacka, Wcześniak, Basiak (3), Sudrawska.

SMS Gliwice: Świtaj, Chojnacka – Grobelska (2), Szary (2/2), Staniczek (1), A. Zych (4), Michalak (1), Kozimur (8/3), Ważna (5), Szarawaga (3), Truszkowska (1).

Sędziowali:
Michał Cieślik oraz Kamil Pietrasiewicz (Kielce)
Widzów: 350.

0 0 votes
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments