1

Swego czasu dociągnęliśmy opis historii Bolesławia do końca XVII w., kiedy to zmarł ostatni z tutejszych dziedziców z rodu Chełmskich. W końcu lipca 1697 r. przez Bolesław przejeżdżał elektor saski August II Sas, który wnet został koronowany na króla Polski. Dłużej August II bawił w Sławkowie, w którym był dzień wcześniej i gdzie nocował i biesiadował, popisując się przy tym swoją siłą w zgniataniu kubków.
W II poł. XVIII w. w Cegielni k. Bolesławia eksploatowano glinę na cegłę. W Bolesławiu był wówczas młyn, tartak, folusz, w którym obrabiano tkaniny, oraz huta ołowiu.
W XVIII w. na fali oświeceniowych mód zdarzało się, że wielu panów uwalniało swych chłopów. Czasem odwdzięczano się im w ten sposób za lata pracy, a czasem z innych powodów. W połowie osiemnastego stulecia, dziedzic bolesławski, burgrabia krakowski Franciszek Romiszewski podarował niejakiemu Wojciechowi, synowi Czarnego Janka zwolnioną od ciężarów zagrodę trzydniową i zwolnienie z poddaństwa. Ów Wojciech „Jemielskim przezywany” wychowywał się przy dworze na domowego sługę, widocznie przypadł do gustu Romiszewskiemu, że mu dał wolność, a nawet hutę produkującą srebro w zarządzanie. Ów Wojciech, który wcześniej zobowiązał się służyć do pańskiej śmierci, zaniedbywał obowiązki, a nawet nosił się z zamiarem porzucenia służby. Kiedy jeszcze „panu swemu wyuzdanemi słowy domawiał, przez co o mało do ostatniego terminu wielmożnego manifestanta (znaczy Romiszewskiego) dla tak ciężkiej irytacji nie przyprowadził”, ten cofnął Jemielskiemu emancypację.
Wizyta króla. Podczas swej wizyty w Olkuszu w 1787 r., 3 lipca król Stanisław August Poniatowski odwiedził też Bolesław, gdzie gościł go tutejszy dziedzic Aleksander Romiszewski. Stanisław August nocował wówczas w dworze Romiszewskiego, gdyż w zrujnowanym Olkuszu nie można było znaleźć kwatery godnej goszczenia królewskiego majestatu. Król obejrzał wówczas także bolesławskie płuczki.

Aleksander Romiszewski (1740-1795). Szlachcic, posługiwał się herbem Jelita. Był wnukiem Franciszka, burgrabiego krakowskiego, synem zaś podczaszego latyczowskiego. Studiował na Uniwersytecie w Krakowie (od 1756). A dzierżył dobra bolesławskie od 1767 r., kiedy to ta część majątku dostała mu się w wyniku podziału między rodzeństwo włości Romiszewskich. Majątek Bolesław liczył wówczas 60 domów (dymów), dwór, browar, tartak, folusz i hutę ołowiu oraz m.in. 7 szybów i przetwórnię. Do majątku należały również: część Hutek, trzy browary, Laski z folwarkiem i młynem, Ujków, Małobądz z folwarkiem i karczmą, olkuskie kopalnie i jedna z kamienic w Olkuszu. Ołów od Romiszewskiego trafiał do Komisariatu Wojskowego, a kruszec do Sztokholmu. W 1768 r. ufundował dla kościoła w Bolesławiu dzwon. Piastował Romiszewski w następnych latach urząd asesora powiatu krakowskiego, potem księstwa oświęcimsko-zatorskiego. Poparł w głosowaniu kandydaturę Stanisława Augusta Poniatowskiego. Dobre kontakty z królem zaowocowały w 1787 r. tytułem szambelana i odwiedzinami Poniatowskiego w Bolesławiu (i Olkuszu). Dwa lata później rozbudował Romiszewski kościółek w swoich włościach, ten wzniesiony jeszcze przez Chełmskiego. Jako poseł ziemi krakowskiej był na Sejmie Czteroletnim, ale już zabrakło go podczas uchwalania Konstytucji 3 maja. Zresztą w ogóle jakoś zbytnio w pracach Sejmu Wielkiego się nie udzielał. Zaś w następnych latach złożył nawet akces do konfederacji targowickiej, co wyraźnie pokazuje, że była to persona w poglądach dość wsteczna. Na sejmiku wojewódzkim w Żarkach w 1794 r. prowadził obrady właśnie Romiszewski, a wybranych elektorów na urzędy predysponowano w duchu targowicy. Zmarł w 1795 r. Miał dwie żony, oczywiście nie naraz. Pierwszą była Teresa ze Śmietanków, primo voto Bogucką, z którą zdaje się nie miał przychówku. Za to z Teresą z Firlejów Konarską (zmarłą w 1792), córką kasztelana bieckiego Józefa, miał córkę. Majątek w testamencie zapisał najbliższej rodzinie. Dobra w Wielkopolsce dostali brat i siostra. Bolesław, Ujków, Małobądz, Laski, Owczarnię, Cegielnię, Krążek z folwarkiem, Januszowice i kamienicę w Stradomiu otrzymała owa córka z drugiego małżeństwa Zofia (1775-1814). Ta niewiasta poślubiona była Ignacemu Hilaremu Moszyńskiemu, z którym miała syna Piotra. Dziedzic Bolesławia pochowany został, tam gdzie powinien, czyli we własnych włościach. Do naszych czasów na murze starego cmentarzu obok kościoła zachowała się płyta nagrobna Aleksandra i Teresy Romiszewskich.

Ciekawostka. Order Orła Białego. Był Aleksander Romiszewski od 1782 r. kawalerem Orderu Orła Białego, który to ustanowił w 1765 r. August II Mocny. To pierwsze polskie odznaczenie mogło mieć naraz najwyżej sto osób (poza królem i odznaczonymi obcymi obywatelami). Przyznawano go tylko szlachetnie urodzonym, którzy udowodnili swe pochodzenie najmniej czterema herbami. Order Orła Białego ponownie zaczęto przyznawać za czasów prezydentury Lecha Wałęsy, czyli dopiero w III RP, ale już bez tego ostatniego, herbowego, wymogu. Nie dziwi to, skoro sam wręczający został księciem dopiero dzięki łaskawości ks. regenta Leszka Wierzchowskiego. A przecież i książę Wierzchowski pochodzi z „kolebki” wielu rodów szlacheckich, czyli z …Zawiercia. .

W „Materiałach do słownika geograficzno-historycznego woj. krakowskiego” pod red. W. Semkowicza znajdujemy, że w 1783 r. była to wieś z tartakiem, foluszem i hutą ołowianą. W cztery lata później miał liczyć Bolesław 556 ludzi w tym 112 Żydów. Jednakże w 1789 było tu już tylko 105 domów zamieszkałych przez 408 mieszkańców, a miejscowa mniejszość żydowska miała liczyć 68 osób. W roku następnym wedle tegoż historyka liczba zabudowań spadła do ledwie 67 (pożar?), by dwa lata później wzrosnąć do 114 (63 domy z gruntem, 51 bez gruntu). W tych latach były tu także: „pałac z oficynami i ekonomią” (miejscową szlachtę oblicza się w 1790 r. na 16 osób), 3-4 karczmy, kilka młynów, 4 browary. Miejscowi Żydzi podlegali kahałowi w Olkuszu. Wśród nich był m.in. krawiec, złotnik, woskarz oraz dwaj „szmuklerzy”.

Hrabiostwo Hilary i Zofia Moszyńscy przyczynili się do wprowadzenia w życie zamiaru Aleksandra Romiszewskiego, czyli powstania w Bolesławiu parafii. Powodów było kilka, ale bodaj najważniejszym było oddzielenie Bolesławia i Sławkowa, bo ten drugi trafił pod zabór pruski. Parafia powstała z Bolesławia i kilku oddzielonych od parafii w Sławkowie wiosek. Był rok 1798. Dziedzice pobudowali też plebanię i organistówkę. Akt erekcyjny nowej parafii z wykazem uposażenia wydany przez Moszyńskich przedrukował ks. J. Wiśniewski. Tam też znajduje się akt erekcyjny bpa Feliksa Pawła Turskiego. Pierwszym plebanem był ks. Michał Witkowski.

2

Sylwetka. Dzięki zachowanej kamiennej tablicy epitafijnej mamy pretekst, by napisać o jeszcze jednym dziedzicu Bolesławia, Janie Jordanie z Zakliczyna herbu Trąby. Na tablicy znajduje się napis: „Janowi z Zakliczyna dziedzicowi i kolatorowi tutejszego kościoła zmarłemu 21 marca 1810 roku; ojcu i matce z Rudnickich, matce zmarłej dnia 28 stycznia 1798 roku kładą ten pomnik przywiązane córki”. Córki się nie podpisały, ale wiemy, że miał ich Jan Jordan ze związku z Anną (też nie podpisaną z imienia) trzy: Katarzynę, Agnieszkę i Justynę (późniejsza dziedziczka dóbr Bolesław). Sam Jordan nie do końca jest postacią godną pamięci, ale ponieważ rzecz działa się ponad dwieście lat temu, to i nasze zgorszenie spóźnione o dwa stulecia, nie będzie już tak duże. Nie znamy roku jego urodzenia, wiemy za to, że był synem Spytka (zm. 1777) i Teresy z Russockich. Prócz Bolesławia dziedziczył także Ujazd. On to w 1764 r. podpisał w księstwie oświęcimskim elekcję Stanisława Augusta Poniatowskiego. W cztery lata później miał być królewskim flugel-adiutantem oraz majorem wojsk koronnych, tak przynajmniej pisze Boniecki w herbarzu. Emanuel Rostworowski w PSB przypuszcza, że mógł on być wtedy nie znanym z imienia Jordanem, pułkownikiem, który w tym samym roku, jeszcze w styczniu, wraz z Kazimierzem Poniatowskim, Józefem Stempkowskim i Adamem Ponińskim opracował projekt regulaminu wojskowego, który projektodawcy przedłożyli delegacji Sejmu. Następnie miał być Jordan tytularnym generałem-majorem. Współpracując z kasztelanem wojnickim Piotrem Ożarowskim, został w 1788 r. posłem ziemi krakowskiej. Sam Ożarowski to paskudna postać, generał-lejtnant, de facto agent rosyjskiej ambasady, późniejszy targowiczanin, który podpisywał dokumenty zatwierdzające II rozbiór Polski, za co w 1794 r. spotkała go słuszna kara – stryczek od zrewoltowanego warszawskiego społeczeństwa. Był Jordan częstym mówcą sejmowym, wypowiadając się głównie w sprawach wojskowych i skarbowych. Wiemy, że był złego zdania o sejmach 1755 i 1776 r. i Radzie Nieustającej. Chciał szybkiego powołania komisarzy wojskowych, optował za umiejscowieniem Komisji Wojskowej poza Warszawą, na Litwie i w Krakowie (miało to podnieść Kraków z upadku). Wraz z Michałem Walewskim oraz Ożarowskim w związku z aukcją kawalerii narodowej optował za powiększeniem chorągwi ze stu do stu pięćdziesięciu jeźdźców. Popierał wspomnianych Walewskiego i Ożarowskiego do stanowisk brygadierskich w debacie z 8 października 1789 r. Był przeciwko sprzedaży starostw dla ratowania skarbu. Najpierw uważany za patriotę, z czasem zaczął przechodzić Jordan na pozycje „malkontenckie” (E. Rostworowski), co znaczyło, że działał już w interesie Rosji. Zresztą sekretarz ambasady rosyjskiej w Warszawie J. Bułhakow polecał go Moskwie jako przeciwnika Konstytucji 3 maja i ewentualnego sprzymierzeńca w przyszłej skierowanej przeciwko niej konfederacji. Nie mylił się, bo faktycznie Jordan został targowiczaninem będąc zresztą konsyliarzem konfederacji krakowskiej. Wprawdzie jeszcze w 1792 r. starał się odzyskać zaufanie króla, godząc się nawet wyrzec przyjaźni z Sewerynem Rzewuskim (innym targowiczaninem), ale pewnie stracił chęci do politycznej rewolty, gdy polskie wojska zaczęły przegrywać i nawet sam król podpisał akces do targowickich zdrajców.

W początkach XIX w. Bolesław należał do Justyny i Kolasantego Łęckich, którzy odziedziczyli te dobra po wspomnianym wcześniej Janie Jordanie. W 1819 r. powołano w Bolesławiu Towarzystwo Szkół Elementarnych, które swym zasięgiem ogarnęło także sąsiednie wioski. Wśród tutejszych nauczycieli wyróżnił się Wincenty Pitulski. Ówcześni bolesławianie zatrudniali się głównie przy pracach górniczych w odradzającym się tutejszym górnictwie.
Od 1859 r. w drodze dziedziczenia Bolesław trafił w ręce Romani Rutkowskiej (córki Konstancji Łąckiej), która była zamężna z hrabią Feliksem Mycielskim. Hrabia Mycielski sfinansował transport i cło za angielskie dzwony dla kościoła w Bolesławiu. Jego fundacji był także ornat i baldachim. W rękach Mycielskich dobra bolesławskie znajdowały się do 1863r., kiedy to kupił je w drodze licytacji sądowej śląski przemysłowiec Gustaw Kramsta.

Christian Gustaw von Kramsta pochodził ze Świebodzic. Wykorzystując trudną sytuację polskich ziemian, wykupił on od Jacka Siemieńskiego oraz małżeństwa Mycielskich ich dobra. Od tych ostatnich kupił nie tylko Bolesław, ale także tzw. attynencję gzichowską (oprócz Gzichowa, także Małobądz, którego nie mylmy z tym z gminy Bolesław, część Pogoni i Sosnowca. Stworzył w ten sposób Kramsta największy w Zagłębiu Dąbrowskim majątek ziemski. A posiadał przecież także wiele zakładów przemysłowych na Śląsku. Po jego śmierci w 1869 r. fortunę odziedziczyły jego dzieci: dwaj synowie i córka. Niezbyt im się wiodło w interesach. Po kilkunastu latach i po dokapitalizowaniu powstało Gwarectwo von Kramsty, które już lepiej sobie poczynało (produkowało np. aż 80 proc. galmanu wydobywanego w całym Królestwie). Gwarectwo to upadło jednak, nie wiedzieć czemu, w 1891 r. 

Powstanie styczniowe 1863 r. Urzędowy carski spis przestępców politycznych, czyli głównie uczestników powstania styczniowego, wymienia 8 takich ludzi z gminy Bolesław. Z samego Bolesławia byli to m.in.: Antoni Kowalski, tutejszy chłop, który za przynależność do oddziału partyzanckiego trafił na trzy lata do karnej kompanii; Dominik Stępłoński, Józef Łaskiewicz i Hipolit Paszkowski, Bolesław Tomczyński, wszyscy byli robotnikami z Bolesławia, którzy dołączyli do oddziału Kurowskiego w Ojcowie. Także w tym oddziale walczył Franciszek Wieczorkiewicz, podmajster kowalski z Bolesławia. Z wyższego nadzoru kopalnianego do powstania poszedł np. Wojciech Markowski, sztygar z kopalni „Ulisses”. Kilku powstańców dały też okoliczne wsie.
Po wprowadzeniu w 1867 r. przez władze carskie nowego podziału administracyjnego, w powiecie olkuskim ostało się oprócz tego miasta jeszcze 14 gmin. Gmina Bolesław obok gminy Żarnowiec należała do najbardziej rozległych (16 090 dziesięcin). W skład gminy wchodziły m. in. takie wsie jak Żurada czy Pomorzany (dziś dzielnica Olkusza). Aż 37 proc. jego powierzchni stanowiły lasy (największy procent zalesienia wśród gmin powiatu). Bolesław (ustępując tylko Sławkowowi) dzierżył też palmę pierwszeństwa w wielkości nieużytków (18 proc.). Nie był więc też potęgą w ilości bydła (w 1874 r. ledwie nieco ponad 1 tys. sztuk, gdy w takiej Sułoszowej z górą 9 tys.). Za to dość duża liczba kóz, symbolu biedy, zdaniem historyków świadczy o ubóstwie miejscowej ludności.

W latach 70. XIX wieku działały tu dwie kopalnie – galmanu i błyszczu ołowianego, których właścicielami byli sukcesorzy Kramsty. Zatrudniały około 600 ludzi. Prócz nich była tu jeszcze gorzelnia i browar, też w rękach Kramstów, oraz młyn wodny J. Sośnierza.
Ciekawostka. Praca w górnictwie nie należała w XIX w. do bezpiecznych zajęć. R. Kołodziejczyk opisuje w „Dziejach Olkusza…” kilka wypadków, do jakich dochodziło, jak to wówczas zaznaczano z winy lekkomyślności ludzi. W 1875 r. wójt bolesławski Cebo pisał w jednym ze sprawozdań o 18 letniej robotnicy, która zginęła przy maszynie do przemywania rudy (zakład Kramsty). W roku następnym mamy kolejny list wójta Cebo o śmierci, tym razem robotnika Szczepana Lorka, też w należącej do Kramsty kopalni galmanu. Do częstych wypadków dochodziło również w kopalni „Aleksander”.

Osada Bolesław była już wtedy, jak już wspominaliśmy, siedzibą władz gminnych, działała tu m.in. szkoła. W „Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego” znajdujemy informację, że Bolesław w 1827 r. liczył 42 domy i 467 mieszkańców, ale autor hasła zauważa, iż: „obecnie (rok wydania I tomu „Słownika” to 1880 dop. O.D.) ludność potroiła się przynajmniej i wś przybrała charakter fabrycznego miasteczka”. Cała gmina Bolesław liczyła wówczas 7075 mieszkańców. Działało w niej 17 zakładów przemysłowych.

3

Aleksander Kraushar. Powstaniec, prawnik i historyk. Rok 1879 to zakończenie sporu między Olkuszem a Bolesławiem o Ujków. Został on rozstrzygnięty wyrokiem Izby Sądowej Warszawskiej 27 kwietnia (9 maja) tegoż roku. W roku następnym ukazała się książka Aleksandra Kraushara „Odwieczny spór o granice między dobrami Bolesławia a miastem Olkuszem rozstrzygnięty wyrokiem…” (Warszawa 1880). Aleksander Kraushar (1842-1931) to ciekawa postać. Z urodzenia i miłości do miasta swego życia warszawiak, choć prawnik z wykształcenia i zawodu, z zamiłowania był historykiem i pozostawił po sobie całe mnóstwo prac historycznych, by wspomnieć jeszcze „Historię Żydów w Polsce” (2 tomy w latach 1865-66, miał wtedy 23 lata!), „Towarzystwo Warszawskie Przyjaciół Nauk” (8 tomów), „Salony i zebrania literackie warszawskie na schyłku XVIII w. i w ubiegłym stuleciu” (1916), biografie O. Łaskiego, K. Arciszewskiego, J. Ch. Paska, J. U. Niemcewicza, Deotymy itd. Był Kraushar wieloletnim prezesem Towarzystwa Miłośników Nauk. Jerzy Maternicki w PSB choć nierzadko z troską pochyla się nad poziomem licznych dzieł Kraushara, to jednak, tak jak i inni biografowie, podkreśla znaczenie tego historyka w zachowaniu źródeł, które w późniejszych latach (zwłaszcza w czasie II wojny światowej) zaginęły lub zostały zniszczone. Kraushar miał zwyczaj wplatania do swoich prac wszystkich dokumentów, jakie tylko dotarły w jego ręce, przepisywał je z prawdziwą skrupulatnością. Podobnie było z „Z odwiecznym sporem między dobrami Bolesławia a miastem Olkuszem…”, której to druga część książki to po prostu literalnie przepisane dokumenty, których dziś w większości próżno by szukać w archiwach. Jego pamiętniki spłonęły podczas powstania warszawskiego, a szkoda, bo być może była w nich mowa o poszukiwaniach dokumentów do pracy o Bolesławiu, albo relacja z wizyty, jaką tu zapewne odbył. Na pewno też był w nich opis walk powstańczych 1863-64 r., w których Kraushar brał udział jako 21-letni młodzieniec.
W 1883 r. doszło do strajku w tutejszej kopalni galmanu.

Pijaństwo. Ksiądz J. Wiśniewski wspomina, że ks. Józef Piechowicz, który był wikarym w Bolesławiu do 1890 r., z całym sercem zwalczał szerzące się wówczas pijaństwo. Ponoć bardzo tym podpadł trzem miejscowym karczmarzom, którzy postanowili owego wikariusza – nie inaczej – ale zabić. Zastawili się na niego w dziupli starego dębu, opodal kąpieliska, które ks. Piechowicz zwykł odwiedzać (parę wiorst od Bolesławia!). „Gdy ksiądz wszedł do wody , niebo się zachmurzyło, wkrótce potem złowieszczo grzmoty i błyskawice zwiastowały nadciągającą burzę”. Ksiądz chyżo ubrał się i uciekł, całą drogę goniony przez burze. Cóż się okazało. Grom trafił i ów dąb, zabijając trzech nieszczęśników, i to tak znamiennie, że nawet „po śmierci stali trzymając broń gotową” – kończy ks. Wiśniewski, któremu miał tę historię opowiedzieć ów wikary.

Bolesławska Spółdzielnia. Urzędnicy i robotnicy kopalni bolesławskich powołali w 1889 r. Stowarzyszenie Spożywców „Społem”, do którego tradycji przyznaje się Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Społem” Olkusz. Zadaniem stowarzyszenia było zaopatrywanie członków w dobry towar za niewygórowaną cenę. Trzeba bowiem pamiętać, że w związku z dużą ilością pośredników w handlu, niektóre towary miały je bardzo zawyżone. Z. Lis, autor monografii poświęconej spółdzielczości na ziemi olkuskiej, pisał, że „rozbieżności między cenami zakupu a cenami sprzedaży wynosiły 25-140 proc., a w sprzedaży drobnej te ostatnie bywały nawet czterokrotnie wyższe”. Przy tym zarobki nie były wówczas wysokie, więc możliwość kupowania towarów po dużo niższej cenie niż u konkurencji przyciągała w szeregi spółdzielców coraz więcej chętnych. Zrzeszonym spółdzielcom z kopalni galmanu „Ulisses” i „Bolesław” wkłady członkowskie były potrącane z wypłat (raz na kwartał). Zwykli członkowie płacili 10 rubli, a tzw. uczestnicy, którzy nie mieli praw wyborczych 5 rubli. Spółdzielnia w 1900 r. otwarła własny sklep wielobranżowy zwany Konsumem. Samą spółdzielnię zwano kooperatywą. Wśród członków mających prawo głosu w 1908 r. znajdujemy znane w Bolesławiu nazwiska: Janina Cissowska, Leon Ossowski, Antoni Schmidt, Paweł Turbas, Józef Waśniewski. Stowarzyszenie przetrwało do 1915 r. Już jednak w tym samym, 1915 r., w związku z ogromnymi trudnościami aprowizacyjnymi, w celu poprawienia zaopatrzenia w artykuły spożywcze zawiązało się Towarzystwo Spółdzielcze „Społem” w Bolesławiu, którego prezesem został inżynier górnik Stanisław Cissowski, zawiadowca kopalni galmanu w Bolesławiu. W zarządzie znaleźli się m.in. Czesław Prażmowski (nadleśniczy, spokrewniony z Beliną Prażmowskim), Józef Lorek (wójt gminy Bolesław) czy inż. Walery Janota. Byli tam jednak także i to w większości zwykli górnicy, rzemieślnicy czy włościanie, co daje kłam peerelowskim zarzutom, że ówczesną spółdzielczość organizowała „garstka fanatycznych inteligentów z niewielkim poparciem kilku oświeconych jednostek”. Jesienią tego samego roku towarzystwo sprowadziło pierwsze wagony ziarna siewnego, dzięki czemu liczba członków wzrosła do około 400. Sprowadzono też mąkę chlebową i wynajęto piekarnię. Jak potrzebne były tego typu działania, nie trzeba chyba tłumaczyć. Wciąż trwała wojna, a dodatkowo gminę dosięgła wówczas klęska gradobicia. Zaczęła się też wtedy sprzedaż detaliczna w hali Domu Ludowego w Bolesławiu. Szybko liczba spółdzielców wzrosła do 1293 osób. A czysty zysk za lata 1915-16 wyniósł ponad 14 tys. koron. Postanowiono wtedy wybudować własny dom spółdzielczy. Jego budowa pochłonęła 21 tys. koron. W domu tym znalazła się piekarnia, a także sklep i biura. Planowano też zmieścić tam czytelnię dla spółdzielców. Z funduszy spółdzielczych wspomagano także akcje charytatywne – m.in. wspomagano ochronkę (np. kupiono krowę, której całe udojone mleko dostawały dzieci z ochronki). Postanowiono też wznieść własny magazyn. Kooperatywa w Bolesławiu istniała do przełomu 1939-40r., kiedy to sprowadzono jeszcze 150 wagonów ziarna zbożowego i grochu, który rozprowadzono między mieszkańców pod pozorem zaopatrzenia rolnictwa. Do stycznia spółdzielcy otrzymywali jeszcze po niższych cenach przydziały cukru, kawy, mąki, chleba, co było dlań uzupełnieniem nędznych racji żywnościowych, jakie dawał okupant. W 1940 r. władze spółdzielni zostały rozwiązane, na jej czele osadzony komisarz, a sama instytucja włączona została przez Niemców do „Auffanggesellschaft fur Kriegsteilnehmer – betriebe des Handels”. Po wojnie w ramach unifikacji powstała jedna wielka Spółdzielnia Spożywców w Olkuszu, która przejęła majątek i sklepy wszystkich przedwojennych spółdzielni w powiecie. Spółdzielnia „Społem” w Bolesławiu weszła w skład olkuskiej w 1948 r. Do naszych czasów zachował się przedwojenny budynek bolesławskiej spółdzielni.

4

W 1890 r. w gminie mieszkało 9121 osób, z czego tylko 11 narodowości żydowskiej.
Aż 16 lat trwała budowa nowego kościoła w Bolesławiu. Jeszcze pod koniec XIX w. starano się restaurować stary kościół (w 1882 r. amatorski teatr z Dąbrowy Górniczej wystawił w Bolesławiu trzy sztuki, z których dochody miały iść na remont tej świątyni), ale potrzebą chwili stała się budowa nowej, bardziej okazałej świątyni. W 1890 r. powstał komitet budowy kościoła. Ciekawie zbierano pieniądze na jego budowę. Już w 1885 r. ks. Romuald Wójcik, miejscowy wikariusz wydał książkę „Barbara Święta Patronka Górników”, z której dochód 200 rubli przeznaczono na wzniesienie kościoła. Cztery lata później za podobnym pretekstem ukazał się „Podręcznik do odmawiania pacierza z objaśnieniami na pytania i odpowiedzi” ks. Euzebiusza Kanickiego. W 1893 r. ks. Hipolit Łapinkiewicz ze Sławkowa poświęcił kamień węgielny. W stanie surowym świątynia była już w 1898 r. Prace nad wystrojem i tynkowanie zakończono w 1906 r. Wspomnijmy w tym miejscu ks. Euzebiusza Kanickiego, bo dzielny ten duszpasterz wielce się zasłużył dla Bolesławia, gdzie spędził w parafii lata 1890-1919. Nie tylko kościół pobudował, ale także organistówkę i dom kościelnego. Zaraził się w 1919 r. tyfusem od chorego, do którego poszedł z ostatnią posługą, i zmarł.

Już w 1896 r. istniała w Bolesławiu górnicza orkiestra, której tradycje kultywuje orkiestra przy ZGH „Bolesław”.
Podczas olbrzymiego pożaru 7 czerwca 1901 r. spłonęły w Bolesławiu 22 gospodarstwa i tutejszy teatr, wzniesiony w 1893 r. Kolejna sala teatralna powstała w remizie strażackiej wybudowanej w 1913 r.

Biblioteka. Jej historia sięga 1902 r. Wtedy to przedstawiciele miejscowej inteligencji: Waśniewscy, Schmidtowie, Kramarczykowie, Ossowscy i Gromkiewiczowie (wszyscy mieszkali w Krążku) stworzyli tak zwaną Macierz Szkolną, czyli nic innego, jak bibliotekę. Złożyły się na nią tomy przez twórców ofiarowane. Jej pierwszą siedziba był Krążek. W 1905 r. zagrożony był jej byt, więc księgozbiór przechowywano w prywatnych domach. Prowadzona była przez Józefa Waśniewskiego, ojca literata Jana. Ponownie księgozbiór przechowywany był po domach w czasie I i II wojny światowej. Tyle tylko, że po 1918 r. przeniesiono ją do siedziby Spółdzielni Spożywców w Bolesławiu. Nie wszystkie książki przetrwały okupację hitlerowską, wiele trafiło na makulaturę. Bardzo wiele ocalił bibliotekarz Marian Labisko, który wznowił jej działalność po 1945 r. Nadano jej wówczas nazwę Biblioteki Gminnej im. Waśniewskich. Długie lata bibliotekarką była Wiesława Mossur. Gdy Bolesław przestał być siedzibą gminy, biblioteka stała się filią książnicy w Bukownie. Od 1991 r. znów jest Biblioteką Gminną.

Rewolucja 1905 r. Rewolucja 1905 r. zaznaczyła się w Bolesławiu głośną akcją zagarnięcia tu kasy rządowej. Do starć zbrojnych bojówek PPS dochodziło w Bolesławiu jeszcze w 1907, a nawet 1908 r. Właśnie w 1908 r. „szóstka” bojowców PPS miała za zadanie konfiskatę kasy rządowej i rozbicie monopolu w Bolesławiu. Wśród tej „szóstki” był m.in. Stanisław Janik, uczestnik kilkunastu podobnych operacji, który w 1907 r. brał udział w dowodzonej przez Tomasza Arciszewskiego akcji na pociąg z kasą rządową pod Sławkowem. Informatorem bojowców był pisarz gminny i jednocześnie członek PPS Kazimierz Kowalski. Akcja się nie udała, bo – co tu dużo gadać – informator nawalił, gdyż nie wiedział, że nie będzie wójta, a z nim i kasy. Bojownicy zniszczyli tylko zapas alkoholu z urzędowego monopolu. Podczas odwrotu wywiązała się strzelanina z pracownikami kopalni. W jej trakcie zginął ten, który wszczął alarm – technik Zobokrzycki. Prawdopodobnie nie wiedział, że goni członków PPS, posądzając o napad zwykłych bandytów, i zaczął do nich strzelać. Ci odpowiedzieli ogniem, śmiertelnie raniąc tego, który przeszkadzał im w ucieczce.
Straż Ogniowa. W 1907 r. powstała w Bolesławiu Straż Ogniowa. Pierwszym jej naczelnikiem był Stanisław Zobokrzycki. Jego następca znany felczer i społecznik Franciszek Łapiński „odpowiedzialny” jest za wzniesienie charakterystycznej remizy, jednego z symboli Bolesławia. Łapiński tworzył też tutejszy teatr amatorski.

Ciekawostka. W 1910 r. miejscowym wójtem był Andrzej Michalski. W wykazie ważnych gminnych osobistości znajdujemy też pisarza gminnego Lawrentija Tarasina, którego uważano za Rosjanina. Faktem jest, że Tarasin przybył do Bolesławia z Rosji, urodził się jednak w Sułoszowej, a do Rosji wyjechał dużo później. Jego potomkiem był wybitny polski malarz, jeden z najważniejszych polskich twórców II poł. XX w., Jan Tarasin – absolwent olkuskiego Liceum im. Króla Kazimierza Wielkiego.

Fot. 1. Pozostałości pałacu w Bolesławiu, w którym gościł król Stanisław Poniatowski. Fot. autor.
Fot. 2. Elementy z dawnego pałacu wmurowane w facjatę domu przy ul. Głównej. Fot. autor.
Fot. 3. Kościół w Bolesławiu poświęcony w 1906 roku. Obok kościół ufundowany przez Chełmskich w 1626, rozebrany podczas okupacji. Pocztówka z lat 30-tych.
Fot. 4. Budynek Spółdzielni w Bolesławiu.

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o