Mieszkaniec Trzyciąża, prawnik Piotr Piwowarczyk z sukcesem uczestniczył w bodaj najdłużej emitowanym w swojej kategorii, popularnym telewizyjnym programie, nadawanym w TVP 1 teleturnieju „Jeden z dziesięciu”. Przygotowanie, a potem udział w programie wydaje się nie lada wyzwaniem. Może czas, kiedy więcej przebywamy w domu, jest szansą nie tylko na oglądanie teleturnieju, ale także szansą na przygotowanie się do takiego lub podobnego zadania?

Na ekranie zaprezentował się jako elegancki, opanowany erudyta. Piotr Piwowarczyk z Trzyciąża na co dzień pracuje jako radca prawny, bardzo lubi czytać książki historyczne i science-fiction, oglądać stare filmy. Kibicujący mu widzowie mogli stwierdzić, że jego zainteresowania i wiedza zdecydowanie wybijają się ponad przeciętną. Pan Piotr wygrał 7 odcinek 117 serii, zdobywając 183 punkty, co dało mu wysokie piąte miejsce w rankingu tej edycji. Tym samym zakwalifikował się do Wielkiego Finału serii, który wyemitowano w ostatni poniedziałek.

Popularny od lat i bardzo lubiany przez widzów teleturniej „Jeden z dziesięciu”, sprawdzający wiedzę uczestników, prowadzi charyzmatyczny Tadeusz Sznuk, który, zapytany czy jest możliwe idealne przygotowanie się do programu obejmującego 100 dziedzin, odpowiada, że oczywiście – nie, zwłaszcza, że owe „100 dziedzin” to liczba umowna. „Równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że pytania dotyczą tylko jednej dziedziny – wszechświata. Albo, że pochodzą z tysiąca dziedzin – bardzo drobnych, szczegółowych” – tłumaczy prezenter. Podkreśla jednak, że teleturniej „Jeden z dziesięciu” nie wymaga dogłębnej wiedzy specjalistycznej, a doświadczenie pokazuje, że rozgarnięty absolwent szkoły średniej, śledzący bieżące wydarzenia, może z powodzeniem grać i wygrywać, bo do wygranej potrzebne są i wiedza, i szczęście. Przede wszystkim potrzebna jest jednak umiejętność skupienia się w specyficznych warunkach i panowania nad zdenerwowaniem.

Pan Piotr sprostał zadaniu znakomicie. W emocjonującym finałowym odcinku serii w pierwszych etapach zdystansował 7 przeciwników, wchodząc w skład finałowej trójki.  Pech chciał, że ostateczny zwycięzca serii przyjął w końcówce rozgrywki bardzo ostrą strategię walki: mając przewagę punktową nad rywalami – rozpoczął finał i brał pytania „na siebie”, tym samym od początku zdobywając druzgocącą przewagę. Ostatecznie, kiedy wyczerpano pulę pytań, mimo zachowanych przez dwóch zawodników szans, pan Piotr przegrał na punkty – zajmując mimo wszystko znakomite drugie miejsce, czego ogromnie mu gratulujemy.

– Emocje się zakończyły, teraz już wiem, że można to było rozegrać inaczej, ale teraz to już musztarda po obiedzie… – stwierdził Piotr Piwowarczyk po zakończonej rywalizacji, podkreślając, że finał mógł się różnie potoczyć, bo pytania były dość trudne, ale ostatecznie dużą rolę odegrało szczęście.

Program „Jeden z dziesięciu” jest emitowany w edycjach, z których każda obejmuje 21 odcinków: 20 eliminacyjnych oraz jeden finałowy. W kolejnej rundzie zawodnicy wyznaczają, który z przeciwników ma odpowiadać na kolejne pytanie. Gra toczy się do momentu, gdy na polu walki pozostanie trzech zawodników. Pozostałych eliminuje brak odpowiedzi na co najmniej dwa pytania. W pierwszej fazie finału trzej jego uczestnicy odpowiadają na pytania na zasadzie – kto pierwszy ten lepszy, następnie mogą sami odpowiedzieć na kolejne pytanie lub wskazać przeciwnika. Każdy z grających ma dwie możliwości pomyłki. Trzecia eliminuje go z gry. Wygrywa ten kto zachowa choć jedną szansę. Każda prawidłowa odpowiedź to 10 pkt. a ich suma zdobyta przez zwycięzcę jest wpisywana na „listę zwycięzców”. Na zwycięzców czekają nagrody. W Wielkim Finale, w którym bierze udział 10 zwycięzców poszczególnych gier o największej liczbie zdobytych punktów, nagrodą główną jest 40 tys. zł dla zwycięzcy oraz 10 tys. dla zawodnika kończącego rozgrywkę z największą liczbą punktów – niefortunnie nagrody te ominęła erudytę z Trzyciąża, który może mieć jednak dużą satysfakcję z drugiego stopnia podium.

„Jeden z dziesięciu” od lat ogląda z przyjemnością mnóstwo osób, którym odpowiada wciąż świeża, nie tracąca na atrakcyjności formuła programu. To teleturniej edukacyjny, w którym najważniejsza jest erudycja, obejmująca niemal wszystkie dziedziny wiedzy, połączona z refleksem i umiejętnością strategicznego myślenia. Widz obserwujący zmagania dziesięciu zawodników, dążących do zakwalifikowania się najpierw do finałowej trójki, a później do grona osób, które wezmą udział w Wielkim Finale może być biernym obserwatorem, korzystającym z relaksu przed telewizorem, ale bardzo często sam próbuje odpowiadać na zadawane pytania, traktując program jak intelektualne wyzwanie.

Sporo osób ma teraz więcej niż zwykle wolnego czasu – może warto dołączyć do grona śmiałków zmagających się z własną wiedzą i tremą? Na początek można poczytać, odświeżyć własne zasoby intelektualne, ewentualnie jeszcze się dokształcić… Potem – sprawdzić swoje siły w interaktywnym Quizie on-line. Organizatorzy zapewniają, że jeśli kandydat zakończy wirtualną rozgrywkę, zachowując przynajmniej jedną „szansę”, to oznacza, że ma duże szanse przejść z powodzeniem przez eliminacje do programu. Widzieliśmy w telewizji już kilku przedstawicieli lokalnego środowiska – ostatnio swoich sił w programie próbował nauczyciel z Wolbromia, pan Stanisław Osmenda, wcześniej, przed kilkoma laty startowała pani Joanna Mazurek, również nauczycielka z Wolbromia. Czy ktoś kolejny podejmie wyzwanie?

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
  Subskrybuj  
Powiadom o