„Śladami wspomnień” - powstanie styczniowe na terenie gminy Trzyciąż

 pomnikNa temat dziejów powstania styczniowego na Ziemi Olkuskiej napisano sporo. O wiele mniej pisemnych przekazów dotyczy wydarzeń związanych z powstaniem na terenie gminy Trzyciąż. Okazuje się jednak, że wciąż żywy jest przekaz ustny. Przechodzące z pokolenia na pokolenie historie postanowiły utrwalić pracownice Biblioteki, Ośrodka Animacji i Kultury w Trzyciążu, ogłaszając konkurs na wspomnienia związane z tą tematyką.

Na konkurs wpłynęły prace nawiązujące do bitwy pod Imbramowicami, którą powstańcy stoczyli z Moskalami w wąwozie Ostrzyszni, a także prace związane z obroną dworu w Glanowie. Jednak najwięcej emocji zawartych w większości prac wywołała sprawa pamiątkowej tablicy posadowionej na powstańczej mogile na starym cmentarzu w Imbramowicach w 100. rocznicę powstania styczniowego w roku 1963.

imbramowice kon 2

- Był 15 sierpnia 1863 r., Ostrzysz. Od lasu słychać było wyraźne odgłosy walk - południowo-zachodni wiatr przenosił, a echo potęgowało dźwięki: szczęk oręża, huk wystrzałów, krzyki i jęki ludzkie - po polsku i rosyjsku. Trwała zacięta, uporczywa, mordercza walka. Po kilku godzinach, ku wieczorowi, odgłosy walk powoli ucichły. Józef Furgał, mój prapradziadek poszedł pod las „na zwiady” - opowiada jedna z uczestniczek konkursu, Agnieszka Wojciechowska, która tę historię usłyszała od swojej prababci Małgorzaty. - Ostrożnie, skradając się między pożółkłymi od letniego skwaru trawami i stojącym jeszcze „na pniu” zbożem dotarł na skraj lasu. W niedalekich zaroślach usłyszał jęki i wołanie o pomoc. Podszedł bliżej i znalazł trzech poważnie rannych powstańców. Pobiegł do domu po pomoc. Pod osłoną nocy ranni zostali przewiezieni na furmance do wsi. Nie bacząc na zagrożenie represjami - konfiskatę majątku i możliwość zsyłki na Sybir - rodzina Furgałów opatrzyła rany i nakarmiła powstańców. Po trzech dniach, kiedy sytuacja w okolicy trochę się uspokoiła, Józef Furgał poszedł po radę co robić dalej do pobliskiego klasztoru. Ówczesna ksieni zgromadzenia norbertanek s. Bronisława Świtanowska, osoba znana z niezwykłej dobroci, a przy tym odważna i przedsiębiorcza, poinstruowała go gdzie i w jaki sposób należy przetransportować powstańców. Potem bohaterski Józef jeszcze wielokrotnie pomagał powstańcom - jestem dumna z moich przodków - podkreśla pani Agnieszka.

Smutnym pokłosiem walk w Wąwozie Ostrzyszni jest zbiorowa mogiła 42 powstańców pochowanych na starym cmentarzu imbramowickim.

trzyciaz11

- Ciała poległych złożono w jednym grobie, na końcu cmentarza od południowej strony. Nie postawiono żadnego nagrobka, a pierwszy, żelazny krzyż z napisem „Bohaterom w obronie Ojczyzny” pojawił się dopiero w 1913 r. Postawiła go odważna młodzież z Tarnawy, która, mimo szykan ze strony rosyjskich żandarmów, postanowiła w ten sposób uczcić polskich bohaterów walk o wolność – opowiada Stanisław Nowicki, jeden z uczestników konkursu. – Nie stał długo – kiedy do lokalnego stójkowego dotarł donos, że „na buntownikach” postawiono krzyż – ten udał się z interwencją na plebanię. W oczekiwaniu na nieobecnego księdza, rosyjski żandarm odwiesił szynel w korytarzu i rozsiadł się na salonach, ugoszczony przez księżowską gospodynię. Przechodzący korytarzem organista zobaczył za mankietem płaszcza stójkowego dokument – rozkaz, z którego dowiedział się o celu wizyty funkcjonariusza – chodziło o krzyż… Organista szybko zawiadomił kościelnego i wspólnie sprawnie przenieśli „dowód przestępstwa” pod stojącą naprzeciwko zegara słonecznego przy kościele farnym figurę Matki Bożej. Represji udało się uniknąć. Kolejny drewniany krzyż na powstańczej mogile młodzież z Tarnawy postawiła w roku 1918 - relacjonuje Stanisław Nowicki.

Pamięć o ofiarach powstańczych walk pochowanych na starym cmentarzu w kolejnych latach wciąż była bardzo żywa wśród mieszkańców, toteż po śmierci proboszcza ks. Piotra Zięby w roku 1923 uznano jego grób, pierwszy na nowym cmentarzu w Imbramowicach, za najgodniejsze miejsce dla żelaznego krzyża, przeniesionego „awaryjnie” 10 lat wcześniej z grobu powstańców pod kościół. - Na swoje prawowite miejsce nad mogiłą wrócił dopiero w 100. rocznicę walk powstańczych. Wtedy też Gromadzki Komitet Obchodów 100. Rocznicy Powstania Styczniowego postanowił wykonać na mogile prawdziwy nagrobek z czerwonego piaskowca z dużym głazem - informuje Agnieszka Wojciechowska. – Ileż trudu, determinacji, sprawnej organizacji i zapału trzeba było, by z pól małyszyckich przetransportować kamień…

To, co dziś wydaje się wyłącznie problemem logistycznym, wówczas, w trudnych latach 60-tych było również wyzwaniem wymagającym nie lada odwagi.

- Pamiętam ten czas, ponieważ mój mąż, Kazimierz Zając był również mocno zaangażowany w budowę tego pomnika – napisała w swojej konkursowej pracy pani Alfreda Zając. – Na wsi był to czas intensywnych prac polowych, ale nie było to przeszkodą dla chętnych do pracy na cmentarzu, by zdążyć na czas. Trzeba było zdobyć materiały, pomyśleć jak przetransportować ogromny głaz z odległych pól na nagrobek, a przecież nie było wtedy koparek, dźwigów, tylko odwaga i pomysłowość ludzka oraz siła koni. Według mojej wiedzy głównym koordynatorem i wykonawcą projektu postawienia pomnika był ówczesny Przewodniczący Rady Gromadzkiej w Imbramowicach Franciszek Piekaj. On też podjął się wykonania prac murarskich, bo był fachowcem w tej dziedzinie, czuwał nad przebiegiem prac i służył radą. Pamiętam też, że wraz z mężem pracował Henryk Orczyk, mieszkaniec Imbramowic – wspomina pani Zając.

Wielki owalny kamień, zupełnie inny niż zwykle spotykane w okolicy głazy, wykopano na polu Stanisława Orczyka w Małyszycach. Z wielkim trudem ekipa zdeterminowanych budowlańców dostarczyła go na stary cmentarz i osadowiła na wymurowanym przez Franciszka Piekaja nagrobku. Na głazie przytwierdzono krzyż z pasyjką oraz tablicę z napisem „Pamięci 42 nieznanych Polaków powstańców poległych w dniu 15 sierpnia 1963 w walce z caratem. Społeczeństwo”. Jak na owe czasy - napis był odważny, choć nie do końca oddawał intencje i odczucia inicjatorów budowy pomnika. Inaczej się nie dało...

Pracę przy budowie nagrobka wspomina także 17-letni wtedy Kazimierz Tabak:

- Pracę rozpoczęliśmy od przywiezienia wraz z Kazimierzem Kusiem, traktorzystą w Kółku Rolniczym w Imbramowicach piasku z Glanowa. Na cmentarz nie mogliśmy wjechać, więc piach przerzucaliśmy łopatami przez ogrodzenie z pola Franciszka Orczyka. Potem pomagałem w pracach murarskich. Dużym wyzwaniem było wciągnięcie na gotowy postument ciężkiego głazu przywiezionego z Małyszyc. Wszystkie prace, nawet te najcięższe,  wykonywaliśmy ręcznie, a było nas niewielu. Trwały żniwa i o ludzi było trudno, ale zależało nam, żeby zdążyć przed zaplanowaną uroczystością – opowiada Kazimierz Tabak. – Nadeszła niedziela 18 sierpnia 1963 r., dzień zaplanowanej uroczystości. Obchody upamiętniające powstańców rozpoczęły się w dworze w Glanowie, gdzie zgromadziła się okoliczna młodzież. Miejsce wybrano nieprzypadkowo - w czasie walk powstańczych z rąk Moskali zginął tam dzierżawca dworu, Leon Rutkowski. W uroczystym pochodzie, prowadzonym przez orkiestrę dętą, z bukietami drużbów weselnych szli uczniowie okolicznych szkół, harcerze, delegacje straży pożarnych i wielka rzesza mieszkańców. Kiedy po przemówieniach i modlitwie za poległych dziękowano wykonawcom pomnika, czułem dumę i zadowolenie, że mam osobisty wkład w to ważne dla historii naszej okolicy dzieło. Poczułem się wtedy prawdziwym patriotą.

plakat 100

W tym kontekście dość gorzka jest refleksja Stanisława Gajdy, kolejnego naocznego świadka pamiętnych obchodów 100. rocznicy powstania w Imbramowicach, który swoje wspomnienia opisał tak:

- Dobrze pamiętam rok, w którym świętowano 100-lecie powstania styczniowego, tym bardziej, że brał w nich aktywny udział mój tato - Edward Gajda, strażak, zagorzały społecznik i patriota. Byłem wtedy 11-letnim chłopakiem i uczestniczyłem w tym jubileuszu wraz z rodzicami. Choć komunistyczne władze nie patrzyły na to przychylnie, dużo mówiono o historii Polski, walkach o wolność i niepodległość naszej Ojczyzny. Jak prawie wszyscy moi koledzy, byłem ministrantem w naszym parafialnym kościele pw. Św. Benedykta Opata. Proboszczem był wówczas ks. Jan Olesiński, który uczył nas nie tylko zasad wiary, ale także patriotyzmu. Od rodziców i dziadków słyszałem o historii walk stoczonych w lesie i ostryskim wąwozie. Kiedy powstała idea uczczenia pamięci powstańców styczniowych pochowanych na cmentarzu w Imbramowicach ojciec przyłączył się do organizatorów. Mama przestrzegała go przed działaniami ocenianymi przez komunistyczne władze mocno nieprzychylnie. W domu było wtedy wiele sprzeczek i dyskusji, bo mama obawiała się ostrzeżeń i gróźb ze strony władz partyjnych. Ojciec jednak się nie poddał i zdecydował się podjąć kolejne ryzykowne wyzwanie, jakim była budowa pomnika na starym cmentarzu. Wtedy wszystko trzeba było robić w tajemnicy, na dodatek zadanie nie było łatwe logistycznie. Trudno było nawet ustalić napis na pamiątkowej tablicy, bo każde słowo było surowo oceniane przez komunistyczne władze – podkreśla Stanisław Gajda. – Niedawno tę starą tablicę zdemontowano, a na grobie powstańców pojawiła się nowa, z napisem, o którym - w porozumieniu z krakowskim oddziałem IPN - zdecydował proboszcz Zbigniew Szewczyk. Bardzo dotknęło mnie to, że nie uszanowano wysiłku ludzi z 1963 r., i nowej tablicy nie zamocowano obok tej starej, chociaż było na to miejsce. Podczas ostatnich obchodów Święta Niepodległości 11 listopada ks. proboszcz upominał, aby nie zatracać historii, nie wyrzucać do kosza pamiątek... Uważam, że stara tablica na grobie powstańców była żywym świadectwem naszej lokalnej historii i ubolewam nad jej usunięciem, bez wzięcia pod uwagę opinii społeczeństwa i pamięci o naszych przodkach, którzy narażali się i trudzili, w sposób nieporównywalny do warunków panujących w dzisiejszych czasach – żałuje Stanisław Gajda.

Stara tablica, ufundowana i zamocowana wspólnym wysiłkiem lokalnej społeczności w 100-lecie postania styczniowego na nagrobku poległych powstańców została oddana przez fundatora nowej tablicy do Izby Regionalnej prowadzonej w Imbramowicach przez BiOAK w Trzyciążu. Z pewnością będzie tam bezpieczna i nie ulegnie zniszczeniu, choć nie do końca satysfakcjonuje to część mieszkańców rozczarowanych jej niesprawiedliwym, ich zdaniem, losem. A mieszkańcy gminy Trzyciąż z okazji kolejnych rocznic i obchodów świąt narodowych będą spotykali się na starym imbramowickim cmentarzu, składając kwiaty na powstańczej mogile z nową tablicą.

pomnik z nową tablicą 2


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się lub załóż nowe konto.