fot1

Spotykamy przez wieki różne nazwy tej miejscowości: Crzicawa, Magna Crzycawa, Krzykawy Parwa et Magna, Krzykawka Magna, Krzykala itp. Wedle ludowej tradycji nazwa tej wsi (oraz pobliskiej Krzykawki) ma pochodzić od krzyku kawek, ptaków tu pospolicie występujących. Regionalista Józef Liszka wysunął hipotezę, że nazwa ta ma wywodzić się od dawnych zadaszeń nad szybami kopalnianymi zwanymi „kawami”. Jednakowoż najbliższa prawdzie wydaje się teoria Dariusza Rozmusa, który wywodzi ją od krzyku, tyle że nie ptaków, a ludzi. Mieli go wydawać tutejsi chłopi, gdy w polu ich widzenia pojawiali się jacyś najeźdźcy. W średniowieczu nakładano taki obowiązek, zwłaszcza na chłopów z pogranicza, a wszak takim była Krzykawa. Znajdujący się w pobliżu gródek (tzw. Zamczyska) miał stanowić zbiorczy punkt oporu dla całego granicznego opola.

Pierwsza wzmianka o Krzykawie pochodzi z 1398 r. Wieś była wówczas własnością szlacheckiego rodu Krzykawskich herbu Wąż. Krzykawscy należeli do drobnego rycerstwa. Co ciekawe rodu Krzykawskich nie ma w herbarzu B. Paprockiego. Z kolei u K. Niesieckiego i J. Ostrowskiego, nikt o takim nazwisku nie wywodzi się z Krzykawy czy Krzykawki. D. Rozmus wysuwa hipotezę, że tutejsi Krzykawscy „mogli być potomkami najbardziej przedsiębiorczych, wolnych mieszkańców, którzy przeszli do stanu rycerskiego w okresie jego kształtowania się”. Sam herb Wąż miał być nadawany za bohaterstwo w odpieraniu najazdów zagrażających ojczyźnie. Tak przynajmniej podaje Niesiecki, ilustrując to zaczerpniętym z J. Długosza przykładem rycerza zwanego Wężem, który dostał się do stanu rycerskiego w 1306 r. Badacz wspomina jednak o zasiadającym w senacie biskupie płockim Nietychu, który pieczętował się tym herbem już w 1260 r. Pierwszym z rodu Krzykawskich, który władał tą miejscowością był Wawrzyniec (jako taki występuje w źródłach z lat 1398-1400), potem Piotr (1410-1445). W 1445 r. dziedzictwo znajdowało się w rękach niejakiego Bartosza z Krzykawy, który od 1448 r. dzielił je z członkami rodu Krzykawskich: Stanisławem i Mikołajem z Krzykawy. W 1462 wielkorządca krakowski Walter Kezinger wnioskował o ukaranie wsi Krzykawa, należącej do biskupa krakowskiego, za nie uiszczenie czynszu (w wiardunku). Stąd wiemy, że od tego czasu i w następnych stuleciach wieś należała do biskupstwa krakowskiego, choć ostała się tu niewielka włość szlachecka (na przykład w 1581 r., przy okazji wyliczenia obowiązkowego poboru, jako właściciel części szlacheckiej występuje Walenty Kmita). Krzykawa podlegała parafii w Sławkowie, którego właścicielami byli również krakowscy biskupi. Z 1477 r. mamy dokument, w którym występuje łąka zwana Górą koło Krzykawy (obecnie pola Na Górze). W 1506 r. biskup krakowski Jan Konarski zastawił dobra sławkowskie (zamek, miasto i wsie z dziesięcinami, wśród nich Krzykawę) za 1000 florenów węgierskich w złocie i 1000 florenów półgroszy Benedyktowi Pogórskiemu z Pogorzyc. W następnym roku zastaw został spłacony. W 1529 pleban w Sławkowie otrzymywał z ról włodarza w Krzykawie i Krzykawce 2 grzywny dziesięciny snopowej. W 1573 r. wymieniał tę wieś dokument bpa Franciszka Krasińskiego, w którym nakazywał on szynkarzom sławkowskim dostarczać do niej (i kilku innych miejscowości) tylko piwo ważone w Sławkowie. W 1596 r. opisano granicę między Krzykawą, a Bolesławiem, biegnącą w całości Granicznym Potokiem do jego źródła zwanego Bukowy Stok i stąd do drogi z Krzykawy do Bolesławia. Z 1597 r. mamy informacje o potoku zw. Struga i 3 kopcach narożne dóbr Krzykawa, Bolesław i Bukowno. Co ciekawe, dziś rzeczka zwana Strugą płynie w Podlipiu.
Kruszec pozyskiwano w Krzykawie od XVI w., kopalnia była tu jeszcze w 1772 r.

Zbiegostwo. Z 1618 r. mamy informację o 18 poddanych z Bolesławia, Ujkowa oraz właśnie Krzykawy, którzy wraz z rodzinami i dobytkiem w poszukiwaniu lepszego losu zbiegli stąd do oferującego godniejsze warunki górniczego Olkusza. Na owe czasy było to dość częste zjawisko.

W 1734 r. magistrat Sławkowa wydzierżawił miejscową karczmę Antoniemu Korulskiemu. Od 1789 r. Krzykawa, wraz z całymi dobrami sławkowskimi, przeszła we władanie skarbu państwa. Było tu wówczas 31 domów (karczma, 24 chałupy) i 132 mieszkańców. Mamy też informacje o obciążeniach pańszczyźnianych, gdzie wymienia się osiem zagród trzydniowych: po 4 chałupy na zagrodzie krawczowskiej, krzykawskiej i dupakowskiej, po 3 chałupy na kikowskiej, młynkowskiej i rządowskiej, 2 chałupy na kaburzowskiej, oraz 1 na dziadorowskiej. W 1790 r. posesorem był tu Ignacy Zakrzewski. Ówczesne wykazy milczą na temat obecności Żydów, ale skoro działała we wsi karczma, to niewykluczone, że tu byli (Żydzi z sąsiedniej Krzykawki podlegali kahałowi z Sławkowie).

XIX-wieczny obraz tej wsi (oraz Krzykawki) znajdujemy w „Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego”: „Położone na wyżynie olkuskiej, dochodzącej w jednym punkcie wsi Krzykawki do 1220 stóp, mają te wsie kopalnie galmanu, rudy ołowianej i żelaznej, dostarczające materiału zakładom w Bolesławiu”. Eksploatację rudy żelaza w II poł. XIX w. prowadził tu Hugo Hohenlohe. W 1827 r., liczba ludności wsi znacznie wzrosła, mieszkało tu bowiem już 215 osób. Ciągle jednak, tak jak w 1789 r., było 31 gospodarstw. Krzykawa była wsią rządową. Po 1864 r., czyli carskim uwłaszczeniu, wioska przeniosła się na obecne miejsce, wcześniejsze określa się dziś mianem Starej Wsi.
Na wojnie rosyjsko-japońskiej w 1904-5 r. walczył miejscowy włościanin Jan Molęda.
Jedna z miejscowych legend mówi, że podczas I wojny światowej odwiedził Krzykawę komendant Józef Piłsudski, który miał osobiście z ganku domu Ziembów namawiać miejscowych młodzieńców do wstąpienia w szeregi legionistów.

fot2

OSP. Gdy w pożarach w 1922 r. spłonęło w Krzykawie i Krzykawce aż dziesięć gospodarstw, zrodził się pomysł, by powołać tu straż ogniową. Powstała ona w 1925 r. dzięki operatywności ówczesnego sołtysa Antoniego Liszki. Do straży wstąpiło 44 mieszkańców nie tylko z Krzykawy, ale także Krzykawki i Małobądza. Pierwszym prezesem wybrano Antoniego Żmudę, a naczelnikiem Juliana Liszkę. Dzięki pomocy miejscowej kopalni zakupiono wkrótce sikawkę z wężami. Ze środków ochoczo darowanych przez mieszkańców kupiono wóz konny, drabiny i mundury. W 1932 r. miejscowy ziemianin Antoni Bogucki podarował straży działkę pod remizę, której budowę wnet rozpoczęto. Do 1939 r. naczelnikami byli kolejno: po Antonim Żmudzie, Antoni Szlęzak, Józef Piekoszewski, Józef Pęgiel, Władysław Dukat, a naczelnikami: po Julianie Liszce, Józef Ostrowski, Antoni Łaskawiec, Antoni Żmuda, Józef Liszka, Marceli Sikora, Leon Liszka i Józef Pęgiel. Podczas II wojny światowej strażakami dowodził niemiecki rolnik Rumpel, który zapisał się w pamięci mieszkańców jako srogi komendant. Po wojnie pierwszym prezesem został Antoni Zięba, a naczelnikiem Edward Liszka. Od 1948 r. OSP posiada sztandar, zakupiono też wówczas samochód marki Citroen, wnet przerobiony na gaśniczy. W latach 50. pobudowano zbiorniki przeciwpożarowe w Krzykawie i Małobądzu. W 1962 r. kupiono motopompę, a 1975 r. Komenda Powiatowa przyznała miejscowej straży samochód bojowy Star 20. W związku z 55-leciem OSP Krzykawa strażacy dostali nowy sztandar. W następnym roku zaczęto budowę Domu Ludowego, w którym znalazła się siedziba miejscowej OSP. Dom otwarto w 1995 r. Największa akcja gaśnicza, w której brali udział strażacy z OSP w Krzykawie miała miejsce w 1992 r., kiedy paliło się kilkadziesiąt tysięcy hektarów lasów w okolicy Kuźnicy Raciborskiej, oraz ok. tysiąc hektarów lasu Nadleśnictwa Olkusz. Do zasłużonych strażaków należą: Stefan Cebo, Janusz Kika, Władysław Stypa, Ireneusz Szlęzak, Władysław Szlęzak oraz Zygmunt Szlęzak.

W latach 20-30-tych XX wieku działała tu kopalnia „Triumwirat” należąca do Modrzejowskich Zakładów Polska Ruda Żelaza (miesięcznie wydobywano ok. 2 tys. ton limonitu z 56 proc. zawartością żelaza). Wedle innych źródeł miała ona działać już pod koniec I wojny światowej. Pracować w niej wtedy miało aż 400 osób, a jej zawiadowcą miał być Niemiec o nazwisku Rajsz, a następnie inż. Józef Ostrowski (zginął w Oświęcimiu). J. Liszka podaje, że sztygarami byli miejscowi: Jan Lekki, Jan i Józef Żmudowie. Działały tu też kopalnie żelaza „Anna” i „Irena”, którymi zarządzał Herman Sielcow. Kopalnie upadły w wyniku ogólnoświatowego kryzysu lat 30. 2012 roku odnalazł się bławat przedwojennego sztandaru górniczego ufundowanego przez zarząd i robotników tejże kopalni, na którym wyhaftowane są daty 1922-43 (ta ostatnia data, to prawdopodobnie rok, w którym kończyła się koncesja kopalni na pozyskiwanie rud w Krzykawie).
W latach 20. otwarto w Krzykawie sklep filialny bolesławskiej spółdzielni.

II wojna światowa. Trzech mieszkańców wsi poległo we wrześniu 1939 r.: Władysław Dybich, Władysław Lekki i Kazimierz Ślęzak. Podczas okupacji hitlerowskiej, w 1944 r., w Krzykawie osiedlano niemieckich kolonistów sprowadzonych do gminy Bolesław z Mołdawii i Besarabii. W związku z tą akcją okupanci wysiedlili ze wsi część rdzennej ludności (30 osób). W dworku w Krzykawce zamieszkał bauer Koldolfer z rodziną. Wysiedlanie Polaków spotkało się z kontrakcją podziemia. Partyzanci z oddziału AK „Surowiec” (patrol z 1. kompanii dowodzonej przez „Twardego”) karali kolonistów batami. Grożono im także kolejnymi akcjami, gdyby nasilały się prześladowania ludności polskiej.

Kilku mieszkańców wsi zginęło w niemieckim obozie masowej zagłady KL Auschwitz. Maria Halejak, ur. 1895 r., matka ośmiorga dzieci, w tym Mieczysława (patrz dalej), za którego przynależność do AK została aresztowana wraz z mężem Kazimierzem i córką Marią; zginęła w KL Auschwitz w 1943 r. – mąż i córka przeżyli). W tym samym obozie zginęły Franciszka Dębska i jej córka Maria – także za przynależność syna i brata, Wincentego, do oddziału „Surowiec” Gerarda Woźnicy „Hardego” (syn zginał w potyczce z Niemcami we wrześniu 1943 r., matka w grudniu tego samego roku, a córka w styczniu 1944 r.). W KL Auschwitz zmarli też Anastazja i Jan Piekoszewscy, którzy – wraz z córką Władysławą – trafili do obozu za przynależność syna Józefa do oddziału „Hardego”; syn zginął podczas obławy we wrześniu 1943 r., A. Piekoszewska zmarła w grudniu 1943 r., a niespełna dwa tygodnie po niej, zginął mąż, Jan, były sołtys Krzykawy). Inne ofiary tego obozu, to: Helena Tracz (ur. w Krzykawie, mieszkała w Olkuszu, zginęła w 1943 r.) i Stefan Ziętek (robotnik, był na przymusowych robotach, zg. w 1942). W pracy S. Ząbczyńskiego jako ofiara tego obozu widnieje jeszcze Antoni Łaskawiec (1889-1942), który wprawdzie został z KL Auschwitz zwolniony, ale wkrótce potem zmarł. Kilka miesięcy – za samowolną zmianę miejsca zatrudnienia – odsiedział w tym obozie w pierwszej połowie 1944 r. kolejny mieszkaniec wsi, Józef Tomczyk (został zwolniony; wspominał po latach: „Najgorszym przeżyciem w obozie było wywożenie trupów dorosłych i dzieci, i ten widok głodnych dzieci penetrujących śmietniki i celowanie do nich przez esesmanów jak do dzikich kaczek”). W KL Buchenwald zginął robotnik z Krzykawy, Władysław Dębski (w 1944 r.). Na przymusowe roboty wyjechali i tam zmarli: Józef Ślęzak i Władysław Ślęzak. Okupanci spalili w Krzykawie siedem domostw i 4 stodoły.

Wybitnym, często wymienianym we wspomnieniach przez Gerarda Woźnicę żołnierzem jego batalionu „Surowiec” był Mieczysław Halejak „Kasper” – mieszkaniec Krzykawy. Żołnierz ten brał udział w wielu akcjach (m.in. w Jaroszowcu na niemieckie magazyny). Jak już pisaliśmy za działalność syna Niemcy represjonowali jego rodzinę. Mieczysław Halejak wraz z dwoma kolegami z oddziału „Hardego”: Piotrem Przemyskim „Aresem” i „Kruczkiem” (G. Woźnica zataja w swojej książce jego prawdziwe nazwisko) nie ujawnili się po wkroczeniu Rosjan. Zginęli 13 lipca 1945 r. w Grzegorzowicach (k. Kielc) zabici przez UB.

Nasłuchiwały wyzwolenia. Józef Liszka, mieszkaniec Krzykawki, wspominał po latach, jak ludzie nasłuchiwali „wieści z frontu”: „Podczas żniw, przy dobrej pogodzie, po przyłożeniu ucha do powierzchni ziemi, słychać było huki armat czy bomb (frontu – dop.), który zatrzymał się na Wiśle. Pamiętam moją mamę i ciocię, gdy przyciskały uszy do ziemi i radośnie nasłuchiwały. Córka niemieckiego gospodarza, nie wiedząc o co chodzi, chichotała, zataczając palcem kółka na czole”. Józef Liszka wspominał również, że gdy ktoś wracał z robót w Niemczech na święta Bożego Narodzenia, mimo iż groziło to obozem koncentracyjnym, już nie wracał do bauera. Wcześniej mało kto tak ryzykował. Nim jeszcze wyzwolono wieś, ponoć widziano już rosyjskich żołnierzy z patroli, którzy poprzebierani byli w mundury niemieckie (o rosyjskich patrolach w niemieckich mundurach, widzianych już 17 stycznia w Piasku i Okradzionowie pod Sławkowem, wspominają J. Kantyka i L. Rosikoń „Sławków w latach okupacji…”). W kierunku zachodnim sunęły wycofujące się niemieckie oddziały, które potem z taką determinacją broniły Sławkowa przed sowietami. 20 stycznia w gminie byli już Rosjanie. Wiele oddziałów i sztab zgrupowanych było w Krzykawie i Krzykawce, gdzie obserwowano ataki na Sławków. Znajdowały się tu również stanowiska artylerii (także w Bukownie i Bolesławiu), która ostrzeliwała broniących się Niemców.
Po przyjściu nowej władzy, jeszcze w 1945 r. odbył się w Krzykawie jeden z pierwszych w powiecie wieców propagandowych. Niebawem powstała w Krzykawie świetlica wiejska.

Szkoła. Początki szkolnictwa w Krzykawie sięgają roku 1910, kiedy to w maleńkiej krytej strzechą chacie nauczyciel Jagodziński uczył wiejskie dzieci podstaw czytania, pisania i rachunków. Chata należała do Moskwów. Po śmierci Jagodzińskiego w 1925 r. zastąpiła go Janina Ferencowiczówna. Z okazji 70 rocznicy bitwy pod Krzykawką w 1933 r. nadano szkolnej bibliotece imię Francesco Nullo. W dziejach szkoły i samej Krzykawy zapisało się na trwałe małżeństwo nauczycielskie, Tadeusz Starkiewicz i jego żona Stanisława, z domu Tymbarska, które trafiło tu w latach 20. Tadeusz Starkiewicz (1903-1952) został z czasem dyrektorem szkoły. W czasie wojny wywieziony przez Niemców do obozu w Mauthausen, stamtąd trafił do bardzo ciężkiego podobozu w Gusen, by doczekać wyzwolenia w Dachau. Wrócił do Krzykawy, do dawnej szkoły, która w czasie okupacji utraciła większość książek z biblioteki, wywiezionych do cenzury na Skałce i tam spalonych. Z inicjatywy Starkiewicza i przy poparciu przed- i powojennego wójta gminy Bolesław ,Władysława Dukata (1896-1983), notabene mieszkającego w Krzykawie, zaczęto w 1947 r. wznosić nową szkołę. Otwarto ją w 1949 r. Powstał – jak na owe czasy nowoczesny budynek z 5 izbami klasowymi. Tadeusz Starkiewicz pełnił funkcję kierownika niemal 30 lat (od ok. 1926 do 1952). Pożar w 1975 r. położył kres dawnej szkole. Znów nie miała szczęścia biblioteka, bo spłonął także niemal cały księgozbiór. Powstał wówczas Komitet Budowy Szkoły, w którego składzie znalazła się Eugenia Stypa, dyrektor placówki. Po trzech latach gotowa była nowa szkoła. W 1993 r., w związku ze 130-leciem bitwy pod Krzykawką, nadano jej imię płk. Francesco Nullo. Z tej okazji zjawili się tu Włosi z Bergamo, rodzinnej miejscowości patrona. Od tego czasu obok wejścia do szkoły wisi tablica pamiątkowa poświęcona osobie Nullo. Krótko po 50-leciu istnienia szkoły doczekano się w Krzykawie sali gimnastycznej.

W 1982 r. powstała parafia rzymskokatolicka p.w. śś. Piotra i Pawła w Krzykawce i wnet wzniesiono kościół wedle projektu Jerzego Ciszewskiego. Do nowej parafii weszły okoliczne miejscowości, prócz Krzykawki: Krzykawa, Kuźniczka, Małobądz. Od 1988 r. funkcjonuje parafia polskokatolicka w Krzykawie-Małobądzu, obejmująca miejscowości od Ujkowa Nowego po Kuźniczkę i Podlipie.

fot.3

Sylwetka. Krzysztof Krzykawski. Rodem z Krzykawy, matematyk i astronom, profesor teologii na Akademii Krakowskiej Krzysztof Krzykawski (zm. 1705 r.). Pochodził najprawdopodobniej z rodziny szlacheckiej, pieczętującej się wedle niepewnych informacji herbem Trąby (choć wcześniejsi, XV-wieczni Krzykawscy używali herbu Wąż). Studiował od 1668 r. W dwa lata później uzyskał tytuł bakałarza, a w 1674 mistrza sztuk wyzwolonych. Był następnie nauczycielem domowym kasztelaniców kaliskich Andrzeja i Stefana Radomickich. Od jesieni 1677 r. znów działał na Uniwersytecie w Krakowie. Wtedy też ogłosił „Prognostyk abo przestrogę… na rok 1678”. Dzięki opublikowanej w pocz. 1680 r. pracy: „Quaestio astronomica de declinationibus et ascensionibus” przyjęto go na katedrę astronomii w Kolegium Mniejszym. Stanowisko to zajmował przez osiem lat, choć było nisko uposażone i niedoinwestowane w sprzęt astronomiczny, na co zresztą Krzykawski narzekał. Od 1688 r. dzierżył katedrę filozofii. W 1689 r. przyjęto go wreszcie do Kolegium Większego. Wydawał wówczas kolejne prognostyki; był też dziekanem Wydziału Filozoficznego, a także prepozytem i skarbnikiem Kolegium. Na prowincji dorabiał sobie jako geometra. Nim przeszedł do Kolegium Większego miał dochody jeszcze tylko z prebendy św. Wojciecha. Potem było już dużo lepiej (kanonia św. Anny, od 1689 r. prelatura św. Floriana w Nowym Sączu, a od 1701 r. probostwo w Szydłowie). Kariera jego nabrała tempa, gdy w 1696 r. przeszedł na Wydział Teologii, gdzie zaczął od bakalaureatu, by następnie być profesorem zwyczajnym teologii moralnej, a wreszcie spekulatywnej. Umierał zaś jako sekretarz królewski. Uznawany za wybitnego astronoma i matematyka, o którym L. Hajdukiewicz w PSB pisze: „był niewątpliwie umysłem chłonnym, żywo interesującym się współczesnym postępem wiedzy (na co wskazuje nieszablonowy zestaw jego prywatnej lektury), a jednocześnie krytycznym i nie pozbawionym niezależności sądu (czemu dał wyraz w głośnym wystąpieniu przeciwko Radzie Miejskiej Krakowa w kazaniu z r. 1696)”. Niestety, nie dochowały się do naszych czasów pozostawione w rękopisach prace Krzykawskiego: „Trygonometria” i „Geometria Praktyczna”.

Literaci. Z Krzykawy pochodził pisarz i dziennikarz Adolf Lekki (1923-1991). Był synem górnika strzałowego z kopalni „Reden” w Dąbrowie Górniczej, później sklepikarza, matka pochodziła z rodziny chłopskiej. Uczeń olkuskiej Szkoły Rzemieślniczej (dzisiejszy ZSMS tzw. Mechanik). Późniejszy autor „Bezdroży” (1962), „Zmierzchu” (1966), „Niespokojnego zachodu” (1968), „Nim wzejdzie słońce” (1972), „Przygody na siedmioma źródłami” (1974), „Dalekie drogi” (1876) i „Między nami morze czarne” (1980). Debiutował dramatem „Majdanek” wystawionym krótko po wojnie w remizie w Krzykawie. Podczas wojny wywieziony na roboty do fabryki w Zielonej Górze, dokonał jakiegoś sabotażu, za co groziła mu kara śmierci. Uciekł wówczas do Austrii, potem był jeszcze w Czechosłowacji. Wrócił do kraju, pracował pod przybranym nazwiskiem w hucie „Sosnowiec”. Po wojnie jako dziennikarz prasowy i radiowy mieszkał w Opolu i Lublinie. W tym drugim mieście był nawet redaktorem naczelnym Rozgłośni Polskiego Radia. Jego wczesne utwory nie odbiegały od stereotypowych produkcyjniaków lat 50. Potem było nieco lepiej. Jak zapewnia J. Liszka, rodzina Adolfa Lekkiego jest w posiadaniu maszynopisu powieści dziejącej się w Krzykawie i okolicy. Autor nie zdążył jej wydać.

Józef Liszka. Mieszkańcem tej wioski jest wybitny badacz dziejów ziemi olkuskiej, na którego artykuły i książki wielokroć się powołujemy, emerytowany inżynier Zakładów Górniczo Hutniczych „Bolesław” w Bukownie Józef Liszka. Rodzina Liszków jest bardzo zasłużona w dziejach Krzykawy i gminy. Ojciec historyka walczył w wojnie 1920 r. Do najważniejszych prac J. Liszki należą: „Przydrożni świadkowie historii” (o kapliczkach i krzyżach Ziemi Olkuskiej), „Legendy znad Białej Przemszy”, „Pamięć powstania styczniowego 1863 r. na ziemi olkuskiej”, „Kartki z dziejów gminy Bolesław” (2 tomy), monografia „Dziej-wydarzenia-ludzie. Zakłady Górniczo-Hutniczych <<Bolesław>>” (wespół z E. Świć; trzy wydania), „Legendy i podania srebrnej krainy” (wespół z E. Gawareckim), „Dworek w Krzykawce” i wiele innych. Drugą jego wielką pasją jest rzeźbienie. Swe świątki i inne drewniane rzeźby prezentował na wielu wystawach, zdobywając liczne nagrody dla twórców nieprofesjonalnych. Pan Józef Liszka jest też założycielem i redaktorem prowadzącym gminny periodyk społeczno-historyczny „Korzenie”. Znany jest też z działalności różdżkarskiej i psychotronicznej.

W Krzykawie w 1984 r. urodził się Andrzej Muszyński, pisarz, reportażysta i podróżnik, autor tomów reportaży: „Południe”, „Cyklon”, zbioru opowiadań „Miedza” i powieści „Podkrzywdzie” . Co ciekawe, Muszyński z wykształcenia jest prawnikiem. Był pierwszym stypendystą Fundacji „Herodot” im. Ryszarda Kapuścińskiego (w 2012 r.) oraz laureatem konkursu na najlepsze opowiadanie 2012 r. na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu. Nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia 2014 (za zbiór opowiadań „Miedza” z 2013 r.) oraz do Nagrody im. Beaty Pawlak (za reportaż „Cyklon” z 2015 r.). W 2015 r. został też nominowany do Paszportów Polityki za powieść „Podkrzywdzie”, w której opisał swoja rodzinną wieś i okolice (m.in. sprawę cudu kwitnącej igły, która wydarzyła się w Krzykawie w latach 50-tych i zainteresował się nią wtedy Urząd Bezpieczeństwa). Lokalne historie rodem z gminy Bolesław znalazły się także we wcześniejszym tomie opowiadań „Miedza” oraz w zbiorze reportaży „Południe”. Andrzej Muszyński wiele podróżuje, był m.in. w Kambodży, Birmie, na Borneo, przeszedł pustynię Atakama, dżunglę w Gabonie. Teraz pisze nową powieść, w której, jak zapewnia, też znajdą się lokalne wątki.

Ciekawostka. Ładne widoki. W pobliżu Krzykawy znajduje się najwyższe wzniesienie gminy Bolesław sięgające „niebotycznych” 372,6 m n.p.m. Ze wzniesień Krzykawy i Krążka dobrze jest widoczna Pustynia Błędowska. Przy pięknej pogodzie ponoć widać stąd nawet Tatry. Te znakomite do obserwacji wzgórze docenili podczas ostatniej wojny Niemcy, którzy zbudowali tu drewniany punkt obserwacyjny Luftwaffe.

Legenda. Tatarzy krzywdzili. Historyk J. Liszka zanotował w „Kronice Miasta Bukowno” legendę o napadzie Tatarów na Sławków, opowiedzianą mu przez Henryka Krupińskiego. Tatarzy mieli zaatakować biskupi gród od strony Błędowa, przedzierając się przez bagna i rozlewiska Białej Przemszy i Białej. Jednak jakiś pojmany przez najeźdźców chłop poprowadził ich wyłożoną dębowymi balami drogą. W pewnym momencie udało mu się uciec i powiadomić sławkowian o nadchodzących wrogach. Mimo wszystko Tatarzy dali radę obronie miasta. Nie znając jednak terenu wielu z nich potonęło w bagnach. Ponoć część mieszkańców Sławkowa miała być przetrzymywana w naprędce urządzonym więzieniu w Krzykawie. Zmuszani tam byli do ciężkiej pracy. J. Liszka kojarzy tę legendę z miejscem po północnej stronie drogi przy której rozlokowana jest Krzykawa, zwanym Podkrzywdziem (że niby nazwa ma pochodzić od czynienia komuś krzywdy).

Zabytki
Najstarszym obiektem w Krzykawie jest pochodzący z 1888 r. kamienny dom Dukatów oraz duża kapliczka z wieżą wybudowana na działce Antoniego Liszki w latach 1890-1898.
Na posesji p. Kluczewskich (dom stoi przy skrzyżowaniu polnych dróg do Lasek i Sławkowa) znajduje się kapliczka szafkowa z rzeźbą Chrystusa Frasobliwego. Wedle J. Liszki mogła wyjść spod dłuta rzeźbiarza Pawła Turbasa, może mieć więc ok. stu lat.
W Krzykawie Nowej, obok drogi nr 94 znajduje się okazały żeliwny krzyż na kamiennym postumencie. Fundatorem tej kapliczki był w 1898 r. Józef Dukat.
W Krzykawie Starej Wsi, na polach na niewielkim wzgórzu stoi wymurowana z kamienia ciosanego kapliczka św. Jana Nepomucena. Zwieńczona jest żeliwnym krzyżem. Powstała w 1898 r. o czym informuje wyryta w kamieniu data. I w tej kapliczce była kiedyś drewniana rzeźba patrona, ale tak jak wiele innych, została skradziona. Zastąpiono ją obrazem.
Po płd. stronie wsi, częściowo wśród zabudowań i na polach uprawnych mamy ślady kopalń galeny, galmanu i limonitu. Początki eksploatacji sięgają tu XVI w. (prowadzono je na zlecenie biskupów krakowskich). W XIX w. dobywano tu galman. Jak już wspominaliśmy, w latach 20. XX w. czynna tu była kopalnia rudy żelaza „Triumwirat”, własność firmy Modrzejowskie Zakłady Polska Ruda Żelaza Sp. Akc. Na polach są jeszcze zapadliska szybów, hałdy i niecki. Na szczycie wzgórza, obok kapliczki św. Jana Nepomucena jeszcze do lat 80. znajdowało się wypełnione wodą zapadlisko szybu maszynowego „Włodzimierz”, ale zostało zasypane. Na północ od wsi, na polach, obok szkoły podstawowej ostało się duże zapadlisko szybu kopalni limonitu i galmanu oraz hałda (porośnięte lasem).

Ciekawostka. W Muzeum Pożarnictwa w Olkuszu znajduje się płaskorzeźba ceramiczna św. Floriana stojącego w bramie z krenelażem. Rzeźbę wykonała kaflarnia olkuska przed II wojną światową. Kiedyś wmurowana była w ścianę jednego z domów w Krzykawie. Teraz, by ja podziwiać, trzeba się udać do Olkusza.

Fot. 1. Krzykawa. Fot. 2. Dom Dukatów. Fot. 3. Kaplica z 1898 r. Zdjęcia autor.

3
Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
avatar
500
3 Wątków
0 Odpowiedzi
0 Subskrybentów
 
Najbardziej aktywny
Najczęściej komentowany
0 Autorzy komentarzy
Ostatni autorzy komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
uzupelnienie
uzupelnienie

Informacje w tym artykule na temat mieszkańców Krzykawy i Krzykawki, którzy zostali zamordowani przez Niemców w obozach koncentracyjnych, są zgodne z ustaleniami Adama Cyry, zawartymi w książce „Mieszkańcy ziemi olkuskiej w hitlerowskich więzieniach i obozach koncentracyjnych”, Oświęcim-Olkusz- 2005.
Autor tekstu „Krzykawka przez wieki” przeoczył tylko, że we wspomnianej publikacji na stronie 87 zawarta jest także informacja na temat Antoniego Łaskawca:
„Urodzony 25.5.1889 r. w Krzykawie i tam zamieszkaly, przywieziony 8.12.1941 r., więzień EH, oznaczony numerami 23876 i E-731, zwolniony 2.3.1942 r. (po zwolnieniu wkrótce zmarł, przed śmiercią często powtarzał slowa: „Tylko z daleka od Oswiecimia”).

ZMN
ZMN

Proszę o info dotyczące słynnego dębu.

żołnierz 1939 r.
żołnierz 1939 r.

Z Krzykawki pochodził pan Bolesław Krawczyk, który jako żołnierz walczył w obronie Polski we wrześniu 1939 r.