ludzie wędrowni3

Powstał w 1998 roku. Ma w składzie poetę – pierwszego laureata Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, a na koncie sześć własnych płyt oraz utwory opublikowane na składankach wydanych przez radiową „Trójkę” i Red Elephant Records. Dla wielu olkuszan, i nie tylko, jest już oczywiste, że chodzi o Lesers Bend.

Zespół ten zagrał na scenie plenerowej w Rynku, w ubiegłą niedzielę 21 czerwca. Koncert wypełniła przede wszystkim muzyka z najnowszego, wydanego w ubiegłym roku albumu pt. „Ludzie wędrowni”, ale były też starsze, no i niespodzianki – najświeższe, niepublikowane jeszcze utwory. Niespodzianką okazał się również skład, w jakim zespół tego dnia wystąpił.

Lesers Band założyli 17 lat temu dwaj gitarzyści z Bielska-Białej: Maciej Bieniek i Radek Ozga. Szukali perkusisty. I znaleźli. Dzięki wspólnemu znajomemu ze studiów dołączył do nich olkuszanin Łukasz Jarosz, nie tylko bębniarz, ale też poeta. Później skład uzupełnił basista Kamil Wieczorek. Debiutancki album pt. „Szkło” wydany został w 2003 roku. Maciej Bieniek nie doczekał pierwszej płyty, zmarł tragicznie przed jej nagraniem. Po „Szkle” ukazały się kolejno: „Akwarium” (2004), „Gea” (2005), „Lesers Bend” (2008), „Lesers Bend ep” (2009). W 2008 roku Lesers Bend zawiesił działalność, aż do 2014 roku, kiedy to Łukasz Jarosz oraz Radek Ozga powrócili do wspólnego grania i do studia.

ludzie wędrowni

„Ludzie wędrowni”, album wydany przez Genital Sector Music w roku reaktywacji zespołu, to w warstwie tekstowej prawie wyłączne dzieło Łukasza Jarosza, na co dzień nauczyciela języka polskiego, poety i pierwszego laureata Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Prawie wyłącznie, gdyż do jednego utworu, ściślej do „Gdziekolwiek”, wykorzystany został wiersz pod tym samym tytułem autorstwa Edwarda Stachury. Choć Łukasz Jarosz muzyce, a dokładniej perkusji oddaje palmę pierwszeństwa wśród swych pasji, to słuchając Lesers Bend trudno nie zwrócić uwagi na jego teksty. Jak sam przyznaje nie ma problemu z wierszami, gorzej z twórczością na potrzeby kompozycji zespołu. „Tym razem sprawa poszła w miarę gładko, już wcześniej miałem wszystko poukładane, co chcę napisać, jak i o czym.” – wyznał na łamach Xiegarnia.pl. A gdy autor, na dodatek autor dojrzały pisze łatwo, czyli po prostu od serca, bez silenia się na cokolwiek, to zazwyczaj efekty z równą łatwością trafiają do odbiorców. Tak jest w „Ludziach wędrownych”. Te teksty, zgodnie z tytułem płyty, mówią o ludzkich wędrówkach, wędrówkach na jawie i we śnie, „(…) po Ziemi, przez życie, przez łąki, lasy, miasta” – jak sam je określił Łukasz Jarosz dla wspomnianego wyżej portalu.

ludzie wędrowni1

A co z muzyką? Zacząć trzeba od tego, że podczas niedzielnego koncertu w Olkuszu na basie zagrał Miłosz Kieres, wokalista i gitarzysta miejscowej formacji Bramy Percepcji. Studyjną płytę typowego składu rockowego można zrealizować w duecie, ba, nawet w pojedynkę, co innego koncert. Jeśli nie bazuje się na syntezatorach i elektronicznych wspomagaczach, to pomysł występu opartego wyłącznie o wokal, gitarę i perkusję wydaje się być karkołomnym. Jakby nie było, wybór Miłosza Kieresa okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Co prawda trochę narzekał potem, zresztą nie tylko on, na przejmujący chłód, od którego drętwiały palce, lecz mimo to bez wątpienia dał radę. Wśród publiczności można było usłyszeć bardzo pochlebne opinie o jego grze. Szkoda, że tego nie słyszał.

ludzie wędrowni2

À propos chłodu i szepczącej owe pochwały publiczności – chociaż chmury, które zasnuwały przez niemal dzień cały niebo, pod wieczór pozwoliły wreszcie cieszyć się widokiem słońca, to temperatura konsekwentnie zniechęcała do opuszczania domostw. Mimo warunków średnio sprzyjających plenerowym imprezom olkuszanie przybyli na Rynek całkiem licznie. I, wracając po meteorologicznej dygresji do muzyki, nie zawiedli się. Niech obiektywnym dowodem na poparcie tej tezy będą chociażby bisy na koniec wcale nie krótkiego koncertu.

ludzie wędrowni4

Zapewne duża w tym zasługa wspomnianych wcześniej tekstów, ale uwaga ta nie powinna umniejszać roli warstwy dźwiękowej. Obok ostrzejszych, typowo rockowych kawałków są w „Ludziach wędrownych” spokojniejsze, nastrojowe kompozycje, także instrumentalne, pozwalające miłośnikom lżejszych gatunków nie tylko oswoić się z tym co płynie do nich ze sceny, ale brzmienia te polubić. Stylistycznie urozmaicona mieszanka, jaką zaprezentował w niedzielę Lesers Bend, spodobała się nie tylko fanom. Przekonywała przypadkowych słuchaczy do zatrzymania się, a nierzadko zajęcia miejsca na ławce. Połączenie elementów rocka alternatywnego, psychodelii i cold wave w wykonaniu bielsko-olkuskiego tria przyciągało przed scenę ludzi w różnym wieku. Co prawda w chwilę po zakończeniu „Cyklamenów” pewien mężczyzna w wieku 50+ wstał i ruszył ku wyjściu, ale doszedł tylko do miejsca, gdzie można było nabyć płytę. W chwilę potem wrócił na widownię z albumem Lesersów w dłoni.

Organizatorem niedzielnego koncertu Lesers Bend na Rynku był Miejski Ośrodek Kultury w Olkuszu.

MOK Olkusz

 

Dołącz do dyskusji

Zaloguj się się aby komentować
  Subskrybuj  
Powiadom o